REKLAMA

Inflacja na horyzoncie

2016-10-11 14:05
publikacja
2016-10-11 14:05
Inflacja na horyzoncie
Inflacja na horyzoncie

Wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych był we wrześniu o 0,5% niższy niż rok wcześniej – podał Główny Urząd Statystyczny. Ujemna dynamika została odnotowana 27 miesiąc z rzędu, lecz na horyzoncie widać już powrót inflacji.

We wrześniu ceny towarów i usług konsumpcyjnych spadły o 0,5% w ujęciu rocznym i pozostały bez zmian w ujęciu miesięcznym - poinformował dziś GUS. Rynkowy konsensus, oparty o wstępny szacunek, zakładał właśnie takie odczyty. W sierpniu GUS odnotował roczny spadek cen o -0,8%.

Według danych GUS deflacja cenowa nad Wisłą utrzymuje się już przez 27 miesięcy - od lipca 2014. Największy do tej pory spadek cen (-1,6%) odnotowano w lutym 2015 r.

W porównaniu z ubiegłym rokiem wzrosły ceny żywności (0,4%), napojów alkoholowych i tytoniu (0,6%), edukacji (0,9%), restauracji i hoteli (1,7%) oraz innych towarów i usług (1,8%).

Spadek odnotowano natomiast w kategoriach odzież i obuwie (-4,9%), mieszkanie (-0,4%), transport (-2,5%, z czego w paliwach również -2,5%), łączność (-1,2%), zdrowie (-2,1%) oraz rekreacja i kultura (-2,1%).

Jak wynika z ostatniej, lipcowej prognozy NBP, dodatniej inflacji konsumpcyjnej w tym roku się nie doczekamy. Na ten rok ekonomiści banku centralnego przewidują -0,5%, na przyszły 1,3%, a na 2018 r. 1,7%. Inflację na poziomie 1,3% zapisano także w projekcie przyszłorocznego budżetu.

Prognozy zakładające wzrost inflacji opierają się przede wszystkim na wystąpieniu tzw. „efektu niskiej bazy”. Wzrost cen liczony jest rok do roku, a już niebawem ceny paliw na stacjach – które w ostatnich dwóch tygodniach wyraźnie rosną – będą wyższe niż 12 miesięcy wcześniej. 

Stopniowe słabnięcie deflacji w najbliższych miesiącach zapowiada Wskaźnik Przyszłej Inflacji autorstwa BIEC.

- Obecne wartości WPI znajdują się blisko umownej granicy pomiędzy inflacją i deflacją, co prawdopodobnie zarejestruje wskaźnik CPI w perspektywie najbliższych miesięcy – czytamy w opublikowanym dziś raporcie.

O zakończeniu epoki deflacyjnej poinformował dziś węgierski urząd statystyczny. Nad Balaton deflacja zawitała wcześniej niż nad Wisłę, a ponadto cyklicznie odpuszczała i powracała. Powody wzrostu wskaźnika inflacji są podobne, jak w Polsce, a do efektu bazy i wzrostu wynagrodzeń dochodzą także kwestie podatkowe.

Michał Żuławiński

Źródło:
Tematy
Nawet 360 zł z Kontem 360° w Banku Millennium

Nawet 360 zł z Kontem 360° w Banku Millennium

Komentarze (16)

dodaj komentarz
~pis_na_wieki
jest presja na zarobki, a za nimi koszty w gore to i ceny w gore, za 2 - 3 kwartaly bedzie inflacja na 1-2%, zaraz potem RPP stopy w gore i jazda, chf spadnie, frankowicze sie zamkna :)
~realista
Według mnie inflacja to nic dobrego dla konsumentów, lepsza jest deflacja czyli spadek cen. Jak konsumenci będą analizować ceny i wybierać towary i usługi najtańsze i przed zakupami sprawdzać ceny hurtowe, ceny produkcyjne i koszty produkcji towarów to deflacja będzie w Polsce gościła jeszcze długo ku uciesze Według mnie inflacja to nic dobrego dla konsumentów, lepsza jest deflacja czyli spadek cen. Jak konsumenci będą analizować ceny i wybierać towary i usługi najtańsze i przed zakupami sprawdzać ceny hurtowe, ceny produkcyjne i koszty produkcji towarów to deflacja będzie w Polsce gościła jeszcze długo ku uciesze konsumentów.
~Majsta
Czyli stopy procentowe w gore a za nimi wyzsze raty kredytow hipotecznych. 500+ przyda sie jak znalazl.
~pis_na_wieki
tylko w pln w gore, w chf i eur w dol, obligacje w gore, gielda w gore, same pozytywy, pkb w gore
~polak2
A u nas kapusta kwaszona z 3zł na 4 zł ...........
~Kuba
No to trzeba zmienic wskaznik na +33%
~silvio_gesell
W inflacji nie ma nic wspaniałego, ale jest korzystna dla gospodarki, gdyż słabnący pieniądz lepiej odzwierciedla naturalną skłonność owoców naszej pracy do starzenia się i zużywania. Innymi słowy pieniądz który jest trwały nie odzwierciedla rynku dóbr materialnych i nie jest neutralny względem barteru.

Oczywiście
W inflacji nie ma nic wspaniałego, ale jest korzystna dla gospodarki, gdyż słabnący pieniądz lepiej odzwierciedla naturalną skłonność owoców naszej pracy do starzenia się i zużywania. Innymi słowy pieniądz który jest trwały nie odzwierciedla rynku dóbr materialnych i nie jest neutralny względem barteru.

Oczywiście zamiast zerowych stóp i dodatniej inflacji lepiej byłoby mieć ujemne stopy i zerową inflację, co byłoby monetarnie równoważne. Dzięki temu nie trzebaby było renegocjować wynagrodzeń, i pracodawca nie byłby sztucznie uprzywilejowany względem pracownika. To drugie rozwiązanie wymagałoby jednak opodatkowania wzrostu wartości ziemi, żeby utrzymać w ryzach jej cenę. Gdyby jednak udało się opodatkować rentę gruntową, wtedy moglibyśmy zlikwidować opodatkowanie pracy, które jest zwykłą kradzieżą.
~bankier
Wykształciuchy z PiS nie pamiętają już co to jest inflacja, więc cóż można wymagać od ich "wykształconych" wyborców? Wyborcy PiS cieszą się razem z rządem,że dzięki inflacji będą większe wpływy do budżetu więc będą mogli otrzymać więcej na 500+. Cóż za tumanologia stosowana!!!!!!!!!
~nor
aleś głupiś niesłychanie, idź na onet

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki