REKLAMA

Chiny nie składają broni

Piotr Lonczak2012-05-18 14:38
publikacja
2012-05-18 14:38
Obniżenie rezerw obowiązkowych przez Ludowy Bank Chin pokazał, że Państwo Środka nie zamierza zrezygnować z walki o utrzymanie silnego wzrostu gospodarczego. Stymulowanie gospodarki kredytem jest jednak mocno ryzykowne.



Najnowsze raporty napływające z Chin nie prezentują się zbyt optymistycznie. Kwiecień przyniósł wyraźny spadek obrotów handlowych. Dynamika eksportu wyhamowała do 4,9 proc. z 8,9 proc. przed miesiącem. Z kolei eksport zwolnił do zaledwie 0,3 proc. z 5,3 proc. Wzrost nadwyżki handlowej do 18,4 mld dolarów z 5,347 mld dolarów jest w tej sytuacji niewielkim pocieszeniem.

Ponadto zawiodły dane dotyczące produkcji przemysłowej. Dynamika wskaźnika zwolniła do 9,3 proc. z 11,9 proc., wyraźnie sygnalizując pogorszenie koniunktury. Podobne odczucia wzbudziły dane o sprzedaży detalicznej, której tempo wzrostu wyhamowało do 14,1 proc. z 15,2 proc. Także opublikowany wcześniej raport o produkcie krajowy brutto rozczarował. W pierwszym kwartale 2012 roku gospodarka rosła w tempie 8,1 proc. rok do roku wobec 8,9 proc. w ostatnim kwartale minionego roku. Wzrost PKB był najsłabszy od połowy 2009 roku.



Inflacja poszerza możliwości


Natomiast z zadowoleniem przyjęto spadek inflacji, która dotychczas była wskazywana jako największe zagrożenie dla chińskiej gospodarki. Inflacja konsumencka spadła do 3,4 proc. z 3,6 proc. przed miesiącem. Z kolei ceny producentów spadają kolejny miesiąc z rzędu. Po spadku o 0,3 proc. w marcu zmalały 0,7 proc. w kwietniu.

Spadek inflacji powiększa przestrzeń działania dla Ludowego Banku Chin. Władze monetarne po niespełna tygodniu po publikacji raportów zdecydowały się obniżyć stopę rezerw obowiązkowych o 50 punktów bazowych. Tym sposobem LBC chce pobudzić akcję kredytową, którą wcześniej, nie do końca skutecznie, próbowano przytemperować w ramach walki z podwyższoną inflacją. Efektem był spadek wartości nowych kredytów znacznie poniżej oczekiwań do 681,8 mld juanów w kwietniu z 1010 mld juanów w marcu. Teraz świeży pieniądz powinien znowu zasilać chińską gospodarkę.

Amnezja LBC


Presja na utrzymanie wysokiej dynamiki wzrostu gospodarczego przysłania zagrożenia, jakie niesie ze sobą stymulowanie wzrostu łatwym kredytem.

Chiny dorobiły się poważnej bańki inwestycyjnej na rynku nieruchomości, która zaczęła pękać pod koniec 2011 roku. Malejąca wartość mieszkań doprowadziła na skraj upadłości wielu deweloperów, którzy nie przetrwają, jeżeli rynek nie przestanie się kurczyć. Temu problemowi ma zaradzić próba pobudzenia akcji kredytowej i ponownego skierowania strumienia pieniędzy na rynek nieruchomości. Konsekwencją taniego posunięcia będzie utrzymanie cen zbyt na zbyt wysokim poziomie. Uniknięcie korekty dzisiaj odwleka jedynie konieczne dostosowanie, które przyjdzie w niedalekiej przyszłości.

Państwa nad przepaścią
Osłabienie wzrostu jest pokłosiem nie tylko wewnętrznych problemów Chin, lecz sytuacji w światowej gospodarce. Europa nie potrafi poradzić sobie z kryzysem fiskalnym. Także Stany Zjednoczone wytracają dynamikę z początku roku. Zmniejszenie zakupów chińskich produktów wpłynie znacząco na sytuację gospodarki uzależnionej od eksportu, co najlepiej oddają najnowsze dane dotyczące handlu zagranicznego.

Próba pobudzenia gospodarki tanim pieniądzem da Chinom trochę czasu, lecz jednocześnie pogłębi najważniejsze problemy. Model wzrostu oparty na drukowaniu pieniądza wyczerpuje swój potencjał. Pęknięcie bańki na rynku nieruchomości pociągnie za sobą deweloperów i banki, co zagrozi stabilności gospodarki.

Nierozsądne posunięcia władz stanowią zagrożenie dla światowej gospodarki, w której Państwo Środka odgrywa kluczową rolę. Pekin nie składa broni w walce o utrzymanie miana najszybciej rosnącej gospodarki świata oraz chce gonić Stany Zjednoczone. Ambicja przysłania Chińczykom realne zagrożenia.

Piotr Lonczak
Analityk Bankier.pl

Źródło:
Tematy

Komentarze (10)

dodaj komentarz
~kasper ekonom
Ryzykowne?? ha, ha, ha, Ameryka DRUKUJE PUSTE pieniądze aby utrzymać się na powierzchni, TO "PIKUŚ" W PORÓWNANIU ZE ZMNIEJSZENIEM REZERW przez Bank Chin Panie Ekspercie.
~centurion z Galicji
Nie zarzyna sie kury znoszacej ... złote jajka. Chiny nie składają broni... Chiny się .. ZBROJĄ..
~dog
Każdy ma swój kres.
Czy znacie potęgi sprzed wieków które przetrwały?
~spoko
Co to za ideologiczny artykuł ? Władza w Chinach boi się własnego społeczeństwa ? Totalna bzdura. Chiny zaczynają mieć problemy z gospodarką ponieważ uderza w nich ich własny sukces. Chiński eksport tak zdominował świat że ten musiał w końcu ograniczyć import i tak chińskie kolosy mogą upaść pod własnym ciężarem z braku zamówień.
infinum
@spoko, Owszem, boi się. Jak każda władza.

Gdybyś wiedział cokolwiek o tym w jaki sposób prowadzi się politykę w państwie środka, to byś nie negował swojego przedmówcy, tylko mu przytaknął, bo akurat ma rację.

Chiny to państwo jak każde inne i jeżeli na dobre zawita do nich kryzys, to władza zrobi wszystko, włącznie
@spoko, Owszem, boi się. Jak każda władza.

Gdybyś wiedział cokolwiek o tym w jaki sposób prowadzi się politykę w państwie środka, to byś nie negował swojego przedmówcy, tylko mu przytaknął, bo akurat ma rację.

Chiny to państwo jak każde inne i jeżeli na dobre zawita do nich kryzys, to władza zrobi wszystko, włącznie z dodrukiem pieniądza, żeby tylko ludzie nie wyszli na ulice.
~spoko odpowiada infinum
Niby dla czego Chiny maja dodrukowywać pieniądze bez pokrycia, skoro mają dolarów więcej niż banki w USA ? Po prostu pozbędą się dolarów, a o dobro chińskiej gospodarki dbają nie ze strachu tylko z patriotyzmu. Protestów się też nie boją bo takie już były na placu Tian'anmen i w Tybecie. Nasi chińscy pracownicy tam zatrudnieni Niby dla czego Chiny maja dodrukowywać pieniądze bez pokrycia, skoro mają dolarów więcej niż banki w USA ? Po prostu pozbędą się dolarów, a o dobro chińskiej gospodarki dbają nie ze strachu tylko z patriotyzmu. Protestów się też nie boją bo takie już były na placu Tian'anmen i w Tybecie. Nasi chińscy pracownicy tam zatrudnieni są zadowoleni z poziomu życia i nie myślą o protestach. Przeciętna wielkość nowych mieszkań to 150-200 m2. Średnia płaca ok. 1000 USD. Kryzys na pewno uderzy w Chiny, ale poradzą sobie sami i na pewno nie podwyższą podatków, nie ograniczą wydatków tłumiących popyt, zrobią wręcz odwrotnie. Chiny nie są ograniczone absurdalnymi unijnymi dyrektywami.
~Yeti odpowiada ~spoko
Pierwsza mądra odpowiedz, to wieszczenie upadku Chin i tych rzekomych protestów słyszę od przynajmniej 7 lat, wcześniej słyszało się o przegrzani gospodarki tylko cholera nie chce się ona przegrzać a to pech. To Europa się wali, a nie Chiny.
~2+2=4
@ Obywatel
Dobić? Samobójczym zamachem?
Chińscy politycy po prostu tak samo boją się recesji jak europejscy, czy amerykańscy. Niezadowoloenie ludu jest w stanie zmieść każdy rząd. Dlatego powtórzą wszystkie błędy co do jednego a na koniec i tak nie unikną rewolucji.
~Obywatel
Może Chińczycy zwyczajnie chcą "dobić" uzależniony od Chin konający system finansowy narzucony przez "zachód" reszcie Świata. W końcu mają BRICS. Po co im USA i EU?

Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki