Kazachstan - już nie "Borat", jeszcze nie Dubaj [Tam mieszkam]

zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl

Kazachstan - gospodarz tegorocznej międzynarodowej wystawy Expo - miał w te wakacje swoje pięć minut. Polskie władze zachęcają przedsiębiorców do wchodzenia na tamtejszy rynek. Jednak aktywnym działaniom promocyjnym towarzyszy raczej znikoma wiedza na temat realiów tego kraju. Odwiedziliśmy Polaków żyjących w Kazachstanie, żeby zapytać, jak się tam mieszka.

Ulica w centrum dużego miasta. Po obu stronach nowoczesne wieżowce. Na kilkupasmowej drodze samochody stoją w korku, czekając na zmianę świateł. Po sześciu sekundach nagrania w statyczny kadr, pomiędzy rzędy samochodów, wbiega struś z mężczyzną na grzbiecie. Podpisane: Kazachstan. Zamieszczone na YouTube nagranie obiegło Twittera tuż po starcie Expo 2017 w Astanie. I tylko zaostrzyło apetyty na prawdę o tym kraju.

Niewielu turystów bywało wcześniej w Kazachstanie, co czyni ten kraj wdzięcznym podłożem do rozrostu stereotypów. Zaskakująco dużo osób na hasło ‘Kazachstan’ nadal reaguje tym samym skojarzeniem: Borat. Popularna komedia sprzed ponad 10 lat za jednego z bohaterów miała państwo, które opinii publicznej wcześniej nie kojarzyło się z niczym szczególnym, no może poza biedą. Międzynarodowa wystawa Expo, której Astana doczekała się w 2017 roku, miała być okazją do pokazania się światu. Było imponujące tempo inwestycji, były światowe rekordy i standardy Zachodu. Osiągnięcia na miarę "Dubaju Azji Centralnej", jak mianowano w zagranicznych mediach stolicę Kazachstanu. Ale nie taki, a na pewno nie tylko taki jest ten kraj. Najlepiej wiedzą o tym ci, którzy tam mieszkają. – Wielu żyjących tutaj obcokrajowców jest niezadowolonych, ale zostają, bo mają dobre pensje – słychać w nieoficjalnych rozmowach, w których jednak niewprawionym trudno oddzielić fakty od stereotypów.

Stereotypy. To nie jest biedny kraj

– Kiedy znajomi dowiedzieli się o mojej przeprowadzce, byli w głębokim szoku – wspomina Bartosz (imię zmieniono), który mieszka w Ałmaty od zeszłego roku. – Ludzie myślą o Kazachstanie jako o totalnej dziurze, w której nic nie ma i nic się nie dzieje. Wielokrotnie musiałem rozwiewać wątpliwości i obalać mity - że ludzie jeżdżą tu na wielbłądach, że nie ma centrów handlowych, fajnych knajp. Wiele osób postrzega Kazachstan przez pryzmat wywózek Polaków do tego kraju w latach 30. i 40. XX wieku. Kojarzy im się ze stepem, z sowieckimi czasami. Najbardziej krzywdzący stereotyp? Że jest to biedny kraj. Tymczasem to jest kraj bogaty, mimo że z tego bogactwa nie korzysta jeszcze duża część społeczeństwa. Owszem – bieda jest, głównie na wsiach, jak wszędzie. Ale jeśli przyjrzysz się samochodom w Astanie czy Ałmaty, zobaczysz, że większość z nich to terenówki bardzo dobrych marek. Loty z Ałmaty do Astany mają pełne obłożenie - przecież na to trzeba mieć pieniądze – dodaje.

Tam mieszkam - Kazachstan. Więcej o projekcie Bankier.pl: www.tammieszkam.pl
Tam mieszkam - Kazachstan. Więcej o projekcie Bankier.pl: www.tammieszkam.pl (YAY Foto)

– Kazachstan kojarzy się z takimi niebezpiecznymi krajami jak Pakistan czy Afganistan, bo o nich równie niewiele wiemy. Przed przeprowadzką wielokrotnie spotykałam się z pytaniami "po co ty tam jedziesz", "co tam będziesz robić" – wspomina Małgorzata, która przeniosła się tu w listopadzie 2014 roku. Przyjechała za swoim partnerem, który dostał pracę w Ałmaty. Wkrótce i ona sama znalazła zatrudnienie w Biurze Współpracy i Rozwoju Międzynarodowego na lokalnej uczelni. – Do tej pory muszę opowiadać rodzinie i znajomym co to w ogóle za kraj i jacy ludzie tu mieszkają – dodaje – bo znajomość faktów na temat Kazachstanu jest bardzo ograniczona.

Fakty. Kraj stepów i wielkiej kuli

Kazachstan - gospodarz międzynarodowej wystawy Expo 2017 - to dziewiąte co do wielkości państwo na świecie, położone w Azji Centralnej, graniczące z Chinami, Kirgistanem, Rosją, Turkmenistanem i Uzbekistanem. W tym liczącym ok. 18,5 mln mieszkańców kraju obowiązują dwa języki urzędowe - kazachski i rosyjski. Szacuje się, że Kazachowie stanowią ok. 63 proc. obywateli, blisko 24 proc. to Rosjanie (za: cia.gov). Prezydentem kraju nieprzerwanie od 1991 roku jest Nursułtan Nazarbajew. Obowiązująca waluta to tenge, dominująca religia - islam.

Miasteczko Expo 2017 w Astanie, na wprost pawilon Kazachstanu w kształcie kuli. Lokalne media ("Astana Times") chwalą się, że ta wysoka na 80 m budowla to największa szklana kula na świecie.
Miasteczko Expo 2017 w Astanie, na wprost pawilon Kazachstanu w kształcie kuli. Lokalne media ("Astana Times") chwalą się, że ta wysoka na 80 m budowla to największa szklana kula na świecie. (fot. Malwina Wrotniak / )

Teren Kazachstanu jest bogaty w złoża różnych surowców - przede wszystkim ropy naftowej i gazu ziemnego, ale także węgla, żelaza, miedzi, cynku, uranu, ołowiu czy złota. Podaje się, że jest tu obecnych 99 ze 111 pierwiastków chemicznych z tablicy Mendelejewa. Około 55 proc. obszaru tego liczącego 2,7 mln kilometrów kwadratowych kraju zajmują stepy i tereny półpustynne, tylko 15 proc. ziemie uprawne, a jedynie 5 proc. lasy. Do 1997 roku stolica kraju mieściła się w Ałmaty, obecnie funkcję tę pełni położona bardziej na północ Astana.

Astana. Prawie najzimniejsza stolica świata

Nowoczesna zabudowa, oryginalne i okazałe obiekty tworzone przez uznanych architektów, liczne kilkudziesięciopiętrowe wieżowce i rozległe osiedla mieszkaniowe w budowie nie są tym, czym większość spodziewałaby się w mieście powstałym pośrodku stepów. Gdzie kończy się miasto, a zaczyna step, widać z Bäjtereka – zamieszczanej na odwrocie każdego tutejszego banknotu wieży widokowej, będącej najbardziej rozpoznawalnym punktem miasta.

Budynki mieszkalne w Astanie
Budynki mieszkalne w Astanie (fot. Malwina Wrotniak / )

– Astana jest symbolem tego, do czego dążą Kazachowie i kim chcieliby być w najbliższej przyszłości. A chcieliby żyć w nowoczesnym państwie i móc się tym pochwalić na arenie międzynarodowej. Oczywiście wejście na listę państw rozwiniętych jest wielopokoleniowym procesem, który potrwa tu jeszcze kilkadziesiąt lat – mówi Małgorzata. – Kazachowie są dumni z tego, że mogą mieszkać w Astanie. Dla ludzi z północy klimat nie jest tam zbyt surowy, a szansa na życie w stolicy to prestiż – dodaje. O surowym klimacie wspomina nie bez powodu. – Astana to druga po mongolskim Ułan Bator najzimniejsza stolica świata. O ile latem temperatura sięga tu prawie 40 stopni Celsjusza, zimą przekracza -30 stopni. Surowy klimat daje się we znaki nawet najwytrwalszym, co skutecznie pobudza rynek naturalnych futer, które zimą widać tu na każdym kroku. – Ulice o tej porze roku mogą przypominać czasy mroźnej Rosji z opowiadań czy filmów – mówi Bartosz. Dokuczliwy wiatr ma tutaj wyjątkowo sprzyjające warunki. Podczas gdy w europejskich stolicach zabudowa staje się coraz gęstsza, w Astanie zdumiewa ilość wolnej przestrzeni. Temperatury i odległości wsadzają ludzi do samochodów.

Ulice Astany
Ulice Astany (fot. Malwina Wrotniak / )

Nic jednak nie jest tu oczywiste. Obok nowoczesnych modeli pojazdów nie brakuje wysłużonych czterech kółek dla mas. Obok nowoczesnych drapaczy chmur jest też druga, nietknięta od czasów sowieckich część miasta, ze starym budownictwem i rdzewiejącymi placami zabaw. W opinii wszystkich, z którymi tu rozmawiałam, Astana nie jest najlepszym miejscem do życia w Kazachstanie. Obok zawsze wymienia się Ałmaty.

Ałmaty. Turystyczna perła wśród stepów

Dawna stolica Kazachstanu to malowniczo położone u podnóża gór miasto, sąsiadujące z lasami i dziewiczą naturą, jakby nie pasujące do krajobrazu pozostałej części kraju. – To najlepsze miasto do życia dla Europejczyka w Kazachstanie (o ile nie w całej Azji Centralnej), które oprócz zanieczyszczenia powietrza ma stosunkowo mało wad – deklaruje Małgorzata. Zaraz potem jednak rozszerza środowiskowy wątek: – Kiedy tu przyjechałam, mój organizm długo nie mógł pogodzić się z jakością powietrza. Mimo że pochodzę z Krakowa, zmianę odchorowałam - migreną. Ałmaty są położone w kotlinie, sąsiadują z czterotysięcznikami, a do tego zimą rzadko tu wieje, dlatego wszystkie zanieczyszczenia zatrzymują się na ścianie gór i wiszą nad miastem. – Z biegiem czasu mój organizm  na tyle się podtruł, że przestało mi to przeszkadzać. Zresztą latem tego problemu nie ma i jest tu bardzo przyjemnie. Wtedy kwitnie też życie kulturalne i społeczne, puby tętnią życiem, organizowane są różne wystawy i festiwale. Oczywiście nadal odbiegają one od europejskich standardów, natomiast ciągle coś się tutaj dzieje.

Okolice miasta Ałmaty
Okolice miasta Ałmaty (fot. Zuma Press / FORUM)

Wiele wskazuje na to, że Ałmaty mogłyby zaoferować zagranicznym turystom znacznie więcej niż obecna stolica. O ile jednak nie trafią tu sami, nikła szansa, że ktoś z tutejszych będzie próbował ich do tego przekonać. – Potencjał turystyki jest w Kazachstanie ogromny, ale niedoceniany przez lokalne społeczeństwo – uważa Małgorzata. Jej zdaniem kraj może pochwalić się rzadko spotykanymi uwarunkowaniami naturalnymi, gdzie występują różne strefy fauny i flory, a obok siebie funkcjonują rejony pustynne, górskie, wielkie jeziora czy wreszcie stepy. To krajobrazy, których nie sposób spotkać w Europie. A mimo to, Europa - poza backpackersami - wcale nie ciągnie do Azji Środkowej. Pytana o przypuszczalne powody, Polka wyjaśnia, że turystyka nie jest tu postrzegana jako dochodowy biznes. A własna działalność gospodarcza z założenia ma przynosić lokalnym przedsiębiorcom o wiele większe zyski, najlepiej wpisując się w którąś z klasycznych gałęzi gospodarki.

Gospodarka. Kryzysy bolą długo

Kazachstan to kraj uważany za bogaty i właśnie zastanawiający się, jak uniezależniać gospodarkę od surowców mineralnych. Póki co, trzecie co do wielkości złoża ropy w skali świata i rozległe pokłady gazu ziemnego odpowiadają za ponad 60 proc. rocznego eksportu i blisko 25-procentowy udział w PKB (gospodarka Kazachstanu – czytaj więcej). Władze zdają sobie sprawę, że pokładanie nadziei jedynie w surowcach nie jest pewnym planem na przyszłość. Jednak na razie nie mają sprawdzonego zamiennika. Jak ryzykowne jest opieranie gospodarki na sprzedaży swoich zasobów za granicę, Kazachowie przekonali się w ostatnich latach kilka razy. W lutym 2014 roku, po ogłoszeniu przez bank centralny dewaluacji, kurs lokalnej waluty runął o 20 proc. Drugie mocne tąpnięcie czekało Kazachów ponad rok później, kiedy to władze zdecydowały o zaprzestaniu ingerencji w kurs tenge. W rezultacie kazachska waluta osłabiła się do dolara o rekordowe 28 proc.

Flaga Kazachstanu
Flaga Kazachstanu (fot. Malwina Wrotniak / )

– Po dewaluacji już nie wróciliśmy na poprzedni poziom dobrobytu – opowiada Tatiana, która mówi o sobie „Polka”, chociaż urodziła się i wychowała w Kazachstanie. To na te ziemie kilkadziesiąt lat temu wygnano jej przodków. Część rodziny później wyjechała do Polski, żeby zacząć tam nowe życie, Tatiana ma tutaj ojca, który na starość nie chce przenosić się do innego kraju. – Za te same pieniądze co kiedyś, dziś dostajemy dwa razy mniej, a pensje nie wzrosły. Przedsiębiorców nie stać na podnoszenie wynagrodzeń. Część firm zyskała - na eksporcie, ale my importujemy prawie wszystko - odzież, samochody, żywność, a spadek wartości pieniądza oznacza, że firmy są w stanie kupić mniej. Mniej też zarabiają na dalszej odsprzedaży, tym bardziej, że ludzie wolą tańsze chińskie podróbki od droższych towarów lepszej jakości – dodaje.

– Podróbki to prawdziwa plaga w Kazachstanie, są tu na porządku dziennym – potwierdza Bartosz. – Bardzo duża część kobiet nosi torebki i inne produkty rzekomo od bardzo drogich, światowych projektantów, a przecież widać, że nie są to osoby majętne. Na drogie wyglądają też samochody na ulicach największych miast. – Wcześniej w każdej rodzinie były po dwa auta, ale po dewaluacji wszystko się popsuło. Dawniej częściej mogłam sobie pozwolić na wycieczkę za granicę. Teraz muszę wybierać, czy wyjechać, czy może kupić coś do domu – opowiada Tatiana.

Bartosz: – Jeśli sytuacja geopolityczna się polepszy, wzrosną ceny ropy, to jest szansa, że kraj nadal będzie się rozwijał. Ale na to trzeba poczekać. Szansą na wrzucenie wyższego biegu jest młode społeczeństwo. Według danych zgromadzonych w bazie Central Intelligence Agency, średnia wieku wynosi 30 lat (dla porównania - w Polsce 40 lat). 40 proc. społeczeństwa stanowią osoby w wieku do 24. roku życia. Kolejne 42 proc. populacji mieści się w przedziale 25-54 lata. – Jeśliby dobrze zainwestować w tych ludzi, to ten już dynamicznie rozwijający się kraj mógłby się rozwinąć w o wiele szybszym tempie, niż to miało miejsce choćby u nas w Polsce. Obecna struktura demograficzna świadczy o tym, że jeszcze wiele może się tu wydarzyć – mówi Małgorzata.

Struktura wieku ludności Kazachstanu w 2016 roku, w podziale na płeć. Za: www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/kz.html
Struktura wieku ludności Kazachstanu w 2016 roku, w podziale na płeć. Za: www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/kz.html (Central Intelligence Agency)

Sama jednak przestrzega przed tym, by nie dać się zwieść pozorom. Bo pozory to, jej zdaniem, coś, z czym w Kazachstanie ma się do czynienia na co dzień i co jest jednym z większych minusów życia w tym kraju. Za przykład podaje działanie systemu administracji i wielu firm: – W Kazachstanie jest dużo eleganckich restauracji, ale obsługa w tych miejscach jest na bardzo niskim poziomie. Bardzo często są one odwiedzane przez bogatszą część społeczeństwa, która tym samym zyskuje okazję do pokazania innym, jak bardzo poprawiła swoją sytuację finansową w ciągu zaledwie kilku czy kilkunastu lat. Dla tych, którzy mogą sobie pozwolić na manifestacyjne kolacje, wysokość rachunku lub możliwość spędzenia wieczoru w popularnym lokalu mają większe znaczenie, niż panujące tam standardy.

Standardy. W siódemkę do pięcioosobowej taksówki

W Kazachstanie samochód to podstawowy środek transportu (i wyznacznik statusu). W stolicy nie ma metra ani tramwajów (nie zmieniło tego nawet Expo). Dość sprawnie jednak zagospodarowano tę lukę. Niezmotoryzowanych wożą „prywatne taksówki”. W praktyce wygląda to mniej więcej tak: na przystankach stoją czekający na autobus i ci, którzy podeszli tu, by machnięciem ręki zatrzymać kierowcę, który w wolnych chwilach dorabia sobie podwożeniem innych. Czy ma odpowiednio oznaczony samochód? Nie. Czy trudno upolować takiego w tłumie przejeżdżających pojazdów? Też nie. Instytucja podwozu nieznajomych za pieniądze jest na tyle popularna, że złapanie chętnego na wspólny kurs zajmuje dosłownie chwilę. Jeśli nie zatrzyma się pierwszy przejeżdżający, to prawie na pewno drugi lub trzeci. I nie będzie mu sprawiało większej różnicy, w jakim miejscu złapał klienta, jak również to, kogo i na jak długo blokuje na drodze, negocjując cenę przejazdu oraz liczbę pasażerów zabieranych na pokład. Czy jest problemem poprosić kierowcę o podwiezienie sześciu innych osób w pięcioosobowym aucie? Gwarantuję, że nie. Czy robi to legalne? Oczywiście, że nie.

Stolica Kazachstanu - Astana
Stolica Kazachstanu - Astana (fot. Malwina Wrotniak / )

Obcokrajowcy w Kazachstanie donoszą o daleko bardziej frustrujących sytuacjach niż ruch wstrzymany przez dobijanie targu na przewóz. Po pierwsze – nie ma tu co polegać na nawigacji Google Maps. Niejednego taksówkarza wyprowadziła już w pole, a rozrastające się miasto i zmieniające na skutek tego adresy z pewnością nie pomagały w złapaniu orientacji tuż przed Expo, nawet zawodowcom. Na możliwe problemy za kółkiem wskazuje również Ministerstwo Spraw Zagranicznych. W zamieszczonym w internecie poradniku dla osób wybierających się do Kazachstanu informuje:

„Bardzo poważnym zagrożeniem jest nagminne łamanie zasad ruchu drogowego zarówno przez kierowców, jak i pieszych. Dochodzi do tego bardzo agresywny styl jazdy, połączony z brakiem uprzejmości i niskimi umiejętnościami prowadzenia samochodów. Odległości między miastami są znaczne, a stan nawierzchni drogowych jest zły i może stanowić duże zagrożenie dla bezpieczeństwa. Oznakowanie dróg należy do rzadkości. Brak jest podstawowej przydrożnej infrastruktury, jak stacje benzynowe czy gastronomia. Zdarza się, że odległość między stacjami benzynowymi wynosi kilkaset kilometrów, dlatego wskazane jest zaopatrzenie się w kanister z benzyną. Paliwo ogólnie jest złej jakości, dlatego należy wystrzegać się tankowania na stacjach benzynowych nie należących do sieci dystrybutorów, a i to może nie wystarczyć, aby uchronić się przed zatankowaniem paliwa złej jakości. Szczególnie może to dotknąć kierowców poruszających się samochodami z silnikiem diesla. Możliwości naprawy nowoczesnych samochodów istnieją tylko w dużych miastach (…) Nawet w autoryzowanych serwisach najczęściej trzeba liczyć się z kilkunastodniowym terminem wykonania usługi z uwagi na konieczność sprowadzania części zamiennych.”

Na niecodzienne dla Europejczyka standardy na stacjach benzynowych zwraca też uwagę Bartosz. – W Polsce podchodzisz do dystrybutora, tankujesz, idziesz zapłacić i odjeżdżasz. Tutaj na stacji wysiadasz z auta i podchodzi do ciebie człowiek z obsługi, któremu wskazujesz interesujący cię rodzaj paliwa. Następnie udajesz się do sklepu i mówisz ekspedientce, za jaką kwotę chcesz zatankować. Kiedy dystrybutor zostanie odblokowany, mężczyzna przy samochodzie rozpoczyna uzupełnianie paliwa. Kiedy skończy, możesz zapłacić i wrócić do samochodu. Mnie się wydaje, że oni się nadal boją, że ktoś zatankuje i odjedzie, nie płacąc – przypuszcza. – Na stacjach benzynowych brak też często toalet, co - umówmy się - bywa męczące.

– Obcokrajowiec przyzwyczajony do europejskich standardów może czuć się w Kazachstanie trochę rozczarowany, chociaż podobno i tak wiele się zmieniło w ciągu ostatnich kilku lat – mówi osoba, która mieszka tu od kilkunastu miesięcy. – Jeszcze jakiś czas temu w centrum handlowym nikt nie mówił "dzień dobry" na powitanie, teraz się to zmienia, ale tylko w dużych sklepach. W mniejszych nadal nie ma kultury nawiązywania relacji z klientem. Podobnie jak często na produktach nie znajdzie się cen, co może być irytujące, jeśli nie ma się ochoty na wypytywanie sprzedawcy o każdy szczegół.

Konina w puszkach to towar dość często spotykany na półkach tutejszych sklepów
Konina w puszkach to towar dość często spotykany na półkach tutejszych sklepów (fot. Malwina Wrotniak / )

Brak przywiązania do standardów spotyka się w również poza sektorem prywatnym. – Nie życzę nikomu załatwiania tutaj wizy. Z załatwianiem innych formalności wcale nie jest lepiej – mówi Małgorzata. Zauważa przy okazji, że wiele instytucji zmaga się z częstą rotacją pracowników - nowych często nie zdąża się odpowiednio wyszkolić, bo za chwilę i oni odchodzą; to błędne koło.

Luki w procedurach czy schematach wypełnia zwyczaj dogadywania się. Małgorzata: – Nawet w urzędach nie ma rzeczy niemożliwych. Wszystko jest kwestią albo dogadania się, albo bycia poleconym przed odpowiednią osobę. Obowiązuje też zasada „przysługa za przysługę”. W tym społeczeństwie bardzo ważne są zażyłe kontakty z drugim człowiekiem.

Ludzie. Mogliby uczyć Europę

Kazachowie uchodzą za naród bardzo gościnny, hołdując zasadzie „gość w dom – Bóg w dom”. Do tej reguły pasują wesela na 300-400 osób i obyczaj, że najważniejszych gości obdarowuje się tym, co najlepsze, czyli częściami głowy konia albo barana. Kuchnia w Kazachstanie w ogóle może zaskoczyć, także za sprawą faktu, że łączy wpływy różnych narodowości i kultur. Podobnym patchworkiem jest społeczeństwo. Obok siebie równorzędnie funkcjonuje wiele grup etnicznych. – Dla Polaków pewnie byłoby to niewyobrażalne. Nie widać pomiędzy nimi wzajemnych pretensji czy represji, żyją ze sobą pokojowo – zauważa Małgorzata.

Widok na Astanę z wnętrza kazachskiego pawilonu na Expo 2017
Widok na Astanę z wnętrza kazachskiego pawilonu na Expo 2017 (fot. Malwina Wrotniak / )

Szacuje się, że w Kazachstanie mieszka ok. 40 tysięcy Polaków, co w dużej mierze jest wynikiem przymusowych przesiedleń w przeszłości. Niektórzy marzą o nowym życiu nad Wisłą, inni mówią, że dla nich już za późno na emigrację.

Emigracja. Niezdecydowanym płacą lepiej

– Kazachstan jest ciekawym wyzwaniem dla osób, które myślą o emigracji ze względów zawodowych – tłumaczy swoją decyzję Bartosz. – Duża część gospodarki nadal pozostaje pod kontrolą państwa, co czyni pracę na takim rynku większym wyzwaniem niż w jakimkolwiek kraju europejskim.

Nowoczesne wnętrze pawilonu Kazachstanu na Expo 2017
Nowoczesne wnętrze pawilonu Kazachstanu na Expo 2017 (fot. Malwina Wrotniak / )

Obcokrajowców zainteresowanych karierą w Kazachstanie obowiązują jednak ograniczenia prawne. Obecnie tylko od pracowników zaliczanych do najwyższej kadry menedżerskiej nie wymaga się pozwolenia na pracę. Pozostali takich pozwoleń (i wiz pracowniczych) potrzebują. W nieoficjalnych rozmowach da się usłyszeć, że przedsiębiorcy zgłaszali przypadki wydłużania procesu wydawania odpowiednich dokumentów, licząc na dodatkową gratyfikację w zamian za przyspieszenie procesu.

W wypowiedziach osób, które wyjeżdżały do Kazachstanu jako specjaliści powtarza się ten sam argument: jeśli przenosić się tutaj, to najlepiej na wcześniej umówione stanowisko. – Jeśli szukałabyś pracy w Kazachstanie dopiero na miejscu, po przyjeździe, to prawdopodobnie dostaniesz takie pieniądze, jak Kazachowie, czyli niewielkie. Chyba że będzie się tu nadzwyczajnie ceniło twoje kompetencje. Znacznie bardziej opłaca się przyjechać tutaj jako specjalista wysyłany przez firmę z Polski, nawet jeśli zatrudniany na przykład w jej spółce-córce. W ściąganie ludzi inwestuje się więcej, bo przecież czymś trzeba tych jeszcze nie zdecydowanych przyciągnąć. Jeśli wynegocjuje się dobre warunki finansowe, warto przyjechać tu na trochę. Ale jeśli ma to być praca na tutejszych warunkach - oceniam, że się to nie opłaca. Życie tu może być mało atrakcyjne dla Europejczyka.

Nie zaraża to polskich firm, których działa tu dziś blisko 200. Jeszcze w 2002 r. było ich zaledwie 42. Debiut na tym rynku planują kolejne. Jeszcze w tym roku pierwszy salon w Kazachstanie otworzy odzieżowa marka Reserved. W 2016 r. obroty handlowe pomiędzy Polską a Kazachstanem wyniosły 759,4 mln dolarów. Prezydent Andrzeja Duda ,podczas trwającej właśnie wizyty w Astanie, wyraził nadzieję na wzrost obrotów do poziomu 3 mld dolarów w ciągu kolejnych sześciu lat.

Mieszkasz za granicą albo wróciłeś do Polski z emigracji? Daj nam znać. Wyślij e-mail albo odezwij się na Twitterze. Zobacz też: tammieszkam.pl.

Malwina Wrotniak

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 12 marcin321

Gość na strusiu wymiata!

! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl