REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

Botoks tylko u lekarza? Medycyna estetyczna osią sporu kosmetologów i medyków

Aldona Derdziak2026-02-10 06:00, akt.2026-03-02 10:17redaktorka Bankier.pl
publikacja
2026-02-10 06:00
aktualizacja
2026-03-02 10:17

Komunikat Ministerstwa Zdrowia w sprawie medycyny estetyczno-naprawczej wywołał prawdziwą burzę w środowisku kosmetologów. Gabinety, które do tej pory wykonywały np. botoks czy zabiegi kwasem hialuronowym, sprzeciwiają się wytycznym resortu, który prawo wykonywania takich usług przyznaje tylko lekarzom i dentystom. Branża kosmetyczna zarzuca medykom zabieranie miejsc pracy kosmetologom i wzywa do uregulowania zawodu.

Botoks tylko u lekarza? Medycyna estetyczna osią sporu kosmetologów i medyków
Botoks tylko u lekarza? Medycyna estetyczna osią sporu kosmetologów i medyków
fot. Anatoliy Cherkas / / Shutterstock

Dokument opublikowany przez Ministerstwo Zdrowia 30 stycznia 2026 r. precyzuje zasady wykonywania procedur medycyny estetyczno-naprawczej. Komunikat wywołał w branży kosmetologów niemałe emocje i stawia pod znakiem zapytania działalność tzw. branży beauty w Polsce.

Medycyna estetyczna tylko u lekarza

Resort zdrowia w komunikacie wskazał, że uprawnienia do wykonywania procedur medycyny estetyczno-naprawczej posiadają wyłącznie lekarze specjaliści dermatologii, wenerologii oraz chirurgii plastycznej, a inni lekarze i dentyści po odbyciu dodatkowych szkoleń i uzyskaniu certyfikatu, co wynika z Ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz Rozporządzenia MZ ws umiejętności zawodowych lekarzy i lekarzy dentystów (w drugim z aktów prawnych medycyna estetyczno-naprawcza jest wpisana jako certyfikowana umiejętność zawodowa pod kodem 028). Ministerstwo przypomniało, że zabiegi medycyny estetycznej są częścią szkolenia specjalizacyjnego, a ich przeprowadzanie powinno obejmować także:

  • badanie przedmiotowe i podmiotowe,
  • dodatkową diagnostykę,
  • ocenę zagrożeń związanych z lekami i wypełnieniami podawanymi drogą iniekcji,
  • wykluczenie przeciwwskazań,
  • prowadzenie dokumentacji medycznej itd.

Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia, Katarzyna Kęcka, w piśmie do pracowników służby zdrowia zwraca uwagę, że kursy i certyfikaty uzyskane przez osoby niebędące lekarzami są jedynie potwierdzeniem nabycia umiejętności medycyny estetycznej, ale nie jest to równoznaczne z uprawnieniami do ich wykonywania. Takie prawo mają jedynie lekarze, którzy odpowiadają za realizację całej procedury, włącznie z leczeniem ewentualnych powikłań, co zapewnia bezpieczeństwo pacjentom.

Botoks świadczeniem medycznym

Dyskusyjnymi zapisami w dokumencie ministerstwa są te określające procedury medycyny estetyczno-naprawczej świadczeniami zdrowotnymi. Autorzy stoją na stanowisku, że usługi takie jak zastrzyki z botoksu, kwasu hialuronowego, osocza bogatopłytkowego czy z zabiegi z użyciem laserów wiążą się z dużym ryzykiem powikłań, zagrożenia życia lub zdrowia, dlatego podlegają regulacjom prawnym, stanowiąc umiejętność zawodową lekarzy i dentystów.

Świadczenia zdrowotne w myśl art. 2 ust. 1 pkt 10 ustawy z 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej (Dz. U. z 2025 r. poz. 450, z późn. zm.), to działania służące zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu lub poprawie zdrowia oraz inne działania medyczne wynikające z procesu leczenia lub przepisów odrębnych regulujących zasady ich wykonywania, Takim właśnie przepisem odrębnym regulującym zasady wykonywania innych działań medycznych jest rozporządzenie w sprawie umiejętności zawodowych lekarzy i lekarzy dentystów, natomiast tymi innymi działaniami medycznymi jest medycyna estetyczno-naprawcza. – wyjaśnia Ministerstwo Zdrowia w komunikacie.

MZ wskazuje 12 procedur, których wykonywanie wymaga od lekarza certyfikatu z medycyny estetyczno-naprawczej. Należą do nich m.in. zabiegi z użyciem toksyny botulinowej, kwasu hialuronowego usieciowanego, kwasu polimlekowego, mezoteriapia, zabiegi z osocza bogatopłytkowego, peelingi medyczne czy krioterapia.

fot. AD / Ministerstwo Zdrowia

Z wykazu procedur medycyny estetycznej, wykonywanych przez lekarzy i dentystów, wyłączono zabiegi mezoterapii mikroigłowej oraz te wykonywane na urządzeniach dopuszczonych do użytku dla osób innych niż lekarze.

Kosmetolodzy oburzeni wytycznymi ministerstwa

Komunikat resortu zdrowia wywołał oburzenie w środowisku kosmetologów. Komentatorzy w mediach społecznościowych zwracają uwagę na to, że wiele osób ukończyło studia magisterskie z kosmetologii, a zabiegi medycyny estetycznej były częścią programu nauczania, który obejmuje m.in. anatomię, dermatologię czy histologię.


Pojawiają się także głosy, że działania MZ mają na celu odebranie miejsc pracy kosmetologom, którzy często mają większą wiedzę o skórze i zabiegach na skórze od lekarzy ogólnych; niektórzy zauważają, że lekarze powinni zajmować się leczeniem, a nie robieniem zastrzyków poprawiających urodę, inni z kolei wprost wspominają, że medykom chodzi o dodatkowe zarobki kosztem branży kosmetycznej.

Stanowisko w sprawie wytycznych dotyczących medycyny estetycznej pojawiło się także na Facebookowym profilu Krajowej Izby Kosmetologii, zrzeszającej licencjonowanych kosmetologów. Koalicja dla Bezpieczeństwa i Rozwoju Kosmetologii oświadcza w nim, że w Ministerstwie Rozwoju i Technologii miał być procedowany projekt ustawy o zawodzie kosmetologa, a branża jest celem działań konkurencyjnych ze strony środowiska lekarskiego. Przedstawiciele Koalicji stoją na stanowisku, że komunikat MZ nie jest prawem, a tylko interpretacją przepisów, dlatego ocena działalności zakładów kosmetycznych będzie należała do sądów; w oświadczeniu pojawia się również wątek strat zawodowych i wizerunkowych kosmetologów wynikających z działań lekarzy zajmujących się medycyną estetyczną w prywatnych placówkach.

Kosmetolodzy poza służbą zdrowia

Prawnicy, m.in. wspominana przez kosmetologów radca prawny Agnieszka Sieńko, zwracają uwagę, że komunikat MZ nie jest źródłem prawa, a jedynie jego interpretacją, a przepisy nie definiują "medycyny estetycznej" jako osobnej dziedziny poza systemem opieki zdrowotnej. Branża beauty punktuje, że nie ma ustawy regulującej zawód kosmetologa, a zabiegi poprawiające urodę trudno nazwać świadczeniami zdrowotnymi. Spór mogłoby rozwiązać uregulowanie problemu na drodze ustawy, czy to wprowadzającej kategorię medycyny estetycznej, czy też wskazującej na uprawnienia kosmetologów.

Zadowolenie z działań Ministerstwa Zdrowia wyraziła z kolei Naczelna Izba Lekarska, która we wpisie w serwisie X przypomniała, że kosmetyczki i kosmetolodzy nie mają prawa do przeprowadzania procedur medycyny estetycznej, wymagających wiedzy i uprawnień lekarskich. Celem doprecyzowania przepisów jest bezpieczeństwo pacjentów korzystających z usług medycyny estetyczno-naprawczej i choć wśród komentatorów dominują głosy krytyki pod adresem medyków, to pojawiają się także bardziej wyważone opinie, odnoszące się np. do zabiegów wykonywanych przez kosmetyczki po kursach online, a nie 5-letnich studiach, czy warunków panujących w salonach kosmetycznych.

Sanepid nie sprawdzi uprawnień kosmetologów

Otwarte pozostaje pytanie, co z działalnością tysięcy salonów medycyny estetycznej, które nie zatrudniają lekarzy, a jedynie kosmetologów. W Ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty wskazano, że udzielenie świadczeń zdrowotnych polegających na rozpoznawaniu chorób i ich leczeniu bez uprawnień podlega karze grzywny, z kolei wprowadzenie w błąd co do posiadania takich uprawnień lub uzyskanie korzyści majątkowych może skutkować także karą ograniczenia lub pozbawienia wolności.

Czy egzekwowaniem przepisów może zająć się Sanepid? Główny Inspektor Sanitarny, dr n. med. Paweł Grzesiowski, w rozmowie z serwisem Medonet wskazał, że Inspekcja Sanitarna nie zajmuje się weryfikacją uprawnień do przeprowadzania zabiegów medycyny estetycznej, a tylko kontrolą warunków sanitarno-higienicznych. GIS dodaje, że uznanie komunikatu MZ za wykładnię prawa może pozwolić inspektorom na zgłaszanie na policję przypadków wykonywania usług w branży beauty bez uprawnień, ale ich weryfikacją powinno zajmować się środowisko lekarskie.

Źródło:
Aldona Derdziak
redaktorka Bankier.pl

Redaktorka Bankier.pl. Absolwentka wrocławskiej polonistyki, ukończyła także studia licencjackie na kierunku ekonomia. Od początku drogi zawodowej związana z finansami, gdzie łączy wiedzę praktyczną z własnymi doświadczeniami. Na Bankier.pl pisze o ubezpieczeniach, śledzi aktualności ze świata bankowości, ze szczególnym uwzględnieniem kart kredytowych i kont premium.

Tematy
Te konta firmowe mogą być darmowe. Sprawdź oferty banków
Te konta firmowe mogą być darmowe. Sprawdź oferty banków

Komentarze (2)

dodaj komentarz
drrekin
BOTOKS jest dostępny WYŁĄCZNIE NA RECEPTĘ, więc kosmetyczka nigdy legalnie nie mogła nabyć botoksu. Musiała zawsze pokątnie przez lekarza go nabywać/ przed podmiot leczniczy rzekomo dla lekarza. Problem w polsce to jest system sądownictwa, egzekwowanie prawa, co zawdzięczamy leniwym nieudolnym urzędnikom orzekającym. W normalnym BOTOKS jest dostępny WYŁĄCZNIE NA RECEPTĘ, więc kosmetyczka nigdy legalnie nie mogła nabyć botoksu. Musiała zawsze pokątnie przez lekarza go nabywać/ przed podmiot leczniczy rzekomo dla lekarza. Problem w polsce to jest system sądownictwa, egzekwowanie prawa, co zawdzięczamy leniwym nieudolnym urzędnikom orzekającym. W normalnym kraju one by się nie odważyły wykonywać zabiegu btx.
tomkooo
widze lekarzom ciagle malo kasy :) po co np. pielegniarki robia 5 lat studiow, zeby bez zgody lekarza nic nie mogly robic :)
wezcie przyklad z uk albo innych krajow. u nas wieczenie swiete krowy lekarze zagarneli sobie wszystkie przywileje. specjalizacji malo bo swieta krowa lekarz nie chce konkurencji

Powiązane: Branża beauty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki