REKLAMA

Zwolnij mnie, a pożałujesz!

Łukasz Piechowiak2010-07-16 09:30główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2010-07-16 09:30

Pracodawcy boją się zwalniać pracowników z bardzo wielu powodów. Zwykle największe obawy budzą możliwe komplikacje ze strony zatrudnionych. Oskarżenia o mobbing i szantaże są niemal na porządku dziennym. Decydując się na redukcję kadry, trzeba mieć świadomość, że niekiedy jest to proces trudny i długi. Nie można jednak dać się zastraszyć.

W czasie kryzysu najczęstszym powodem zwolnienia jest zła kondycja ekonomiczna firmy. Pracownikowi łatwiej jest pogodzić się ze stratą pracy, jeżeli ma świadomość, że nie jest jedyną osobą w firmie, która została objęta redukcją. Zwalniani złoszczą się, ale zwykle nie traktują tych zwolnień jako osobistą porażkę. Wychodzą z założenia, że nie mieli wpływu na słabe wyniki, bo to jest kwestia niezależna od nich. Pracodawca zwalniający większą grupę ludzi powinien zorganizować spotkanie ogólne oraz porozmawiać z każdym pracownikiem z osobna. Oczywiście konieczne jest podanie bardziej szczegółowej informacji na temat powodu zwolnienia (np. utrata, bankructwo klienta strategicznego itp.).

Paradoksalnie, zwalnianie grupowe może być łatwiejsze dla pracodawcy niż zwolnienie pojedynczego pracownika. Jeżeli firma jest mała to zwykle pracodawca dobrze zna i często nawet lubi swojego podwładnego. Spojrzenie mu w oczy i powiedzenie, że to koniec współpracy nie jest łatwe zwłaszcza w sytuacji, gdy ten się tego nie spodziewał. 

Okres wakacyjny to czas, kiedy na rynku pracy pojawia się wielu chętnych do podjęcia pracy... Przeczytaj: Zatrudniasz na czarno? Słono za to zapłacisz!

Idealna sytuacja to taka, gdy przedsiębiorca może przekazać pracownikowi dwie wiadomości. Pierwszą o tym, że niestety musi rozwiązać z nim umowę o pracę. Drugą, że nie jest tak źle, ponieważ umówił go z innym  pracodawcą, które właśnie szuka takiego jak on specjalisty. Oczywiście oferta musi być poważna i odpowiadać kwalifikacjom zwalnianego.

Zwracaj uwagę i dawaj szansę

Pracodawca, który planuje zwolnić osobę, z pracy której nie jest zadowolony, powinien się do tego kroku odpowiednio przygotować. Przede wszystkim zwolnienie nie może być nagłe (chyba, że pracownik dopuścił się czynności, które uprawniają do rozwiązania umowy w trybie dyscyplinarnym). Przedsiębiorca powinien kilkakrotnie powiadomić podwładnego o tym, że nie jest z niego zadowolony, dokładnie określić, czego oczekuje oraz dać mu czas na poprawę. Najlepiej, aby każda tego typu sytuacja była udokumentowana odpowiednią notatką. Dopiero wówczas gdy pracownik nie dostosuje się do panujących w organizacji zasad, pracodawca może z czystym sumieniem rozwiązać z nim umowę o pracę.

Niestety nawet przy bardzo delikatnym podejściu, trudno jest uniknąć konfliktu. Osoba zwalniana często szantażuje pracodawcę, że doniesie na niego lub oskarży o mobbing, jeżeli nie dostanie wysokiej odprawy. Czasami pracownik nic nie mówi, robi maślane oczy, dziękuje i wychodzi, a następnego dnia w firmie pojawia się inspektor pracy, sanepid, kontrola skarbowa i informacja o złożeniu pozwu w sądzie pracy.

Oni wiedzą...

Nieuczciwi pracownicy mają świadomość, że jeśli będą chcieli, to mogą w znaczny sposób utrudnić życie byłemu pracodawcy. Oprócz wymienionych wcześniej, jedną z popularniejszych form szkodzenia pracodawcy jest „czarny PR” w Internecie. Byli podwładni piszą oczerniające posty na forach internetowych, zakładają blogi oraz rozsyłają złośliwe maile do klientów swojej byłej firmy. Niestety brakuje odpowiednich narzędzi prawnych, które pozwoliłyby na szybką reakcję władz w takich przypadkach. Nawet jeśli pozwiemy pracownika o zniesławienie, to prawdopodobnie sprawa zajmie co najmniej kilka miesięcy, podczas których w dalszym ciągu będzie on robił wszystko, aby zaszkodzić wizerunkowi byłego pracodawcy.

Nie ma innego dobrego sposobu na obronę niż długie i solidne przygotowanie. Pracodawca musi mieć dowody niekompetencji, prób wpłynięcia na pracownika, świadków i co najważniejsze – prowadzić firmę w nienaganny sposób, tak by nie obawiać się żadnej kontroli. Jeżeli nie uda mu się spełnić tych warunków, to jedynym dobrym rozwiązaniem pozostanie ugoda z pracownikiem. Ta bywa często zbyt kosztowna i nieadekwatna do roli, jaką odgrywał w firmie zwolniony.

Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@firma.bankier.pl

 
Już wkrótce tylko na Bankier.pl

E-DOT@CJE 2010

Zamierzasz ubiegać się o e-dotację, ale nie wiesz jak się do tego zabrać? Chcesz zwiększyć swoją szansę na jej pozyskanie? Stań się beneficjentem idealnym. Raport specjalny Bankier.pl o E-dot@cjach 2010 już od 19 lipca!

Źródło:
Tematy
Sprawdź jak zyskać z Kontem Jakie Chcę

Sprawdź jak zyskać z Kontem Jakie Chcę

Advertisement

Komentarze (12)

dodaj komentarz
~X-men
HAHAHAH, artykuł powinien nosić tytuł: PRACOWNIK TWÓJ WRÓG i jak się przed nim bronić po tym jak go wykorzystasz lub gdy jest ci niepotrzebny.
~Aga
Kto pisał ten artykuł, aż ciężko po prostu uwierzyć w te brednie. Wstyd, że taki poważny portal zamieszcza takie popłuczyny. Chciałabym kiedykolwiek zobaczyć strach w oczach pracodawcy gdy będzie zwalniał pracownika. Po stronie pracodawcy zawsze stoi drogo opłacany adwokat, na którego zwykłego pracownika raczej nie Kto pisał ten artykuł, aż ciężko po prostu uwierzyć w te brednie. Wstyd, że taki poważny portal zamieszcza takie popłuczyny. Chciałabym kiedykolwiek zobaczyć strach w oczach pracodawcy gdy będzie zwalniał pracownika. Po stronie pracodawcy zawsze stoi drogo opłacany adwokat, na którego zwykłego pracownika raczej nie byłoby stać . Jest też wiele innych aspektów pozycji pracodawcy w których ma on wiadomą przewagę nad pracownikiem. To zwykle właśnie buta pracodawcy i świadomość swojej "wyjątkowości" i bycia ponad prawem powoduje konflikty i nieprzyjemne sytuacje. Najlepsze jest ostatnie zdanie artykułu o kosztach ugody przewyższających rolę pracownika w firmie. Jestem zażenowana!
~piy
witam, ja mam następujący problem: facet przyszedl do mnie na dzien próbny, bylo ok, potem przepracowal jeszcze 4 dni, z czego dwa dni przesiedzial, bo byl pod wplywem alkoholu (o czym dowiedziałem się później), niestety musialem mu podziekować, tym bardziej, że za żadne skarby świata nie chcial byc zatrudniony na umowe,witam, ja mam następujący problem: facet przyszedl do mnie na dzien próbny, bylo ok, potem przepracowal jeszcze 4 dni, z czego dwa dni przesiedzial, bo byl pod wplywem alkoholu (o czym dowiedziałem się później), niestety musialem mu podziekować, tym bardziej, że za żadne skarby świata nie chcial byc zatrudniony na umowe, bo mial komornika. Dziś pijany zadzwonil i powiedzial, że doniesie na mnie, że sie u mnie zatruł i wezwie sanepid, US itp. i chce wiecej pieniędzy. Dodam, że dostal pieniądze i jak sam powiedział w momencie ich wreczania, że nie sądzil, ze jakiekolwiek pieniądze mu sie należą. Co Wy na to ?
~pracodawca
zgadzam się z poniższym . Mnie też to już tylko śmieszy. Wszyscy ci biedni pracownicy. Pozakładajcie własne firmy i będziecie się mogli mądrzyć do woli. Wiecznie poszkodowani i wiecznie z pretensjami do swoich pracodawców. Pamiętacie tylko o swoich prawach ale nikt nie pamięta o obowiązkach pracowników. Każdy może zgadzam się z poniższym . Mnie też to już tylko śmieszy. Wszyscy ci biedni pracownicy. Pozakładajcie własne firmy i będziecie się mogli mądrzyć do woli. Wiecznie poszkodowani i wiecznie z pretensjami do swoich pracodawców. Pamiętacie tylko o swoich prawach ale nikt nie pamięta o obowiązkach pracowników. Każdy może otworzyć własna działalność i być pracodawcą na którym wiecznie psy wieszacie ( bez obrazy dla psów bo bardzo je lubię) . Czemu tego nie zrobicie skoro tak wam nie wygodnie ? Będziecie wtedy mogli świat naprawiać, zatrudnicie takich ludzi jakimi sami jesteście , i będziecie prowadzili swoją firmę tak jak wam się wydaje , że powinna być prowadzona bo przecież wiedzę macie obszerną na ten temat, wystarczy wpisy biednych pracowników poczytać. Taka wiedza i doświadczenie się marnuje. Szkoda, szkoda , wielka strata dla gospodarki. Można by tak przyspieszyć gdyby krzykacze ze swoimi własnymi firmami gospodarkę do przodu, z kopyta ruszyli. Do dzieła . nie zwlekajcie.
~zalatwiamyplrace
Nie zwlekam, ino hyżo...
~art
śmieszą mnie komentarze kolesi, którzy nigdy nie prowadzili żadnej firmy i nie musieli zatrudniać pracowników. Na prawdę warto:))
~arek
Sam się zatrudnij, a nikt nie będzie Ciebie okradał. Jak liberałowie rządzą to wszelkiej maści socjaliści podnoszą głowy. Niech sympatycy PISu wyjezdżaja do ukochanych Stanów. Tam urlop wynosi dwa tygodnie, kultury i grzeczności nauczą w mig. Jak ktoś nie umie się uśmiechać, grzecznie przepraszać wyleci z roboty Sam się zatrudnij, a nikt nie będzie Ciebie okradał. Jak liberałowie rządzą to wszelkiej maści socjaliści podnoszą głowy. Niech sympatycy PISu wyjezdżaja do ukochanych Stanów. Tam urlop wynosi dwa tygodnie, kultury i grzeczności nauczą w mig. Jak ktoś nie umie się uśmiechać, grzecznie przepraszać wyleci z roboty bez odszkodowania.
~franek
artykul jest zalosny wyglada na to ze pracownik naraza pracodawce na milionowe odprawy jak prezesi spolek skarbu panstwa biedni ci pracodawcy
~hrabia_komuruski
no ioczywiscie cenzor usunal wpis o PO dejrzeniu korupcji Autora nedznego artykuliku
~Pracodawca - ten zły
Żałosne to są tego typu komentarze. Jakoś trudno wszystkim uwierzyć, że byli pracownicy są zdolni do takich zachowań. Przecież kryzys w firmie to nie przez nas, to ten krwiopijca jest temu winien. Ale życie pisze swoje scenariusze. Pokaże to na swoim przykładzie. Zatrudniałem pracownika, który został przez mnie wyszkolony,Żałosne to są tego typu komentarze. Jakoś trudno wszystkim uwierzyć, że byli pracownicy są zdolni do takich zachowań. Przecież kryzys w firmie to nie przez nas, to ten krwiopijca jest temu winien. Ale życie pisze swoje scenariusze. Pokaże to na swoim przykładzie. Zatrudniałem pracownika, który został przez mnie wyszkolony, dostał dostęp do know how. Realizowaliśmy duży i długofalowy projekt, to była wielka szansa dla firmy. Widziałem tez że pomału on się wypala, jest zmęczony. Wręcz zmusiłem go do urlopu. Niech jedzie gdzieś z rodziną, jak wróci będzie wypoczęty i pełen energii. Zniechęceni pracownicy są toksyczni, to jest złe dla całego zespołu. No i pojechał. Po dwóch tygodniach nie stawił się w pracy. Co się okazało, w trakcie urlopu, ktoś go namówił na wyjazd za granicę. Postanowił, że chce sobie zrobić dłuższy "urlop". Rzucił pracę z dnia na dzień; mogłem wystąpić na drogę cywilną, ale tego nie zrobiłem. Chciałem jednak uzyskać odpowiedź co nim kierowało, że podjął taką decyzję. Może nastąpił jakiś rozłam w zespole. Nie otrzymałem odpowiedzi. Co więcej usłyszałem, coś czego się po tym człowieku nie spodziewałem. Pytanie o powód porzucenia pracy to nie pytanie o ciążę, wyznanie czy orientację seksualną. Później w towarzystwie dowiaduje się, że jestem wścibski i za przeproszenie, g..no powinno mnie interesować. Co ciekawe, po pół roku wrócił, bo już mu się za granicą nie podobało i teraz pracuje za mniejsze pieniądze. Tak mu źle było. A z powodu jego zachowania firma mogła zawalić termin, nie dostałaby kolejnej transzy i w konsekwencji skończyłoby się na redukcji zatrudnienia. Pracodawca i pracowni są niczym trybiki tej samej maszyny. Mało kto, jednak to rozumie.

I darujcie sobie komentarze typu "urzekła mnie Twoja historia", małolaty i sieciowi pieniacze.

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki