W 2024 r. luka płacowa ze względu na płeć wyniosła w Unii Europejskiej 11,1 proc.; w Polsce – 4 proc. i była jedną z niższych w całej UE – podał w najnowszym komunikacie Eurostat.


Eurostat opublikował dane za 2024 r. dotyczące luki płacowej ze względu na płeć (tzw. gender pay gap) w krajach członkowskich UE. Średnia dla całej gospodarki unijnej wyniosła 11,1 proc., w 2023 r. było to 11,7 proc.
W 2024 roku między poszczególnymi państwami członkowskimi, podobnie jak w latach poprzednich, utrzymywały się znaczne różnice w zakresie luki płacowej między kobietami a mężczyznami. Największe nierówności odnotowano
- w Estonii (18,8 proc.),
- w Czechach (18,5 proc.),
- w Austrii (17,6 proc.).
Z kolei najmniejsze były:
- w Belgii (0,7 proc.),
- w Rumunii (3,7 proc.),
- w naszym kraju (4,0 proc.).
W Polsce w porównaniu z rokiem poprzednim różnica ta zmniejszyła się aż o 1,9 punktu procentowego (w 2023 r. wynosiła 5,9 proc.).
Jedynym krajem, w którym kobiety zarabiają więcej od mężczyzn był Luksemburg, gdzie według tych danych kobiety zarabiają średnio o 0,8 proc. więcej.
Luka płacowa ze względu na płeć jest obliczana jako różnica pomiędzy średnimi stawkami godzinowymi brutto, które otrzymują kobiety i mężczyźni. Pod uwagę brane są tylko firmy zatrudniające przynajmniej 10 pracowników.
Jednak, jak przyznają specjaliści, interpretacja tych surowych danych jest nieco bardziej skomplikowana i niejednoznaczna. Mniejsza różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn w danym kraju niekoniecznie oznacza większą równość między płciami na rynku pracy. W niektórych krajach UE niższe różnice wynikają z niższego udziału kobiet w rynku pracy. Z kolei większe różnice w wynagrodzeniach mogą być powiązane z wysokim odsetkiem kobiet pracujących zawodowo w niepełnym wymiarze godzinowym lub w ograniczonej liczbie branż.
adz/ agz/









































