Od 2026 r. producenci aut, chcący sprzedawać je w państwach należących do Unii Europejskiej, będą musieli montować w nich dodatkowe systemy bezpieczeństwa – informuje „Auto Świat”. Za zwiększone bezpieczeństwo za kółkiem zapłacą kupujący. Zmiany dotkną przede wszystkim najtańszych modeli w najuboższych wersjach wyposażenia, w których dotychczas większość systemów nie była montowana.


Zmiany to końcowy efekt unijnego rozporządzenia wprowadzonego jeszcze w 2019 r. Zgodnie z nim, w połowie 2024 r., wprowadzono m.in. obowiązek montowania inteligentnych asystentów prędkości, ostrzegających w przypadku jej przekroczenia, systemów wykrywania obiektów na drodze podczas cofania czy tzw. czarnych skrzynek znanych z samolotów.
Teraz, 1 stycznia 2026 r. w życie wejdzie obowiązek montowania w autach unowocześnionych systemów eCall, wykrywających wypadki i automatycznie wzywających służby ratunkowe. W zmodyfikowanej wersji, zwanej NG eCall, system obsłuży także standard LTE i 5G.
Znacznie bardziej odczuwalne zmiany wejdą w życie za pół roku – 7 lipca 2026 r. Od tego dnia w samochodach osobowych oraz dostawczych o masie do 3,5 t, montowane będą musiały być następujące systemy:
- ostrzegające o rozproszeniu uwagi kierowcy
- uruchamiający hamowanie awaryjne w przypadku wykrycia na drodze pieszych i rowerzystów
- utrzymania na pasie ruchu w przypadku aut z hydraulicznym układem wspomagania
Choć dla wielu kierowców wprowadzone zmiany nie będą żadną nowością, to od lipca nowe systemy bezpieczeństwa będą musiały być montowane we wszystkich autach, a więc także tych najtańszych oraz w najuboższych wersjach droższych modeli, w których obecnie najczęściej montowane nie są, co może wpłynąć na wzrost cen.
Od 2026 r. zmieni się także sposób oceny bezpieczeństwa aut Euro NCAP. Wyżej oceniane mają być tradycyjne przyciski (np. uruchamiające wycieraczki czy światła) montowane na kierownicy niż na ekranach dotykowych.
MKZ























































