Prezydent USA Donald Trump przeprowadził „przyjazne” rozmowy z władzami w Minnesocie i zmienił osobę kierującą tamtejszą operacją wymierzoną w imigrantów, ale nie zamierza opuścić tego stanu - napisał we wtorek portal Axios.


- Tom Homan, jak wiecie, jest teraz w Minnesocie. Spotyka się z gubernatorem, później, jak sądzę, spotyka się z burmistrzem. Słyszałem, że wszystko idzie bardzo dobrze - powiedział Trump dziennikarzom przed odlotem do Iowa.
Odpowiedział też przecząco na pytanie o to, czy minister bezpieczeństwa krajowego Kristi Noem odejdzie z tego stanowiska. Ocenił, że Noem „wykonuje bardzo dobrą pracę”.
Tom Homan jedzie do Minneapolis łagodzić napięcia
Dzień wcześniej - według doniesień mediów - Trump spotkał się z Noem w Białym Domu, a ich rozmowa trwała dwie godziny. Noem i kierowany przez nią resort znalazły się w ogniu krytyki w związku z ich reakcją na zastrzelenie w sobotę przez agentów federalnych w Minneapolis obywatela USA Aleksa Prettiego.
Noem była krytykowana, w tym przez część konserwatywnych komentatorów, za fałszywe twierdzenia na temat tej tragedii, w tym oskarżanie ofiary o bycie terrorystą i „wymachiwanie bronią”.
Prezydent opowiedział się też we wtorek za „honorowym i uczciwym” śledztwem w sprawie zastrzelenia Prettiego i zapowiedział, że będzie obserwował ten proces.
Stacja CNN podała, że Trump został również zapytany, czy zgadza się z określeniem Prettiego jako „zabójcy”. Takiego sformułowania w stosunku do mężczyzny użył w sobotę Stephen Miller, zastępca szefa personelu Białego Domu i bliski doradca Trumpa. Prezydent odpowiedział: „nie”. - Mając to na uwadze, nie można mieć broni. Nie można chodzić z bronią. Po prostu nie można. Nie można wejść z bronią, nie można tego zrobić. Ale to bardzo nieszczęśliwe zdarzenie – powiedział prezydent.
Biuro gubernatora Minnesoty w oświadczeniu przekazało, że Walz już spotkał się z Homanem. Rozmowa miała odbyć się we wtorek rano w mieście St. Paul. Jak napisało biuro, obaj zgodzili się co do „potrzeby dalszego dialogu”.
Czy tylko oddajcie przestępców? Ale których?
We wtorek na antenie radia WABC Trump wyraził przekonanie, że po swoich „wspaniałych” poniedziałkowych rozmowach z Walzem i Freyem może dojść do pewnego kompromisu.To, czego chcemy, to ich przestępcy. (...) Jeśli dacie nam przestępców, to wszystko minie - powiedział Trump.
Amerykańskie media podkreślają we wtorek, że administracja próbuje zmienić strategię dotyczącą operacji wymierzonej w imigrantów.
Jak podała CNN, niektórzy Republikanie postrzegają wysłanie do stanu Homana jako próbę ustabilizowania sytuacji, która wymknęła się administracji spod kontroli i stawała się coraz bardziej destrukcyjna pod kierownictwem minister bezpieczeństwa krajowego Kristi Noem i dowódcy straży granicznej Border Patrol Grega Bovino.
W sobotę podwładni Bovino zastrzelili w Minneapolis 37-letniego Aleksa Prettiego. Możliwe, że Bovino, który kierował operacjami służb imigracyjnych w tym mieście, oraz część agentów federalnych opuszczą je już we wtorek. Pojawiły się też sprzeczne doniesienia o odwołaniu Bovina z funkcji szefa Border Patrol.
Spada poparcie dla deportacji
Najpilniejsze zadanie stojące przed Homanem to załagodzenie na miejscu napięć, które narastały tygodniami. Sytuacja w Minneapolis jest uważnie obserwowana przez amerykańskie społeczeństwo, które coraz bardziej odwraca się od Trumpa i jego kampanii deportacyjnej.
Z opublikowanego w poniedziałek badania Reuters/Ipsos wynika, że odsetek Amerykanów popierających politykę prezydenta w sprawie imigracji spadł do najniższego poziomu od początku jego drugiej kadencji w Białym Domu (39 proc.). Badanie przeprowadzono między piątkiem a niedzielą, więc jego wyniki obejmują odpowiedzi udzielone przed zabiciem przez agentów federalnych amerykańskiego obywatela w Minneapolis oraz po tej tragedii.
Administracja Trumpa szuka "honorowego wyjścia" z Minnesoty
Jak napisał Axios, Trump chce pokojowo i honorowo wyjść z Minnesoty, nie sprawiając wrażenia, że jego operacja przeciwko imigrantom była porażką spowodowaną przez nieudolne działania organów ścigania pod kierownictwem Bovino.
Nie możemy utracić Minneapolis, bo jeśli tak się stanie, tracimy Chicago i Los Angeles - powiedział serwisowi przedstawiciel administracji.
- Nie pozwolimy ludziom, którzy przegrali wybory prezydenckie przez imigrację dyktować nam (co robić) w sprawie imigracji - dodał urzędnik, odnosząc się do Demokratów.
Jak podał „New York Times”, w poniedziałek wieczorem Trump przez dwie godziny rozmawiał z Noem w Białym Domu. Gazeta zaznaczyła, że spotkanie świadczy o tym, że Trump jest zaniepokojony konsekwencjami zabicia przez agentów federalnych Prettiego i rosnącą krytyką tego zdarzenia ze strony przedstawicieli obu partii.
Rzeczniczka Białego Domu Abigail Jackson zapewniła, że cały zespół zajmujący się operacją dotyczącą imigrantów - w tym Noem i Homan -„myśli w ten sam sposób” i współpracuje, wdrażając program prezydenta.
„WSJ” przedstawia kulisy zmiany narracji i strategii Trumpa wobec Minneapolis
„Wall Street Journal” odsłania we wtorek kulisy zmiany narracji i strategii Donalda Trumpa wobec Minneapolis, gdzie agenci ICE zastrzelili mężczyznę. Według źródeł dziennika prezydent USA ugiął się taktycznie pod presją republikańskich kongresmenów i lobby zwolenników łatwego dostępu do broni.
Agenci służb imigracyjnych ICE zastrzelili w sobotę 37-letniego Alexa Prettiego, pielęgniarza na oddziale intensywnej terapii w szpitalu dla weteranów, który brał udział w protestach przeciw brutalnym operacjom tych służb paramilitarnych.
„WSJ”, który powołuje się na liczne źródła w administracji, podkreśla przede wszystkim, że Trump zmienił zdanie w sprawie tego, jak odnosić się do zabicia Prettiego i działalności ICE w Minneapolis, ponieważ operacje tych służb „wyglądały chaotycznie, nie stwarzały wrażenia siły”.
Jak przypomina dziennik, w ciągu godzin po zastrzeleniu Prettiego sekretarz (minister) bezpieczeństwa krajowego Kristi Noem zaczęła twierdzić, że mężczyzna zaatakował agentów ICE i wymachiwał pistoletem. Dowódca straży granicznej Border Patrol Greg Bovino powiedział, że Pretti chciał zmasakrować członków służb imigracyjnych. Stephen Miller, wpływowy zastępca szefa personelu Białego Domu, którego dziennik nazywa „architektem agresywnej strategii imigracyjnej Trumpa”, nazwał go „niedoszłym mordercą”.
„Wkrótce ta narracja zaczęła się rozpadać, a Trumpa ogarniała frustracja” - kontynuuje dziennik.
Prezydent zmienił podejście do sprawy Prettiego i Minneapolis, gdy republikańscy prawodawcy i inni jego polityczni sojusznicy zaczęli mu tłumaczyć, że „marnuje społeczne poparcie dla kwestii imigracji, która była emblematem jego kampanii (wyborczej)”, a wysocy rangą urzędnicy jego administracji uznali, że „sceny chaosu w Minneapolis stają się politycznym balastem” - wyjaśnia „WSJ”.
Republikański senator Lindsey Graham, blisko związany z prezydentem, zadzwonił do Trumpa i powiedział mu, że ponure relacje telewizyjne z Minneapolis „przesłaniają sukcesy innych aspektów jego polityki imigracyjnej”, a Biały Dom musi zbudować narrację, która odciągnie uwagę od zabicia Prettiego - relacjonuje dziennik, powołując się na źródło znające przebieg tej rozmowy.
Kuriozalne jest to - podkreśla „WSJ” - że narrację Trumpa zaatakowali też jego bliscy sojusznicy z organizacji walczących o łatwy dostęp do broni, którzy zazwyczaj popierają zdecydowanie politykę prezydenta. Oburzyło ich to, że Biały Dom krytykował Prettiego za to, iż posiadał broń, na którą miał zresztą pozwolenia.
Zirytowany Trump zaczął więc skłaniać się do poparcia tych urzędników swej administracji, którzy od dłuższego czasu proponowali mniej agresywny wariant polityki imigracyjnej, w odróżnieniu od zwolenników twardego podejścia, jak Noem i jej doradca Corey Lewandowski. Te łagodniejsze sposoby na walkę z nielegalnymi imigrantami, skoncentrowane na osobach łamiących prawo, proponował koordynator polityki imigracyjnej, nazywany „carem od granicy”, Tom Homan.
Jeszcze w niedzielę po południu w rozmowie z „WSJ” Trump odmówił odpowiedzi na pytanie, czy agent, który zastrzelił Prettiego, działał w sposób właściwy.
Wkrótce jednak doradcy prezydenta dowiedzieli się, że planuje on „zawarcie dealu” z gubernatorem Minnesoty Timem Walzem i burmistrzem Minneapolis Jacobem Freyem. Według informacji, które potwierdzają przedstawiciele administracji, porozumienie ma polegać na tym, że Trump wycofa część agentów ICE ze stanu, jeśli Walz i Frey przyjmą pewne warunki, których nie opisuje „WSJ”.
Pojawiły się też pogłoski, że Noem i Lewandowski mogą stracić pracę, a także, że Bovino, który w niedzielnym wywiadzie dla CNN twierdził, że to nie Pretti jest ofiarą, lecz agenci ICE, został odwołany z funkcji dowódcy straży granicznej Border Patrol USA.
Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt powiedział jednak w poniedziałek, że Noem cieszy się nadal zaufaniem prezydenta. „WSJ” pisze, powołując się na źródła zbliżone do Białego Domu, że Stephen Miller, zwolennik szczególnie bezlitosnej walki z imigrantami, który nakazał agentom ICE zatrzymywać 3 tys. osób dziennie, najpewniej nie musi się obawiać żadnych retorsji ze strony Trumpa, który bardzo go docenia.
Amerykańskie media uznają Millera, nazywanego „premierem USA”, za najpotężniejszego urzędnika i najbardziej sprawczego członka administracji, który kształtuje oraz wdraża politykę Trumpa.
fit/ mal/
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)
ndz/ adj/























































