Padł kolejny rekord. Z każdych 100 tys. zł hipotek problemy ze spłatą dotyczą tylko… 1160 zł. To niemal o połowę mniej niż na początku dekady. Jest jednak typ kredytów, w których wskaźnik sięga poziomów bliższych pożyczkom pozabankowym.


Mówi się, że kredyty hipoteczne zwykle należą do ostatnich zobowiązań, w których popadający w kłopoty dłużnicy decydują się na opóźnianie spłaty rat. Najwyższy odsetek nieterminowych rat notuje się w przypadku pożyczek gotówkowych poza bankami, a kolejne miejsca dzierżą zwykle kredyty gotówkowe, limity w kartach kredytowych i kredyty ratalne. Oczywiście te typy zobowiązań z natury różnią się poziomem ryzyka, restrykcyjnością „odsiewu” potencjalnych klientów i innymi cechami, ale zapewne postawy kredytobiorców mają tu również znaczenie.
Portfel kredytów hipotecznych w polskich bankach to już ponad 500 mld zł. Wartościowo stale rośnie, ale kurczy się pod względem ilościowym. Czynnych umów na koniec 2025 r. było 2,1 mln, czyli aż o 400 tys. mniej niż przed czterema laty. Praktycznie całość nowej sprzedaży stanowią kredyty w złotych, a nowe kredyty walutowe (głównie w euro) odpowiadają za mniej niż 1 proc. kontraktów. W bilansach banków pozostaje jednak nadal blisko 4 mld zł „frankowych” kredytów hipotecznych, 11 mld zł to kredyty w euro, a prawie 5 mld zł – w innych walutach.
W złotowych hipotekach prawie nie ma opóźnień
Banki regularnie raportują nadzorowi i bankowi centralnemu o stanie swoich portfeli kredytowych. Jedną z klasyfikacji w takich sprawozdaniach jest jakość pod względem ryzyka kredytowego. Mianem kredytów zagrożonych określa się należności od klientów, w których zanotowano znaczące opóźnienia w spłatach. W przypadku kredytów hipotecznych w złotych odsetek ten w ostatnich kwartałach regularnie bije historyczne rekordy.
Na koniec 2025 r. udział kredytów zagrożonych wśród hipotek w złotych spadł do nienotowanego dotąd poziomu 1,16 proc. Upraszczając nieco zawiłości związane z klasyfikowaniem kredytów można byłoby powiedzieć, że z każdych pożyczonych przez banki 100 tys. zł do przegródki „poważny problem ze spłatą” trafia zaledwie 1160 zł. U progu pandemii odsetek ten wynosił 2,04 proc.
Franki niczym chwilówki
Na tle świetnych wyników złotowych kredytów hipotecznych, dane dotyczące kredytów we frankach szwajcarskich można było by nazwać zaskakującymi. Pod warunkiem, że zapomnimy o specyficznej historii tego „produktu”.
W przypadku kredytów CHF aż ponad 12 procent uznaje się za zagrożone. Dla porównania, w inaczej skonstruowanych wskaźnikach Biura Informacji Kredytowej, gdzie śledzi się odsetek rachunków z opóźnieniem powyżej 90 dni, kredyty gotówkowe wypadają znacznie lepiej (8 proc. opóźnionych).
O kształcie wykresu dla frankowych hipotek zdecydowały losy sądowych sporów na linii konsumenci-banki. Szybka degradacja portfela była konsekwencją zawieszenia spłaty przez klientów decydujących się na pozwanie banku, a potem kurczenia się mianownika, czyli wartości czynnych kredytów. Hipotek CHF zaczęło mocno ubywać, częściowo w wyniku wyroków wydanych przez sądy, a częściowo za sprawą ugód zawieranych przez klientów (powodujących przewalutowanie zobowiązania).
W miarę stabilną jakością w ostatnich kwartałach charakteryzują się inne kredyty walutowe (w euro, dolarze itp.). Do grupy zagrożonych kredytów kwalifikuje się na koniec IV kw. 2025 r. 2,28 proc. portfela banków. To oznacza lekki spadek, chociaż przed trzema laty wskaźnik znajdował się jeszcze na poziomie poniżej 2 proc.
Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w minionym roku w sądach uaktywnili się kredytobiorcy „eurowi”. To może doprowadzić do podobnego zjawiska, jak w przypadku hipotek frankowych. W odróżnieniu jednak od „franków”, gdzie nowych kredytów niemal nie przybywa, portfel w euro jest w niewielkim stopniu, ale stale zasilany kolejnymi kontraktami. Spory sądowe dotyczą natomiast przede wszystkim najstarszych generacji umów.
























































