Koniec i początek roku z reguły skłaniają do podsumowań, a także do podejmowania decyzji inwestycyjnych i oceny osiągnięć, ale przede wszystkim do spojrzenia w nadchodzącą przyszłość. W tym kontekście poszukiwanie odpowiedzi na pytanie „w co zainwestować” wydaje się oczywiste.


Zamiast szklanej kuli – chłodna analiza
Kłopot w tym, że przewidywanie przyszłości, zwłaszcza w dziedzinie rozwoju sytuacji na rynkach finansowych, jest niezwykle trudne, a sztuka trafiania „w dziesiątkę” udaje się nielicznym, nawet spośród grona fachowców. Warto więc zacząć od czegoś nieco łatwiejszego, czyli prognozowania najbardziej prawdopodobnych okoliczności i warunków, z jakimi w przyszłym roku możemy mieć do czynienia, by następnie przejść do ustalania planu działania.
Banki centralne rozdają karty: słabszy dolar, silny złoty
Dla sytuacji na rynkach finansowych niezwykle istotny jest kierunek polityki pieniężnej banków centralnych oraz perspektywy gospodarki. Wydaje się niemal pewne, że amerykańska rezerwa federalna w 2026 roku będzie obniżała stopy procentowe. Wniosek taki można wyciągnąć z faktu konsekwentnej kontynuacji tego procesu, który rozpoczął się jesienią 2024 r. oraz nadchodzącej zmiany szefa Fed, który będzie bardziej skłonny do realizacji agendy prezydenta Donalda Trumpa, optującego za obniżaniem kosztu pieniądza. Dalsze obniżki stóp procentowych powinny skutkować podtrzymaniem dobrej koniunktury w amerykańskiej gospodarce, ale także osłabieniem dolara. Dolar może słabnąć względem euro także dlatego, że Europejski Bank Centralny już tak chętnie stóp nie będzie obniżał.
Akcje wracają do łask, ale bezpieczeństwo wciąż w cenie
Cykl luzowania polityki pieniężnej w Polsce jest już dość zaawansowany, więc kolejnych obniżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej należy się w tym roku spodziewać, jednak nie będą one już tak liczne jak poprzednio i stopa referencyjna nie będzie dużo niższa niż obecnie. Jednocześnie złoty powinien się umacniać, w reakcji na bardzo dobre perspektywy dla polskiej gospodarki. Pod względem dynamiki wzrostu PKB Polska znajduje się w europejskiej i światowej czołówce i tak będzie także w 2026 roku. Dodatkowo inflacja idzie mocno w dół, osiągając w ostatnich miesiącach poziom celu inflacyjnego, założonego przez Narodowy Bank Polski.
ReklamaZobacz także
Środowisko spadających stóp procentowych i utrzymującej się w dobrej kondycji gospodarki z założenia sprzyja inwestowaniu w instrumenty bardziej ryzykowne, przynoszące większe zyski, kosztem obligacji i lokat bankowych, których oprocentowanie będzie się obniżało. Niskie stopy i dobra koniunktura preferuje inwestycje w akcje.
Nie oznacza to jednak, że o obligacjach i lokatach należy zapomnieć. Udział najbardziej bezpiecznych instrumentów w portfelu należy utrzymywać niezależnie od okoliczności. Warto zwrócić uwagę na obligacje korporacyjne, które w wielu przypadkach oferują odsetki wyższe niż obligacje skarbowe, przy niezbyt wielkim ryzyku. Mówiąc o akcjach, należy pamiętać, że w 2025 roku indeksy giełdowe poszły bardzo mocno w górę, co oznacza, że trudno spodziewać się podobnie wysokich zysków w nadchodzącym roku. Akcje wciąż są jednak nieodzownym składnikiem zdywersyfikowanego portfela.
Złoto wciąż błyszczy. Czy zobaczymy 5000 dolarów za uncję?
Niskie i spadające stopy procentowe oraz słabnący dolar sprzyjają notowaniom złota, oraz (patrząc szerzej), sporej części surowców. Mimo niedawnych historycznych rekordów cen złota i prawie 60-procentowej zwyżki w 2025 r., w tym roku nie należy zapominać o złocie. Większość prognoz ekspertów zakłada kontynuację ruchu notowań kruszcu w górę, choć oczywiście nie w tak dużym stopniu. Docelowy poziom 5000 dolarów za uncję uznawany jest za całkiem realny. Te same czynniki, które sprzyjają notowaniom złota, powinny pomagać także akcjom rynków wschodzących, a więc także polskich firm i warszawskiej giełdzie. Dobrym pomysłem dla większości posiadaczy oszczędności są fundusze inwestycyjne, których popularność wciąż rośnie. Wśród nich warto zwrócić uwagę na fundusze typu ETF, które odzwierciedlają zmiany cen różnych aktywów, przy jednocześnie niskich opłatach obciążających inwestorów.
Dywersyfikacja to podstawa: od nieruchomości po sztukę
Niezależnie od kwestii związanych z koniunkturą gospodarczą, polityką pieniężną czy innymi warunkami makroekonomicznymi, przy budowaniu portfela inwestycyjnego warto pamiętać o aktywach alternatywnych względem akcji, obligacji, lokat bankowych, funduszy inwestycyjnych, takich jak nieruchomości, diamenty, dzieła sztuki, przedmioty kolekcjonerskie.
W Klubie Inwestorek Indywidualnych zawsze mówimy, że warto budować portfele składające się z wielu zróżnicowanych rodzajów aktywów, w proporcjach dostosowanych do możliwości i preferencji konkretnej osoby. Popyt na nieruchomości nie słabnie, a spadki stóp procentowych będą zainteresowanie nieruchomościami potęgować.
Niezależnie od ewentualnych wahań cen, to inwestycja bezpieczna, mająca wymiar realny i długoterminowy charakter. Powoli, ale systematycznie rozwija się w Polsce rynek dzieł sztuki. Wbrew potocznym opiniom, inwestowanie na nim nie wymaga wcale angażowania dużego kapitału. Jest on coraz bardziej dostępny dla inwestorów niezbyt zamożnych, szukających długoterminowej lokaty i urozmaicenia portfela. Racjonalna dywersyfikacja jest w każdym przypadku korzystna z punktu widzenia każdego inwestora, szczególnie preferującego bezpieczeństwo i długoterminowy horyzont.
A co, jeśli rynki się mylą? Scenariusze na 2026 rok, których nikt nie bierze pod uwagę
Rynki finansowe nie lubią próżni. Gdy przez dłuższy czas „nic się nie dzieje”, inwestorzy zaczynają wierzyć, że tak będzie zawsze. A potem przychodzi jeden kwartał, jedno zdarzenie, jeden nagłówek – i świat wywraca się do góry nogami.
Ewa Kumorek-Fedor, prezes Klubu Inwestorek Indywidualnych























































