W piątek kilkadziesiąt osób demonstrowało przed siedzibą zarządu gdańskiego Siarkopolu. Pracownicy domagali się powołania przez radę nadzorczą nowego zarządu... Zarząd pozostał, jednak dostali nowego prezesa. - Mamy nadzieję, że nowy prezes ustabilizuje sytuację i popchnie pewne sprawy do przodu - mówi Marta Frankiewicz, przedstawiciel pracowników w radzie nadzorczej Siarkopol SA. Pracownicy Siarkopolu żądają gruntownej modernizacji zakładu i renegocjacji zawartych kilka lat temu z kontrahentami umów. Jak twierdzą umowy te są dla przedsiębiorstwa niekorzystne, a każdy rok przynosi straty w wysokości nawet 6 milionów złotych. Pracownicy domagają się także odstąpienia od planów redukcji zatrudnienia. Mogą one objąć nawet 80 osób. Władze spółki twierdzą, że bez tego firma upadnie. - Tyle miesięcy żyliśmy w niepewności, bez prezesa - mówi Henryk Kondek, przewodniczący "Solidarności? w Siarkopolu. - Oczekujemy teraz, że nowa władza zacznie porządnie zarządzać naszą firmą i zajmie się naprawą sytuacji w przedsiębiorstwie. Oczywiście jeśli coś pójdzie nie pomyśli pracowników to będziemy tupać, bo taka w końcu jest nasza rola. Do 2010 r. Siarkopol ma zakończyć przeładunki siarki kopalnej. Po przekształceniach mogłaby stać się miejscem magazynowania i przeładunku paliw. Już teraz przy nabrzeżach Siarkopolu odbywają się przede wszystkim załadunki produktów naftowych i melasy. Krzysztof Spandowski Studiował na Politechnice Gdańskiej. Pracował w przedsiębiorstwie robót instalacyjno-montażowych w Pruszczu Gdańskim. Tu przez 14 lat przeszedł prawie wszystkie szczeble kariery od majstra, przez kierownika robót, kierownika grupy robót do dyrektora ds. produkcji. Był szefem Dyrekcji Rozbudowy Miasta Gdańska, oraz prezesem Przedsiębiorstwa Eksploatacji Rurociągów Naftowych ?Przyjaźń?.
NaszeMiasto.pl
Robert Kiewlicz
Źródło:NaszeMiasto.pl



























































