REKLAMA
ZAPISZ SIĘ

Złapani szpiedzy to tylko płotki? Severski ujawnia, jak naprawdę działają ludzie Putina w Polsce

2026-10-08 05:53, akt.2026-10-08 07:02
publikacja
2026-10-08 05:53
aktualizacja
2026-10-08 07:02
Dodaj Bankier.pl w Google

Służby wywiadowcze Rosji działają teraz w Polsce na najwyższych obrotach – powiedział PAP Vincent V. Severski, b. pułkownik polskiego wywiadu, a także autor książek szpiegowskich. Zakładam, że Rosjanie zmobilizowali wszystkie dostępne zasoby, wykorzystali wszelkie możliwości - dodał. 

Złapani szpiedzy to tylko płotki? Severski ujawnia, jak naprawdę działają ludzie Putina w Polsce
Złapani szpiedzy to tylko płotki? Severski ujawnia, jak naprawdę działają ludzie Putina w Polsce
/ FORUM

PAP: Czy eskalacji przez Rosjan wojny hybrydowej towarzyszy nasilenie działań wywiadowczych?

Vincent V. Severski, b. pułkownik polskiego wywiadu, który przez lata pracował za granicą pod przybraną tożsamością: Oczywiście, choć sformułowanie „towarzyszy” nie jest do końca na miejscu, bo wywiad rosyjski jest aktywny cały czas. W obecnej sytuacji wszystkie służby wywiadowcze Rosji i instytucje pomocnicze działają w Polsce na najwyższych obrotach. Zakładam, że Rosjanie zmobilizowali wszystkie dostępne zasoby, wykorzystali wszystkie możliwości. Z całą pewnością do tego się odpowiednio wcześnie przygotowali. Oni nie działają ad hoc, tylko metodycznie, zgodnie z planem.

PAP: Na ilu płaszczyznach się to dzieje?

V.S.: Na wszystkich poziomach i we wszystkich możliwych, dopuszczalnych formach. Stosują wszystkie techniki wywiadowcze: wywiad agenturalny, satelitarny, działalność inspiracyjną i dezinformacyjną itp. Te działania są w odpowiedni sposób skoordynowane i przygotowane. Pamiętajmy, że każdy wywiad dostosowuje swą działalność do specyfiki kraju. Dla każdego państwa przygotowywany jest inny algorytm pracy i działań. Inaczej więc Rosjanie operują w Finlandii, Szwecji czy Niemczech, a zupełnie inaczej u nas.

Scammingout

PAP: Jak rosyjski wywiad działa w Polsce, kraju w końcu antyrosyjskim? Jeszcze bardziej ostrożnie niż np. w Niemczech?

V.S.: To, że dane społeczeństwo jest antyrosyjskie, w ogóle im nie przeszkadza. Ważne, by na skutek ich działań kraj realizował strategiczne interesy Kremla. Nie chodzi im o to byśmy – przepraszam za kolokwializm – miziali się z Rosjanami, ale o to, żebyśmy nie lubili Ukraińców, Niemców czy Brukseli. I żeby podobała nam się polityka Trumpa i AfD. 

PAP: Rozumiem, że Rosja w dużej mierze nakręcała w sieci tę antyukraińską kampanię z Wołyniem w tle?

V.S.: To jest tak czytelne, że nie wymaga żadnego komentarza. Wiem, że spora część społeczeństwa tego nie rozumie, ale elity mają tego świadomość.

PAP: Czy w ostatnim czasie rosyjski wywiad zaczął stosować w Polsce jakieś nowatorskie metody? Coś przykuło pana uwagę?

V.S.: Nie, stawiają na stare, sprawdzone metody. Przecież nastroje antyukraińskie wśród polskiego społeczeństwa do swoich celów wykorzystywało już NKWD w okresie międzywojennym. I to bardzo skutecznie. Kiedy pod egidą Piłsudskiego rodziła się groźna dla interesów Rosji forma współpracy polsko-ukraińskiej, bolszewicy zaktywizowali prawicową ekstremę ukraińską. Tak się narodził ukraiński terroryzm.

Rosjanie mają głębokie, powiedziałbym wielowiekowe, doświadczenie w rozgrywaniu różnych konfliktów na tle etnicznym czy narodowościowym pomiędzy Polakami a Ukraińcami.

PAP: Obsesja na punkcie historii to pięta achillesowa Polaków?

V.S.: Sami doprowadziliśmy do tego, że polityka historyczna stała się ważnym elementem polskiej państwowości, więc teraz ponosimy tego konsekwencje.

PAP: Co o działaniach rosyjskiego wywiadu mówią niedawne aresztowania osób oskarżonych o szpiegostwo na rzecz Rosji? Myślę np. o tych trzech mężczyznach, szpiegach-naturszczykach zatrzymanych w maju.

V.S.: Tacy ludzie to uboczne skutki szerokiego frontu działalności wywiadowczej. Kraj w stanie wojny musi wykorzystywać wszystko, co się da, a więc także frustratów, naiwniaków itd. To zrozumiałe, że rosyjski wywiad ponosi największe straty na tym najmniej profesjonalnym odcinku. To ryzyko jest wkalkulowane w modus operandi służb, więc jak ktoś taki wpada, to nie jest żaden problem. Co więcej, dekonspiracja czy wykrycie tego typu działalności ma dla Rosjan pewną korzyść, bo oddziałuje psychologicznie na media, społeczeństwo polskie. Rodzi się atmosfera zagrożenia, masowej infiltracji itd.

PAP: A nie jest tak, że aresztowanie tzw. pionków daje większą swobodę mocniejszym figurom na wywiadowczej szachownicy?

V.S.: Prawdziwa agentura działa wydajnie. Profesjonalny szpieg, a tacy są najważniejsi, to na ogół bardzo bezpieczny zawód, bo tacy bardzo rzadko wpadają.

PAP: Polska scena polityczna jest mocno spenetrowana przez rosyjskie służby?

V.S.: Oczywiście, że tak i to od wieków! Z racji położenia Polska będzie dla Rosji zawsze niesłychanie ważnym celem politycznym, a więc obiektem infiltracji wywiadowczej. Co więcej, rosyjskie służby wyśmienicie znają polską scenę polityczną. Co najmniej od przedwojnia prowadzą penetrację naszych środowisk politycznych; mają wypracowane odpowiednie algorytmy, wiedzą, co trzeba zrobić i komu, by osiągnąć maksimum zysków.

Zinfiltrowane są wszystkie polskie partie, ale metody infiltracji są dostosowane do specyfiki ugrupowania. Podejście jest mocno indywidualne, zniuansowane, a sposób działania elastyczny.

PAP: Rosyjski wywiad macza palce w projekcie politycznym oskarżonego o szpiegostwo na rzecz Rosji Mateusza Piskorskiego? Myślę o Stowarzyszeniu Suwerenistów, która zamierza wystawić swoich kandydatów wyborach w 2027 roku. A może to zasłona dymna?

V.S.: Nie mam na to pytanie klarownej odpowiedzi, ale myślę, że strona rosyjska patrzy na takie przedsięwzięcia z perspektywy korzyści, jakie może z czegoś takiego mieć, umownego uzysku. Wydaje mi się, że Rosjanom chodzi o zagospodarowanie pewnej części elektoratu w Polsce, zorganizowanie go i przygotowanie jako konkretnej siły politycznej. Myślę o antyszczepionkowcach, zwolennikach wszelkiej maści teorii spiskowych, ludziach kwestionujących podstawowe fundamenty współczesnej nauki raczej o prawicowych poglądach. Tacy podatni na manipulacje i zaprzeczający zdrowemu rozsądkowi ludzie są w każdym społeczeństwie. Możemy bezpiecznie założyć, że w Polsce stanowią ok. 15 proc. społeczeństwa, a taki odsetek w warunkach demokracji może zadecydować o polityce państwa, strategii, o najważniejszych kwestach dotyczących naszego istnienia. Rosjanie o tym doskonale wiedzą i te kilkanaście procent „hołubią”.

PAP: Operacja wpływu politycznego odbywa się pod parasolem „suwerenizmu”. Czy to nie paradoks?

V.S.: Rosja stara się zjednoczyć tę część społeczeństwa, o której rozmawiamy wokół jakiejś idei, nadać tym ludziom sprawczość polityczną. Idea „suwerenizmu” jest z perspektywy Kremla wręcz idealna, bo bije w fundamenty naszego bezpieczeństwa czy nawet istnienia – w Unię Europejską, Sojusz Północnoatlantycki. To wymarzony parasol, pod którym można rozwijać antypaństwową działalność.

Przypominam, że Rosjanie robili to w okresie Zimnej Wojny. ZSRR prowadził na Zachodzie zakrojoną na szeroką skalę akcję inspiracyjną i dezinformacyjną, wykorzystując do tego celu tamtejsze partie komunistyczne…

PAP: Albo ruchy pacyfistyczne, sprzeciwiające się rozmieszczeniu amerykańskiej broni atomowej na terytorium Europy 

V.S.: A także całą masę innych organizacji, także terrorystycznych. Weźmy choćby niemieckie Rote Armee Fraktion czy francuskie Action directe, które były silnie powiązane z radzieckimi służbami specjalnymi. Wtedy Rosjanom też chodziło o zdestabilizowanie krajów Zachodu poprzez rozbudzenie różnych antagonizmów.

Rozmawiał Jacek Pawlicki (PAP)

jap/ ugw/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Ataki hybrydowe i prowokacje Rosji

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki