O godzinie 14:40 w Londynie za tonę miedzi płacono 6.930$, czyli o 0,8% więcej niż na zamknięciu wtorkowych notowań i o sto dolarów więcej niż jeszcze dziś rano.
Do inwestowania w relatywnie drogą miedź zachęciło dziś osłabienie amerykańskiej waluty, co sprawiło, że surowce stały się tańsze dla inwestorów spoza USA. Równocześnie deprecjacja dolara skłania do otwierania pozycji typu carry trade, które są popularnym źródłem finansowania inwestycji w ryzykowne aktywa.
Pomimo fatalnych danych z Japonii poprawiła się też sytuacja na europejskich giełdach – główne indeksy przestały spadać i zaczęły ostrożnie kierować się w górę. Takie zachowanie rynków akcji zwiększa apetyt na ryzyko i wzmaga zainteresowanie metalami przemysłowymi.
Tymczasem w składach Londyńskiej Giełdy Metali zalega już 458.500 ton miedzi, czyli o 78% więcej niż jeszcze pięć miesięcy temu. Równocześnie praktycznie nikt nie zgłasza się po metal zgromadzony w giełdowych magazynach – do odbioru przeznaczono jedynie 0,2% ogółu zapasów. W kwietniu i maju relacja ta sięgała 20%. Jednakże informacje o rosnących zapasach i słabnącym popycie są ignorowane już od kilku miesięcy.
Krzysztof Kolany

























































