Kowalczyk: Ministrowie i wiceministrowie zarabiają za mało

Ministrowie, a szczególnie podsekretarze stanu, zarabiają za mało - ocenił we wtorek minister środowiska Henryk Kowalczyk. Dodał, że pracownicy podlegli ministrom są wynagradzani lepiej od nich.

(fot. Krystian Maj / FORUM)

Minister środowiska pytany w Radiu Zet, czy jest sens dawania premii ministrom zamiast dać im wyższe pensje, zaznaczył, że ministrowie nie dostają podwyżek wynagrodzenia od kilkunastu lat.

"Ministrowie zarabiają za mało, a szczególnie podsekretarze stanu. Nie ma zachowanych proporcji w wynagrodzeniach pracowników ministerstw. Dyrektorzy, jednostki podległe zarabiają więcej" - dodał. Podkreślił też, że odpowiedzialność ministrów i wiceministrów jest bardzo duża.

Kowalczyk zaznaczył, że w 2017 r. jako minister, członek rady ministrów, dostał łączną premię w wysokości ponad 60 tys. zł. Pytany, czy w jego opinii nagroda należała mu się, odpowiedział, że "zapracował na to". "To był dodatek comiesięczny. A jeśli pracownik zakładu za godziny nadliczbowe dostaje dodatkowe wynagrodzenie, to ja pracując średnio 14 godzin dziennie zapracowałem na to" - ocenił.

W grudniu ubiegłego roku poseł PO Krzysztof Brejza zwrócił się z interpelacją ws. nagród przyznanych członkom Rady Ministrów. W odpowiedzi datowanej na środę wiceszef Kancelarii Premiera Paweł Szrot zamieścił tabelę z łącznymi kwotami nagród brutto dla poszczególnych ministrów w 2017 r. Wynika z niej, że nagrody otrzymało 21 konstytucyjnych ministrów (od 65 tys. 100 zł rocznie do 82 tys. 100 zł), 12 ministrów w KPRM (od 36 tys. 900 zł rocznie do 59 tys. 400 zł) oraz b. premier Beata Szydło (65 tys. 100 zł).

Premier Mateusz Morawiecki pytany w środę o wysokość premii przyznanych ministrom, odpowiedział, że w tej kwestii "nic nie dzieje się po cichu". "Sam fakt, że one (premie - PAP) są publiczne, informacja o nich jest dostępna dla wszystkich osób, świadczy o tym, że absolutnie niczego nie chcemy, nie możemy i nie będziemy ukrywać" - powiedział.

Szef rządu podkreślił, że jakiekolwiek zmiany wynagrodzeń, zwłaszcza w administracji publicznej, powinny być procentowo niższe niż w całej gospodarce.

Z kolei posłowie PO - Jan Grabiec i Mariusz Witczak, odnosząc się do danych o nagrodach dla ministrów, zapowiedzieli w poniedziałek złożenie interpelacji, w której będą chcieli uzyskać informację, na podstawie jakich kryteriów i na podstawie jakiego uzasadnienia przyznane zostały nagrody dla członków rządu. Witczak zapowiedział, że Platforma w swojej interpelacji będzie chciała "kopii dokumentów, kopii uzasadnień".

Natomiast lider PO Grzegorz Schetyna podkreślił w poniedziałek, że za rządów jego ugrupowania cały budżet nagród przeznaczano dla urzędników, nie dla ministrów, wiceministrów". "Za naszych rządów przez osiem lat nie było takich nagród, w ogóle nie było nagród - dodał.

Do zarzutów Platformy odniósł się wcześniej dla PAP szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk. Nagrody w administracji państwowej przyznawane są zgodnie z obowiązującymi przepisami, a wszystko odbywa się w pełni transparentnie. Zawsze, kiedy pojawiają się szczegółowe pytania, informacje przekazywane są niezwłocznie przez wszystkie instytucje, które są do tego zobowiązane - powiedział.

autor: Mateusz Mikowski

mm/ pad/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 2 karbinadel

Panie Kowalczyk, jest prosty sposób, by ministrowie zarabiali więcej, a podatników to nic dodatkowo nie kosztowało: zlikwidować zbędne stanowiska, a ich pensje podzielić wśród tych, którzy naprawdę pracują. Czym się zajmują w rządzie np. Kempa, Szydło czy Kamiński? Po co tyle ministerstw, i tylu wiceministrów?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 niepelnosprawny_org

dawniej mawiano "ogień czyimiś rekami łatwo garnąć"...

! Odpowiedz
1 25 nostromo25

100% zgoda, ja z kolei zarabiam za duzo.

! Odpowiedz
7 49 antek10

To niech sie zatrudnia w firmie prywatnej. Tylko kto ich zechce skoro w cv napisza że nic nie potrafią.

! Odpowiedz
7 24 jkl777

Panstwowy cycek juz pusty, zaraz gawno zaczna zasysac...

! Odpowiedz
39 17 rekin1986

Zrozumcie wszyscy jedną rzecz

Stolica rządzi się swoimi prawami nie brakuje w niej korporacji które z otwartymi ramionami przyjmą ludzi z tego typu doświadczeniem za 10 czy za 20 tys zł miesięcznie

Tanie państwo to dziadowskie państwo jak słyszę tanie państwo to mi się nóż w kieszeni otwiera

Kiepsko opłacana osoba na wysokim stanowisku ma skłonność do korupcji i przekrętów wartych miliony

Argumentacja o szarym robotniku co ma 2500 netto wypłaty czy emerycie za 1000 zł to sobie można schować między bajki nie ich wina , że socjalizm zepsuł ludzi czy się stoi czy się leży wszystkim po równo się należy

podsekretarz stanu w ministerstwie ma 7 tys brutto to jest ok 4500 na rękę a w wymogach jest wykształcenie wyższe znajomość 2 języków obcych i 5 letni staż pracy w służbie cywilnej z tego typu wymogami pierwsza lepsza korporacja da 10 tys zł bez mrugnięcia okiem

Wynagradzanie ministrów i urzędników zarówno na szczeblu centralnym jak i lokalnym zgodnie z ustawą budżetową i kodeksem pracy powoduje , że urzędnik ma skłonność do korupcji system wynagrodzeń powinien być menadżerski jak w zarządach spółek giełdowych dopuszczonych na krótką sprzedaż

Dzisiaj nawet głupie układanie płytek ceramicznych bardziej się opłaca 40 zł od 1 m2 przez 1 dzień położyć 10 m2 to ma 400 zł dniówki przez 23 dni w miesiącu jak pójdzie do pracy to ma 9 tys na miesiąc i to po zawodówce budowlanej wiec oczekiwanie , że ktoś pójdzie w stolicy za 4500 netto z dyplomem i językami niech sobie wsadzi w nos

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 18 janusz26904029

Większość ludzi nie ma warunków fizycznych do układania płytek. Trzeba mieć niezłą krzepę, zdrowy kręgosłup i do tego precyzję w ręce, inaczej zawsze wyjdzie krzywo i byle jak. Zanim zestawisz urzędników z pracownikami fizycznymi, musisz zdawać sobie sprawę, że oni w większości nie nadają się do takiej pracy, a już na pewno nie 5 dni w tygodniu pod rząd.

9 tys. przy założeniu 23 dni pracy w miesiącu, podczas gdy połowa miesięcy jest po prostu krótsza - a tu urzędnik nie dostaje obniżenia pensji. Dostaje za to dodatki, nagrody, fundusz socjalny, poprawnie opłacony zus, zawsze zapłacone, odprawę przy zwolnieniu i zasiłek. I to bez założenia, że 23 dni w miesiącu będzie miał zlecenia wzięte z sufitu - bo skoro cały tydzień pracujesz fizycznie, to kiedy szukasz klientów? Kiedy użerasz się z niepłacącymi?

Korporacje też nie dają pieniędzy bez mrugnięcia okiem za staż w jakiejś służbie cywilnej. Często nawet krzywo patrzą na ludzi przyzwyczajonych do innej kultury pracy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 9 rekin1986 odpowiada janusz26904029

Jak kładziesz płytki w pomieszczeniach zamkniętych typu kuchnie czy łazienki to kładziesz je głównie zimą gdy deweloper będzie miał budynek w stanie surowym zamkniętym w budynkach oddanych do użytku robisz to latem i wiosną

Fachowiec nie szuka pracy ona sama szuka jego klienci sami dzwonią w tygodniu pracujesz w niedzielę po obiedzie jedziesz oglądać pomieszczenia u klientów i wtedy negocjujesz warunki

robota skończona kasa na stół nie bawię się w faktury terminy płatności czy inne duperele wykonuję zlecenia jako wolny strzelec bez składek podatków i innych pierdół idąc do klienta zawsze zabieram komórkę w momencie wejścia do domu/ mieszkania włączam dyktafon w komórce i nagrywam rozmowę w razie uchylania się od płacenia nagranie jest dowodem że zlecenie przyjąłem i wykonałem jak stawia opory to puszczam nagranie i pada pytanie płacimy czy idziemy do sądu na drogę cywilną płacą bez mrugnięcia okiem

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 3 janusz26904029 odpowiada rekin1986

Ok, nie robisz na dworze, ale to nie jest robota, przy której się nie spocisz. Jeśli masz dobre warunki fizyczne, to gratuluję, ale to nie jest reguła, tylko wyjątek.

Jak na czarno robisz 9 tys. to masz sumarycznie mniej niż człowiek z 7 tys. na etacie. Nie chce mi się tłumaczyć dlaczego. Większość ludzi zniszczyłaby sobie zdrowie w kilka lat układając płytki na sportowo 5 dni w tygodniu, tylko z tego tytułu, że to wyczerpuje fizycznie.

Teraz popatrz sobie na ludzi, którzy siedzą w urzędach. Połowa jest po prostu gruba, słaba fizycznie, często już mają jakieś choroby. A ty mówisz, że oni byliby w stanie robić 23 dni w miesiącu przy płytkach, najlepiej na czarno, jak jakiś dwudziestoletni robotnik wyczynowiec :)

Jeśli rzeczywiście tak pracujesz, to również nie wierzę, że udało ci się skutecznie rozliczyć z każdym klientem. Są tacy ludzie, którzy po prostu próbują kiwać i tyle - tego nie zmienisz i nie odzyskasz pieniędzy tanimi sztuczkami z nagraniem. Nawet, gdybyś był cudotwórcą, to i tak część nie zapłaci z obiektywnych przyczyn, bo takie jest ryzyko biznesowe.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 2 rekin1986 odpowiada janusz26904029

Mi nadwaga nie grozi ani otyłość ważę 70 kg przy wzroście 1.9 m zanim zacząłem zabawę w płytkarza wcześniej trudniłem się uprawami pod szkłem od marca do listopada a od grudnia to marca albo wycinki drzew w lasach albo odśnieżaniem chodników czy placów przy użyciu dmuchawy do liści lub pługa wirnikowego

Zrezygnowałem z upraw gdy koszty inwestycji w obiekty przekroczyły możliwości zarobkowe x 10 lat gdy musiałbym wyłożyć 400 tys a zysk roczny był 40 tys musiałbym nie jeść nie pić i kasy nie wydawać na nic tylko wszystko na kredyt nie narzekam na koniczyny nic mnie nie boli może dlatego że ciągle jestem w ruchu

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Rozlicz PIT za 2017
szybko i bez błędów

lub uruchom online teraz

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl

Czy otrzymałeś już PIT‑11 od swojego pracodawcy?

Bardzo dziękujemy za udział w naszej ankiecie!
Polecamy nasz program e‑pity 2017. Rozlicz PIT‑a kompleksowo i bezpiecznie w kilka minut! Pobierz Program

lub uruchom online

Bardzo dziękujemy za udział w naszej ankiecie!
W naszym programie e‑pity 2017 możesz bezpiecznie rozliczyć wszystkie dostępne deklaracje. Pobierz Program

lub uruchom online