REKLAMA

Zbigniew Bzdak: Eksplorator ludzkich losów

2006-06-21 13:34
publikacja
2006-06-21 13:34
Bezsenny wczesny poranek w pokoju hotelowym, gdzieś w Ontario. Wędrując po kanałach telewizyjnych, widzę zdjęcia gwatemalskich dzieci żyjących na wysypisku śmieci oraz bezdomnych sierot mieszkających w kanałach ciepłowniczych Petersburga. Z czarno-białych zdjęć przedstawiających egzystencję ludzką, tak inną od wygodnego i bezpiecznego życia znanego mi na co dzień, biją przejmujący smutek i dramat rozdzierający serce. I ten spokojny głos z polskim akcentem w tle, który wydaje mi się tak znajomy... Rany boskie! Przecież to Zbyszek Bzdak!

Oczywiście, mój przyjaciel nie uznał za stosowne pochwalić się tym, że kanadyjska telewizja zrobiła z nim specjalny trzydziestominutowy program w cyklu poświęconym znanym fotografom Ameryki Północnej.

Zbigniew Bzdak otrzymał liczące się nagrody za swoją działalność fotograficzną, które ugruntowały jego pozycję na konkurencyjnym rynku amerykańskim, w tym prestiżową Communication Arts Award of Excellence, przyznaną dwukrotnie: w 1991 i w 1994 roku. Wcześniej (rok 1990) otrzymał specjalną nagrodę Stowarzyszenia Dziennikarzy stanu Wyoming za serię esejów fotograficznych o Polsce.

Zdjęcia Bzdaka mówią o nas, ludziach. Czy jest to zmęczony kajakarz, który niespożytą siłą woli od miesięcy prze do punktu, gdzie Amazonka wlewa się do oceanu, czy też „bezprizorny” (rosyjskie określenie bezdomnych sierot) wąchający klej w kanałach ciepłowniczych - fotografie te dokumentują złożoną naturę ludzkiej egzystencji. Zdjęcia, pozbawione maniery i estetycznych upiększeń, w swojej szczerości bywają okrutne... Poruszają i prowokują do myślenia.

- Uważam, że fotografie tego typu mają wielką siłę, zwracając uwagę na problemy, o których ludzie nie wiedzą - mówi Zbigniew Bzdak. Jego pasja i przeświadczenie o społecznej wadze tej pracy doprowadziły do współpracy z kilkoma organizacjami charytatywnymi. Po opublikowaniu zdjęć dzieci z Gwatemali do fundacji Hearts in Motion, działającej w stanie Indiana, zaczęły napływać liczne donacje z przeznaczeniem na pomoc dzieciom pracującym na wysypiskach śmieci w Ameryce Środkowej.

Chwile szczególne

W życiu człowieka przychodzi czasem taki moment szczególny, który zmienia jego bieg, a którego skutki stają się widoczne dopiero po latach. W przypadku Bzdaka był to rok 1979, kiedy studiował fizykę jądrową w Akademii Górniczo-Hutniczej i prowadził galerię fotograficzną w Studenckim Centrum Kultury „Pod Jaszczurami”.

U źródeł Amazonki w dolinie Apacheta.
Zbigniew Bzdak z kamerą w ręku towarzyszył
historycznej wyprawie kajakowej od źródeł do ujścia tej rzeki.
Otrzymał nieoczekiwaną propozycję wzięcia udziału jako fotograf w wyprawie kajakowej, kiedy w ostatniej chwili przewidziana wcześniej osoba zrezygnowała. Od początku było coś niepokojącego z samą ekspedycją - nazwaną Canoandes '79 - kiedy jeszcze przed startem, w związku z sytuacją polityczną w Ameryce Południowej, następowały kolejne zmiany kraju docelowego: z Argentyny na Peru, a następnie na Meksyk, a więc daleko od Andów, które ekspedycja miała przecież w nazwie. Wyprawa cieszyła się poparciem polskich władz, ale tylko do chwili, kiedy po roku eksploracji rzek w Meksyku pięciu jej członków (w tym Bzdak) odmówiło powrotu do Polski, decydując się na kontynuowanie podróży aż do Ziemi Ognistej.

Dwa i pół roku włóczęgi z Canoandes po górskich rzekach Ameryki Środkowej, Północnej i Południowej, w tym po krajach zamkniętych dla posiadaczy polskich paszportów, było dla Bzdaka uniwersytetem, tworząc z niego eksploratora przez duże „E”.

Podróż pomogła też ukształtować jego artystyczną wrażliwość. Bezpośredni kontakt z ludźmi różnych ras, kultur, religii - i bogatymi, i tymi żyjącymi w bezprzykładnej nędzy - otworzył mu oczy i duszę oraz przekonał, że fotografia jest jego powołaniem.

- Chciałem penetrować życie różnych ludzi, udokumentować jego blaski i cienie, a potem pokazywać to światu - opowiada.

Zbigniew Bzdak w trakcie pracy w wiosce
plemienia Huaorani w Amazonii
Drugą przełomową datą w jego życiu był 13 grudnia 1981 roku, kiedy po skończeniu wyprawy czekał w Peru na lot powrotny do Polski. Zbyszek i jego koledzy z wyprawy zaprotestowali publicznie przeciw stanowi wojennemu i powołali (wraz ze znanym pisarzem peruwiańskim Mariem Vargasem Llosą) Komitet Pomocy „Solidarności” w Peru. Efektem ich starań było zorganizowanie wielotysięcznej demonstracji na ulicach Limy przed placówkami dyplomatycznymi Polski i ZSRR, potępiającej wprowadzenie stanu wojennego. Teraz pozostały mu tylko dwie opcje: znaleźć nowy kraj osiedlenia albo wracać do Polski ze świadomością czekających tam prawdopodobnie represji.

Na walizkach

W USA Bzdak rozpoczął karierę fotografa od prowadzenia działu fotograficznego w dzienniku „Casper Star-Tribune” w Wyoming. Następnie podjął pracę jako fotograf w gazecie„The Times” w Munster w stanie Indiana, by ostatecznie wylądować w „Chicago Tribune” - gazecie, którą stać na zatrudnianie najlepszych z najlepszych. Tak to z Radomska, gdzie trzydzieści pięć lat wcześniej stawiał swoje pierwsze kroki w szkole średniej jako fotograf, doszedł do pozycji fotoreportera w jednym z najbardziej liczących się dzienników w USA.

Chrzest we Wspólnocie Miłości
Misyjnego Kościoła Baptystów w Chicago.
Odtąd żyje na walizkach i w pogoni za tematami nieraz zdarza mu się przechodzić ze strefy komfortu do strefy zagrożenia, czy to na mrocznych odnogach Amazonki, zdewastowanych huraganem terenach Luizjany, czy też na zdradliwych ulicach Bagdadu i Basry. Bakcyl podróży zaszczepiony przez Canoandes, włóczęga po nieznanych kątach stały się jego drugą naturą. Zbyszek zdobył wysokie uznanie jako fotograf wyprawowy, począwszy od eksploracji kajakami najgłębszego kanionu na Ziemi, potem robiąc dokumentację fotograficzną wojowniczego plemienia Huaorani w Amazonii, do ostatecznego ustalenia źródeł Amazonki w ramach naukowo-geograficznej wyprawy National Geographic Society. Bywał w sytuacjach trudnych i ryzykownych. Ale jest to cena, która dla Bzdaka jest nieodłączną częścią niepisanych reguł gry. Zdarzyło mu się być ostrzelanym, a następnie zatrzymanym w Peru jako zakładnik przez zdesperowanych i wygłodzonych fanatyków z maoistowskiej partyzantki Świetlisty Szlak, przeżył długą batalię z nierozpoznaną malarią i zaliczyłnajgorszą kąpiel w swoim życiu po wypadnięciu za burtę pontonu na bystrzach dzikiej rzeki w Andach.

W 1986 roku otrzymał propozycję wzięcia udziału jako fotograf w wielonarodowej wyprawie mającej na celu przepłynięcie całej długości Amazonki, od źródeł do ujścia rzeki. Losy ekspedycji i liczne trudności spowodowały, że nabrała ona mitycznego charakteru i stała się współczesną wersją wyprawy po złote runo, gdzie tylko jednemu wybrańcowi udało się osiągnąć zamierzony cel. Bzdak pozostał do końca, dokumentując kamerą losy członków ekspedycji i na koniec kierując dwuosobowym zespołem wspierającym Piotra Chmielińskiego i Joe Kane'a, którzy przez kilka miesięcy kajakami zdążali ku morzu. Wyprawa, opisana przez Joe Kane'a w książce „Z nurtem Amazonki”, przez wiele miesięcy była na liście bestsellerów w Stanach Zjednoczonych i została uznana za jedną z najlepszych książek wyprawowych wszech czasów.

Zdjęcia Zbigniewa Bzdaka były publikowane w wielu amerykańskich magazynach ilustrowanych oraz w czołowych dziennikach, włącznie z „The New York Times”, „San Francisco Chronicle”, „Wall Street Journal”, „Associated Press” i oczywiście „Chicago Tribune”. Najważniejsze książki, do których robił zdjęcia, to „Z nurtem Amazonki” Joe Kane'a, „Dzicy” - tego samego autora, „Chicago Guidebook” z tekstem Jacka Schnedlera oraz „Living in Wyoming - Settling for More” Susan Anderson.

Zbigniew Bzdak
Od wielu lat swoją wiedzę przekazuje innym, wykładając fotografię w Columbia College w Chicago. Podejmuje też tematy pozazawodowe, trudne, a przy tym inspirujące go, jak choćby udział w całorocznym projekcie będącym rejestracją bogatego życia religijnego grup etnicznych Chicago, który zaowocowała wystawą w Centrum Kultury Chicago oraz specjalnym albumem. I mimo upływu lat dalej podróżuje, uczestniczy w wydarzeniach, eksplorując życie ludzi różnych ras, religii i kultur, aby swoimi zdjęciami budować pomosty między nami.

Wyprawa z Canoandes była długa i uciążliwa. Dla Zbyszka oznaczała jednak tylko początek prawdziwego, owocnego życia.

• Tekst: Stefan Danielski
• Zdjęcia: Zbigniew Bzdak

Źródło:
Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Podróże

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki