REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Futures na WIG 20 służą do spekulowania a nie do zabezpieczania pozycji

2001-07-26 12:05
publikacja
2001-07-26 12:05
Dodaj Bankier.pl w Google

Kontrakty zaskakują

Inwestorzy uważnie śledzący zachowanie się kontraktów terminowych na WIG 20 z pewnością zauważyli, że okresami korelacja pomiędzy tym instrumentem i wartością indeksu WIG 20, który jest dla nich instrumentem bazowym jest wyjątkowo niska.

Zgodnie z teorią, wzajemne ruchy instrumentu finansowego i instrumentu pochodnego wystawionego w jego ciężar powinny cechować się wysoką korelacją. Tymczasem specyfika naszego rynku powoduje, że zdarzają się kilkugodzinne bądź nawet kilkudniowe okresy, kiedy indeks WIG 20 i kontrakty terminowe na ten indeks żyją własnym życiem, a tzw. baza, czyli różnica pomiędzy wyceną tych instrumentów sięga kliku punktów.

Kolejną specyfiką naszego parkietu jest to, że gro obrotów na rynku kontraktów terminowych generowanych jest przez inwestorów indywidualnych. Trudno w takim przypadku liczyć, że będą oni wykorzystywać instrumenty pochodne do zabezpieczania pozycji na rynku kasowym (najczęściej akcyjnym) tak jak to czynią, bądź powinny czynić, instytucje finansowe. Inną cechą naszych graczy operujących popularnymi futuresami jest to, że coraz rzadziej są oni obecni na rynku akcji. Powoduje to, że rynek kontraktów terminowych kieruje się własnymi zasadami i regułami. Kluczowe znaczenie w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych zaczynają zatem odgrywać takie czynniki jak: psychologia rynku (a może lepiej tłumu) i analiza techniczna. Czynniki fundamentalne niesłusznie schodzą na drugi plan.

KONTRAKTY TERMINOWE NA WIG 20 SĄ ZBYT MAŁO SKORELOWANE Z INSTRUMENTEM BAZOWYM

Gracze giełdowi nie wykorzystują kontraktów terminowych do zabezpieczanie swoich pozycji otwieranych na akcjach. Przekłada się to na słabą korelację tych instrumentów wobec siebie co powoduje, że każdy z nich żyje własnym życiem.

Rynek kontraktów terminowych na warszawskij giełdzie rozwija się wyjątkowo asymetrycznie. Praktycznie całe zainteresowanie inwestorów tego typu instrumentami koncentruje się na handlu kontraktami na indeks WIG 20. Dodatkowo uwaga inwestorów skupia się na obracaniu serią kontraktów o najbliższym terminie wygaśnięcia (zawsze w obrocie są trzy serii kontraktów). Będące także w obrocie giełdowym kontrakty terminowe na indeks TechWig cieszą się znikomym zainteresowaniem graczy, podobnie jak i kontrakty na akcje najbardziej płynnych spółek wchodzących w skład indeksu WIG 20. Zdaniem specjalistów dowodzi to, że kupno czy sprzedaż futuresów nie służy do zabezpieczania pozycji na rynku kasowym (akcyjnym), do czego teoretycznie mają służyć instrumenty pochodne, ale do spekulowania i zarabiania na zmianach kursu. Potwierdzają to informacje z biur maklerskich, które sygnalizują, że gro obrotów na kontraktach generowana jest przez inwestorów indywidualnych. Trudno spodziewać się, że posiadają oni wystarczającą ilość środków do równoczesnego operowania na dwóch parkietach. Naturalną rzeczą jest zatem, że oba te rynki żyją własnym życiem, mimo iż powinny być bardzo mocno skorelowane. Obserwując uważnie notowania giełdowe nie sposób nie zauważyć, że różnice w wycenie kontraktów na WIG 20 i indeksu WIG 20, który jest przecież instrumentem bazowym, dochodzi do kilku punktów. W przypadku, gdyby kontrakty naprawdę służyły do zabezpieczania pozycji takie anomalie natychmiast wykorzystywane byłyby do działań arbitrażowych i te różnice szybko byłyby niwelowane. Tymczasem taki stan potrafi się utrzymywać przez kilka godzin, a nawet kilka dni. Jest to kolejny dowód na to, że mamy do czynienia z dwoma niezależnymi rynkami, mimo iż sama nazwa klasyfikacja wskazuje, że kontrakty terminowe są instrumentami pochodnymi (w tym przypadku wobec indeksu WIG 20).

Okres spadków na parkiecie wyjątkowo sprzyja rozwojowi instrumentów pochodnych. Praktycznie tylko na tych instrumentach można zarabiać także w czasie bessy. Śledząc jeden instrument możemy kontrolować to, co się dzieje na całym parkiecie. Handel jest wyjątkowo płynny. Nie powinnien zatem dziwić dynamiczny rozwój tego rynku. Początki zawsze bywają trudne. Jednak z czasem, gdy do operowania na tych instrumentach przyłączą się także instytucje finansowe rynek zacznie się normalizować. Wtedy kontrakty zaczną właściwie wypełnieć swoje zadanie, dla którego zostały powołane do życia - ograniczania ryzyka inwestycyjnego.

Cieszy bardzo dynamiczny rozwój rynku instrumentów pochodnych. Cieszy duża liczna transakcji i znaczny wolumen obrotów. Dziwić może jedynie nieco kierunek, w którym rozwija się ten segment parkietu. Trudno wskazać wśród uczestników tego rynku graczy, którzy wykorzystują te instrumenty do tego, do czego zostały stworzone - do zabezpieczania inwestycji otwieranych na rynku kasowym (akcyjnym bądź walutowym). Rodzimym graczom kontrakty służą do grania i zarabiania, tak jak kiedyś służyły do tego akcje. W czasie bessy na akcjach można tylko tracić. Dlatego inwestorzy skupiają się na instrumentach pochodnych, na których w czasie spadków można także zarabiać. W miarę rozwoju tego rynku do gry włączać się będą także inwestorzy instytucjonalni. Istnieje zatem szansa, że rynek ten znormalnieje i nie będzie traktowany jako siedlisko spekulantów giełdowych.

DARIUSZ WOLAK

Źródło:
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Ważne linki