Sejm uchwalił prezydencką ustawę frankową

Sejm uchwalił w czwartek nowelę ustawy o wsparciu kredytobiorców w trudnej sytuacji, której projekt przedłożył prezydent. Skreślono przepisy regulujące kwestię przewalutowania kredytów.

(fot. Ruben Sprich / Reuters)

Nowela zakłada m.in. uelastycznienie zasad udzielania pomocy z tzw. Funduszu Wsparcia tym posiadaczom kredytów (nie tylko walutowych, ale także złotowych), którzy są w trudnej sytuacji. Pomoc będzie większa i będzie udzielana dłużej, niż zakładała to pierwotna ustawa uchwalona w 2015 roku.

Za nowelizacją ustawy głosowało 240 posłów, przeciw było 5, wstrzymało się 169.

Prezydencki projekt sprzed dwóch lat

W sierpniu 2017 roku prezydent złożył w Sejmie projekt nowelizacji ustawy z 2015 roku o wsparciu kredytobiorców znajdujących się w trudnej sytuacji, którzy zaciągnęli kredyt mieszkaniowy. To jedyny projekt dotyczący frankowiczów, który dotąd został uchwalony.

Prezydencki projekt rozszerzał działanie tego Funduszu Wsparcia. Zakładał m.in. dwukrotne podniesienie minimum dochodowego umożliwiającego wnioskowanie o wsparcie. Zgodnie z propozycją, byłaby to sytuacja, gdy koszty kredytów przekraczają 50 proc. dochodów (dotąd było 60 proc.). Ponadto zwiększona miałaby zostać wysokość możliwego comiesięcznego wsparcia z 1,5 tys. do 2 tys. złotych, wydłużony okres możliwego wsparcia z 18 do 36 miesięcy (co w sumie dawałoby kwotę 72 tys. zł) oraz wydłużony okres bezprocentowej spłaty otrzymanego z Funduszu Wsparcia z 8 do 12 lat. Możliwe byłoby także umorzenie części zobowiązań z tytułu wsparcia, szczególnie w sytuacji regularnego spłacania rat.

Rachunek Funduszu Wsparcia prowadziłby Bank Gospodarstwa Krajowego i on dokonywałby wypłat. Od decyzji o odmowie wsparcia kredytobiorca mógł się odwołać do Rady Funduszu.

Pieniądze z Funduszu Wsparcia miałyby służyć wszystkim kredytobiorcom, zarówno złotowym, jak i walutowym. Z myślą o tych ostatnich prezydencki projekt wprowadzał natomiast inny fundusz - Fundusz Konwersji. Miał on zostać utworzony z wpłacanych kwartalnie składek banków, uzależnionych od wielkości ich własnych portfeli kredytów denominowanych i indeksowanych (maksymalnie 0,5 proc. wartości bilansowej portfela kredytów podlegających restrukturyzacji). Banki, które zdecydowałyby się "odwalutowywać" kredyty odnoszone do walut obcych, mogłyby - w myśl tamtych przepisów - liczyć na zwrot różnic bilansowych między wartością kredytów przed i po restrukturyzacji (konwersji).

Fundusz Konwersji zniknął

Przed głosowaniem całości prezydenckiej noweli przyjęto jednak poprawki klubu PiS, zakładające skreślenie przepisów tzw. Funduszu Konwersji. Spory o przepisy dotyczące Funduszu - zdecydowany sprzeciw wyrażał m.in. sektor bankowy - powodowały, że ustawa długo nie była uchwalana, a zajmująca się nią podkomisja (kierowana przez Cymańskiego) nie kończyła pracy. W końcu w lutym br. komisja finansów zaakceptowała projekt, przyjmując m.in. 23 poprawki podkomisji. Były one uzgodnione z rządem i Kancelarią Prezydenta. Jedna z nich zakładała, że z obowiązku płacenia składek na tzw. Fundusz Konwersji zostaną wyłączone banki znajdujące się w postępowaniu naprawczym.

"Konwersja cały czas budziła kontrowersje, a poza tym była również źle oceniana przez samych frankowiczów" - wyjaśniał w środę Cymański PAP powody złożenia poprawek. Dodał, że ewentualnymi klauzulami niedozwolonymi w umowach frankowych ma się też zająć Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, a przyjęcie zapisów o konwersji skomplikowałoby okoliczności, w których TSUE będzie wydawał werdykt. "W sytuacji, gdy mamy czekać na orzeczenie TSUE, tysiące rodzin w bardzo trudnej sytuacji powinno otrzymać pomoc. I trzeba przyjąć ustawę nawet w tym kształcie" - podkreślał.

Posłowie przyjęli zarazem poprawkę, w myśl której przepisy ustawy będą obowiązywać od 1 stycznia 2020 roku.

Gol dla banków we frankowym meczu na wulkanie

Wykreślenie z przyjętej przez Sejm ustawy frankowej zapisów o Funduszu Konwersji to zdecydowane zwycięstwo sektora bankowego, który argumentował, że rozwiązanie to jest niesprawiedliwe (bo jawnie dzieli kredytobiorców na „walutowych” i „złotowych”) oraz budzi wątpliwości natury prawnej. Nie ma jednak co ukrywać, że banki oraz ich akcjonariusze po prostu nie chcieli zrzucać się na utworzenie specjalnej, szacowanej na 2,5 mld zł w skali roku puli. Euforii w sektorze jednak nie ma - w dniu uchwalania ustawy giełdowy indeks WIG-Banki niemal stał w miejscu (-0,01 proc).

Sami frankowcy mogą czuć się zawiedzeni, ponieważ w oczach nikną obietnice składane przez polityków w czasie kampanii wyborczej. Jak się okazało, do ich realizacji nie wystarczy płomienne i pełne wielu celnych uwag przemówienie – potrzeba jeszcze przeprowadzenia długiego, żmudnego i pełnego pułapek procesu legislacyjnego. Otwartą ścieżką dla frankowców wciąż pozostają sądy (kolejne ważne sprawy opisujemy i gromadzimy pod wspólnym szyldem „Frankowcy w sądach”), w których banki nie zawsze wygrywają, co pokazał ostatnio Sąd Najwyższy. Warto także czekać na wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE, który zapaść ma jeszcze w lipcu, który może poważnie uderzyć w interesy banków.

Temat kredytów frankowych nie rozpala już politycznych emocji równych tym z czasów poprzedniej kampanii wyborczej. Nie wydaje się też, aby politycy szczególnie pochylali się nad nim przed kolejnymi wyborami. Jak wynika z wyliczeń KNF, problem kredytów frankowych będzie malał z roku na rok – za 8 lat zadłużenie dłużników spadnie o połowę. Wszystkie te przewidywania może oczywiście zmienić kolejny wystrzał kursu franka – chociaż obecnie się na to nie zanosi, to niczym w przypadku uśpionego wulkanu, nigdy nie można być pewnym, że katastrofa się nie powtórzy. Nawet jeżeli kolejna erupcja nie wywróci polskiego systemu bankowego, to dla poszczególnych rodzin będzie to duże wyzwanie.

Michał Żuławiński, analityk Bankier.pl

Polityczny spór nad ustawą

Bezpośrednio przed głosowaniem zgłoszone poprawki ostro krytykowała opozycja. "To biała flaga prezydenta, to biała flaga rządu wobec osób, które zaciągnęły kredyty frankowe" - powiedziała Krystyna Skowrońska (PO-KO).

"To nie jest projekt, który rozwiązuje problem kredytów frankowych" - przekonywał Andrzej Maciejewski (Kukiz'15). "Trzy projekty frankowe czekają w komisji, prezydent ma cały czas problem frankowiczów nie załatwiony" - dodał.

Podobne argumenty padały podczas czwartkowego posiedzenia komisji finansów, która pozytywnie zaopiniowała poprawki zgłoszone przez Cymańskiego.

Paulina Hennig-Kloska (PO-KO) oceniła, że przez wykreślenie tzw. Funduszu Konwersji, wyrzucono "pół ustawy". "Kwestionowaliśmy Fundusz Konwersji (...) ale wy nie szukając innego rozwiązania po prostu się z tego funduszu rzutem na taśmę na koniec kadencji wycofujecie" - podkreśliła.

Także obecni na posiedzeniu komisji jako goście przedstawiciele Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu przekonywali, że ustawa nie rozwiązuje problemu frankowiczów.

Noweli bronili Tadeusz Cymański i zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha.

Cymański przekonywał, że nowelizacja, której inicjatorem jest prezydent, "zmienia w swoim założeniu tę ustawę, która istnieje". Ocenił, że obecnie ustawa z 2015 roku funkcjonuje "w bardzo znikomym zakresie". "Na zgromadzone ok. 600 mln zł, na wsparcie, na pomoc zgłoszono ok. pięćset wniosków. (...) Jest to śladowe korzystanie" - ocenił. Przyznał, że po przyjęciu poprawek wykreślających Fundusz Konwersji ustawa "wraca do korzeni", ale "wzmocniona, lepsza, jest daleko więcej pieniędzy".

Mucha po raz kolejny podkreślał, że dzięki prezydenckiej propozycji "rozszerzamy definicję kredytu mieszkaniowego; ułatwiamy możliwość skorzystania z tego wsparcia; wprowadzamy możliwość umorzenia w nadzwyczajnej sytuacji tego wsparcia; wprowadzamy umorzenie automatyczne w przypadku terminowej spłaty stu rat; wprowadzamy nową instytucje prawną, którą jest pożyczka na spłatę zadłużenia; podnosimy kwoty globalnie do 72 tys. zł".

"Trzeba być naprawdę bardzo zamożnym człowiekiem i nie mieć wiedzy, jaka jest mediana zarobków w Polsce, żeby powiedzieć, że tego rodzaju wsparcie, które polega na spłacie całej raty przez 3 lata, albo maksymalnie 2 tys. zł miesięcznie, to jest żadna kwota, żadna pomoc" - ocenił Mucha.

pś/ rkj/ je/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 21 gls44

"Jak wynika z wyliczeń KNF, problem kredytów frankowych będzie malał z roku na rok – za 8 lat zadłużenie dłużników spadnie o połowę."
Jest to całkowicie błędne twierdzenie o ile dla banków zrealizuje się ryzyko prawne umów kredytowych. Roszczenia w sądach frankowiczów liczą się od nominału kredytu w dniu zawarcia umowy, a ta nie zmienia się w żaden sposób.
KNF i NBP jeszcze do zeszłego miesiąca nie zdawały sobie sprawy z ryzyka prawnego. Żaden z ich dokumentów, w którym ten obszar ryzyka powinien był być poruszony nie wspominał o tym ryzyku. Być może nadal sobie z niego nie zdają sprawy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
13 40 qrara

Niby prawo i sprawiedliwość , a z prawem i sprawiedliwością ta uchwała nie na nic wspólnego.
To bezprawie. W 2014 r. przedstawiciel polskiego rządu w Luksemburgu próbował bronić banków, w tym roku rząd w pośpiechu popisuje się haniebną nowelą.

! Odpowiedz
11 54 jes

Kto ma się dać nabrać na taki twór? Niby frankowcy? Raczej są to ludzie nie czytający pasków w TVPInfo.

! Odpowiedz
6 60 slaw007

Frankowicze nie potrzebują pomocy ze strony rządu. Otrzymali ją od Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Pomocy potrzebują banki, bo bajki opowiadane przez nie w mediach i sądach nie mają pokrycia w rzeczywistości.

https://www.wprost.pl/finanse-i-inwestycje/10230080/bankowcy-prosza-premiera-o-pomoc-przed-tsue-potencjalne- kary-moga-doprowadzic-do-katastrofy-na-rynku.html

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 3 mba_tomy

Mam tylko nadzieję, że teraz Rząd Polski nie wpadnie na jakiś szybki pomysł, aby jakoś "pomóc" Frankowiczom.

Przez chwilę pomyślałem, że Rząd celowo nie pomógł Frankowiczom, gdyż czekał na wyrok TSUE... ale...., nie....., niemożliwe.

! Odpowiedz
9 57 uczen_manueli_g

Liczę na darmową wódkę przed wyborami...

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne