List został wysłany 2 września 1950 r. Przesyłka miała „do pokonania” dystans 90 km dzielący Oslo i pobliskie miasteczko Halden. Zguba po ponad pół wieku błąkania się trafiła do rąk już nie tak młodego adresata.
Brita Loevaas była wyraźnie ubawiona całą sytuacją. „Mój syn miał wtedy 2 lata a teraz zbliża się do wieku emerytalnego” – powiedziała Loevaas - „Po nim najbardziej widać ten upływ czasu”. Kobieta przyznała, że list ten był od jej teściowej a dotyczył zwykłych spraw rodzinnych, które wtedy wydawały się być istotne. „Moja teściowa odeszła wiele lat temu, tym bardziej miłe jest dostać od niej teraz list” – dodała.
Pracownicy poczty nie potrafili wytłumaczyć co działo się z listem przez te wszystkie lata. Nie kryli jednak zażenowania z powodu zaistniałej sytuacji. Razem z opóźnioną przesyłką Brita Loevaas otrzymała bukiet kwiatów i przeprosiny od dyrekcji poczty. Oczywiście poczta pokryła też koszty nowego znaczka, które w porównaniu do wyjściowej ceny prawie pół wieku temu wzrosły 24-krotnie.
J.B.























































