Jesteśmy liderem wzrostu wśród największych gospodarek unijnych, nasz PKB powiększył się o 3,6% i zapewne przebił już bilion dolarów, a statystyczny Polak „wytwarza” już ponad 100 tys. zł rocznie. Ale problemem pozostaje demografia – od 2012 roku populacja kraju zmalała już o około milion osób – taki obraz Polski kreśli Główny Urząd Statystyczny.


Zgodnie z przedstawionymi dzisiaj z rana danymi GUS nasza gospodarka wypadła w zeszłym roku na „trójkę z solidnym plusem”. Wzrost produktu krajowego brutto wyniósł 3,6%. I choć taki wynik nikogo nie zaskoczył, to chyba wielu czuje spory niedosyt – ocenił te dane główny analityk Bankier.pl Krzysztof Kolany.
Szerszy obraz krajowej gospodarki z perspektywy 2025 r., ale też wcześniejszych lat, przedstawił na konferencji prasowej prezes GUS Marek Cierpiał-Wolan.
Polska na podium i najszybsza z największych
Zwrócił między innymi uwagę na tempo wzrostu gospodarczego Polski na tle Unii Europejskiej. – Wynik 3,6% jest wyższy o 2,2 pkt proc. niż średni wzrost prognozowany dla UE za 2025 r., który jest szacowany na 1,4% – podkreślił. W zestawieniu wzrostu PKB dla wszystkich krajów UE Polska zajmie prawdopodobnie 3. miejsce na podium (większość danych to dane wstępne lub szacunkowe, które ulegną rewizji) – za plecami Irlandii i Malty.
– Malta to oczywiście malutka gospodarka, natomiast w Irlandii o dobrych wynikach PKB decydują kwestie podatkowe i ulokowanie tam kwater głównych firm technologicznych i farmaceutycznych. Na pewno można powiedzieć, że Polska jest liderem wzrostu wśród najbardziej liczących się gospodarek Unii Europejskiej – podkreślił Marek Cierpiał-Wolan.
Omawiając komponenty wzrostu gospodarczego w Polsce, zwrócił szczególną uwagę na inwestycje. – Od lat mamy dyskusję, dlaczego w Polsce nakłady inwestycyjne są znacznie niższe od unijnych. W końcu jednak widzimy poprawę sytuacji. Nakłady brutto na środki trwałe wzrosły w ub.r. o 4,2%, podczas gdy w 2024 r. notowaliśmy ich spadek. Co więcej, tempo wzrostu inwestycji wyraźnie wyprzedziło tempo wzrostu PKB – podkreślał.
Prognozy MFW potwierdzone. Bilion na liczniku
Według wyliczeń GUS nasz zeszłoroczny wzrost oznacza, że polski PKB mógł przekroczyć bilion dolarów i to nie tylko po kursie amerykańskiej waluty z końca roku czy kursie bieżącym – czyli wyjątkowo niskim, co podbija nasze statystyki – ale też kursie średniorocznym. Nawet z nawiązką sprawdzą się więc najpewniej prognozy, jakie kreślił jesienią Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Według nich Polska miała szansę na koniec 2025 r. osiągnąć PKB na poziomie 1,04 bln dolarów i awansować na 20. pozycję pod względem produktu krajowego na świecie. W świetle nowych danych to już nie tylko prognozy, ale rzeczywistość.
Na bazie najnowszych statystyk GUS oblicza również, że poziom PKB na jednego mieszkańca Polski przekracza już okrągły, symboliczny poziom 100 tys. zł. Podajmy dla porównania, że poziom 50 tys. został przekroczony zaledwie osiem lat temu – w 2017 r.
Co tanieje, co drożeje
O ile tempo wzrostu przyspieszyło, to według szacunków urzędu inflacja w Polsce wyniosła w zeszłym roku 3,6% i utrzymała się na takim samym poziomie jak rok wcześniej.
– Mamy tu stabilizację po epizodzie wysokiej, nawet dwucyfrowej inflacji, która była częściowo powiązana z pandemią i wojną Rosji z Ukrainą. Mimo że wynik okazał się taki sam jak rok wcześniej, to inaczej zmieniały się ceny w podstawowych grupach wydatkowych – zauważył szef GUS.
I tak w zeszłym roku wyraźnie mocniej niż średnia rosły wzrosły m.in. ceny żywności i napojów bezalkoholowych – o 4,7%, a także cen związanych z użytkowaniem mieszkania lub domu i nośników energii – o 7,3%. A to właśnie te dwie pozycje najwięcej ważą w budżetach statystycznego gospodarstwa domowego w Polsce. Z drugiej strony tańsze w zeszłym roku były m.in. odzież i obuwie (o 1,5%) czy transport (spadek o 3,9% - głównie dzięki niższym cenom paliw).
Kontrowersje związane z koszykiem inflacyjnym
Marek Cierpiał-Wolan postanowił przy okazji rozprawić się z mitem, jakoby jego instytucja manipulowała danymi o inflacji za pomocą zmiany koszyka inflacyjnego.
– Wielu oskarża nas o to, że zmieniamy wagi w koszyku. Ale musimy je zmieniać, ponieważ musi on odzwierciedlać rzeczywistą strukturę wydatków gospodarstw domowych. Aktualizujemy koszyk na podstawie prowadzonych systematycznie badań wśród 28 tys. gospodarstw domowych w kraju – mówił.
Aby rozprawić się z oskarżeniami o manipulowanie koszykiem, GUS postanowił przeprowadzić symulację, jak kształtowałaby się inflacja z uwzględnieniem koszyka zakupowego z 2024 roku. Tak obliczona inflacja wyniosłaby 3,8%, czyli byłaby o 0,2 pkt proc. wyższa. – Te dwie linie praktycznie się pokrywają, różnice są minimalne – argumentował Marek Cierpiał-Wolan.
Coraz mniej urodzeń. Efekt to milion Polaków mniej
Kolejnym wątkiem podczas konferencji była demografia. – Liczba ludności na koniec 2025 roku wyniosła 37,3 miliona i zmniejszyła się o 157 tys. Liczba ludności maleje nam od 2012 r. z wyjątkiem jednego epizodu w 2017 r., gdy przyrost wyniósł 1000 osób. Niestety w latach 2012-2025 ubyło nas około miliona – zaznaczył prezes GUS.
Ta niekorzystna tendencja wynika przede wszystkim z malejącej stale liczby urodzeń. W zeszłym roku było ich zaledwie 238 tys., o 14 tys. mniej niż rok wcześniej. Liczba zgonów wyniosła natomiast 406 tys. i utrzymała się na poziomie podobnym jak rok wcześniej.
Demografię w pewnym stopniu ratuje migracja. Na konferencji przypomniane zostały ostatnie dane z lipca ub.r., zgodnie z którymi GUS szacuje liczbą cudzoziemców pracujących w Polsce na 1,1 miliona, z czego około 2/3 tej populacji to migranci z Ukrainy. Jak zapowiedział prezes GUS, precyzyjne dane o liczbie ludności, w tym zeszłorocznej migracji, zostaną przedstawione w kwietniu, natomiast w maju zostanie ogłoszony współczynnik dzietności.
Na konferencji pojawiło się pytanie o to, jaki wkład mają cudzoziemcy w tworzenie PKB w Polsce. Prezes GUS zapowiedział, że takie dane zostaną udostępnione wkrótce, ponieważ urząd nad nimi pracuje, korzystając m.in. z danych eksperymentalnych. Swoimi obliczeniami podzielił się natomiast prof. Adam Noga, doradca GUS, który szacuje ten wkład na 3,6%.



























































