REKLAMA
TYLKO U NAS

Od wyborów minął rok, a mieszkaniówka krwawi jeszcze mocniej. Co z obietnicami polityków?

Marcin Kaźmierczak2024-10-15 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2024-10-15 06:00

Choć dopłaty do kredytów mieszkaniowych były głównym hasłem niesionym na nieruchomościowych sztandarach przez Koalicję Obywatelską, obietnic wyborczych, które miały wpłynąć na rynek nieruchomości – zarówno głoszonych przez KO, Trzecią Drogę, jak i Lewicę, było znacznie więcej. W rok od wyborów sprawdzamy, co udało się zrealizować, a co okazało się pustosłowiem.

Od wyborów minął rok, a mieszkaniówka krwawi jeszcze mocniej. Co z obietnicami polityków?
Od wyborów minął rok, a mieszkaniówka krwawi jeszcze mocniej. Co z obietnicami polityków?
fot. Adam Chełstowski / / FORUM

Koalicyjne ogólniki

W umowie koalicyjnej podpisanej przez Koalicję Obywatelską, Trzecią Drogę oraz Nową Lewicę na temat nieruchomości znalazły się raptem trzy zdania. W punkcie 21. umowy są zobowiązania dotyczące:

  • zwiększenia dostępności mieszkań,
  • stworzenia warunków „dla istotnego przyspieszenia tempa oddawania nowych mieszkań: własnościowych, dostępnych na najem realizowany także przez samorządy oraz mieszkań socjalnych i komunalnych",
  • wsparcia dla samorządów w remontach pustostanów na cele mieszkaniowe.

Fiasko „Kredytu na start” - przynajmniej w tym roku

Więcej obietnic związanych z tzw. mieszkaniówką można było jednak znaleźć w programach wyborczych poszczególnych ugrupowań tworzących obecną koalicję.

Koalicja Obywatelska do wygranych przez siebie ubiegłorocznych wyborów parlamentarnych niosła na sztandarach przede wszystkim obietnicę wprowadzenia w życie kredytu z oprocentowaniem 0 proc., który marketingowo przemianowano na „Kredyt na start”.

Rok po wyborach i po przeszło dziesięciu miesiącach rządu Donalda Tuska takiego programu dopłat do kredytów mieszkaniowych nadal nie ma. Nadzieję zwolennikom rządowego dopalacza dał ostatnio Krzysztof Paszyk, minister rozwoju i technologii.

– Moim marzeniem byłoby, aby rocznica powołania rządu Donalda Tuska była tym terminem, kiedy będzie przyjęty program mieszkaniowy – stwierdził Paszyk.

Program nie ruszy jednak na pewno w 2024 r. Środki przeznaczone na budownictwo zostały przeznaczone bowiem na pomoc dla powodzian.

Obecnie najwcześniejszym terminem rozważanym w ministerstwie rozwoju i technologii w kontekście wprowadzenia w życie programu „Kredyt na start” jest marzec przyszłego roku, choć – jak pisaliśmy pod koniec września, przewija się również maj 2025 r.

Tak ceny mieszkań napompował „Bezpieczny kredyt 2 proc.”

Brak programu dopłat do kredytów mieszkaniowych może jednak cieszyć tych kupujących, którzy nie mogliby liczyć na dopłatę, a którzy zamiast rządowego wsparcia liczą na stabilizację stawek rozgrzanych „Bezpiecznym kredytem 2 proc.”.

Jak wynika bowiem z danych Bankier.pl udostępnionych przez Cenatorium, tylko w drugiej połowie 2023 r., gdy funkcjonował wspomniany program, średnie ceny transakcyjne, a więc faktycznie płacone za mieszkania, wzrosły w największych polskich miastach od ponad 11 proc. w Krakowie i Łodzi do ponad 16 proc. w Lublinie.

Stawki rozpędziły się tak bardzo, że o spowolnieniu wzrostu nie było mowy w I kw. 2024 r., a w II kw. 2024 r. podwyżkowy trend, zwłaszcza w przypadku najpopularniejszych metraży (0-35 i 35-60 mkw.) osłabł do 2-4 proc. w relacji kwartalnej. Biorąc pod uwagę ostatnie 12 miesięcy, średnie ceny ofertowe wzrosły w przypadku analizowanych metraży o ponad 20 proc., co uczyniło Polskę krajem z najmocniejszymi podwyżkami cen mieszkań w całej Unii Europejskiej.

Wyborców, którzy wcześniej zaciągnęli kredyty mieszkaniowe, mamiła także obietnica wchodząca w skład koalicji Nowa Lewica, która mówiła o zamrożeniu oprocentowania kredytów. Miały z niego skorzystać osoby, które swoje kredyty zaciągnęły do końca 2021 r.

Postulat nie został zrealizowany. Obecny rząd przedłużył jedynie tzw. wakacje kredytowe, czyli program umożliwiający odroczenie rat kredytu.

Nie ma śladu po dopłatach do czynszów

KO kusiła wyborców także dopłatami dla najemców mieszkań. Zgodnie z wyborczym pomysłem mieli oni otrzymywać na ten cel 600 zł miesięcznie.

W wykazie prac legislacyjnych Sejmu nie ma jednak ani jednej wzmianki, która wskazywałaby, że w ciągu ostatnich 10 miesięcy powstał jakikolwiek projekt ustawy wprowadzającej takie dopłaty.

Dopłaty do czynszów, choć nie dla wszystkich, umożliwia jednak funkcjonujący od sześciu lat program „Mieszkanie na start”. Warunkiem jest najem lokalu gminnego lub zbudowanego np. przez należącą do Skarbu Państwa spółkę PFR Nieruchomości.

W przypadku singli miesięczny dochód nie może jednak przekraczać progu wyznaczonego przez przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej. W przypadku rodzin stosowany jest z kolei przelicznik – 100 proc. przeciętnego wynagrodzenia powiększony o dodatkowe 40 proc. na każdego kolejnego członka rodziny.

10 mld na czynszówki, ale dopiero w 2030 r.

Wszystkie te obwarowania sprawiają, że z dopłat nie korzysta wielu najemców. Mogłoby to jednak zmienić większe zaangażowanie rządu i samorządów w budownictwo czynszowe.

Była to jedna z obietnic Koalicji Obywatelskiej, która zapowiadała, w przypadku wygranych wyborów, przeznaczać rocznie na uwolnienie pustostanów na cele mieszkaniowe 10 mld zł. Kolejne 3 mld zł miały trafiać do puli służącej dofinansowywaniu budowy nowych mieszkań w ramach Towarzystw Budownictwa Społecznego. Uwolnienie pustostanów i przeznaczenie ich na wynajem obiecywała także Nowa Lewica.

Projekt ustawy, która miałaby zwiększyć strumień pieniędzy na budownictwo czynszowe, powstał jeszcze wiosną, gdy resortem rozwoju i technologii kierował Krzysztof Hetman.

Projekt nie został jednak jeszcze skierowany do Sejmu. Od sierpnia pochylają się nad nim eksperci z Komisji Prawniczej.

Projekt zakłada m.in. w najbliższych latach maksymalnego (wynoszącego obecnie 1 mld zł) limitu wydatków budżetu państwa na program Budownictwa Społecznego i Komunalnego oraz ustalenie limitu wydatków na program w latach 2026-2030, tak by docelowo w 2030 r. wyniósł on wspomniane już 10 mld zł.

W przypadku Społecznego Budownictwa Czynszowego projekt ustawy wprowadza wydłużenie o rok, czyli do końca 2025 r., obowiązującego programu i jednoczesne zwiększenie jego budżetu z 4,5 do 7 mld zł. Środki ma zapewnić Bank Gospodarstwa Krajowego.

Poniżej błędu statystycznego

Jest jednak co naprawiać. Pomimo że liczba mieszkań wznoszonych w ramach budownictwa społecznego czynszowego jest najwyższa w ciągu ostatnich 10 lat, to jednak wciąż udział tego typu mieszkań wśród wszystkich nowo budowanych lokali jest znacznie poniżej błędu statystycznego.

Zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy 2024 r. rozpoczęto budowę 1816 takich mieszkań – o 2,6 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2023 r., jednak dwukrotnie więcej niż w 2022 r., 2020 r. czy 2019 r. oraz o 65 proc. więcej niż w najlepszym dla budownictwa 2021 r.

Ich udział w liczbie wszystkich nowo budowanych mieszkań wynosi 1,12 proc. – dwukrotnie więcej niż w latach 2019 – 2021 r.

Na najniższym poziomie od lat znajduje się za to budownictwo komunalne. W analizowanym okresie – według danych GUS – rozpoczęto budowę 432 mieszkań komunalnych – o ponad 40 proc. mniej niż przed rokiem i dwoma laty i o blisko 60 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2019 r. Udział tego typu budów wynosi obecnie 0,27 proc. Niższy był jedynie w pandemicznym 2020 r., gdy wiosną praktycznie nie rozpoczynano nowych budów w tym sektorze.

Akademik za złotówkę - ministerstwo nie ma uprawnień

We wspomnianym już projekcie ustawy znalazły się także zapisy dotyczące akademików, a dokładnie dopłat na ich budowę, remonty, a także kupno i przystosowanie już istniejących budynków. Mogliby z nich korzystać jednak wyłącznie studenci nieposiadający tytułów prawnych do innych lokali mieszkalnych w tych samym miejscowościach.

Nic jednak nie wskazuje na to, by w życie miał wejść głoszony przez Trzecią Drogę, głównie ustami Władysława Kosiniaka-Kamysza, program gwarantujący studentom akademik za symboliczną złotówkę.

O tym, że program raczej się nie ziści, świadczy odpowiedź na poselską interpelację Barbary Grygorcewicz (KO), która zapytała, kiedy ministerstwo planuje uruchomić program obniżenia cen pokoi w akademikach i jak będzie on wyglądał.

Z odpowiedzi udzielonej przez Mirosława Gzika, wiceministra nauki, wynika, że resort „nie ma uprawnień w zakresie kształtowania wysokości opłat za miejsca w domach studenckich”, a kwestia ta leży wyłącznie w kompetencjach uczelni, do których należą poszczególne akademiki.

Spora część uczelni przed rozpoczętym niedawno rokiem akademickim 2024/2025 zafundowała swoim żakom podwyżki w cennikach domów studenckich.

Milion mieszkań mało realny

Trzecia Droga stała także za postulatem budowy 1 mln mieszkań w trakcie kadencji Sejmu, czyli w ciągu czterech lat. Pomóc miało w tym uwolnienie wszystkich gruntów będących w zasobach Krajowego Zasobu Nieruchomości.

Dane Głównego Urzędu Statystycznego, które prezentujemy co miesiąc, sugerują jednak, że może być o to niezwykle trudno. Bo choć ostatnie lata były rekordowe pod względem liczby oddawanych mieszkań i domów, to w żadnym pojedynczym roku nie przekroczono poziomu 250 tys. lokali, a taki byłby niezbędny, by w ciągu najbliższych czterech lat osiągnąć obiecywany milion.

Ponadto liczba mieszkań, które będą oddawane do użytku w najbliższych latach, zależeć będzie od tego, ile budów rozpoczynano w poprzednich. O ile w 2021 r. deweloperzy i inwestorzy indywidualni ruszyli z budową 272 444 lokali, co było rekordem, licząc od 1989 r., o tyle w 2022 r. liczba rozpoczynanych budów spadła poniżej 200 tys. Próg ten najprawdopodobniej nie zostanie przekroczony także w 2023 r.

Mówimy przy tym łącznie o mieszkaniach oddawanych przez deweloperów, a także domach budowanych przez inwestorów indywidualnych.

Jeśli wyłączyć prywatną inicjatywę, liczba oddawanych do użytku mieszkań wahała się w ostatnich siedmiu latach od 105 do niespełna 144 tys., a liczba rozpoczynanych budów od 85 do 166 tys. lokali.

Źródło:
Marcin Kaźmierczak
Marcin Kaźmierczak
redaktor Bankier.pl

Redaktor Bankier.pl. Zajmuje się tematyką nieruchomości. Przygotowuje raporty dotyczące cen mieszkań, pisze o trendach na tym rynku, monitoruje najciekawsze inwestycje w Polsce i za granicą. Na co dzień śledzi także rynek motoryzacyjny, a swoimi spostrzeżeniami dzieli się w sekcji Moto portalu Bankier.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie Wrocławskim. Tel. 539 672 383.

Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (57)

dodaj komentarz
roza_von_tusk
Ponieważ prawo i tak przestało działać więc najlepszym rozwiązaniem będzie rozkułaczenie, przejęcie przez państwo nieruchomości i dokwaterowanie do nadmetrażu. Nie posiadasz nic i jesteś szczęśliwy. To są prawdziwe wartości europejskie.
grzegorzkubik
Przypominam ze 100 konkretów na 100 dni wedle Tuska.
"10 miliardów złotych rocznie na budowę tanich mieszkań społecznych na wynajem"
Lewica mówił o 300 tys. mieszkań samorządowych na przestrzeni lat. Nie ma nawet jednej cegłówki postawionej.
bronek81
Jak źle? Komu źle? Dają w sejmie dwa dodatki na jedno mieszkanie? Dają! Ile żona Biedronia ma mieszkań? Jak się chce, to można. Trzeba tylko z sojowego latte zrezygnować
lewie
Jak do tej pory wszelkie pomysły polityków na rozwiązanie kwestii mieszkaniowej skutkował tym, że banki i deweloperzy / pomijam kwestie teorii spiskowych dotyczącej - kto ma duże ilości mieszkań i zasobów gruntów – i w czyim interesie jest ta mętna woda/.
Polskie banki jak i zagraniczne zajmują się wszystkim – bankowością detaliczną
Jak do tej pory wszelkie pomysły polityków na rozwiązanie kwestii mieszkaniowej skutkował tym, że banki i deweloperzy / pomijam kwestie teorii spiskowych dotyczącej - kto ma duże ilości mieszkań i zasobów gruntów – i w czyim interesie jest ta mętna woda/.
Polskie banki jak i zagraniczne zajmują się wszystkim – bankowością detaliczną , inwestycyjną oraz kredytami hipotecznymi które to są perełkami w aktywach banków.
Celem zmiany takiej sytuacji w mojej opinii należałoby powołać do życia nowy BANK HIPOTECZNO INVESTYCYJNY z silnym umocowaniem w prawie polskim jego niezależności od partii politycznych tak aby kwestie mieszkaniowe były traktowane jako Polska racja stanu ponad podziałami politycznymi.
W kraju mamy wielu dobrych ekonomistów jak też wykształconych i doświadczonych menadżerów.
Na kapitał założycielski należy przeznaczyć wszelkie pieniądze z rządowych programów mieszkaniowych tak aby służyły ludziom , a nie istniejącym bankom i deweloperom.
Współdziałanie polityki monetarnej i fiskalnej / teoria o rozdziale obu polityk to już historia.
A może zamiast wiboru czy innych wskaźników opracować nowy, który byłby określany przez NBP.
Możliwości działania takiej nowej instytucji są bardzo szerokie : budowa pod tani najem dla pracowników, właścicieli małego biznesu i samozatrudnionych , a także budowa dla właścicieli dużego biznesu i inwestorów. Podział według R.T.Kiyosaki.
W Polsce przedwojennej mieliśmy Panów Grabowskiego oraz Kwiatkowskiego – przeprowadzono reformę pieniądza, wybudowano Gdynie i COP. A jak mnie wnuki pytają co powstało w Polsce w III RP powiem tylko autostrady i nic więcej co by służyło Polsce w wieku XXI i XXII.
Przykro.
pilot_programista
Aktualne tempo ubytku ludności Polski to 150 tys. na rok (i trend jest silnie negatywny).
Równocześnie średnia za ostatnie 5 lat mieszkań oddawanych do użytkowania to 225 tys. na rok.
Za 5 lat będzie więc jednocześnie 750 tys. mniej ludzi i 1,15 mln mieszkań więcej.

https://www.rp.pl/gospodarka/art41181211-tak-ujemny-
Aktualne tempo ubytku ludności Polski to 150 tys. na rok (i trend jest silnie negatywny).
Równocześnie średnia za ostatnie 5 lat mieszkań oddawanych do użytkowania to 225 tys. na rok.
Za 5 lat będzie więc jednocześnie 750 tys. mniej ludzi i 1,15 mln mieszkań więcej.

https://www.rp.pl/gospodarka/art41181211-tak-ujemny-przyrost-naturalny-byl-tylko-w-pandemii-nowe-dane-gus-o-demografii
https://www.ciekawestatystyki.pl/2021/07/budownictwo-mieszkaniowe-w-polsce.html
a_niedomagalczyk
Nie sądzę, żeby wiodąca kasta kapitalistów, którą stanowią deweloperzy, łatwo pogodziła się z tą matematyką.
Realistycznie, dotąd, do kiedy ustawy będą pisać kapitaliści, należy spodziewać się masowej imigracji.
Co już zresztą ma miejsce - pod pretekstem "braku rąk do pracy" wydawane są praktycznie niedyskryminacyjnie
Nie sądzę, żeby wiodąca kasta kapitalistów, którą stanowią deweloperzy, łatwo pogodziła się z tą matematyką.
Realistycznie, dotąd, do kiedy ustawy będą pisać kapitaliści, należy spodziewać się masowej imigracji.
Co już zresztą ma miejsce - pod pretekstem "braku rąk do pracy" wydawane są praktycznie niedyskryminacyjnie pozwolenia na zaciąganie siły roboczej skądkolwiek kapitaliści znajdują chętnych do partycypacji w bulandyjskim "dobrobycie".
trolley odpowiada a_niedomagalczyk
ta imigracja kończy się dochodzeniem do władzy w Europie coraz większych skrajności a te skrajności z chęcią zobaczą wiodącą kastę kapitalistów na drzewach za tą imigrację właśnie :)
a_niedomagalczyk odpowiada trolley
Przykłady?
trolley odpowiada a_niedomagalczyk
ale czego przykłady? XD może poczekaj chwilę bo to nie piekarnia i jak leciało wahadło w jedną stronę latami to i powrót musi chwilę potrwać :) a żę to wszystko eksploduje to chyba żadna tajemnica, ostatnia deska ratunku dla tej hołoty to napuścić biedotę z różnych krajów na siebie i wywołać wojnę żeby biedota podburzona przez skrajności ale czego przykłady? XD może poczekaj chwilę bo to nie piekarnia i jak leciało wahadło w jedną stronę latami to i powrót musi chwilę potrwać :) a żę to wszystko eksploduje to chyba żadna tajemnica, ostatnia deska ratunku dla tej hołoty to napuścić biedotę z różnych krajów na siebie i wywołać wojnę żeby biedota podburzona przez skrajności nie zajęła się hołotą hre hre hre
bronek81 odpowiada a_niedomagalczyk
Wystarczy zostać studentem jednej z licznych prywatnych szkół wyższych aby wręcz z automatu dostać pozwolenie o pracę. Inne zjawisko to wymóg języka angielskiego ale już niekoniecznie polskiego. Angielski nie po to bo firma działa w US czy UK tylko żeby się z hinduskimi kolegami z pracy porozumieć.

Powiązane: Rząd Donalda Tuska

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki