
Najnowsze raporty napływające z Chin nie prezentują się zbyt optymistycznie. Kwiecień przyniósł wyraźny spadek obrotów handlowych. Dynamika eksportu wyhamowała do 4,9 proc. z 8,9 proc. przed miesiącem. Z kolei eksport zwolnił do zaledwie 0,3 proc. z 5,3 proc. Wzrost nadwyżki handlowej do 18,4 mld dolarów z 5,347 mld dolarów jest w tej sytuacji niewielkim pocieszeniem.
Ponadto zawiodły dane dotyczące produkcji przemysłowej. Dynamika wskaźnika zwolniła do 9,3 proc. z 11,9 proc., wyraźnie sygnalizując pogorszenie koniunktury. Podobne odczucia wzbudziły dane o sprzedaży detalicznej, której tempo wzrostu wyhamowało do 14,1 proc. z 15,2 proc. Także opublikowany wcześniej raport o produkcie krajowy brutto rozczarował. W pierwszym kwartale 2012 roku gospodarka rosła w tempie 8,1 proc. rok do roku wobec 8,9 proc. w ostatnim kwartale minionego roku. Wzrost PKB był najsłabszy od połowy 2009 roku.
Inflacja poszerza możliwości
Natomiast z zadowoleniem przyjęto spadek inflacji, która dotychczas była wskazywana jako największe zagrożenie dla chińskiej gospodarki. Inflacja konsumencka spadła do 3,4 proc. z 3,6 proc. przed miesiącem. Z kolei ceny producentów spadają kolejny miesiąc z rzędu. Po spadku o 0,3 proc. w marcu zmalały 0,7 proc. w kwietniu.
Spadek inflacji powiększa przestrzeń działania dla Ludowego Banku Chin. Władze monetarne po niespełna tygodniu po publikacji raportów zdecydowały się obniżyć stopę rezerw obowiązkowych o 50 punktów bazowych. Tym sposobem LBC chce pobudzić akcję kredytową, którą wcześniej, nie do końca skutecznie, próbowano przytemperować w ramach walki z podwyższoną inflacją. Efektem był spadek wartości nowych kredytów znacznie poniżej oczekiwań do 681,8 mld juanów w kwietniu z 1010 mld juanów w marcu. Teraz świeży pieniądz powinien znowu zasilać chińską gospodarkę.
Amnezja LBC
Presja na utrzymanie wysokiej dynamiki wzrostu gospodarczego przysłania zagrożenia, jakie niesie ze sobą stymulowanie wzrostu łatwym kredytem.
Chiny dorobiły się poważnej bańki inwestycyjnej na rynku nieruchomości, która zaczęła pękać pod koniec 2011 roku. Malejąca wartość mieszkań doprowadziła na skraj upadłości wielu deweloperów, którzy nie przetrwają, jeżeli rynek nie przestanie się kurczyć. Temu problemowi ma zaradzić próba pobudzenia akcji kredytowej i ponownego skierowania strumienia pieniędzy na rynek nieruchomości. Konsekwencją taniego posunięcia będzie utrzymanie cen zbyt na zbyt wysokim poziomie. Uniknięcie korekty dzisiaj odwleka jedynie konieczne dostosowanie, które przyjdzie w niedalekiej przyszłości.
![]() | Państwa nad przepaścią |
Próba pobudzenia gospodarki tanim pieniądzem da Chinom trochę czasu, lecz jednocześnie pogłębi najważniejsze problemy. Model wzrostu oparty na drukowaniu pieniądza wyczerpuje swój potencjał. Pęknięcie bańki na rynku nieruchomości pociągnie za sobą deweloperów i banki, co zagrozi stabilności gospodarki.
Nierozsądne posunięcia władz stanowią zagrożenie dla światowej gospodarki, w której Państwo Środka odgrywa kluczową rolę. Pekin nie składa broni w walce o utrzymanie miana najszybciej rosnącej gospodarki świata oraz chce gonić Stany Zjednoczone. Ambicja przysłania Chińczykom realne zagrożenia.
Piotr Lonczak
Analityk Bankier.pl
























































