Jeden z najbardziej „ufrankowionych” banków w Polsce uspokaja inwestorów i zapewnia o bezpieczeństwie swojego portfela kredytów walutowych. Czas pokaże, czy zdanie to podzielają frankowi dłużnicy banku.


Według stanu na III kwartał 2014 r. Bank Millennium cechuje się największym udziałem „frankowych” hipotek w stosunku do całego portfela kredytowego. Choć w ujęciu bezwzględnym mocniej zaangażowane są PKO BP, mBank czy BZ WBK (po fuzji z Kredyt Bankiem i Santander Consumer Bank), to tylko w Millennium kredyty denominowe w CHF stanowią ok. 40% całego portfela.

„Walutowy portfel kredytów hipotecznych (głównie w CHF) wykazuje podobny poziom kredytów z utratą wartości (1,79%), co portfel kredytów hipotecznych ogółem. Raty kredytów CHF są obecnie około 30% wyższe niż raty początkowe (w latach 2006-08), jednakże dzięki regularnemu wzrostowi średnich płac w Polsce szacowany wskaźnik raty kredytu hipotecznego CHF do średnich przychodów pozostaje obecnie na podobnym poziomie do okresu, w którym udzielano kredytów (poziom 28-35%) – czytamy w opublikowanej 2 lutego „Informacji na temat działalności Grupy Kapitałowej Banku Millennium w 2014 r.” (podkreślenia i pogrubienie od redakcji).
ReklamaZobacz także
„Podobnie jak w przeszłości, niedawny spadek CHF LIBOR3M (do poziomu -0,85% na dzień 30 stycznia 2015) zrekompensuje większość aprecjacji CHF tak, że całkowita średnia rata kredytu w CHF, przy założeniu utrzymania obecnych warunków rynkowych, szacowana jest w drugim kwartale na poziomie jedynie o około 3% wyższym w porównaniu z ratą z grudnia 2014 , t.j. przed decyzjami Szwajcarskiego Banku narodowego z 15 stycznia 2015 roku” – dodaje Bank Millennium.
Mówiąc wprost zarząd Banku Millennium twierdzi, że obniżka Liboru dla franka (dochodzącego obecnie do -1%) w połączeniu z nominalnym wzrostem średniego wynagrodzenia w Polsce sprawi, że frankowe hipoteki będą się spłacać równie dobrze, co w ostatnich latach. I dlatego inwestorzy mogą być spokojni o warty 17,6 mld zł „frankowy” portfel Banku Millennium.

Rynek nie został poruszony porannym komunikatem i kurs akcji Millennium pozostawał stabilny w przedziale 7,45-7,64 zł. To notowania o blisko 10% niższe od stanu sprzed decyzji SNB, ale wciąż przeszło dwukrotnie wyższe niż w dołku z 2012 roku.
Jednakże sytuacja Millennium nie należy do łatwych. Po pierwsze, bank refinansuje swój frankowy portfel głównie przez swapy walutowe, co jest praktyką dość ryzykowną ze względu na niedopasowanie terminowe (krótkoterminowe swapy kontra 30-letnie kredyty).
Po drugie, bank powołuje się na „średnie” wynagrodzenia w Polsce, które jest nieosiągalne dla 2/3 pracujących. Sytuacja każdego z frankowych dłużników jest inna i wzrost średnich płac niekoniecznie musi się przekładać na utrzymanie wypłacalności konkretnych kredytobiorców. Tym bardziej, że w latach 2006-14 koszty życia w Polsce (mierzone wskaźnikiem CPI) zwiększyły się o 25%.



























































