DeGiro – maklerska rewolucja udana w połowie

Tanie biuro maklerskie

Jak wyglądają prowizje w naprawdę tanim biurze maklerskim? Łatwo się o tym przekonać, zaglądając do serwisu internetowego brokera, gdzie zaprezentowana jest przejrzysta tabela porównująca prowizje w DeGiro oraz u jego polskiej konkurencji. Skoncentrujmy się na razie tylko na polskim rynku. Kupno akcji KGHM za 2 tys. zł to u konkurencji średnio 7,02 zł, a w DeGiro 2,6 zł (o 63% taniej). Z tym, że konkurencja jest tutaj bardzo zróżnicowana, bo w DB Securities prowizja wynosi 3,8 zł (DeGiro tańsze o 31%), a DM mBanku i DM BZ WBK prowizja sięga 7,8 zł (w DeGiro taniej o 66%). Generalnie, im większa wartość zlecenia, tym DeGiro daje większe oszczędności. Przykładowo, przy zleceniu opiewającym na 50 tys. zł, prowizja w polskich domach maklerskich potrafi być nawet czterokrotnie wyższa niż w DeGiro! Trzeba też podkreślić, że otwarcie i utrzymanie rachunku w DeGiro jest darmowe. Broker nie pobiera żadnych dodatkowych opłat związanych z prowadzeniem rachunku.

Czytelnicy mający pierwszy raz styczność z ofertą DeGiro zastanawiają się zapewne, jak to możliwe, że DeGiro oferuje tak niskie prowizje transakcyjne. Jest to możliwe, tak jak i to, że samolotem Ryanair można polecieć do Hiszpanii kilka razy taniej niż w liniach lotniczych nie określających się mianem „tanich”. Cała tajemnica tkwi w modelu działalności DeGiro i kosztach (z punktu widzenia klienta usługach), z których ten broker świadomie zrezygnował.

Przede wszystkim DeGiro działa tylko w internecie, nie ponosi więc kosztów prowadzenia tradycyjnych oddziałów i zatrudniania osób obsługujących klienta przychodzącego z „ulicy”. A internetowy system transakcyjny musi mieć teraz już i tak każdy broker kierujący swoją ofertę do klientów detalicznych. 

DeGiro nie oferuje usług dodanych, koncentruje się tylko i wyłącznie na realizacji zleceń. Nie znajdziemy zatem w DeGiro zespołu analityków przygotowującego codziennie w pocie czoła komentarze, rekomendacje i analizy. Nie porozmawiamy na czacie z maklerem, który przeanalizuje dla nas wybraną spółkę. Nie sprawdzimy także aktualnych wiadomości i depesz serwisów agencyjnych czy kalendarium najważniejszych wydarzeń w danym dniu i tygodniu. Niekoniecznie jest to jednak coś, co mogłoby tak bardzo zaboleć polskiego inwestora. Wiele narzędzi lub usług tego typu można znaleźć w internecie bezpłatnie lub za opłatą. Sam inwestor decyduje wtedy, co jest mu potrzebne i za co dodatkowo chce zapłacić.

Broker przekonuje, że jego efektywność napędzana jest przez wysoki poziom automatyzacji. Oprogramowanie, na którym działają systemy DeGiro, zostało stworzone wewnętrznie i może być szybko zaktualizowane, w reakcji na potrzeby klientów. Nie bez znaczenia jest także korzystanie przez brokera z efektu skali, które zapewnia działanie jednocześnie w 18 krajach i na 65 rynkach.

DeGiro nie jest także bezpośrednio podłączony do systemów polskiej giełdy. Działa poprzez polskiego pośrednika, tzw. prime brokera, co zapewne obniża koszty holenderskiej firmy. DeGiro nie ujawnia nazwy pośrednika, powołując się na zapisy umowy. Nie jest to jednak nic dziwnego i niepokojącego, także polskie domy maklerskie oferujące usługi inwestowania na rynkach zagranicznych działają tam, korzystając z usług zagranicznych pośredników. Takie pośrednictwo co najwyżej może mieć wpływ na minimalnie dłuższy czas przekazywania zleceń do systemu GPW.

Dla przeciętnego polskiego inwestora zapewne bardziej bolesne niż brak pełnej palety usług maklerskich będzie to, że DeGiro ma uboższą ofertę, jeśli chodzi o dostępność instrumentów, którymi można handlować na polskiej giełdzie. Na pewno obniża to koszty działalności brokera, ale inwestor posiadający rachunek w DeGiro nie może kupić ani akcji spółek z rynku NewConnect (19% polskich inwestorów posiada akcje z NC w portfelu wg Ogólnopolskiego Badania Inwestorów 2016), ani kontraktów terminowych (posiada je w portfelu 9,5% polskich inwestorów wg OBI2016), ani obligacji czy opcji. „Akcje z NewConnect czy inne wspomniane produkty niestety nie są bardzo popularne wśród naszych polskich klientów” – tłumaczy Krzysztof Świrk.

Jeszcze jednym istotnym czynnikiem, na który polski inwestor musi zwrócić uwagę, jest fakt, że DeGiro umożliwia składanie zleceń na GPW z terminem ważności tylko na jeden dzień. Jeśli zatem zlecenie inwestora nie zostanie zrealizowane danego dnia, musi je ponownie złożyć na następną sesję. W praktyce może to znacznie utrudnić operowanie innymi zleceniami niż określanymi w nomenklaturze DeGiro jako „Zlecenia Najlepsze” (odpowiednik naszego zlecenia PCR). Zlecenia z limitami ceny mają bowiem to do siebie, że potrafią pozostać niezrealizowane przez więcej niż jeden dzień. Jest to fatalna informacja dla inwestorów, którzy chcieliby zabezpieczać swoje pozycje poprzez zlecenia typu stop loss (ucinające straty) lub stosować automatyczne strategie. Codzienne odnawianie wszystkich takich zleceń może być dla nich istną mordęgą. 

Do mniej istotnych utrudnień należeć będą wysokie opłaty związane z udziałem w ofertach publicznych (2 euro + 0,02% wartości transakcji, jednak nie mniej niż 50 euro, ale tylko w profilu Custody, o czym bardziej szczegółowo trochę dalej) oraz trudność, jaką może mieć inwestor chcący wziąć udział w walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. Taką chęć należy bowiem zgłosić do DeGiro co najmniej na pięć tygodni przed terminem WZA, a wg kodeksu spółek handlowych ogłoszenie o WZA musi się ukazać co najmniej na trzy tygodnie przed terminem (ale tylko 3,4% inwestorów jest zainteresowanych uczestnictwem w WZA – OBI 2016).

Cieszy za to możliwość korzystania z krótkiej sprzedaży na polskich spółkach. Jest ona wprawdzie ograniczona w praktyce tylko do spółek wchodzących w skład indeksu WIG20 (GPW dopuszcza do krótkiej sprzedaży akcje 140 spółek), ale to i tak lepiej, niż przechodzić przez skomplikowaną procedurę w jednym z polskich domów maklerskich, które dodatkowo nie udostępniają możliwości przetrzymywania krótkiej pozycji dłużej niż przez jeden dzień. Jednak i tutaj znajdzie się łyżka dziegciu – utrzymywanie krótkich pozycji bez możliwości składania zleceń zabezpieczających przed stratą na dłużej niż jeden dzień to „zabawa” tylko dla bardzo zdeterminowanych inwestorów.

Wszystko to składa się na obraz, który nie każdego polskiego inwestora zachęci do otworzenia rachunku w DeGiro. A trzeba pamiętać, że koszty transakcyjne, które DeGiro wysuwa jako pierwszy atut w swojej ofercie, są dopiero piątym czynnikiem wymienianym przez polskich inwestorów jako słabość polskiego rynku kapitałowego, wskazywanym przez 23,3% ankietowanych (OBI 2016). 

To jednak jeszcze nie wszystkie „rafy”, na jakie inwestor napotka w ofercie DeGiro.

Z pozostałych części artykułu dowiesz się:

Strona 1: Jak DeGiro podbija polski rynek

Tu jesteś: Jak wygląda oferta taniego biura maklerskiego przy inwestowaniu na GPW

Strona 3: Jakie są odpowiedzi na najczęstsze pytania i wątpliwości polskich inwestorów

Strona 4: Jak wygląda oferta DeGiro przy inwestowaniu na rynkach zagranicznych

Strona 5: Komu opłaca się wybrać ofertę DeGiro

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 6 ahim

Dzięki za artykuł.
Te wypożyczanie akcji to trochę podejrzane.

! Odpowiedz
13 7 cyklonb

Sytuacja nie jest taka prosta, De Giro działał już w 2007 roku i oferował usługi dla profesjonalistów , zaliczył wpadkę która ciąży na nim do dziś (brak dostępu do giełdy towarowej w Londynie i nadzór Holenderskiej Komisji Papierów Wart.), okradziono w wymyślny sposób inwestora na zlecenie mafii żydowskiej z Polski. Wszystko wskazuje na to że zaczęli w 2008 roku po raz drugi tylko dla firm. Inwestor z Polski stracił w gotówce 10 tyś Euro w sumie w opcjach na Gold 200 000 Euro - mimo pozytywnego dla okradzionego wyniku śledztwa w Holandii nigdy tych pieniędzy już nie zobaczył.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
7 4 cyklonb

Czy minusujący mój post nie rozumieją problemu, chodzi o układ sciągający haracze od przyznanych kredytów , lewarów, w tym przypadku sytuacja się powtórzyła najpierw ściągnięto haracz z tego inwestora w b. m. -BZ WBK a później w DeGiro, w Polsce Komisja Nadzoru... po doniesieniu nie uznała nawet przekrętu (nie zrozumieli mechanizmu lub kogoś chronili) dopiero po powtórnym ściągnięciu haraczu w Holandi i zbadaniu sprawy przez tamtejszą Komisję Nadzoru... oba przestępstwa zostały uznane. Problem polega na tym że w obu przypadkach udział brali także pracownicy w BZ WBK a w DeGiro pracownikami byli wówczas tylko udziałowcy. Osoby ściągające haracze w większości w dalszym ciągu funkcjonują w Polsce -pozbyto się tylko informatora z policji bo były esbek grał w dwie strony i jednego maklera raczej kozła ofiarnego.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
WIG -0,01% 63 714,74
2017-10-23 17:15:00
WIG20 0,32% 2 473,42
2017-10-23 17:15:00
WIG30 0,18% 2 841,84
2017-10-23 17:15:00
MWIG40 -0,78% 4 794,11
2017-10-23 17:15:00
DAX 0,09% 13 003,14
2017-10-23 17:36:00
NASDAQ -0,64% 6 586,83
2017-10-23 22:02:00
SP500 -0,40% 2 564,98
2017-10-23 22:07:00

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl
Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.

Przemek Barankiewicz - Redaktor naczelny portalu Bankier.pl

Jesteśmy najważniejszym źródłem informacji dla inwestorów, a nie musisz płacić za nasze treści. To możliwe tylko dzięki wyświetlanym przez nas reklamom. Pozwól nam się dalej rozwijać i wyłącz adblocka na stronach Bankier.pl

Przemek Barankiewicz
Redaktor naczelny portalu Bankier.pl