Brzoska i Integer - z raju w giełdowy niebyt

Odwrócił się m.in. trend na wynikach. Po rekordowych 53 mln zł zysku netto w 2012 roku, przyszły 23 mln zł w 2013. Kolejne lata to już straty. Pojawiły się także liczne głosy dotyczące słabej jakości usług listowych świadczonych przez Integera, dużo zaczęło się mówić także o niskich pensjach w spółce i tzw. "umowach śmieciowych". Dodatkowo konkurencja nie spała. Poczta Polska, choć początkowo do rywalizacji z Integerem zbierała się niczym rozespany i ociężały niedźwiedź, w końcu zauważyła, że wiek XX zakończył się kilka dobrych lat temu i zaczęła przystosowywać się do nowych realiów. 

Przełomem była jednak druga tura rządowych przetargów. Pod koniec maja 2015 roku Poczta Polska wygrała konkurs na pocztowego operatora wyznaczonego do świadczenia usługi powszechnej na lata 2016-2025. Szacowana wartość? 3 mld zł rocznie. PGP złożyła ofertę, ale tylko pro forma. Przedstawiciele spółki zarzucali, że przetarg był ustawiony pod Pocztę Polską i swoją ofertą (odrzuconą z powodów formalnych) chcieli jedynie pokazać, że są zainteresowani świadczeniem takich usług. Przetarg zagwarantował Poczcie spokojny żywot na kolejne 10 lat.

Jeszcze przed wielkim przetargiem na operatora wyznaczonego, unieważniony został wygrany przez InPost przetarg dla Centrum Usług Wspólnych. Spółki Brzoski poszły do sądu. Oprócz batalii sądowej z CUW, InPost czekała druga odsłona batalii o same sądy. InPost miał wprawdzie kontrakt na obsługę tych instytucji, ale jego ważność dobiegała końca. Nowego przetargu wygrać się nie udało. Wprawdzie Brzoska zarzucał Poczcie Polskiej dumping, jednak nie zmieniło to faktu, że sądy odzyskał największy konkurent InPostaW latach 2016-18 trafi do Poczty z tego tytułu blisko 300 mln zł. Poczta Polska znów stała się hegemonem, a spółki Brzoski przegrały z nią na całej linii.

Odwrót od listów

Porażek w kontraktach rządowych nie można rozpatrywać jedynie w kategorii utraconych potencjalnych korzyści. Owszem, spółce przeszły koło nosa wielkie pieniądze, ważniejsze było jednak to, że miała ona już przygotowaną infrastrukturę pod tego typu działanie. Fiasko w przetargach było więc poważnym ciosem także i w bieżące finanse spółki. Nie obyło się bez cięć. Zaraz po wygaśnięciu kontraktu zadecydowano o 45-procentowej redukcji placówek i 40-procentowej redukcji etatów. W maju 2016 roku zaprezentowano plan ratunkowy, który przewidywał dalsze cięcia. W końcu InPost zadecydował o zakończeniu działalności w zakresie obsługi tradycyjnych przesyłek listowych

Spółki postanowiły skupić się na działalności paczkomatowej i jej bliskich odnogach. Na koniec 2016 roku InPost posiadał w Polsce 2200 tego typu urządzeń, w 2017 pojawić ma się kolejny tysiąc. Dynamika może robić wrażenie, warto jednak zaznaczyć, że spółka zaczęła się wycofywać z niektórych rynków zagranicznych i urządzenia montowane w Polsce, będą po prostu pochodziły z likwidacji działalności np. w Rosji czy na Ukrainie. Nadal spotkać będzie można też kuriera InPostu. Spółka rozpoczęła przygodę z tym rynkiem feralnego maja 2015 roku.

Wezwanie - czy dojdzie do skutku?

Integer i jego spółki wciąż są więc obecne w biznesie, do marzeń, planów i nadziei z lat 2013 i 2014 mogą się jednak odwoływać jednak tylko i wyłącznie z sentymentem. To już historia. Zdecydowanie inaczej patrzą na nie także inwestorzy. Jeżeli na rynku są one jeszcze przez kogoś postrzegane jako gwiazdy, to tylko z dopiskiem "upadłe". Wydaje się jednak, że firmy te najgorsze mają już za sobą. Wniosek ten potwierdza m.in. kurs Integera. We wrześniu 2016 roku wyznaczył on minima na poziomie 21 zł. Dziś jedna akcja kosztuje dwukrotnie więcej.

Niebawem Integer i InPost mogą jednak zniknąć z giełdy1. W piątek AI Prime Bidco i Rafał Brzoska wezwali do sprzedaży 70,01% akcji Integera po 41,1 zł za walor. Ten sam duet wezwał także do sprzedaży 100% akcji InPostu po 9,5 zł za walor. Powodzenie obu operacji wcale nie jest jednak przesądzone. W obu przypadkach ceny proponowane przez wzywających są niższe od bieżącego giełdowego kursu.

"Opinie na temat warunków wezwania wśród zarządzających funduszami są podzielone. Zgodnie podkreślają, że w przypadku InPostu sytuacja na rynku polskim, głównie w związku z odcięciem publicznych kontraktów, jest trudna i fundusze mogą zaakceptować straty i wyjść ze spółki. Z Integerem tak łatwo jednak nie pójdzie" - pisze Marcel Zatoński w dzisiejszym wydaniu "Pulsu Biznesu".

Warto także zauważyć, że Brzoska wraz z partnerami skupują akcje po perturbacjach. W przypadku Integera jednak wielkie spadki poprzedzone były wielkimi wzrostami. Inwestorzy przeżyli piękną historię, a polski rynek pocztowy tylko zyskał na tym, że w końcu ktoś zdecydował się postawić Poczcie Polskiej. I to ktoś z Polski. 

InPost - giełdowa czarna karta

Nieco inaczej wygląda sprawa z InPostem. Wprawdzie historia Integera i InPostu to niby historia ta sama, na giełdzie należy je jednak rozróżnić. Integer notowany jest bowiem na GPW od blisko 10 lat i swe najwspanialsze lata przeżył, będąc na giełdzie. Tymczasem InPost do grona notowanych spółek dołączył u schyłku tych najlepszych lat.

Jak wyglądała sytuacja w październiku 2015 roku gdy debiutował InPost? W rękach Brzoski nadal były rządowe kontrakty. Kurs Integera był już jednak daleki od szczytów, znajdował się w silnym trendzie spadkowym i szukał nowego dna. Z dzisiejszej perspektywy nadal można go jednak uznać za wysoki. Dodatkowo, druga połowa 2015 roku i początek 2016 roku przyniosły GPW bessę. InPost pojawił się więc na giełdzie w ostatnim niezłym dla sprzedających momencie. 

InPost - historia bez wzlotu
InPost - historia bez wzlotu (Bankier.pl)

W konsekwencji ci, którzy skusili się na debiut InPostu, mogli jedynie liczyć straty. I to nie byle jakie. Papiery spółki, które na debiucie kosztowały 25 zł, we wrześniu 2016 roku (niecały rok po debiucie!) wyceniane były na 6,9 zł. Jest to jeden z najsłabszych debiutów w historii GPW. Warto dodać, że akcje podczas IPO nie pochodziły z nowej emisji, a od dotychczasowych akcjonariuszy. Tym bardziej może razić fakt, że Rafał Brzoska - po ledwie półtora roku - deklaruje chęć skupienia akcji po cenie 62% niższej niż cena z debiutu. Podczas gdy historia Integera z lat 2009-2013 pokazuje piękno rynku kapitałowego, historia InPostu może wzbudzić jedynie niechęć do giełdy.

Adam Torchała

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~arek

Podręcznikowy Pump and dump

! Odpowiedz
0 3 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
2 6 ~Badul

Poczta Polska podniosła wysokość usług, za paczkę, którą płaciłem w 2016 roku 5.6 ostatnio zapłaciłem 9.60!!! i nic im nie zrobisz, do konkurencji też nie pójdziesz bo jej nie ma.
Moga mi podnieść wysyłkę o 50 zł i co zobię?! Nic...

! Odpowiedz
5 3 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
3 11 ~Poroz-akcjonariuszy

Witam,
Witam,

powstała właśnie grupa mailingowa dla drobnych akcjonariuszy, którzy nie godzą się na zaproponowaną cenę 41,10 zł. Nie ważne czy masz 100 szt. czy 10 000 szt. akcji Integera. Dołącz do nas! Tylko działając wspólnie możemy uzyskać dużo korzystniejszą cenę. Jeżeli chcesz przystąpić do naszego grona to wystarczy, że napiszesz maila do głównego organizatora: tsuchy@poczta.fm

Jeśli znasz innych akcjonariuszy to proszę przekaż im powyższą informację i zaproś do naszej inicjatywy.
Każda osoba i każda akcja się liczy!

Zapraszamy i pozdrawiamy!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 5 ~proza

Brzoska i Integer - z raju w giełdowy odbyt

! Odpowiedz
3 11 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
6 6 ~e-paczkomat

normalka. nic się nie stało. potrzebna tylko mała zmiana modelu biznesowego/pivot/ widzę w paczkoamatach ogrmny potencjał. spokojnie po małej modernizacji mogą on się stać polskimi samochodami elektryznymi na miarę tesla. wierzę

! Odpowiedz
1 16 ~mars

czy jest już plan wysłania pierwszego polskiego paczkomatu na marsa?

! Odpowiedz
7 16 ~as

Od początku mówiłem, że ten biznes to porażka. Wtedy wieszczono śmierć Poczty Polskiej i piali peany nad InPostem i ich śmieszną blachą doklejoną do listu. Tymczasem nie da się tak naprawdę zarabiać na listach za złotówkę i jeszcze wozić je samochodami rozliczanymi kilometrówką! A tak było, przynajmniej w teorii, gdyż współpracę z tą firmą zakończyłem po kilku godzinach, widząc tą nadchodzącą katastrofę z bliska. Na takie działania może za po pozwolić sobie PP, gdzie na jednego szeregowca jest dwóch kierowników i im wiecej kilometrów wyjeździsz, tym więcej dopłacą ci do pensji z kilometrowki. Ale to jest instytucja PAŃSTWOWA, a jak wiadomo, straty budżetowce ie straszne. bo im wiecej ten miś nas kosztuje...hmmm. To jest firma, co dobrze pamięta czasy Misia, a Miś jest wiecznie żywy i niezniszczalny, w przeciwieństwie do prywatnych firm i i ich blaszanych skrzyneczek!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
WIG 1,10% 49 416,89
2020-06-03 09:26:00
WIG20 1,91% 1 769,50
2020-06-03 09:41:45
WIG30 1,94% 2 050,37
2020-06-03 09:41:00
MWIG40 1,43% 3 528,40
2020-06-03 09:26:45
DAX 1,38% 12 187,39
2020-06-03 09:34:00
NASDAQ 0,59% 9 608,38
2020-06-02 22:03:00
SP500 0,82% 3 080,82
2020-06-02 22:08:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.