Islandia - kraj lodu, ognia i gospodarczych baniek

Przez setki lat Islandia nie budziła większego zainteresowania światowych mocarstw. Trudno się jednak dziwić, była to odległa wyspa z surowym klimatem, wulkanami i skałami. Z czasem jednak wady Islandii zaczęły się przemieniać w jej zalety. To właśnie dzięki nim na wyspie możliwy był cud gospodarczy. Ostatnio na horyzoncie znów jednak zaczęły pojawiać się nieco ciemniejsze chmury.

Nim przejdziemy do ciemnych chmur warto zadać sobie podstawowe pytanie: jak cud gospodarczy na tak nieprzyjaznej wyspie w ogóle był możliwy? Pierwszym motorem Islandzkiego wzrostu było rybołówstwo i przetwórstwo rybne, które do dziś jest jednym z trzech głównych filarów wyspiarskiej gospodarki – łowi się tam 2 mln ton ryb rocznie. O znaczeniu tej branży niech świadczy fakt, że islandzkie monety zdobią właśnie mieszkańcy okolicznych mórz. Do historii przeszły też wojny dorszowe, które Islandia prowadziła z Wielką Brytanią. Chodziło o zwiększenie terenów połowu dorsza. Wojny – z przerwami – trwały w latach 1958-1976. Nie padł w niej wprawdzie ani jeden wystrzał, dochodziło jednak do taranowania statków, Islandczycy opracowali zaś taktykę przecinania brytyjskich sieci. Ostatecznie Wielka Brytania ugięła się pod presją i pozwoliła Islandii na zwiększenie terenów połowowych do 200 mil od brzegów wyspy. 20 lat wcześniej wojny wybuchły, ponieważ Islandia zwiększyła strefę z 4 mil do 12. Różnica więc była ogromna.

Islandia leży między Ameryką i Europą. Dosłownie. Na zdjęciu gratka dla geografów - miejsce spotkania płyty północnoamerykańskiej z euroazjatycką.
Islandia leży między Ameryką i Europą. Dosłownie. Na zdjęciu gratka dla geografów - miejsce spotkania płyty północnoamerykańskiej z euroazjatycką. (fot. Adam Torchała / Bankier.pl)

Wygrać z Brytyjczykami pomogła pierwsza wada Islandii, która stała się jej atutem – położenie. W XX wieku kraj ten przestał być nikogo nieinteresującym lądem na uboczu wielkiego świata. W dobie globalnego konfliktu militarnego wyspa leżąca pomiędzy Europą, a Ameryką i zabezpieczająca Atlantyk od północy stała się łakomym kąskiem. W Keflaviku – ok. 50 km od stolicy Islandii – powstała baza, która najpierw służyła aliantom podczas drugiej wojny światowej, potem stała się zaś istotnym punktem na mapie NATO podczas zimnej wojny. Gdy doszło do wspominanego konfliktu z Brytyjczykami, Islandia na stół położyła kartę „albo dorsze, albo my wycofujemy się z NATO”. Podziałało błyskawicznie, a Brytyjczycy pod naciskiem Amerykanów musieli wycofać się ze swoich roszczeń.

Inwestycje wujka Sama

Keflavik nie tylko zwiększył dyplomatyczną siłę Islandii, ale także rozpędził jej gospodarkę. Choć kraj w zasadzie nie ucierpiał podczas II wojny światowej, w latach 1948-1952 w ramach planu Marshalla na Islandię trafiła pomoc warta 24 mln dolarów (na dzisiejsze to ok. 250 mln dolarów). I choć liczba ta może sama w sobie nie robi wrażenia, to jednak dla małej, słabo zaludnionej wyspy była to suma spora. Wystarczy powiedzieć, że w przeliczeniu na mieszkańca (per capita) to właśnie Islandia otrzymała najwięcej pieniędzy w ramach Planu Marshalla. Przykładowo na przeciętnego Islandczyka przypadło trzykrotnie więcej dolarów niż na przeciętnego Brytyjczyka.

Pomoc przyznana poszczególnym krajom w ramach Planu Marshalla. W kolumnach po kolei: kraj, otrzymana pomoc (w mln USD), procent w całości pomocy, populacja, pomoc na 1 mieszkańca (w USD), procent PKB
Pomoc przyznana poszczególnym krajom w ramach Planu Marshalla. W kolumnach po kolei: kraj, otrzymana pomoc (w mln USD), procent w całości pomocy, populacja, pomoc na 1 mieszkańca (w USD), procent PKB (Learn Europe)

Baza w Keflaviku dała także miejsca pracy oraz stanowiła magnes na inwestycje zagraniczne. Do tej pory zamknięci na świat Islandczycy musieli się otworzyć na stacjonujących w Keflaviku Amerykanów. W zamian za amerykańskie pieniądze budowano m.in. cementownie, fabryki, osuszono też tereny bagienne, których na Islandii pełno. I choć wojska amerykańskie zniknęły z Keflaviku w 2006 roku, zostały tam amerykańskie firmy, które do dziś stanowią istotny element gospodarczego krajobrazu Islandii.

Hutnicze eldorado

Firmy te zresztą trafiły na podatny grunt. Wulkaniczny charakter wyspy, który początkowo mógł odstraszać, teraz stawał się jej kolejną zaletą. Islandia to jedno wielkie źródło geotermalne, kwestią czasu i technologii było zaprzęgnięcie tej wody do pracy. Dodatkowo islandzkie ukształtowanie terenu idealnie nadaje się do budowania elektrowni wodnych. W efekcie Islandia zyskała istotną przewagę konkurencyjną w postaci bardzo taniego prądu. To z kolei stanowiło podstawę do rozwoju na wyspie energochłonnych gałęzi gospodarki takich jak serwerownie, czy huty aluminium. Szczególnie istotną rolę odegrały te drugie, które do dziś – obok wspominanego rybołówstwa – stanowią drugi filar wyspiarskiej gospodarki. Stawki energetyczne dla hut w Islandii są 37 proc. niższe niż światowa średnia. Produkcja na wyspie jest więc bardzo opłacalna.

Islandia to jeden wielki garnek z gotującą się wodą. Źródła geotermalne można tam znaleźć na każdym kroku
Islandia to jeden wielki garnek z gotującą się wodą. Źródła geotermalne można tam znaleźć na każdym kroku (fot. Adam Torchała / Bankier.pl)

Pierwsza duża huta aluminium pojawiła się tu już w 1969 roku, druga w 1998, trzecia zaś w 2008 roku. Wszystkie należą do firm z Ameryki Północnej: Rio Tinto, Alcoi i Century Aluminium. Zatrudniają one 1400 osób. Dziś na liczącej ledwie 350 tys. mieszkańców wyspie przerabia się ponad 2 proc. światowej produkcji aluminium. Dlaczego nie więcej, skoro całość jest tak opłacalna? Cóż, huty są tak wielkie, że konsumują aż 70 proc. produkowanego na wyspie prądu. Przykładowo budowa ostatniej wymagała sporych inwestycji w energetykę. Powstała największa na Islandii elektrownia wodna (Fljótsdalur) produkująca rocznie 4600 GWh energii elektrycznej, czyli 41-krotnie więcej niż nasza Solina.

Huty spowodowały skokowy wzrost zapotrzebowania na energię
Huty spowodowały skokowy wzrost zapotrzebowania na energię (Statistics Iceland)

Budowa tejże elektrowni urosła swoją drogą do rangi symbolu. Najpierw ze względu na protesty dotyczące niszczenia pięknych islandzkich krajobrazów. Później ze względu na bańkę, która wstrząsnęła całym krajem. Andri Snær Magnason w swojej „Krainie marzeń” wspomina o zaplanowanym – niemal na skalę sowiecką – planie pięcioletnim. - Polegał on na podwojeniu wytwarzanej energii elektrycznej w celu zaspokojenia zapotrzebowania huty aluminium, której właścicielem była duża amerykańska firma Alcoa. Już to, podwojenie produkcji energii elektrycznej w kraju rozwiniętym, wystarczy, by rozpoczęła się gorączka złota (…) Dla kraju liczącego 300 tys. mieszkańców była to kolosalna inwestycja, około 3 mld dolarów – pisze Magnason.

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 godli

Kolego bt5 - co do schodów przy bluebir , którym lecą tylko trzy osoby , czasem cztery nie jest konieczne rozkładanie czerwonego dywanu. Jest to samolot kontenerowy na którego pokładzie jest tylko załoga. Zapewniam cię, że nikt jeszcze z tych schodów nie zaliczył gleby :)

! Odpowiedz
8 18 czarny_kuskus

Naprawdę trudno uwierzyć w ten mit polskiego super pracownika. Ciekawe jak to jest, że "fachowcy" w kraju nie potrafią niczego zrobić bez zepsucia czegoś innego, a na zachodzie nagle stają się "cenionymi ekspertami". Tak samo nie rozumiem jak to jest, że przy takim rynku partaczy wyjechali ci najlepsi (bo tak to jest tłumaczone, prawda?). Przecież nie powinni mieć problemu ze znalezieniem pracy u nas jak byli tacy dobrzy

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 0 andrzej_warszawski

trza Zygmunta rozbujać !
a przyrost PKB w kraju nr 1 w EU - nie licząc Malty :)

! Odpowiedz
6 4 mith21

10% wzrostu w 2017? A jaki był w 'sercu europy' PiSu?

! Odpowiedz
7 17 search

W sercu europy PISlamabadzie wzrost goni wzrost a reformy poganiaja reformy tylko nikt nie wie dlaczego konie w janowie zdychaja.

! Odpowiedz
2 14 maciejbankier

Żaden cud:
- dostali: 900 mln+2,5mld euro - czyli 2,4 mld euro
- mają 350.000 mieszkańców
daje to "tylko" ok 6850 euro na mieszkańca

Dla Polski by to było dla porównania: 6850 euro * 37.000.000, czyli....
253 450 000 000 EURO.
Starczyłoby na spłatę całości długu publicznego i jeszcze by sporo zostało...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 9 search

Islandia jest niesamowita, ten kto byl to wie o czym mowie ale i starsznie droga, a mimo to przyciga jak magnes.

! Odpowiedz
3 8 fred_

Nasz Adas na Islandii byl i takie poekne fotki postrzelal? Good for U maj frend.

! Odpowiedz
2 10 bt5

Do 1984. Masa projektów technicznych w krajach skandynawskich to bardzo uproszczona dokumentacja. Przeważnie tylko słaby rysunek co prawda w skali ale nawet bez naniesionych wymiarów i brak jakichkolwiek szczegółów technicznych. Oczywiście wychodzi się z założenia że prawdziwym fachowcom to wystarczy , a jak ktoś nie ma pojęcia o temacie to i gruba książka z dokumentacją na nic się zda.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 12 szczawikpl

Do dzis bez zmian np. w Norwegii, rysunek techniczny czy budowlany w stylu minimalistycznym. Reszty sie domysl.

! Odpowiedz

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,2% IV 2019
PKB rdr 4,7% I kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,9% III 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 164,53 zł III 2019
Produkcja przemysłowa rdr 9,2% IV 2019

Znajdź profil