Prezydent podpisał nowelizację Kodeksu pracy, która poszerza katalog prac, które mogą być wykonywane w niedzielę i święta. Zmiany dotyczą usług transgranicznych, czyli tzw. centrów offshore. Zdaniem autorów nowelizacji przyczyni się to dalszego rozwoju tego sektora, a także pozwoli na zachowanie setek tysięcy miejsc pracy.
Praca w niedzielę i święta będzie dozwolona w tych firmach, które świadczą usługi transgraniczne dla przedsiębiorstw w innych państwach. Zdaniem autorów tej noweli zwiększa to konkurencyjność polskich centrów offshore oraz pozwoli zachować ok. 200 tys. miejsc pracy.
W noweli zaproponowano, aby praca w niedzielę lub święto była dopuszczalna także przy wykonywaniu prac polegających na świadczeniu usług z wykorzystaniem środków komunikacji elektronicznej w rozumieniu przepisów o świadczeniu usług drogą elektroniczną lub urządzeń telekomunikacyjnych w rozumieniu przepisów prawa telekomunikacyjnego, odbieranych poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, jeżeli zgodnie z przepisami obowiązującymi odbiorcę usługi, polskie niedziele i święta są u niego dniami pracy, zapewniających możliwość świadczenia usług, o których mowa powyżej.
Różnice w kalendarzu świąt oraz prawie wpływały na harmonogram pracy. W skrócie sprowadzało się to do konieczności zachęcenia pracownika do przyjścia do pracy w dzień ustawowo wolny. Z reguły oznaczało to podpisanie dodatkowo płatnej umowy. Korzystali na tym pracownicy, a tracili pracodawcy, bo zwiększało to koszty zatrudnienia. Po wprowadzeniu noweli w życie pracodawcy będą mogli dowolnie kształtować harmonogram pracy pod warunkiem, że zachowają 40-godzinny tydzień pracy.
Rzeczpospolita offshore
Polska jest jednym z największych centrów offshore w Europie. Nasz udział w światowym rynku wynosi ok. 3-4% i stale rośnie. W ponad 400 tego typu firmach pracuje już przeszło 200 tys. ludzi. W dobie internetu przesyłanie odpowiedniej dokumentacji i informacji jest szybkie, tanie i proste. Offshore to w dużym skrócie outsourcing usług do kraju, gdzie ich wykonanie jest dużo tańsze. To samo dotyczy centr call center i innych usług świadczonych drogą elektroniczną.
Przeciętny pracownik call center we Francji zarabia tyle, co menedżer w Polsce. Jednak okazuje się, że nawet pomimo niskich kosztów zatrudnienia wciąż byliśmy za drodzy dla zagranicznych firm. Stąd podpis prezydenta pod ustawą.
Nie wyobrażam sobie, by Amerykanie wprowadzili prawo umożliwiające pracę 4 lipca w call center świadczące usługi dla polskiej firmy bez możliwości zwiększenia pracownikom za to wynagrodzenia. W mojej opinii pewne rzeczy w kulturze należy respektować. Zwłaszcza, że w Polsce nie ma problemów z zachęceniem ludzi do pracy w dni ustawowo wolne. Ustawa jest niekorzystna dla tych pracowników, którzy w normalnych warunkach mogli w tym czasie liczyć na wyższe wynagrodzenie. Teraz nie będą mieli ani wyższej pensji, ani dnia wolnego.
Wbrew pozorom w ten sposób nie stajemy się ani bardziej konkurencyjni, ani elastyczni. Centra offshore tak samo szybko, jak powstały, mogą zostać przeniesione do innych, tańszych państw. Pokładanie nadziei na rozwój gospodarczy w centrach usług jeszcze kiedyś odbije nam się czkawką. Bo nawet prezydent nie przekona decydentów wielkich korporacji, że korzystniej odbiera się telefony w Polsce niż na Ukrainie. Zwłaszcza, że dla tych drugich argumentem będą koszty pracy niższe o 50%.
Łukasz Piechowiak

























































