REKLAMA

Ziemia na "słupa"

2013-01-23 06:00
publikacja
2013-01-23 06:00

Mechanizm zakupu ziemi rolnej na "słupa" jest prosty. Firma zachodnia za kwotę 5 tys. złotych znajduje polskiego "słupa" - zazwyczaj mieszkańca wsi, który sam posiada kilka hektarów i najczęściej jest na zasiłku. Wynajęty przez zachodnią firmę polski "słup" szybko załatwia sobie prawo do zakupu ziemi w danym rejonie, biorąc w dzierżawę niewielki kawałek ziemi, zazwyczaj jest to jeden hektar, a następnie melduje się w danym miejscu. W ten sposób ma prawo do uczestniczenia w tzw. przetargach ograniczonych, organizowanych przez Agencję Nieruchomości Rolnych (ANR) na zakup państwowej ziemi rolnej.

ziemia
Image licensed by Ingram Image

W przetargach tych mogą brać udział jedynie gospodarze mieszkający w danej gminie. Wynajęty "słup" staje następnie do przetargu, wpłacając wymagane wadium. Nierzadko przekracza ono 100 tys. złotych. W trakcie przetargu "słup" systematycznie podbija cenę wystawionych gruntów do absurdalnych stawek. Nierzadko cena ta sięga nawet 150 tys. za jeden hektar. W ten sposób w trakcie organizowanych przez ANR przetargów "słupom" udaje się przebić konkurencję, a są nią z reguły miejscowi rolnicy, którzy chcą zwiększyć uprawiany przez siebie areał.

Problem w tym, że przetargi ograniczone nie są już tylko jedynie niewielką częścią wszystkich organizowanych. W ostatnich dwóch latach ich liczba systematycznie rośnie. W związku z tym, zwiększeniu uległa również patologiczna sprzedaż polskiej ziemi "na słupa". Problem sprzedaży ziemi rolnej tą metodą rozpowszechnił się najbardziej na Pomorzu, gdzie w przeszłości były wielkie PGR-y i gdzie ANR organizowała najwięcej takich przetargów.

Zanim znikną ograniczenia

Gdy w 2004 r. Polska stała się członkiem UE zaczął się 12-letni okres przejściowy w zakresie zakupu gruntów rolnych i leśnych. Jednak memorandum na zakup ziemi przez obcokrajowców wygaśnie w roku 2016. Zatem już wtedy obcokrajowcy będą mogli kupować polską ziemię bez żadnych ograniczeń. Wtedy zapewne zaczną rosnąć ceny ziemi rolnej w Polsce, aby zbliżyć się do średniego poziomu jej cen w krajach tzw. starej Unii. Zakup ziemi rolnej w Polsce może więc być dobrą inwestycją.

W sieci kwitnie handel ziemią» W sieci kwitnie handel ziemią
Niektórzy eksperci już dzisiaj oceniają, że w 2016 r. najbardziej atrakcyjne grunty rolne będą już jednak wykupione przez cudzoziemców. Oficjalnie, aby obecnie nabyć grunt, cudzoziemiec musi uzyskać zezwolenie Ministra Spraw Wewnętrznych. Musi także udowodnić istnienie okoliczności, które potwierdzają jego więzi z Polską, jak na przykład posiadanie polskiej narodowości albo związek małżeński z polskim obywatelem, działalność gospodarcza lub rolnicza na terytorium Polski.

Jaka jest skala problemu

W 2010 r. cudzoziemcy złożyli 300 wniosków. Łącznie uzyskali oni 264 zezwolenia na zakup ziemi o powierzchni ponad 807 ha, 180 spośród nich dotyczyło gruntów rolnych oraz leśnych o łącznej powierzchni przekraczającej 799 ha. Jednocześnie szef resortu spraw wewnętrznych w 69 przypadkach nie zgodził się na nabycie nieruchomości (w tym lokali). 10 takich decyzji wydał w wyniku sprzeciwu ministra resortu rolnictwa.

Dane te nie oddają jednak skali problemu. Do tej pory największe kontrowersje związane z zakupem ziemi przez cudzoziemców dotyczyły gruntów będących własnością Skarbu Państwa. Są one bardzo atrakcyjne dla wielu polskich rolników, którzy chcą zwiększyć wielkość upraw swoich gospodarstw. Wielu z nich, dysponując kilkudziesięcioma hektarami, aby móc się dalej rozwijać chce nabyć co najmniej drugie tyle. W niektórych rejonach Pomorza i zachodniej Polski, rolnicy cierpią na prawdziwy "głód ziemi".

Brak pomysłu na to, jak zablokować patologie

Najgorsze jest w tym to, że w Polsce nadal brakuje pomysłu na walkę z patologiami w sprzedaży ziemi cudzoziemcom. Kierownictwo resortu spraw wewnętrznych, resortu rolnictwa oraz szefowie ANR od dawna wiedzieli o patologiach, jakie występują w tej dziedzinie. Mimo to nie opracowano żadnego projektu, który zlikwidowałby "furtki" w przepisach dotyczących procedur organizowania przetargów na zakup ziemi rolnej w Polsce.

Nie może być tak, że do przetargu może stanąć rolnik - autochton, który rzeczywiście chce nabyć i uprawiać ziemię i spekulant, który za niewielką łapówkę otrzymał odpowiednie poświadczenie miejscowego burmistrza, uprawniające go do udziału w przetargu. To już dawno powinno zostać zweryfikowane poprzez wprowadzenie nowych bardziej precyzyjnych przepisów.

Aby opracować niezbędny projekt zmian w obowiązujących przepisach, konieczne byłoby nawiązanie ścisłej współpracy z samorządami rolniczymi i związkami zawodowymi rolników i skorzystanie z ich wiedzy. Ale jeszcze ważniejsze jest to, żeby Ministerstwo Rolnictwa znalazło systemowe rozwiązanie, w postaci specjalnych preferencyjnych kredytów, dla polskich rolników, którzy chcą nabyć grunty. To ostatnie lata, aby zaspokoić "głód ziemi".

Gazeta Finansowa

Źródło:
Tematy
Wyprodukuj wodę pod własną marką

Wyprodukuj wodę pod własną marką

Advertisement

Komentarze (13)

dodaj komentarz
~rolnik
Artykul typowo sponsorowany i nierzetelnie napisany. Od 3 gru 2011r. zmienila sie ustawa o gospodarowaniu nieruchomosciami rolnymi i znalezienie slupa nie jest juz takie proste. Jezeli ktos nie byl rolnikiem przez 3 gr 2011r. i nie posiadal meldunku w gminie gdzie wystawiane sa grunty na sprzedaz nie zostanie dopuszczony do przetargu Artykul typowo sponsorowany i nierzetelnie napisany. Od 3 gru 2011r. zmienila sie ustawa o gospodarowaniu nieruchomosciami rolnymi i znalezienie slupa nie jest juz takie proste. Jezeli ktos nie byl rolnikiem przez 3 gr 2011r. i nie posiadal meldunku w gminie gdzie wystawiane sa grunty na sprzedaz nie zostanie dopuszczony do przetargu ograniczonego.

Mam tez mieszane odczucia odnosnie calej akcji strajkowej. Z jednej strony sa patologie ktore nalezy eliminowac, ale z drugiej wiadomo ze chodzi o to, aby pozostala jeszcze ziemie jak najtaniej kupic i rzucanie hasel odnoszacych sie do uczuc patriotycznych o "polskiej ziemi w rekach polskiego chlopa" nie do konca mi sie podoba, bo chodzi przede wszystkim o pieniadze.
westor
A PSL druga kadencje u wladzy i nie widzi problemu !!
~endi
Dnia 2013-01-27 o godz. 21:07 westor napisał(a):
> A PSL druga kadencje u wladzy i nie widzi problemu !!

Bo dla władzy najważniejsze jest zgarnąć jak najwięcej pieniędzy ze sprzedaży , a to kto kupi ziemię nie ma już znaczenia ...
~ztrzech
Kozak,jedź tam i kup kilkaset hektarów.Po dwóch latach z samych dopłat ci się zwróci.Będziesz milionerem.Ps.Jak biedaku nie wiesz o czym mówisz lepiej nie wypowiadaj się wcale
~kozak
Dnia 2013-01-27 o godz. 20:52 ~ztrzech napisał(a):
> Kozak,jedź tam i kup kilkaset hektarów.Po dwóch latach z
> samych dopłat ci się zwróci.Będziesz milionerem.Ps.Jak
> biedaku nie wiesz o czym mówisz lepiej nie wypowiadaj się
> wcale
I jeszcze domy przy granicy po 40 tys euro Kolego ,żeby brać dopłaty
Dnia 2013-01-27 o godz. 20:52 ~ztrzech napisał(a):
> Kozak,jedź tam i kup kilkaset hektarów.Po dwóch latach z
> samych dopłat ci się zwróci.Będziesz milionerem.Ps.Jak
> biedaku nie wiesz o czym mówisz lepiej nie wypowiadaj się
> wcale
I jeszcze domy przy granicy po 40 tys euro Kolego ,żeby brać dopłaty trzeba ziemię uprawiać . Artykuł sponsorowany .
~Kozak
Na terenach byłej NRD ziemi do oporu po dwa tys euro za hektar czyli po 8000 pl .Dym zrobili dzierżawcy co nie chcą oddać ziemi do sprzedaży.
~rolnik
Totalne bzdury. Pierwsze, zeby kupuwac ziemie w ANR nie trzeba zadnego pozwolenia. Drugie, przetargow ograniczonych jest malo, a jezeli chce sie w nich uczestniczyc czesto nie wystarczy miec hektary w danej gminie lub sasiednie, ale trzeba tam MIESZKAC. Trzecie i najwazniejsze, SKARBOWKA, dotrzepi sie do nawet drobnej kwoty. Ja Totalne bzdury. Pierwsze, zeby kupuwac ziemie w ANR nie trzeba zadnego pozwolenia. Drugie, przetargow ograniczonych jest malo, a jezeli chce sie w nich uczestniczyc czesto nie wystarczy miec hektary w danej gminie lub sasiednie, ale trzeba tam MIESZKAC. Trzecie i najwazniejsze, SKARBOWKA, dotrzepi sie do nawet drobnej kwoty. Ja kupowalem w ANR za setki tys. , a muszialem sie tlumaczyc z 25 tys. zl.Poza tym kto by ufal jakiemus rolnikowi malorolnemu i w dodatku bezrobotnemu
~kim1
a gdzie jest Urząd Skarbowy ? przecież trzeba wykazać pochodzenie środków na zakup nawet samoch.za 20tys zł ???!!!!
~endi
Dnia 2013-01-27 o godz. 11:50 ~kim1 napisał(a):
> a gdzie jest Urząd Skarbowy ? przecież trzeba wykazać
> pochodzenie środków na zakup nawet samoch.za 20tys zł
> ???!!!!

Tak masz rację ale jak słup kupuje ziemię za 5 000 000 zł to nie musi niczego wykazywać . Powodem patologii są dopłaty bezpośrednie do
Dnia 2013-01-27 o godz. 11:50 ~kim1 napisał(a):
> a gdzie jest Urząd Skarbowy ? przecież trzeba wykazać
> pochodzenie środków na zakup nawet samoch.za 20tys zł
> ???!!!!

Tak masz rację ale jak słup kupuje ziemię za 5 000 000 zł to nie musi niczego wykazywać . Powodem patologii są dopłaty bezpośrednie do ziemi , powinny one zostać zlikwidowane i zastąpione wyłącznie dopłatami do konkretnej produkcji rolnej , ale najwyraźniej dla żądzących to jest zbyt trudne do zrozumienia .... Setki tysięcy ziemi leży odłogiem , spekulanci zbierają doplaty , nic kompletnie nie uprawiają lub orzechy do niedawna , a ceny żywności biją wszelkie rekordy w sklepach , kiedy ta PATOLOGIA w końcu się skończy ?
~ghfgbv
ANR zależy na kasie więc wisi im to czy kupi to słup czy Polski rolnik. Raczej wolą słupa bo ma dużo nadrukowanego papieru

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki