[Aktualizacja 4.07] China Security & Fire rezygnuje z przejęcia Konsalnetu. Transakcja zakupu firmy zajmującej się m.in. ochroną polskich baz wojskowych od początku budziła spore emocje.
Chińczycy mieli zapłacić za lidera polskiego rynku ochrony 110 mln euro. O podpisanej w marcu umowie z dotychczasowym właścicielem Value4Capital jako pierwszy donosił "Puls Biznesu". W kwietniu prezesi Konsalnetu oraz China Security & Fire opowiadali o transakcji w Szanghaju. W maju pozwolenie na przejęcie wydał UOKiK.
Konsalnet
W 2016 r. Konsalnet miał 824 mln zł przychodów i 27 mln zł zysku netto, zatrudniał ponad 20 tys. pracowników. W tym roku spółka chce mieć 900 mln zł przychodów, a w przyszłym sięgnąć po 1 mld zł.
China Security & Fire jest jednym z czołowych chińskich producentów profesjonalnej elektroniki dla usług bezpieczeństwa, świadczy także usługi ochroniarskie m.in. w Shenzhen i Hongkongu. Spółka jest notowana na giełdzie w Szanghaju, a jej kapitalizacja wynosi 17,3 mld juanów (ok. 2,5 mld dolarów), przy wskaźniku C/Z na poziomie 90.
W ostatnim czasie spółka boryka się jednak z problemami - w zeszłym roku jej zysk spadł o blisko 20 proc., do 274 mln juanów, mimo wzrostu przychodów o 63 proc., do 3,5 mld juanów. Zadłużenie spółki wzrosło z niespełna 2,5 mld do 5 mld juanów. Firma nie wypłaciła także dywidendy. Stosunek zadłużenia do kapitału całkowitego wynosi 62 proc (31,5 proc. rok wcześniej). Obecnie handel walorami China Security & Fire jest zawieszony.
- China Security & Fire nie dostał zgody na transakcję od władz chińskich. Spowodował to prawdopodobnie splot kilku czynników. Po pierwsze, chińska spółka i jej główny akcjonariusz przeżywają w tym roku trudności. Po drugie, zmieniła się polityka rządu chińskiego, który chce w szerszym zakresie kontrolować wypływ kapitału z kraju - mówi w rozmowie z "Pulsem Biznesu" Jacek Pogonowski, prezes Konsalnetu.
Przejęcie Konsalnetu przez China Security & Fire od początku budziło duże emocje i obawy nad Wisłą. Firma, choć prywatna, jest powiązana z władzami komunistycznych Chin, które nie są członkami NATO. "Na rynek wchodzi silna firma z chińskim kapitałem, co może wywołać trzęsienie ziemi. Konsalnet ochrania m.in. obiekty wojskowe. Przejęcie przez Chińczyków może stanowić pretekst do odsunięcia firmy od wrażliwych zleceń" - tłumaczył w rozmowie z "Pulsem Biznesu" Sławomir Wagner, prezes Polskiej Izby Ochrony. Z kolei prezes Konsalnetu mówił, że akwizycja polskiej spółki ma być dla China Security & Fire bramą do europejskiej rynku ochrony.
Ubiegły rok był rekordowy pod względem wartości chińskich inwestycji w USA i Unii Europejskiej, a także w Polsce. Chińscy inwestorzy przeznaczyli na przejęcia i tworzenie nowych firm nad Wisłą ponad 500 mln dolarów, więcej niż w ciągu poprzednich 16 lat łącznie. W tym roku inwestycyjna ekspansja chińskich przedsiębiorstw wyraźnie wyhamowała. Według oficjalnych statystyk w ciągu czterech pierwszych miesięcy 2017 r. chińskie inwestycje za Murem spadły o ponad 50 proc.
Tymczasem Komisja Europejska szykuje rozwiązania, które pozwolą blokować inwestycje z krajów trzecich w strategicznych sektorach unijnej gospodarki. Obok argumentów o braku wzajemności, tzn. relatywnej swobodzie działania chińskich inwestorów w UE, przy równoczesnych ograniczeniach działalności Europejczyków za Murem, politycy podnoszą także obawy o bezpieczeństwo, któremu ich zdaniem zagraża wykupywanie przez Chińczyków zaawansowanych europejskich technologii oraz przejmowanie kontroli nad aktywami w niektórych sektorach.
Maciej Kalwasiński


























































