REKLAMA
ZAGŁOSUJ

"Ród Smoka". HBO Max wchodzi do Europy i wraca do chwalebnych korzeni [SPOILERY]

Agata Wojciechowska2021-10-09 06:00redaktor
publikacja
2021-10-09 06:00
"Ród Smoka". HBO Max wchodzi do Europy i wraca do chwalebnych korzeni [SPOILERY]
"Ród Smoka". HBO Max wchodzi do Europy i wraca do chwalebnych korzeni [SPOILERY]
fot. HBO / / HBO

"200 lat przed upadkiem tronu. Bogowie. Królowie. Ogień. I krew." - takimi słowami zaczyna się teaser nowej i jakże wyczekiwanej produkcji HBO. "Ród smoka", czyli prequel "Gry o tron" uchylił rąbka tajemnicy. Cóż tu dużo pisać - czas do premiery się jedynie subiektywnie wydłuży, bo teaserem stacja zaostrzyła tylko apetyt. 

Targaryenowie wracają do gry i to z przytupem. Tym samym HBO wraca do cudownych lat świetności, kiedy to było odmieniane przez wszystkie przypadki w social mediach, dzięki megaprodukcji o rodzie Starków i reszcie Westeros.

Są pieniądze - są smoki. I vice versa

Nic więc dziwnego, że na odcinki z ostatniej serii przeznaczyli po 15 mln dolarów. Niestety, tutaj zawiódł scenariusz tak bardzo, że co prawda stacja nadal była obecna w internecie, ale nie w taki sposób, jakby chciała. "Niedoświetlona" bitwa o Winterfell, porzucanie wątków jak dzieci Białym Wędrowcom czy zupełna niekonsekwencja w przypadku prowadzenia postaci Daenerys - to tylko ułamek zarzutów, skierowanych do twórców, zwanych w skrócie DD-kami: Davida Benioffa i D.B. Weissa. Zmonetyzować taki rozgłos było trudno. 

Teraz jednak stacja ma szansę się zrehabilitować (twórców na szczęście zmieniła, bo inaczej fani nie zasiedliby tak tłumnie przed ekranami). Na razie wiadomo, że koszt jednego z 10 planowanych odcinków serii ma przekroczyć budżet odcinka "Gry o tron", czyli wspomniane 15 mln dol. To dużo, ale... licząc smoki wygenerowane komputerowo w oszałamiającej liczbie 17, to pieniądze zaczynają topnieć w oczach. 

17 smoków - jest na co czekać

"Nie sny uczyniły nas królami. Ale smoki" - pada zdanie w teaserze. Jest więc nadzieja, że zobaczymy je tłumnie i na polu bitwy i jako "potulne" istoty w czasie pokoju.

- W "Grze o Tron" mieliśmy trzy smoki. Tutaj jest ich 17 - mówi sam George R.R. ("Kiedy będą Wichry wojny?") Martin. - Mam nadzieję, że każdy z nich pokaże swoją osobowość. Powinni być też rozpoznawalne na pierwszy rzut oka, przede wszystkim dzięki kolorom. Nie mogę się doczekać aż ożyją na ekranie. I smoczy jeźdźcy także - dodaje. 

Źródło: Comic Book

Kwoty pośrednio potwierdziła Francesca Orsi, odpowiedzialna z ramienia HBO za spin-offy "Gry o tron" w wywiadzie dla "The Hollywood Reporter". - 50 mln dolarów nigdy nie sfinansowałoby tego, co planujemy - wyjaśnia. - Mierzymy wysoko - dodaje. Jedno jest pewne: stacja wybrała kurs ryzykowny, ale i ciekawy przede wszystkim dla widzów. Nic dziwnego, skoro marka "Gra o tron" wyceniana jest na 1 mld dol. 

By zaostrzyć apetyt fanów, HBO wypuściło teaser. Głosem Deamona Targaryena, w którego wciela się Matt Smith, wprowadza nas w tajemniczy świat Westeros wyprzedzający o kilka wieków zaproszenie przez króla Roberta Baratheona Neda Starka do Królewskiej Przystani. Od razu zaznaczę, że osoby, które nie czytały dwóch tomów "Ognia i krwi" George'a R.R. (Kiedy skończysz "Wichry Wojny"?) Martina mogą spodziewać się spoilerów. 

Jak daleko się cofną?

"200 lat przed upadkiem tronu" - tutaj kryje się pierwsza zagadka teasera. W poprzednich zapowiedziach informowano, że serial cofnie się o 300 lat przed wydarzeniami z "Gry o tron", a tu informacja, że jednak będą one znacznie młodsze. Clue stanowi fraza "przed upadkiem tronu". Czy chodzi o tragiczny, bądź niekoniecznie (w zależności od punktu widzenia) koniec Aerysa II, znanego szerszej publiczności jako "Szalony Król"? Czy może o fizyczne zniszczenie Żelaznego tronu, który stopił Drogon po śmierci Daenerys?

Jedno jest pewne - jakkolwiek by nie liczyć, widzowie zobaczą słynną bratobójczą (choć miała miejsce tak naprawdę między bratem a siostrą, a przynajmniej tak się zaczynała) wojnę nazwaną w annałach Westeros Taniec Smoków. I to wokół właśnie wokół jej przyczyn i przebiegu kręcił się pokazany przez HBO teaser. 

fot. HBO / HBO

Na jednym z ujęć widać słynną przechodnią broszę Namiestnika Króla. Wśród giełdy nazwisk najczęściej pojawia się Otto Hightower (grany przez Rhysa Ifansa), który służył radą królom: Jaehaerysowi I, Viserysowi I i Aegonowi II. HBO tak go scharakteryzowało: "to namiestnik, który lojalnie i wiernie służy zarówno swojemu królowi, jak i królestwu".  Z kolei od samego George'a R.R. Martina, możemy się dowiedzieć, że był on znany ze swojej mądrości.

Teaser skupia się na królu Viserysie I, który poprawia w ręce miecz. Gdyby szukać jednego przymiotnika, który by go opisał, to byłoby to słowo "miły". To za jego panowania ród panujący należał do najpotężniejszych, mając najwięcej m.in. smoków od czasów Zagłady.

Król Viserys I był 5. władcą z dynastii Targaryenów zasiadający na Żelaznym Tronie. (fot. HBO / HBO)

Sprawy się skomplikowały, kiedy owdowiał i pojął za żonę... Alicent, córkę wspomnianego Namiestnika. Wtedy właśnie zaczęły pojawiać się plotki, że ten, który miał służyć pomocą, przerósł samego króla. Władca miał dzieci z obydwóch związków: z pierwszego królewnę Rhaenyrę (tylko ona z trójki dzieci dożyła wieku dojrzałego) i czworo z drugiego: Aegon, Helaenę, Aemonda i Daerona.

Królewna Rhaenyra znana była z tego, że jest urocza i uparta (jej "młodszą" wersję zagrała Milly Alcock) (fot. HBO / HBO)

Do sukcesji król przygotowywał swoją najstarszą córkę, którą oficjalnie mianował swoją dziedziczką, a część przedstawicieli rodów i rycerzy złożyła jej przysięgę wierności. Oczywiście nie spodobało się to drugiej żonie (jak to w bajkach i nie tylko bywa).

Daemon i Rhaenyra, nazywana przez poddanych "Radość Królestwa", jego bratanica i żona. (fot. HBO / HBO)

Konflikt eskalował, gdy księżniczka na drugiego męża wybrała księcia Daemona, jej wuja i najbardziej doświadczonego wojownika swoich czasów. Wraz z mieczem z valyriańskiej stali - "Mroczną Siostrą" i czerwonym smokiem Caraxesem budził postrach nie tylko ze względu na swoje umiejętności, ale także porywczy i nieprzewidywalny charakter. Jak mawiał Arycemastery Gyldayn, "przez wieki Ród Targaryen przyniósł na świat ludzi wielkich i potwory, Daemon był i jednym i drugim".

Na pewno więc Daemon jest niejednoznaczną postacią, która za plecami jest nazywana Lordem Zapchlonego Tyłka czy Księciem Łotrzykiem. Pikanterii dodaje fakt, że jego kochanką była Mysarina (grana przez Sonoyę Mizuno). Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby ta tancerka z Lys nie pełniła funkcji Starszej nad Szeptaczami (jej odpowiednikiem w "Grze o tron" był Viserys). 

Małżeństwo to nie spodobało się drugiej żonie króla i córce namiestnika (jak to w bajkach i nie tylko bywa). Tą widzimy w teaserze, gdy biegnie z "nie byle jakim" sztyletem

Sztylet odegrał też znaczącą rolę w "Grze o Tron" (fot. HBO / HBO)

Być może jest to scena, w której królowa dowiaduje się, że jej syn Aemond stracił oko w walce ze swoim kuzynem Lucerysem, synem już i tak znienawidzonej przez nią jakże krwawy Taniec Smoków. Tym bardziej, że w wyniku zdrady macochy i przyrodniego rodzeństwa Rhaenyry. 

Bezimienny sztylet to także ten, którym "usiłowano" ostatecznie uciszyć Brana tuż po upadku, w którym znacząco pomógł mu Jamie Lannister w pierwszym sezonie "Gry o Tron". W końcu wielokrotnie zaznaczono, że był on zrobiony z valyriańskiej stali.

Smoki tańczą, krew się leje

Wracając jednak do teasera, dworska "wojna podjazdowa" między frakcjami żony (a później jej syna Aegona II), która po śmierci króla (nota bene z ogłoszeniem śmierci królowa czekała tydzień, żeby wszystko przygotować, a smród, no cóż, dosłownie i w przenośni rozniósł się po całej Królewskiej Przystani) przerodziła się w słynny i jakże krwawy Taniec Smoków. Tym bardziej, że w wyniku zdrady macochy i przyrodniego rodzeństwa Rhaenyra w Smoczej Skale przedwcześnie urodziła zdeformowaną martwą dziewczynkę i poprzysięgła zemstę. I się zaczęło... W międzyczasie jeszcze przyszła długa (bo trwająca 5 lat) i sroga zima, splądrowana i spalona znaczna część królestwa (szczególnie ucierpiało Dorzecze), banici i maruderzy łupiący po traktach - chaos nie jest słowem, które w pełni oddawałoby stan Siedmiu Królestw.

Ale wróćmy do teasera. Przewija się tam także Lord Driftmarku Corlys Velaryon, zwany Wężem Morskim, gdyż pod swoimi rozkazami ma pokaźną flotę. Jego ród, podobnie jak Targaryenowie, pochodził z Valyrii. Nic więc dziwnego, że popierał Smoki, często też wżeniając się w ich rodzinę. 

fot. HBO / HBO

Kolejny przeskok teasera pokazuje dwie sceny walk - raczej obydwie należą do turniejowych. W pierwszej wyraźnie widać herb Targaryenów, w drugiej - Tarly, którzy paradoksalnie (zważywszy na spalenie ich przez Daenerys), stali po stronie rodu panującego. I dosłownie na moment pojawia się herb z Wilkorem. Trzeba jednak mieć na względzie, że Północ wówczas naprawdę niewiele znaczyła - była odległą prowincją z dość dużą autonomią oddaloną od głównych wydarzeń, która zamiast na południe ku Królewskiej Przystani, częściej zwracała głowę ku Północy i Murowi. 

Na koniec tron... Tutaj jednak fani "Pieśni Lodu i Ognia" nie będą do końca zadowoleni (podobnie jak sam George R.R. Martin, który wielokrotnie podkreślał, że Żelazny Tron został rażąco zmniejszony w serialu). Choć rzeczywiście jest okazalszy, składa się z większej liczby stopionych mieczy to... i tak wydaje się krasnoludkiem w porównaniu do opisu książkowego. 

Nie ma jeszcze oficjalnej daty premiery. HBO Max zapewniło, że będzie ona w tym roku. Może więc platforma zdąży wystartować w Polsce do tego czasu. 

Źródło:

Redaktor działu newsroom w portalu Bankier.pl. Absolwentka historii, którą studiowała dłużej niż statystyczny student, ale za to przeszła przez kilka uniwersytetów, w tym uczelnię w Edynburgu. Swoje życie zawodowe rozpoczęła dziesięć lat temu z portalem Bankier.pl. Później współpracowała z licznymi redakcjami, pisząc dla "Gazety Wrocławskiej", nagrywając dla Polskiego Radia i - ku zgorszeniu niektórych - kreując rzeczywistość w "Fakcie". Na pewno nie napisze nic o WIG20, a jeśli już to tylko w kontekście plotek, pogłosek czy domysłów. Dla czytelników siedzi nocami, oglądając seriale, podliczając gaże, czytając książki, śledząc nietypowe aukcje czy podróżując palcem po mapie. Nienawidzi wyrazu “dedykowany”, przeciw któremu prowadzi osobistą krucjatę w internecie.

Tematy
Nawet 360 zł z Kontem 360° w Banku Millennium

Nawet 360 zł z Kontem 360° w Banku Millennium

Komentarze (2)

dodaj komentarz
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)

Powiązane: Popkultura i pieniądze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki