Paliwo drożeje. Nie jest dobrze i kierowcy muszą się przygotować, że niebawem możemy przekroczyć magiczną granicę 6 zł za litr. Jeżeli nie odwróci się trend na rynkach, nastąpi to prawdopodobnie już jesienią. A może skopiować pomysł z Francji?Cena benzyny zależy od trzech podstawowych czynników. Od ceny za baryłkę (brent) na giełdzie w Londynie, która od końca czerwca podskoczyła do 113 dolarów, czyli aż o 22 dolary. Cena paliwa uzależniona jest także od kursu złotego. Co prawda złotówka umocniła się w sierpniu w stosunku do dolara, ale w ostatnie dni wakacji zaczęła tracić na wartości. Nie ma gorszej konfiguracji niż drogi dolar i droga ropa. Przez ostatni rok wielokrotnie mieliśmy pecha – w czasie, gdy ropa była tania, złotówka była słaba. Najlepsza konfiguracja dla polskich kierowców to silna złotówka i tani surowiec.
Jednak najistotniejszym czynnikiem wpływającym na cenę paliwa jest podatek. Kupując benzynę, od razu płacimy akcyzę, opłatę paliwową oraz VAT. Łącznie stanowią one połowę ceny paliwa. Do tego dochodzi marża stacji, ale gdy benzyna jest droga, wówczas stacje ustalają ją na minimalnym poziomie.
Czy paliwo może być tańsze?
Niemniej kwestie prawne UE mają mniejsze znaczenie niż sytuacja budżetowa. Akcyza stanowi poważną część dochodu do budżetu i w czasie, gdy rząd ma problem z jego zrównoważeniem, nie będzie świadomie ograniczał swoich dochodów. Poza tym na rynku paliwowym mamy do czynienia z państwowym monopolem, co tylko ułatwia rządzącym sprawę. To samo dotyczy VAT-u. Prawdopodobnie maksimum jeszcze nie zostało osiągnięte. Jest to zła wiadomość dla naszych portfeli.
Francuski sposób na obniżkę
Francja to kraj rządzony przez socjalistów. Państwowa interwencja jest dla nich najprostszym rozwiązaniem problemu wysokich cen jakiegokolwiek produktu. W przypadku paliwa rząd – po długich negocjacjach – rząd doszedł do porozumienia z właścicielami stacji. Ceny spadły o 6 eurocentów, czyli ok. 24 grosze. Połowę obniżki sfinansowano z publicznych pieniędzy, a drugą właściciele stacji paliwowych, którzy zobowiązali się zrezygnować z części marży. A gdyby ten pomysł zastosować w Polsce?
| »Jak tankować na koszt banku? |
Obniżka akcyzy na francuską modę grozi tym, że właściciele stacji benzynowych wykorzystają ten moment do zwiększenia swojej marży. Zanim dojdzie do faktycznego spadku cen, przez kilka tygodni ściągną z kierowców te pieniądze, które normalnie trafiają do budżetu w postaci akcyzy. A państwo nigdy nie chce, by ktokolwiek obławiał się jego kosztem.
Duże ułatwienie stanowi fakt, że Orlen to firma państwowa. Można zatem wymusić na niej, by nie korzystała z dobroci rządu. Jednak nie da się tego powtórzyć na prywatnych właścicielach stacji benzynowych. Stąd pomysł negocjacji i obopólnej rezygnacji z części zysków byłby rozwiązaniem najbardziej optymalnym dla kierowców. Co prawda tylko w krótkim okresie, ale lepiej mieć jedną małą obniżkę niż żadnej.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl



























































