

Bieżący tydzień na rynkach finansowych upłynął pod znakiem rosnących cen metali i słabnącego dolara. W cieniu napięć geopolitycznych inwestorzy coraz głośniej mówią o konieczności dywersyfikacji poza Ameryką, a analitycy kreślą odważne prognozy dla kruszców. Sprawdzamy, co było słychać w ostatnich dniach na Wall Street.
Strateg JPMorgan: Teoretycznie możliwa cena 8000–8500 USD za złoto
Na początku tygodnia cena złota przebiła barierę 5000 USD, ustanawiając nowy rekord, by chwilę później poszybować w stronę 5600 USD, a tydzień zakończyć korektą do poziomu 5000 USD.
Choć jeszcze niedawno takie wyceny wydawały się trudne do wyobrażenia, mogą one stanowić jedynie przystanek w drodze do poziomu 8000–8500 USD.
Taki scenariusz rozważają stratedzy JPMorgan. Ich zdaniem nieprzewidywalna polityka Donalda Trumpa skłoni inwestorów do zastępowania w zrównoważonych portfelach części długoterminowych obligacji skarbowych USA złotem. Argumentów za takim ruchem dostarczają wydarzenia w Wenezueli i wokół Grenlandii oraz rosnące napięcie w Iranie. Inwestorzy coraz bardziej obawiają się, że większym ryzykiem niż recesja w USA (przed którą chronią obligacje) jest obecnie inflacja i dewaluacja amerykańskiej waluty.
Według wyliczeń JPMorgan złoto stanowi obecnie około 3 proc. w portfelach globalnych inwestorów. Największy bank w USA widzi możliwość wzrostu tej alokacji do 4,6 proc.
– Taka alokacja w złoto na poziomie 4,6 proc. teoretycznie sugerowałaby cenę 8000–8500 USD – twierdzi Nikolaos Panigirtzoglou, strateg rynków globalnych w JPMorgan, w analizie dla klientów.
Ekspert ostrzega jednak, że droga do takich wycen byłaby niezwykle burzliwa, z głębokimi korektami wynikającymi z okresowej realizacji zysków przez spekulantów. Próbkę tej zmienności rynek dał w miniony czwartek i piątek.
Citigroup: Srebro zachowuje się jak złoto na sterydach
W cieniu rekordów na złocie jeszcze bardziej dynamicznie zachowywało się srebro. Cena tego metalu, która w ubiegłym roku wzrosła o ponad 150 proc., tylko w styczniu podskoczyła o blisko 50 proc., do 115 USD, by w piątek skorygować się o około 14 proc. Stratedzy Citigroup przewidują, że w ciągu najbliższych trzech miesięcy cena może sięgnąć 150 USD, napędzana inercją popytu z Chin.
– Srebro zachowuje się jak „złoto do kwadratu” lub „złoto na sterydach”. Uważamy, że ta tendencja najprawdopodobniej się utrzyma, a srebro w ujęciu historycznym będzie wyglądać na drogie w relacji do ceny złota – napisali stratedzy Citigroup w raporcie, który opisała agencja Bloomberg.
Analitycy Federated Hermes: To wygląda na zabezpieczanie inwestycji
W tym tygodniu dolar spadł do najniższego poziomu od czterech lat, jednak amerykańskie akcje i obligacje trzymają się mocno. Zdaniem strategów z Federated Hermes to sygnał, że globalni inwestorzy nie tyle pozbywają się aktywów z USA, co aktywnie zabezpieczają się przed spadkiem wartości waluty. Tylko w styczniu indeks dolara stracił około 2 proc. w reakcji na obawy rynku związane z planami przejęcia Grenlandii przez Trumpa i groźbami ceł.
– To, co robią zagraniczni inwestorzy, wygląda na zabezpieczanie inwestycji w Ameryce przed dewaluacją dolara, a nie ich wyprzedaż. To nasze podstawowe założenie, na którym opieramy nasze negatywne prognozy dla dolara – piszą analitycy Federated Hermes.
Eksperci spodziewają się kontynuacji przeceny „zielonego” w tym roku, co może podważyć zaufanie do niego jako głównej waluty rezerwowej.
– Jeśli trend słabnięcia dolara utrzyma się przez drugi rok, może to sygnalizować erozję jego długoterminowej dominacji – dodają eksperci.
Pictet Wealth Management: Mniej USA, więcej reszty świata
Zarządzający z Pictet Wealth Management sugerują, by inwestorzy zmniejszyli ekspozycję na amerykańskie akcje. Spadek siły nabywczej dolara poza granicami USA zwiększa atrakcyjność Europy i innych regionów. Ich rekomendacja brzmi krótko: „mniej USA, więcej reszty świata”.
Szans na zysk upatrują m.in. w nadchodzącej fali wydatków rządowych w Europie na obronność i infrastrukturę. Pictet sugeruje obniżenie wagi akcji z USA w portfelach o około 10 pkt proc. (obecnie stanowią one ok. 70 proc. indeksu MSCI World) i przekierowanie kapitału na rynki europejskie oraz wschodzące. Tym drugim powinno szczególnie sprzyjać osłabianie się dolara.
Goldman Sachs: Tak podwyższony apetyt na ryzyko to rzadkość
Mimo ogromnej niepewności w geopolityce, optymizm dotyczący globalnej gospodarki sprawia, że apetyt na ryzyko jest najwyższy od 5 lat – ocenia Goldman Sachs. Opracowany przez bank wskaźnik apetytu na ryzyko sięgnął w zeszłym tygodniu poziomu 1,09, co jest najwyższym odczytem od 2021 roku. Od 1991 r. wskaźnik ten przekraczał poziom 1 zaledwie sześciokrotnie.
– Tak podwyższony poziom apetytu na ryzyko to rzadkość – twierdzą stratedzy banku.
Zaznaczają jednak, że nie musi to być sygnał do pesymizmu.
– Zwroty z akcji mogą zostać podtrzymane przez sprzyjające otoczenie gospodarcze – dodaje Goldman Sachs.
Pozytywnym sygnałem jest fakt, że ubiegłoroczny rajd objął szerszy rynek, a nie tylko spółki technologiczne, a inwestorzy wykazują większe zainteresowanie spółkami o małej kapitalizacji oraz rynkami wschodzącymi.
Strateg Bank of America: Sygnały sprzedaży ryzykownych aktywów
Zgoła odmienne zdanie mają stratedzy Bank of America. Ostrzegają oni, że z perspektywy analizy technicznej na rynkach zapaliły się sygnały sprzedaży. Aż 89 proc. indeksów z rodziny MSCI znajduje się powyżej swoich 50- i 200-dniowych średnich kroczących, przekraczając próg 88 proc., który BofA uznaje za sygnał do wyjścia z rynku.
Wysokie wyceny zbiegają się z odpływem kapitału. Według wyliczeń banku w ciągu tygodnia inwestorzy wycofali z funduszy akcji 15,4 mld USD. Co ciekawe, fundusze akcji amerykańskich wciąż notowały napływy (9,2 mld USD), podczas gdy z funduszy europejskich wypłacono 400 mln euro.
Michael Hartnett, główny strateg Bank of America, wskazuje, że jego faworytami na 2026 rok pozostają obligacje długoterminowe, akcje międzynarodowe oraz złoto.
Michael Burry: Wierzę w GameStop i Ryana Cohena
Tymczasem Michael Burry, słynny inwestor z „The Big Short”, poinformował o zakupie akcji GameStop. Informacja ta, ujawniona na jego kanale w serwisie Substack, wywołała 6-procentowy wzrost kursu spółki na początku tygodnia. Burry traktuje tę inwestycję fundamentalnie, doceniając działania zarządu w zakresie transformacji biznesu.
– Mam akcje GME. Kupiłem je ostatnio. Kupuję to, co moim zdaniem wkrótce będzie kosztować 1x wartości aktywów netto. Młody CEO GameStopu Ryan Cohen inwestuje i angażuje kapitał oraz przepływy pieniężne firmy. Prawdopodobnie na kolejne 50 lat – argumentował Burry.
GameStop był na ustach wszystkich pięć lat temu, w szczycie boomu na tzw. akcje memowe. Drobni inwestorzy masowo kupowali akcje spółek, które były mocno „szortowane” przez instytucje, co wywołało gwałtowny wzrost cen. Zmusiło to fundusze hedgingowe do zamykania swoich pozycji, co dodatkowo napędziło spiralę wzrostów, znaną jako short squeeze. Od tamtego czasu jednak zyski stopniały, a spekulacyjne zainteresowanie spółką wyraźnie osłabło.
– Nie liczę na short squeeze, by osiągnąć długoterminowy wzrost wartości. Wierzę w Ryana, podoba mi się model biznesowy, ład korporacyjny i strategia. Jestem nastawiony na długi termin i nie mogę się doczekać, dokąd to zaprowadzi – pisze Burry.



































