Czesi nadal zdecydowanie podnoszą stopy procentowe. Nasi południowi sąsiedzi nie tylko borykają się z uciążliwą, wysoką inflacją konsumencką, ale i gwałtownym wzrostem cen mieszkań. Stanowcze zacieśnienie polityki pieniężnej wspiera koronę, która jest rekordowo silna, m.in. w stosunku do polskiego złotego.


Narodowy Bank Czech podniósł referencyjną stopę procentową do 4,5 proc. z 3,75 proc. O 75 pb. będą również od jutra wyższe stopy lombardowa (5,5 proc.) oraz dyskontowa (3,5 proc.). Decyzja została przyjęta stosunkiem głosów 5 do 2.
Skala podwyżki tym razem okazała się zgodna z konsensusem rynkowym - w poprzednim miesiącu Czesi zaskoczyli rynek bardziej zdecydowanym ruchem - oraz nieco mniejsza niż w grudniu (100 pb.) czy listopadzie (125 pb.) Po sześciu podwyżkach z rzędu stopa referencyjna znalazła się na najwyższym poziomie od 20 lat.
Czesi - podobnie jak Węgrzy - rozpoczęli cykl podwyżek stóp proc. jeszcze w czerwcu. Od tamtej pory podnoszą cenę pieniądza szybciej i bardziej gwałtownie niż Madziarzy (2,9 proc.) czy Polacy (2,25 proc.).
Warto przypomnieć, że czeskie władze monetarne podnosiły stopy – i to w sposób nieoczekiwany dla rynków – jeszcze w lutym 2020 r., tuż przed uderzeniem w Europę pierwszej fali pandemii. Stopa referencyjna wzrosła wówczas do 2,25 proc. Pandemia sprawiła, że cykl podwyżek szybko przekształcił się w cykl obniżek – ostatecznie w maju ubiegłego roku sprowadzono je do 0,25 proc. Było to więc cięcie głębsze niż w Polsce, gdzie stopy w trakcie pandemii spadły z 1,5 proc. do 0,1 proc., czy na Węgrzech, gdzie sprowadzono je z 0,9 proc. do 0,6 proc.
Podobnie jak inne kraje Czechy zmagają się z wysoką i rosnącą inflacją. Jeszcze w czerwcu ubiegłego roku wynosiła ona nad Wełtawą 2,8 proc. W grudniu było to już 6,6 proc. Ceny konsumenckie rosną za naszą południową granicą wolniej niż w Polsce (8,6 proc. w XII) czy na Węgrzech (7,4 proc.), ale do gwałtownych podwyżek stóp proc. skłania Pragę drastyczny wzrost cen nieruchomości oraz niższy cel inflacyjny, wynoszący 2 proc. z dopuszczalnymi odchyleniami o 1 punkt procentowy, podczas gdy w przypadku NBP jest to 2,5 proc. +/-1 p. proc., a MNB: 3 proc. +/-1 p. proc.
Jak wynika z danych Eurostatu, od 2015 r. mieszkania w Czechach podrożały o blisko 90 proc., czyli nieco wolniej niż nad Balatonem, gdzie ceny się podwoiły, ale szybciej niż nad Wisłą, gdzie poszły o 50 proc. w górę. Jednak w samym ubiegłym roku ceny mieszań wystrzeliły - w III kwartale rosły w tempie 22 proc. rocznie, najszybciej w Unii Europejskiej.
Wyraźnego wpływu podwyżek stóp na rynek nieruchomości na razie nie widać, nie udaje się wyhamować także cen konsumenckich. Zgodnie z podręcznikiem wpływ zacieśnienia polityki pieniężnej jest jednak wyraźnie odczuwalny przynajmniej po roku. Według najnowszych prognoz Narodowego Banku Czech średnioroczna inflacja ma wynieść 8,5 proc., o blisko 3 p. proc. więcej, niż przewidywano poprzednio. W 2023 r. ma spaść do 2,3 proc. Z drugiej strony, nie widać również negatywnych makroekonomicznych skutków wzrostu ceny pieniądza - stopa bezrobocia (2,2 proc. w listopadzie) pozostaje najniższa w UE, a wzrost PKB w IV kwartale przyspieszył do 3,6 proc., podczas gdy rynek spodziewał się spowolnienia do 2,6 proc. Czeska gospodarka nadal nie odrobiła jednak pandemicznych strat.
Twardsza polityka pieniężna wzmacnia za to czeską walutę. Kurs EUR/CZK zbliżył się ostatnio do 24, czyli najniższego poziomu od 2008 r. Siłę korony widać również w zestawieniu ze złotym - za złotówkę można kupić na rynku forex zaledwie 5,35 korony, podczas gdy w październiku 2020 r. było to ponad 6 koron. Po dzisiejszej decyzji i konferencji prezesa Rusnoka czeska waluta oddała nieco ostatnich wzrostów - po 16:00 kursy EUR/CZK i PLN/CZK rosły o blisko 0,7 proc. W projekcji banku centralnego znalazła się informacja, że CNB przewiduje spadek rynkowych stóp proc. w II połowie bieżącego roku. Z kolei Rusnok zasugerował, że cykl podwyżek stóp mógł się właśnie zakończyć. Waluty pozostawały również pod wpływem decyzji i komunikatu EBC oraz wypowiedzi prezes Christine Lagarde.
Kolejne decyzje o stopach procentowych nadejdą z państw naszego regionu nadejdą w przyszłym tygodniu - 8 lutego zbiorą się polskie władze monetarne, a dzień później - rumuńskie. Analitycy spodziewają się, że RPP również podniesie cenę pieniądza. Rynek oczekuje, że w tym roku stopa referencyjna NBP zostanie podniesiona powyżej poziomu 4 proc.


























































