Sejmowe komisje sprawiedliwości oraz gospodarki nie poparły w środę wniosku posłów PiS o odrzucenie projektu odnoszącego się do rozpatrywania spraw „frankowych” w sądach. Komisje przez około trzy godziny dyskutowały nad tym projektem, ciąg dalszy prac po Nowym Roku.


Wniosek o odrzucenie projektu poparło 16 posłów z komisji, przeciw było 27, nikt nie wstrzymał się od głosu. Komisje następnie wysłuchały głosów przedstawicieli banków, kancelarii prawnych i kredytobiorców oraz zapoznały się ze zgłoszonymi poprawkami. Do rozpatrywania poszczególnych zapisów mają przystąpić po Nowym Roku.
Założeniem tej ustawy jest, że musimy usprawnić te postępowania sądowe, bo to obecnie jeden z problemów, z którym mierzą się sądy. (...) Staramy się znaleźć złoty środek, aby ta ustawa, skupiając się na procedurach sądowych, nie dawała przewagi jednej, czy też drugiej stronie - powiedział PAP wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha.
Jak podkreślił, „jesteśmy przed kluczowym momentem prac nad ustawą w Sejmie”. - Będziemy myśleli na tle środowej dyskusji w komisjach nad ewentualnymi zmianami, ale zależy nam, aby faktycznie w styczniu, gdy mamy dwa posiedzenia Sejmu, ta ustawa już mogła być przegłosowana - zaznaczył Myrcha.
Planowana ustawa, której projekt rząd przyjął w końcu września br., jak wtedy zapowiadano, ma na celu m.in. umożliwienie sądom sprawniejszego rozpatrywania spraw „frankowych”, ich przyspieszenie oraz zmniejszenie obciążenia sądów wygenerowanego przez te postępowania. Dziesiątki tysięcy takich trwających w sądach postępowań spowalnia bowiem ich funkcjonowanie, szczególnie w największych apelacjach, w tym warszawskiej.
– Ustawa poprawi działanie sądów okręgowych i sądów apelacyjnych. Szybsze załatwianie spraw CHF to lepszy dostęp wszystkich obywateli do sądów i wstęp do cyfrowej transformacji wymiaru sprawiedliwości – zaznaczało jesienią MS.
Projekt w środę krytykowali podczas dyskusji komisji posłowie PiS. - Moja konkluzja jest taka, że ta ustawa w zasadzie zawiera same mało istotne „michałki”, zaś clou ustawy jest artykuł, który jest prezentem dla banków. Ten przepis odnoszący się do tzw. zarzutu potrącenia, to jest masakra i ogromny ukłon w stronę banków, wszystkie pozostałe przepisy mają znaczenie prawie zerowe - oceniła Małgorzata Wassermann (PiS).
Posłanka PiS odnosiła się m.in. do zapisu projektu stanowiącego, że „zarzut potrącenia może zostać podniesiony aż do zamknięcia rozprawy przed sądem drugiej instancji”.
Zgodnie z przepisami, zarzut potrącenia może podnieść pozwany, czyli np. bank, w sprawach, w których występuje wzajemność wierzytelności, a tak jest najczęściej w sprawach dotyczących kredytów „frankowych”. Taki zapis projektu - wydłużający czas na ewentualne podniesienie tego zarzutu - według jego krytyków będzie mógł być wykorzystywany do wydłużania i opóźniania procesów.
Zdaniem wiceministra Myrchy twierdzenie, iż projekt jest „probankowy” jest bezzasadne i nieuzasadnione. - Chcemy, żeby strony w ramach jednego postępowania miały możliwość załatwienia swoich wzajemnych roszczeń, a dziś zarzut potrącenia można zgłosić na bardzo wczesnym etapie sprawy, więc założenie, że będzie można to zrobić na dłuższym etapie wydaje się być odpowiedzią, aby zachęcać do skupienia tego w jednym postępowaniu - tłumaczył PAP Myrcha.
- Byłem zaskoczony, bo w pierwszym czytaniu na sali plenarnej (w październiku br. - PAP) żaden z klubów nie złożył wniosku o odrzucenie, a z wielu wypowiedzi polityków PiS wybrzmiewało, że ustawa idzie w dobrym kierunku - dodał wiceszef MS.
Podczas środowego posiedzenia komisji Dominik Jaśkowiec (KO) zgłosił propozycje czterech poprawek. Jedna z nich odnosi się na przykład do umożliwienia sądom stosowania w I instancji uproszczonych form uzasadnień wyroków w sprawach „frankowych”.
Inna z zaproponowanych poprawek ma doprecyzować i rozbudować budzące dyskusję zapisy projektu związane właśnie z zarzutem potrącenia. - Poprawka przesądza, że odsetki za opóźnienie przysługują konsumentowi od dnia wymagalności roszczenia niezależnie od tego, czy bank podniósł zarzut potrącenia wzajemnych świadczeń wynikających z wykonania umowy - tłumaczył Jaśkowiec. Myrcha potwierdził, że wstępnie poprawki te konsultowano już z MS.
Jednak zdaniem Katarzyny Urbańskiej, która reprezentowała Związek Banków Polskich, prace legislacyjne nad tym projektem powinny zostać wstrzymane. - W sprawach frankowych mamy zadane około 20 pytań prejudycjalnych. (...) Te wszystkie rozstrzygnięcia będą miały bezpośredni wpływ na sens oraz skuteczność rozwiązań przewidzianych w projekcie. W tej sytuacji kontynuowanie prac legislacyjnych (...) nie będzie realizowało celu usprawnienia postępowań, a w przypadku niezgodności z przyszłym orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE będzie prowadziło do konieczności szybkich nowelizacji - przekonywała przedstawicielka ZBP.
- Pojawiają się tutaj bardzo sprzeczne opinie. Z jednej strony słyszymy zarzuty, że ustawa jest bardzo „probankowa”, a ze strony banków słyszymy, że najlepiej tej ustawy nie procedować. (...) My w tym świecie próbujemy wyważyć te wszystkie wartości - komentował wiceminister Myrcha.
Zgodnie z zapisami projektu, m.in. obowiązek spłacania rat przez kredytobiorcę byłby wstrzymywany z mocy prawa z chwilą doręczenia bankowi pozwu – do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Chodzi o to, aby rozwiązanie takie miało charakter automatyczny, czyli nie wymagało wydawania orzeczeń ani zarządzeń.
Ponadto projekt przewiduje, że w procesie, w którym kredytobiorca dochodzi należności wynikających z nieważności umowy kredytu, bank będzie miał możliwość dochodzenia roszczenia wzajemnego na wypadek, gdyby umowa okazała się nieważna. Propozycja ta zmierza właśnie do realizacji naczelnej idei zmian, czyli do dokonywania rozliczenia roszczeń banku i konsumenta w jednym postępowaniu sądowym i jednym orzeczeniu. Obecnie bowiem po wytoczeniu przez kredytobiorcę sprawy o zwrot dokonanych wpłat bank wytacza powództwo o zwrot wypłaconego kapitału, co powoduje dublowanie się postępowań.
Inne zapisy projektu odnoszą się na przykład do szerszych możliwości rozpoznawania takich spraw przez sądy na posiedzeniach niejawnych, ewentualności słuchania świadków w ramach posiedzeń zdalnych, a także umożliwienia przesłuchania strony przez złożenie zeznań na piśmie. Po cofnięciu pozwu lub apelacji postępowanie będą mogli umarzać referendarze sądowi.
Marcin Jabłoński (PAP)
mja/ par/

























































