W transakcjach carry trade inwestorzy pożyczają niskooprocentowane jeny i zamieniają je na aktywa w państwach o wysokich stopach procentowych. Ostatnio popularnością cieszą się takie kraje jak Norwegia, Kanada, Australia oraz RPA, ponieważ gospodarki tych państw są w znacznym stopniu oparte na przemyśle wydobywczym. Dlatego też rosnące ceny surowców dają podstawy do przypuszczeń, że waluty tych krajów będą się umacniać.
„Jen znowu traci na wartości. Waluty surowcowe takiej jak dolar kanadyjski przyciągają zainteresowanie inwestorów. Poza tym w Japonii nadal jest silny popyt na zagraniczne aktywa” – powiedział agencji Bloomberga Osao Iizuka, szef dealerów walutowych w Sumitomo Trust & Banking.
Dzisiaj rekord w pobliżu 120$ za baryłkę ustanowiły notowania ropy naftowej, a kurs miedzi utrzymuje się na dość wysokim poziomie. Do sprzedaży jena zachęcają także wzrosty giełdowych indeksów, które stanowią swoisty barometr apetytu na ryzyko.
W ten sposób o godzinie 9:50 rynek walutowy wyceniał dolara na 104,55 jenów, czyli o 0,2% więcej niż na piątkowym zamknięciu kwotowań. Euro zyskało na wartości 0,3% i było kwotowane na poziomie 163,53 jenów.
Jena osłabiają też sami Japończycy, którzy ze względu na niskie stopy procentowe w kraju (zaledwie 0,5%) oraz słabą koniunkturę na giełdzie w Tokio konsekwentnie lokują oszczędności w funduszach inwestujących za granicą. Tylko w tym tygodniu Shinko Investment oraz Russell Investments Japan chcą wyemitować certyfikaty na łączną kwotę 155 mld jenów (ok. 1,5 mld dolarów). Fundusze te mają inwestować w regionie Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej (Shinko) oraz w spółki zajmujące się technologiami ochrony środowiska (Russell).
K.K.





























































