Kogo wybieramy?
W 736-osobowym Parlamencie Europejskim Polska będzie miała 50 miejsc. W porównaniu z poprzednimi wyborami w 2004 r., straciliśmy cztery fotele. Wynika to z przyjęcia dwa lata temu do Unii Europejskiej Bułgarii i Rumunii, dla których należało zwolnić niektóre miejsca. Mimo to więcej deputowanych od nas mają jedynie Niemcy (99), Francja, Włochy i Wielka Brytania (po 72). Taką samą liczbą mogą pochwalić się Hiszpanie.
W wielu krajach Unii Europejskiej Parlament Europejski jest równoznaczny z polityczną emeryturą. Jednak w Polsce na listach kandydatów można znaleźć znane nazwiska. W poprzedniej kadencji był na nich m.in. Bronisław Geremek, a w tegorocznych wyborach startują Zbigniew Ziobro, Danuta Hubner czy Marian Krzaklewski.
Na pewno spory wpływ na to mają bogate uposażenia. W nowej kadencji europarlamentarzyści otrzymają dietę w wysokości 7 665 euro brutto miesięcznie. Dla Polaków oznacza to ponad trzykrotną podwyżkę (wcześniej dostawali takie diety, jak parlamentarzyści krajowi). Do tego dochodzą pieniądze na zatrudnianie pracowników, utrzymanie biur, podróże czy diety za udział w posiedzeniach organów PE.
Jak głosować poza miejscem zamieszkania?
Prawo do głosowania w wyborach do PE mają wszyscy obywatele Unii Europejskiej, także imigranci z krajów Wspólnoty. Polacy, którzy stale mieszkają za granicą, mogą wybrać czy chcą głosować w wyborach kraju, w którym goszczą, czy wolą udać się do najbliższego konsulatu i oddać głos na jednego z kandydatów w okręgu warszawskim. W obu przypadkach trzeba zgłosić się do spisu wyborców. Niezbędne dokumenty znajdują się na stronach internetowych konsulatów.
Dopisanie do listy wyborców w miejscu zamieszkania jest możliwe w urzędach gmin i miast wszystkich krajów UE. Ale uwaga, można tego dokonać najpóźniej pięć dni przed wyborami w danym kraju.
Wyborcy, którzy będą potrzebowali pomocy w dotarciu do lokali wyborczych ze względu na niepełnosprawność powinni zgłosić to w urzędzie gminy w takim samym terminie.
Kiedy głosujemy?
Wszystkie kraje UE będą głosowały w ciągu czterech dni. W czwartek, 4 czerwca, rozpoczną Brytyjczycy i Holendrzy. Jednak w większości krajów, w tym w Polsce, wyborcy pójdą do urn w niedzielę 7 czerwca. Bez względu na termin wyborów liczenie głosów rozpocznie się 7 czerwca, a wyniki zostaną podane następnego dnia, jednocześnie dla całej UE.
Jak wygląda ordynacja w wyborach do Parlamentu Europejskiego?
Wybory we wszystkich krajach Unii Europejskiej są pięcioprzymiotnikowe: wolne, równe, tajne, bezpośrednie i proporcjonalne. Tradycyjnie powoduje to nieco chaosu w głowach mniej rozgarniętych wyborców w państwach, gdzie w krajowych wyborach obowiązuje system większościowy (np. Wielka Brytania). Szczegółowe zasady przeliczania głosów na mandaty każde państwo ustala samodzielnie. Mogą być one powtórzeniem zasad z wyborów krajowych (np. w Finlandii), a mogą być regulowane przez osobną ustawę (np. Polska).
W wyborach do PE Polska podzielona jest na 13 okręgów wyborczych. Głosy z całego kraju są sumowane, a następnie przeliczane na mandaty dla poszczególnych list wyborczych według metody Hare-Niemeyera (sprzyjającej małym partiom). Do podziału mandatów włączają się jedynie te komitety wyborcze, które przekroczą 5% głosów w skali kraju. Następnie mandaty partii rozdzielane są między okręgi, w przybliżeniu proporcjonalnie do ilości głosów oddanych na tę partię w okręgu w stosunku do liczby głosów w skali kraju. Jeśli np. 10% głosów na partię X padło w okręgu warszawskim, to z tego okręgu będzie wywodzić się ok. 10% eurodeputowanych z tej partii.
W wyborach 2004 r. frekwencja w Polsce wyniosła nieco ponad 20%. Według sondaży w tym roku nie osiągnie nawet tej granicy. Oznacza to, że pojedynczy głos ma jeszcze większą wagę.
Krzysztof Krzemień
























































