Amazonia zbudowała w dżungli katedrę Notre Dame. Wszystko po to, by ludzkość się przejęła dziejącą się na naszych oczach katastrofą ekologiczną. I co? I nic. Lasy płoną, oceany toną w plastiku, co minutę znikają bezpowrotnie gatunki zwierząt, a nas obchodzi jedynka PiS w Radomiu czy zarobki Roberta Lewandowskiego. Dziś o kredycie, ale trochę innym - kredycie na życie na Ziemi.


"Piękna gotycka archikatedra pojawiła się w nocy ze środy na czwartek w sercu Ameryki Południowej – podaje Reuters. To kolejna desperacka próba zwrócenia na siebie uwagi przez las deszczowy z Amazonii, który trawiony jest przez pożar" - podaje Asz Dziennik. I choć zwykle artykuły, które możemy znaleźć na stronie, to prześmiewczo-ironiczny komentarz do otaczającej nas rzeczywistości, to znikające lasy tropikalne, które produkują 20 proc. tlenu, to raczej "chichot szaleńca".
Our house is burning. Literally. The Amazon rain forest - the lungs which produces 20% of our planet’s oxygen - is on fire. It is an international crisis. Members of the G7 Summit, let's discuss this emergency first order in two days! #ActForTheAmazon pic.twitter.com/dogOJj9big
— Emmanuel Macron (@EmmanuelMacron) 22 sierpnia 2019
Od początku tego roku w Amazonii wybuchło 72 tys. pożarów. To znacznie więcej niż w poprzednich latach. Co gorsza, jak podaje NASA, mogą one nie wynikać jedynie z suszy. W ciągu ostatniego tygodnia przybyło, zgodnie z danymi ze zdjęć satelitarnych, 9,5 tys. nowych pożarów. Wniosek jest prosty - podopala człowiek przy przyzwoleniu tamtejszych władz.
Przeczytaj także
Agencja Reutera stwierdziła nawet wprost, że prezydent Brazylii Jair Bolsonaro w wyborach prezydenckich w 2018 roku zobowiązał się do "otwarcia dla właścicieli ziemskich i hodowców bydła terenów Amazonii, które państwo przestanie chronić". I nie obchodzi go, że dym przesłonił słońce 2,7 tys. km dalej - w San Paulo o godz. 15 było ciemno.
A beautiful picture of São Paulo Nightlife.
— M A Z (@ch1minssi) 20 sierpnia 2019
No. It isn’t.
This is São Paulo at 3pm!
Smoke from the Amazon fire blocked out the sun.
The planets lung has been burning for 3 weeks and I found out today.
Please raise awareness.#PrayforAmazonia #ARMYHelpThePlanet pic.twitter.com/07fnleosEw
Dodatkowo prezydent Brazylii z jednej strony informuje, że jego kraju nie stać na gaszenie pożarów na obszarze, który jest większy niż Europa, a z drugiej - próby współfinansowania traktuje jako zmierzanie do zwiększenia nacisków.
Jaki jest najczarniejszy scenariusz? Zdaniem WWF, jeśli pożary nie zostaną opanowane, Amazonia będzie miała problemy, by "szybciej odrosnąć" (już teraz wiadomo, że odbudowa drzewostanu na spalonych połaciach ziemi zajmie od 400 do 500 lat), a co za tym idzie, zamiast lasów tropikalnych otrzymamy tropikalną sawannę, która nie wyprodukuje tyle tlenu, ile potrzeba.
Pożary lasu tropikalnego Amazonii w liczbach
- w porównaniu z poprzednim rokiem ich liczba wzrosła o 83 proc.
- spaliło się 0,5 mld drzew
- "nasze zielone płuca" straciły powierzchnię porównywalną do 500 tys. stadionów piłkarskich
I niestety, to jeszcze nie koniec.
Do podobnej ekologicznej tragedii dochodzi na Syberii. Płonie tam 4,5 mln hektarów lasu.
Nie sposób oszacować strat ani kosztów. Już teraz bowiem żyjemy na kredyt. Zgodnie z wyliczeniami Global Footprint Network, od 29 lipca tego roku zużywamy już zapasy Ziemi, które mogłyby się odnowić w tym roku, a co za tym idzie, wykorzystujemy to, co mielibyśmy do dyspozycji w 2020 roku.
I choć to wszystko brzmi przerażająco, to niewiele nas to obchodzi. Nadal zużywamy tony reklamówek, wlewamy hektolitry wody do basenów czy składamy się na odbudowę katedry Notre Dame. Dlaczego?
Otóż taka jest cecha kolokwialnie określanego "pierwszego świata". Jeśli mamy do czynienia z zamachami, pożarami, tragiczną śmiercią, podłościami wobec zwierząt czy stratą dzieł sztuki w Europie, Stanach Zjednoczonych (oprócz Alaski), Kanadzie, Izraelu i Australii, określamy to jako "tragedię". Wystarczy jednak zmienić szerokość geograficzną, a przeskakujemy już do kategorii "Ojej, to smutne". Oto szczegółowa mapa świata empatii:
Od tego podziału są wyjątki. Jeśli w kraju "brązowym" zginie osoba z kraju "czerwonego", to taka informacja trafi na czołówki serwisów informacyjnych. W przypadku odwrotnym - znajdzie się taka informacja, ale na przedostatniej stronie lub gdzieś w dole serwisu. Słowem, problemy pierwszego świata w trzecim świecie wydają się "klikać" lepiej niż trzeciego świata w pierwszym.
Mapa empatii pokrywa się z obszarami średnich przychodów. Im wyższy przychód, tym bardziej "współczujący" jesteśmy.
Dlatego też w przypadku Amazonii wpada ona jedynie do kategorii "O jakie to smutne", a płonącej Syberii o kategorię niżej pod "Ojej, ale takie jest życie".
Tragedia zacznie się, gdy i świeża woda i powietrze będą reglamentowane, a wówczas cała ludzkość znajdzie się w tej samej grupie "nie ma takich pieniędzy, za które kupimy nową Ziemię".
Jakie katastrofy nie obchodziły Europejczyków i Amerykanów?
- Ludobójstwo w Rwandzie - masakra Tutsi trwała 100 dni (od 6 kwietnia do lipca 1994 roku). ONZ zareagowało de fakto w momencie, kiedy rzeź wygasała. Co więcej, podczas ludobójstwa nie zezwalała na UNAMIR (United Nations Assistance Mission for Rwanda) na reakcję.
- Wojna domowa w Jugosławii - to najbardziej krwawy konflikt w Europie od zakończenia II wojny światowej. Zginęło od 97 do 110 tys. ludzi (niektóre źródła mówią o 200 tys.) i a ponad 1,8 mln osób musiało opuścić swój dom. Przez kilka dni była na pierwszych stronach gazet, by stopniowo być spychana coraz niżej i dalej, doprowadzając przez "nicnierobienie" m.in. do masakry w Srebrnicy
- Humanitarna tragedia w Środkowej Ameryce - Gwatemalą, Salwadorem i Hondurasem "rządzą" okrutne gangi, skrajne ubóstwo i brak jakichkolwiek perspektyw, co powoduje, że ruszają na północ. Tutaj Amerykanie reagują tylko dlatego, że zwiększyła się nielegalna emigracja do USA
- Kryzys w Sudanie - co 5 minut w Sudanie z głodu umiera dziecko. "Odmierz 15 minut i pożegnaj dzieci bawiące się na podwórku". Trwająca latami wojna domowa trafia do mediów rzadko, prawie nigdy
- Syria - wojna wciąż trwa, trwają bombardowania, codziennie giną ludzie





























































