Należy poważnie brać pod uwagę, że Donald Trump zamierza przejąć kontrolę nad Grenlandią. Administracja bada sposoby pogłębienia rozdźwięku między Danią a zależnym od niej autonomicznym terytorium lub zawarcia bezpośredniej umowy z wyspą - ocenia „Economist”.


„Jak zwykle z przypadku Trumpa trudno ocenić, jak poważne są jego intencje (...) ale jego zainteresowanie (Grenlandią) należy traktować poważnie” - podkreśla brytyjski tygodnik, choć zastrzega, że „jawna aneksja” wyspy jest mało prawdopodobna.
Jednak administracja Trumpa rozważa dwa warianty przejęcia kontroli nad Grenlandią: pierwszy polegałby na wzmocnieniu ruchu niepodległościowego na wyspie i podsycaniu niechęci do Danii; drugi - na zaoferowaniu grenlandzkim władzom porozumienia przy całkowitym pominięciu duńskiego rządu.
„Economist” przypomina, że próby pogłębienia rozdźwięku między Danią a wyspą powtarzano przez cały ubiegły rok, a wiceprezydent USA J.D. Vance podczas marcowej wizyty na Grenlandii oznajmił, że duńskie władze zawiodły Grenlandczyków, zaś Ameryka podejmie odtąd „rozmowy z ludem Grenlandii”.
W grudniu Trump mianował republikańskiego gubernatora Luizjany Jeffa Landry'ego, całkowicie niezorientowanego w polityce zagranicznej, specjalnym wysłannikiem Białego Domu ds. Grenlandii, co zostało do pewnego stopnia uznane za sygnał, że USA zamierzają traktować wyspę jako podmiot całkowicie odrębny od Danii.
CIA i NSA miały nasilić operacje wywiadowcze względem Grenlandii
CIA i Agencja Bezpieczeństwa Krajowego (NSA) miały nasilić operacje wywiadowcze dotyczące grenlandzkiego ruchu niepodległościowego i otrzymały zadanie identyfikowania mieszkańców wyspy „życzliwych Ameryce”. Rząd Danii trzykrotnie wzywał amerykańskich dyplomatów do złożenia wyjaśnień w sprawie doniesień o działaniach szpiegowskich USA na wyspie i „tajnych operacjach wpływu” - relacjonuje tygodnik.
Jednocześnie mnożą się doniesienia o planach zaproponowania Grenlandii układu COFA (Compact of Free Association) podpisywanego zazwyczaj przez USA z małymi państwami na Pacyfiku. Według informacji „Economista” przedstawiciele administracji Trumpa próbowali w tej sprawie nawiązać bezpośredni kontakt z władzami wyspy, ale jak dotąd ich zabiegi spotkały się z odmową.
Tak czy inaczej - ocenia tygodnik - powtarzane deklaracje Trumpa dotyczące Grenlandii są kolejnym dowodem na jego „serdeczną nienawiść do Europy”, czego pochodną są „surrealistyczne aspekty” amerykańsko-europejskiego sporu, jak wyrażona przez szefa niemieckiej dyplomacji Johanna Wadephula opinia, że aneksja Grenlandii oznaczałaby uruchomienie artykułu 5. Traktatu Północnoatlantyckiego, tym razem w ramach obrony europejskiego terytorium zależnego przed USA.
Na początku kwietnia "Washington Post" poinformował, że Biały Dom szacuje koszty, jakie poniosłyby Stany Zjednoczone w związku z zarządzaniem Grenlandią, gdyby znalazła się pod amerykańską kontrolą.
Reuters już w maju napisał, że Biały Dom bada możliwość wciągnięcia Grenlandii w strefę wpływów Waszyngtonu poprzez zaoferowanie jej układu o wolnym stowarzyszeniu z Ameryką (COFA), jaki łączy USA z Wyspami Marshalla, Mikronezją i Palau.
Generalnie w ramach takiego porozumienia Ameryka gwarantuje partnerowi pewien zestaw korzyści - od zarządzania pocztą, przez gwarancje pomocy w sytuacjach nadzwyczajnych, po ochronę militarną. W zamian za to USA mają pełną swobodę działania w kraju partnerskim, a wzajemna wymiana handlowa jest wolna od cła.
Pytany o to wielokrotnie Trump nie wykluczył siłowego przejęcia Grenlandii. Prezydent twierdzi, że Stany Zjednoczone potrzebują kontroli nad wyspą ze względu na bezpieczeństwo międzynarodowe; jest też zainteresowany bogatymi złożami cennych surowców, w tym metali ziem rzadkich, które znajdują się na wyspie.
Były premier Szwecji: USA użyją prawdopodobnie „surowej siły” przeciwko Danii
USA użyją prawdopodobnie „surowej siły” przeciwko Danii w ciągu najbliższych sześciu miesięcy - ocenił we wtorek były premier Szwecji i szef dyplomacji tego kraju Carl Bildt we wpisie na platformie X.
Bildt w ten sposób odniósł się do zakwestionowania przez doradcę prezydenta USA Stephena Millera zwierzchności Danii nad Grenlandią w wywiadzie dla stacji CNN. Miller na pytanie, czy Stany Zjednoczone wykluczają siłowe przejęcie kontroli nad wyspą, odparł: „Żyjemy w (...) realnym świecie rządzonym siłą”.
Były premier Szwecji w swojej opublikowanej również we wtorek analizie dla think tanku European Council on Foreign Relations (ECFR) zauważył, że Europa musi być przygotowana i „załadować broń” na konfrontację z USA w sprawie Grenlandii.
Bildt uważa, że amerykański prezydent Donald Trump ma obsesję na punkcie półkuli zachodniej i jest „w trybie wojennym po początkowym sukcesie w Wenezueli”. „Trump zdaje się wierzyć, że rosyjskie i chińskie statki otaczają Grenlandię, w rzeczywistości nic takiego nie ma miejsca.(...) Nie ma wątpliwości, że geograficznie Grenlandia leży na półkuli zachodniej: ale również jasne jest, że jest częścią Danii i jest nią dłużej niż Kalifornia przynależy do Stanów Zjednoczonych” – napisał były szwedzki polityk. Dodał, że mieszkańcy Grenlandii są obywatelami UE.
Według Bildta, choć prezydent Wenezueli Maduro nie miał legitymacji demokratycznej i można go uznać prawdopodobnie za bandytę, ale żadne z tych stwierdzeń nie oznacza, że Wenezuela nie jest suwerennym państwem. „Twierdzenie, że USA były obiektem agresji ze strony wenezuelskich przestępców i działały zgodnie z prawem do samoobrony jest po prostu nietrafione” – ocenił.
Bildt jest krytyczny wobec użycia przez USA przemocy w celu rozwiązywania spraw międzynarodowych. „Działania o charakterze kinetycznym (siłowym) stają się obecnie niemal tak popularnym narzędziem Trumpa, jak jego ukochane cła. Prawdopodobnie będzie ich więcej” – zaznaczył w konkluzji.
Eksperci: Przejęcie Grenlandii przez USA grozi kryzysem NATO
Szefowa Norweskiego Komitetu Atlantyckiego Kate Hansen Bundt uznała, że ewentualne przejęcie Grenlandii przez USA zmieni rolę Amerykanów w Sojuszu i podważy wiarę pozostałych członków paktu w jego obronny charakter. Europa musiałaby przygotować się na nowy rodzaj obrony przed Rosją - zaznaczyła.
- Mogłaby to być rozwinięta formuła „koalicji chętnych”, czyli państw, które zgodnie uznają Kreml za główne zagrożenie - oceniła Bundt w rozmowie z PAP.
Badaczka Marianne Riddervold z Norweskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych NUPI zwróciła uwagę, że sama groźba użycia siły lub ograniczenia amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa mogłaby wystarczyć do sparaliżowania europejskiej reakcji.
- Jeśli USA upierałyby się co do przejęcia Grenlandii i były gotowe użyć dalszej presji wojskowej, Europa nie ma realnych środków, by się temu przeciwstawić - zaznaczyła w komentarzu dla PAP Riddervold.
Ekspertka podkreśliła, że działania USA wobec Grenlandii nie musiałyby być klasyczną inwazją. Biały Dom może wykorzystać presję polityczną, kampanie wpływu oraz oddziaływanie na nastroje społeczne i procesy wyborcze na samej wyspie, stopniowo zwiększając kontrolę cywilną nad terytorium, gdzie już posiada swoje bazy wojskowe.
Cytowany we wtorkowym wydaniu dziennika „Aftenposten” Mujtaba Rahman z think tanku Eurasia Group uznał, że realizacja przez Donalda Trumpa zapowiedzi przejęcia duńskiej wyspy może dramatycznie podzielić zarówno NATO, jak i Unię Europejską.
- Byłoby to znacznie większym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Europy niż rosyjska inwazja na Ukrainę - uznał w rozmowie z norweską gazetą.
W poniedziałek wieczorem minister spraw zagranicznych Norwegii Espen Barth Eide w odniesieniu do zapowiedzi Trumpa o przejęciu Grenlandii ostrzegł, że oznaczałoby to złamanie samej idei NATO i trudno byłoby wyobrazić sobie dalsze funkcjonowanie Sojuszu. W ten sposób wsparł duńską premier Mette Frederiksen, która oceniła, że atak jednego państwa NATO na drugie zatrzymałby system bezpieczeństwa budowany w Europie od zakończenia II wojny światowej.
Ze Sztokholmu Daniel Zyśk, z Oslo Mieszko Czarnecki (PAP)
cmm/ adj/ zys/ sp/ fit/























































