
W skład nowego bodykitu wchodzi delikatnie przestylizowany przedni zderzak, w który wkomponowano światła do jazdy dziennej LED, karbonowe wloty powietrza oraz tylny spojler i dyfuzor wykonane z włókna węglowego. Całe nadwozie natomiast zostało pokryte białym, matowym lakierem. Brabus pokusił się również o modne niegdyś nawet w naszym kraju niebieskie podświetlenie podwozia. Niemcy twierdzą, że ma ono przypominać futurystyczne światła pojazdów kosmicznych, ale trudno uciec od skojarzeń ze zdezelowanymi autami przerabianymi tanim kosztem na podwórku u sąsiada. Dopełnieniem zmian zewnętrznych są nowe alufelgi (18-calowe z przodu i 19-calowe z tyłu auta), na które nałożono opony Pirelli P Zero.

Nie obyło się również bez modyfikacji wnętrza Tesli. Można wybierać spośród tapicerek wykonanych ze skóry bądź Alcantary. Oczywiście zamontowano również kilka tabliczek, podkreślających, który tuner zajmował się przeróbkami.
Najciekawszą rzeczą, którą zaaplikował Brabus do Tesli jest jednak generator dźwięku, symulujący zarówno odgłosy konwencjonalnych silników (samochodu wyścigowego bądź wyposażonego w motor V8), jak i bardziej futurystyczne, „kosmiczne” dźwięki, nazwane przez tunera „Beam” i „Warp”. Głośność jest dobierana automatycznie w zależności od aktualnie wykorzystywanej mocy jednostki elektrycznej. Są zainteresowani?



(ss)





























































