REKLAMA
WAŻNE

Brzoska i Integer - z raju w giełdowy niebyt

Adam Torchała2017-02-27 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2017-02-27 06:00
Materiały dla mediów

Jeszcze 3-4 lata temu Integer był jedną z najjaśniejszych gwiazd polskiej giełdy, niebawem może zniknąć z warszawskiego parkietu. Oto jak wyglądała droga spółki Rafała Brzoski z raju do giełdowego niebytu.

Jeszcze w marcu 2009 roku akcje Integera można było kupić za mniej niż 12 zł. Wartość spółki ledwie przekracza wówczas poziom 70 mln zł. Spółka już wtedy jest operatorem pocztowym i finansowym, skala działalności dopiero zaczyna jednak rosnąć. Postęp jest błyskawiczny. Od 2005 roku przychody spółki rosną w tempie co najmniej dwucyfrowym. W ten sposób 31,5 mln zł z 2005 roku udało się przekuć w 726,5 mln zł w 2015 roku. Jeszcze lepiej prezentowała się dynamika zysków. W latach 2006-2010 rok w rok przekraczała ona poziom 50%. 

Wszystko to odbiło się na giełdowym kursie. Ze wspomnianych 12 zł, jeszcze w 2009 roku zrobiły się 44 zł. W kwietniu 2011 roku "pękło" 100 zł, w styczniu 2013 - 200 zł. W szczytowym momencie - listopad 2013 - akcje Integera wyceniano na 330 zł, a wartość spółki sięgała 2,25 mld zł. Dziś taką kapitalizacją pochwalić się mogą np. Bogdanka (WIG30) czy PKP Cargo. To także połowa wartości Tauronu czy Enei (obie spółki z WIG20).

Wyniki Integera - Przychody na lewej osi, zyski na prawej / Bankier.pl

W ciągu 4,5 roku wartość spółki wzrosła 27-krotnie. Integer znalazł się na ustach wszystkich i obok LPP uznawany był za jedną z największych gwiazd giełdy. Szczególnie że na rynku od połowy 2011 roku panował kompletny marazm, co jeszcze bardziej skupiało uwagę inwestorów na tego typu spółkach.

Giełdowy sukces Integera oderwał się jednak nieco od fundamentów. Wskaźnik cena do zysku (C/Z) w 2013 roku momentami przekraczał granicę 100. Cena do wartości księgowej (C/WK) już wcześniej oscylowała w pobliżu 10. Wycena była więc naprawę kosmiczna (obecnie C/Z dla WIG-u to 15,5, C/WK zaś 1,4).

Wyzwanie rzucone Poczcie Polskiej

Inwestorzy mieli jednak nadzieję, że spółka utrzyma tempo wzrostu. Po pierwsze, w Polsce pojawiało się coraz więcej żółtych paczkomatów należącego do Integera InPosta. Trafiły na podatny grunt, w siłę rósł bowiem także e-handel, do którego oferta firm Brzoski pasowała idealnie. Kształtów nabierały także plany ekspansji na rynki zagraniczne. Pojawiały się konkretne zapowiedzi dotyczące Ukrainy, Rumunii, Włoch czy nawet Kolumbii, a w dalszych planach był także podbój Ameryki Północnej i Chin. Po drugie, liberalizował się rynek przesyłek listów i Integer wydawał się naturalnym kandydatem do zdobycia sporego w nim udziału. Wydawało się, że bez ochrony państwa skostniała Poczta Polska nie będzie miała szans z dynamicznym konkurentem z sektora prywatnego.

Początkowo wszystko szło zgodnie z planem. W listopadzie 2013 roku Polska Grupa Pocztowa, z którą romansował Integer (finalizacja przejęcia nastąpiła dopiero w styczniu 2015), złożyła najkorzystniejszą ofertę w przetargu na świadczenie usług pocztowych dla sądów i prokuratur w latach 2014-2015. Łupem duetu padły także zamówienia rządowego Centrum Usług Wspólnych oraz KRUS. Pieniądze z państwowych kontraktów zamiast do Poczty Polskiej zaczęły płynąć do Integera i PGP.

Historia wzlotu i upadku Integera / Bankier.pl

Coraz lepiej szła także ekspansja. "Jedna z najbardziej dynamicznie rozwijających się firm pocztowych w Europie. Polski operator zapewnił sobie rozpoznawalność przede wszystkim poprzez swoje Paczkomaty InPost, które z powodzeniem funkcjonują w Australii, Chile, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Islandii, krajach Bałtyckich, na Ukrainie, w Rosji, na Cyprze, w Arabii Saudyjskiej, na Słowacji, w Czechach, w Polsce, we Włoszech, w Kolumbii, na Kostaryce, w Salwadorze czy Gwatemali. Innowacyjność tego rozwiązania została doceniona w wielu prestiżowych konkursach międzynarodowych, m.in. World Mail Awards 2013, Retail Innovation of the Year 2013, Delivery Innovation Excellence UK 2014" - tak o Integerze pisał jeszcze w maju 2015 roku Tomasz Starzyk w tekście zatytułowanym "Polskie marki podbijają świat".

Na giełdzie już do tego momentu z wielkiego balonu oczekiwań uszło jednak sporo powietrza. Po raz ostatni powyżej 300 zł Integer notowany był w kwietniu 2014 roku, z 200 zł pożegnano się w listopadzie tego samego roku. Wspomniany maj Integer kończył z wyceną akcji na poziomie 130 zł. Wciąż było to o wiele więcej niż na początku drogi, najjaśniejsza niegdyś gwiazda GPW wyraźnie jednak utraciła swój blask.

Czytaj dalej: Co poszło nie tak?

Odwrócił się m.in. trend na wynikach. Po rekordowych 53 mln zł zysku netto w 2012 roku, przyszły 23 mln zł w 2013. Kolejne lata to już straty. Pojawiły się także liczne głosy dotyczące słabej jakości usług listowych świadczonych przez Integera, dużo zaczęło się mówić także o niskich pensjach w spółce i tzw. "umowach śmieciowych". Dodatkowo konkurencja nie spała. Poczta Polska, choć początkowo do rywalizacji z Integerem zbierała się niczym rozespany i ociężały niedźwiedź, w końcu zauważyła, że wiek XX zakończył się kilka dobrych lat temu i zaczęła przystosowywać się do nowych realiów. 

Przełomem była jednak druga tura rządowych przetargów. Pod koniec maja 2015 roku Poczta Polska wygrała konkurs na pocztowego operatora wyznaczonego do świadczenia usługi powszechnej na lata 2016-2025. Szacowana wartość? 3 mld zł rocznie. PGP złożyła ofertę, ale tylko pro forma. Przedstawiciele spółki zarzucali, że przetarg był ustawiony pod Pocztę Polską i swoją ofertą (odrzuconą z powodów formalnych) chcieli jedynie pokazać, że są zainteresowani świadczeniem takich usług. Przetarg zagwarantował Poczcie spokojny żywot na kolejne 10 lat.

Jeszcze przed wielkim przetargiem na operatora wyznaczonego, unieważniony został wygrany przez InPost przetarg dla Centrum Usług Wspólnych. Spółki Brzoski poszły do sądu. Oprócz batalii sądowej z CUW, InPost czekała druga odsłona batalii o same sądy. InPost miał wprawdzie kontrakt na obsługę tych instytucji, ale jego ważność dobiegała końca. Nowego przetargu wygrać się nie udało. Wprawdzie Brzoska zarzucał Poczcie Polskiej dumping, jednak nie zmieniło to faktu, że sądy odzyskał największy konkurent InPostaW latach 2016-18 trafi do Poczty z tego tytułu blisko 300 mln zł. Poczta Polska znów stała się hegemonem, a spółki Brzoski przegrały z nią na całej linii.

Odwrót od listów

Porażek w kontraktach rządowych nie można rozpatrywać jedynie w kategorii utraconych potencjalnych korzyści. Owszem, spółce przeszły koło nosa wielkie pieniądze, ważniejsze było jednak to, że miała ona już przygotowaną infrastrukturę pod tego typu działanie. Fiasko w przetargach było więc poważnym ciosem także i w bieżące finanse spółki. Nie obyło się bez cięć. Zaraz po wygaśnięciu kontraktu zadecydowano o 45-procentowej redukcji placówek i 40-procentowej redukcji etatów. W maju 2016 roku zaprezentowano plan ratunkowy, który przewidywał dalsze cięcia. W końcu InPost zadecydował o zakończeniu działalności w zakresie obsługi tradycyjnych przesyłek listowych

Spółki postanowiły skupić się na działalności paczkomatowej i jej bliskich odnogach. Na koniec 2016 roku InPost posiadał w Polsce 2200 tego typu urządzeń, w 2017 pojawić ma się kolejny tysiąc. Dynamika może robić wrażenie, warto jednak zaznaczyć, że spółka zaczęła się wycofywać z niektórych rynków zagranicznych i urządzenia montowane w Polsce, będą po prostu pochodziły z likwidacji działalności np. w Rosji czy na Ukrainie. Nadal spotkać będzie można też kuriera InPostu. Spółka rozpoczęła przygodę z tym rynkiem feralnego maja 2015 roku.

Wezwanie - czy dojdzie do skutku?

Integer i jego spółki wciąż są więc obecne w biznesie, do marzeń, planów i nadziei z lat 2013 i 2014 mogą się jednak odwoływać jednak tylko i wyłącznie z sentymentem. To już historia. Zdecydowanie inaczej patrzą na nie także inwestorzy. Jeżeli na rynku są one jeszcze przez kogoś postrzegane jako gwiazdy, to tylko z dopiskiem "upadłe". Wydaje się jednak, że firmy te najgorsze mają już za sobą. Wniosek ten potwierdza m.in. kurs Integera. We wrześniu 2016 roku wyznaczył on minima na poziomie 21 zł. Dziś jedna akcja kosztuje dwukrotnie więcej.

Niebawem Integer i InPost mogą jednak zniknąć z giełdy1. W piątek AI Prime Bidco i Rafał Brzoska wezwali do sprzedaży 70,01% akcji Integera po 41,1 zł za walor. Ten sam duet wezwał także do sprzedaży 100% akcji InPostu po 9,5 zł za walor. Powodzenie obu operacji wcale nie jest jednak przesądzone. W obu przypadkach ceny proponowane przez wzywających są niższe od bieżącego giełdowego kursu.

"Opinie na temat warunków wezwania wśród zarządzających funduszami są podzielone. Zgodnie podkreślają, że w przypadku InPostu sytuacja na rynku polskim, głównie w związku z odcięciem publicznych kontraktów, jest trudna i fundusze mogą zaakceptować straty i wyjść ze spółki. Z Integerem tak łatwo jednak nie pójdzie" - pisze Marcel Zatoński w dzisiejszym wydaniu "Pulsu Biznesu".

Warto także zauważyć, że Brzoska wraz z partnerami skupują akcje po perturbacjach. W przypadku Integera jednak wielkie spadki poprzedzone były wielkimi wzrostami. Inwestorzy przeżyli piękną historię, a polski rynek pocztowy tylko zyskał na tym, że w końcu ktoś zdecydował się postawić Poczcie Polskiej. I to ktoś z Polski. 

InPost - giełdowa czarna karta

Nieco inaczej wygląda sprawa z InPostem. Wprawdzie historia Integera i InPostu to niby historia ta sama, na giełdzie należy je jednak rozróżnić. Integer notowany jest bowiem na GPW od blisko 10 lat i swe najwspanialsze lata przeżył, będąc na giełdzie. Tymczasem InPost do grona notowanych spółek dołączył u schyłku tych najlepszych lat.

Jak wyglądała sytuacja w październiku 2015 roku gdy debiutował InPost? W rękach Brzoski nadal były rządowe kontrakty. Kurs Integera był już jednak daleki od szczytów, znajdował się w silnym trendzie spadkowym i szukał nowego dna. Z dzisiejszej perspektywy nadal można go jednak uznać za wysoki. Dodatkowo, druga połowa 2015 roku i początek 2016 roku przyniosły GPW bessę. InPost pojawił się więc na giełdzie w ostatnim niezłym dla sprzedających momencie. 

InPost - historia bez wzlotu / Bankier.pl

W konsekwencji ci, którzy skusili się na debiut InPostu, mogli jedynie liczyć straty. I to nie byle jakie. Papiery spółki, które na debiucie kosztowały 25 zł, we wrześniu 2016 roku (niecały rok po debiucie!) wyceniane były na 6,9 zł. Jest to jeden z najsłabszych debiutów w historii GPW. Warto dodać, że akcje podczas IPO nie pochodziły z nowej emisji, a od dotychczasowych akcjonariuszy. Tym bardziej może razić fakt, że Rafał Brzoska - po ledwie półtora roku - deklaruje chęć skupienia akcji po cenie 62% niższej niż cena z debiutu. Podczas gdy historia Integera z lat 2009-2013 pokazuje piękno rynku kapitałowego, historia InPostu może wzbudzić jedynie niechęć do giełdy.

Źródło:
Adam Torchała
Adam Torchała
redaktor Bankier.pl

Redaktor zajmujący się rynkami kapitałowymi. Zdobywca tytułu Herosa Rynku Kapitałowego 2018 przyznanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Swoją uwagę skupia głównie na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, gdzie trzyma rękę na pulsie nie tylko całego rynku, ale także poszczególnych spółek. Z uwagą śledzi również ogólnogospodarcze wydarzenia w kraju i poza jego granicami.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (34)

dodaj komentarz
~arek
Podręcznikowy Pump and dump
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~Badul
Poczta Polska podniosła wysokość usług, za paczkę, którą płaciłem w 2016 roku 5.6 ostatnio zapłaciłem 9.60!!! i nic im nie zrobisz, do konkurencji też nie pójdziesz bo jej nie ma.
Moga mi podnieść wysyłkę o 50 zł i co zobię?! Nic...
~Poroz-akcjonariuszy
Witam,
Witam,

powstała właśnie grupa mailingowa dla drobnych akcjonariuszy, którzy nie godzą się na zaproponowaną cenę 41,10 zł. Nie ważne czy masz 100 szt. czy 10 000 szt. akcji Integera. Dołącz do nas! Tylko działając wspólnie możemy uzyskać dużo korzystniejszą cenę. Jeżeli chcesz przystąpić do
Witam,
Witam,

powstała właśnie grupa mailingowa dla drobnych akcjonariuszy, którzy nie godzą się na zaproponowaną cenę 41,10 zł. Nie ważne czy masz 100 szt. czy 10 000 szt. akcji Integera. Dołącz do nas! Tylko działając wspólnie możemy uzyskać dużo korzystniejszą cenę. Jeżeli chcesz przystąpić do naszego grona to wystarczy, że napiszesz maila do głównego organizatora: tsuchy@poczta.fm

Jeśli znasz innych akcjonariuszy to proszę przekaż im powyższą informację i zaproś do naszej inicjatywy.
Każda osoba i każda akcja się liczy!

Zapraszamy i pozdrawiamy!
~proza
Brzoska i Integer - z raju w giełdowy odbyt
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~e-paczkomat
normalka. nic się nie stało. potrzebna tylko mała zmiana modelu biznesowego/pivot/ widzę w paczkoamatach ogrmny potencjał. spokojnie po małej modernizacji mogą on się stać polskimi samochodami elektryznymi na miarę tesla. wierzę
~mars
czy jest już plan wysłania pierwszego polskiego paczkomatu na marsa?
~as
Od początku mówiłem, że ten biznes to porażka. Wtedy wieszczono śmierć Poczty Polskiej i piali peany nad InPostem i ich śmieszną blachą doklejoną do listu. Tymczasem nie da się tak naprawdę zarabiać na listach za złotówkę i jeszcze wozić je samochodami rozliczanymi kilometrówką! A tak było, przynajmniej w teorii,Od początku mówiłem, że ten biznes to porażka. Wtedy wieszczono śmierć Poczty Polskiej i piali peany nad InPostem i ich śmieszną blachą doklejoną do listu. Tymczasem nie da się tak naprawdę zarabiać na listach za złotówkę i jeszcze wozić je samochodami rozliczanymi kilometrówką! A tak było, przynajmniej w teorii, gdyż współpracę z tą firmą zakończyłem po kilku godzinach, widząc tą nadchodzącą katastrofę z bliska. Na takie działania może za po pozwolić sobie PP, gdzie na jednego szeregowca jest dwóch kierowników i im wiecej kilometrów wyjeździsz, tym więcej dopłacą ci do pensji z kilometrowki. Ale to jest instytucja PAŃSTWOWA, a jak wiadomo, straty budżetowce ie straszne. bo im wiecej ten miś nas kosztuje...hmmm. To jest firma, co dobrze pamięta czasy Misia, a Miś jest wiecznie żywy i niezniszczalny, w przeciwieństwie do prywatnych firm i i ich blaszanych skrzyneczek!

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki