Pentagon podjął decyzję o wysłaniu największego amerykańskiego lotniskowca USS Gerald Ford i towarzyszących mu okrętów z Morza Karaibskiego na Bliski Wschód w ramach przygotowań do potencjalnego ataku na Iran - podał w czwartek „Wall Street Journal”.


Według gazety, która powołuje się na urzędników amerykańskiej administracji, lotniskowiec i towarzysząca mu grupa uderzeniowa sprowadzą do regionu dziesiątki myśliwców i samolotów rozpoznawczych, umożliwiając dowódcom przeprowadzanie intensywniejszych nalotów. Dziennik odnotowuje, że oprócz okrętów wojennych USA wysłały również dziesiątki samolotów i kilka systemów obrony powietrznej do baz na Bliskim Wschodzie.
USS Gerald Ford został pierwotnie wysłany na wschód Morza Śródziemnego, lecz został później przekierowany na Karaiby w ramach presji na Wenezuelę. Brał też udział w ataku, podczas którego siły USA pojmały przywódcę Wenezueli Nicolasa Maduro.
Lotniskowiec jest największym i najbardziej zaawansowanym okrętem tego typu w Marynarce Wojennej USA, a nowe rozkazy wydłużą jego planowaną misję poza portem w Norfolk w Wirginii. Na Bliskim Wschodzie dołączy do innego lotniskowca, USS Abraham Lincoln, i dziewięciu innych okrętów, w tym niszczycieli i okrętów desantowych. Tranzyt z Morza Karaibskiego zwykle zajmuje około dwóch tygodni.
Do wydania rozkazu dochodzi na tle kolejnych gróźb prezydenta Donalda Trumpa na temat możliwych konsekwencji, jeśli Iran nie zgodzi się na zawarcie porozumienia dotyczącego jego programu jądrowego. W czwartek Trump ocenił, że Iran ma około miesiąca na zawarcie umowy, choć jednocześnie przyznał, że zamierza negocjować tyle, ile chce. Zagroził jednak, że brak porozumienia będzie miał „traumatyczne” skutki dla Iranu.
USA wzmacniają swoje siły w pobliżu Iranu
Decyzja o wysłaniu grupy bojowej lotniskowca USS Gerald R. Ford w kierunku Iranu, o której poinformowała w piątek agencja AP, oznacza duże wzmocnienie amerykańskiego potencjału ofensywnego i zwiększa prawdopodobieństwo eskalacji w tym regionie.
Wysłanie drugiego lotniskowca i grupy bojowej w rejon Bliskiego Wschodu oznacza, że zgromadzone siły amerykańskiej Marynarki Wojennej zbliżają się do poziomu, jaki był obserwowany w połowie 2025 roku, gdy trwała izraelsko-amerykańska operacja wymierzona w irański program nuklearny. Wówczas amerykańskie zgrupowanie liczyło m.in. dwa lotniskowce, dwa okręty podwodne, krążownik i 14 niszczycieli. Po dotarciu na miejsce USS Gerald R. Ford, siły te będą zbliżone. W skład grupy bojowej wchodzą zazwyczaj, obok samego lotniskowca, krążownik (zwykle klasy Ticonderoga, wyposażony w system obrony przeciwlotniczej AEGIS) i trzy lub cztery niszczyciele klasy Arleigh Burke oraz co najmniej jeden okręt podwodny.
Obecnie, poza grupą bojową lotniskowca USS Abraham Lincoln, która dotarła w pobliże Iranu pod koniec stycznia, znajdują się tam co najmniej trzy niszczyciele i kilka lub kilkanaście mniejszych jednostek, w tym należących do Straży Przybrzeżnej USA (te ostatnie mogą realizować działania blokadowe lub inspekcyjne, jeśli doszłoby do blokady żeglugi). Ponadto, pod koniec 2025 roku we wschodniej części Morza Śródziemnego miał być obecny okręt podwodny USS Georgia – zmodernizowana jednostka klasy Ohio, wyposażona w 154 pociski manewrujące Tomahawk (wyrzutnie tych pocisków mają na pokładach także amerykańskie krążowniki i niszczyciele, co łącznie daje liczbę ok. 1000 pocisków gotowych do użycia).
Jeszcze w połowie stycznia amerykańskie media informowały o możliwości wysłania w rejon także grupy lotniskowca USS George H.W. Bush. Na pokładzie każdego lotniskowca znajduje się zwykle ok. 50-60 samolotów wielozadaniowych (typu F/A-18 Super Hornet; w tym również samoloty walki radioelektronicznej typu Growler). Pojawiały się także informacje o relokacji co najmniej kilku samolotów myśliwskich F-22 na Bliski Wschód, jak również o wzmacnianiu obrony przeciwlotniczej amerykańskich baz w regionie (m.in. w Arabii Saudyjskiej, Katarze i Bahrajnie) oraz w Izraelu systemami THAAD i Patriot.
Na przełomie stycznia i lutego zaobserwowano także przebazowanie kilku samolotów tankowania powietrznego KC-135 i KC-46 w rejon Bliskiego Wschodu, jak również loty samolotów transportowych C-17 i C-5 do baz w Wielkiej Brytanii i Niemczech i dalej w kierunku amerykańskich baz w Turcji i na Bliskim Wschodzie. To może wskazywać na trwający proces gromadzenia sił i zasobów do ewentualnej operacji przeciwko Iranowi.Z kolei na początku lutego w tym samym kierunku skierowano samoloty HC-130J, wyspecjalizowane w operacjach poszukiwawczo-ratowniczych załóg zestrzelonych samolotów. Cały czas obserwowana jest także aktywność amerykańskich bezzałogowców w pobliżu Iranu, w tym RQ-4 Tryton – dronów o charakterystykach pozwalających na długotrwałe przebywanie w powietrzu i monitorowanie sytuacji oraz realizację działań rozpoznawczych (do 24 godzin non stop).
Prezydent USA Donald Trump ostrzegł w czwartek Iran, że brak porozumienia z jego administracją będzie „bardzo traumatyczny”. Iran i Stany Zjednoczone w zeszłym tygodniu odbyły rozmowy w Omanie przy pośrednictwie tego kraju. Na pytanie o harmonogram zawarcia porozumienia z Iranem w sprawie jego programu nuklearnego, Trump powiedział, że powinno to nastąpić szybko.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ kar/
























































