REKLAMA

Zakazane klauzule w umowie nie zawsze oznaczają wygraną w sądzie

Michał Kisiel2016-11-17 15:01analityk Bankier.pl
publikacja
2016-11-17 15:01

W umowach kredytowych wielu klientów banków, w tym korzystających ze zobowiązań powiązanych z frankiem szwajcarskim, widnieją klauzule wpisane do rejestru UOKiK. Nie oznacza to jednak automatycznie, że sądy traktują podobne przypadki w ten sam sposób. Za każdym razem ustalenie niedozwolonego charakteru zapisów odbywa się indywidualnie – czasem zarzuty klientów nie znajdują zrozumienia.

O tym, jak zróżnicowane jest orzecznictwo sądów w sprawach dotyczących zobowiązań zaciągniętych przez frankowców, świadczyć może chociażby przegląd wyroków omawianych regularnie na łamach Bankier.pl. Wiele przypadków łączą podobne wątki, np. dotyczące klauzul uznanych w poprzednich latach za niedozwolone przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Efekty z punktu widzenia pozywających bywają jednak różne, a podejścia obierane przez sędziów czasem dość niezwykłe.

Sprawy dotyczące klauzul niedozwolonych w umowach kredytowych bywają w różny sposób rozstrzygane przez sądy / fot. Krzysztof Wojciewski / FORUM

Niezależnie od efektów tzw. kontroli abstrakcyjnej prowadzonej niegdyś przez SOKiK i obejmującej wzorce umowne, np. bankowe regulaminy, sądy za każdym razem oceniają, czy w konkretnym przypadku spełnione zostały przesłanki przewidziane w kodeksie cywilnym (art. 358). Sprawdzane jest zatem czy sporny fragment umowy nie dotyczył świadczenia głównego, nie został indywidualnie ustalony z klientem i rażąco naruszał jego interesy.

Klauzula indeksacyjna rozbita na kawałki

Przykładem niekorzystnego dla kredytobiorcy orzeczenia może być niedawny wyrok wydany przez Sąd Rejonowy w Warszawie (sygn. akt I C 3561/15).  Sprawa dotyczyła niedozwolonego brzmienia klauzuli indeksacyjnej zawartej w umowie. Miała ona taki sam kształt, jak zakwestionowana w 2010 r. przez SOKiK i wpisana do rejestru. Pozywający domagał się zwrotu nadpłaty rat kredytowych od dnia zawarcia umowy do dnia spłaty zobowiązania. Oczekiwał, że spłaty przeliczone zostaną zgodnie z kursem średnim NBP.

„Nawet w sytuacji, gdy umowa zawiera postanowienie, które jest uznane za niedozwolone, to w sposób automatyczny nie prowadzi to do uznania, że jest ono niedozwolone w konkretnej umowie z konsumentem” – czytamy w orzeczeniu warszawskiego sądu. Powołując się na stanowisko Sądu Najwyższego sędziowie uznali, że konieczne jest sprawdzenie umowy w kontekście art. 385 kodeksu cywilnego.

Bank argumentował, że sporny fragment był obiektem indywidualnych ustaleń z konsumentem, który sam dokonał wyboru jednej z walut indeksacji. Sąd odrzucił takie uzasadnienie uznając je za niewystarczające. Podobnie potraktowano inne twierdzenie pozwanego kredytodawcy – wskazujące na klauzule indeksacyjne jako określające główne świadczenia stron umowy o kredyt.

W dalszej części rozważań sąd rozszczepił jednak problem na dwie kwestie – dopuszczalności dowolności ustalania kursów przez bank i dopuszczalności samego przeliczania rat.  W ten sposób rozbito sporną klauzulę na kawałki, uznając przy tym, że SOKiK kwestionował tylko pierwszy jej element. Innymi słowy, abuzywność postanowienia o stosowaniu przez bank ogłaszanej przez siebie tabeli kursowej pozostaje bez wpływu na wiążący charakter mechanizmu przeliczania waluty. Skupiono się zatem na „technicznej” kwestii warunków wymiany.

Ile marży można dopuścić?

„W tym stanie rzeczy rolą Sądu było prześledzenie, czy stosowane przez bank kursy odbiegały od kursów rynkowych stosowanych w praktyce konsumenckiej w sposób rażąco naruszający interesy powoda” – czytamy w orzeczeniu. Sędzia wskazał, że powód powinien „udowodnić, że pozwany Bank stosował zawyżone kursy waluty (…) nieuzasadnione w stosunku do kursu rynkowego oraz uczciwego zysku”.

Zdaniem sądu kredytobiorca nie sprostał temu zadaniu. Powołany biegły obliczył, że średnie odchylenie kursu banku od kursu średniego NBP wynosiło 3,18 proc. „Biorąc pod uwagę, że kurs Narodowego Banku Polskiego jest kursem statystycznym, obliczonym na podstawie średniej notowań kursów 10 banków z listy banków dealerów rynku pieniężnego (…) oraz uwzględniając kryterium tzw. uczciwego wynagrodzenia, przysługującego bankowi z tytułu działalności kantorowej nie sposób uznać, że takie odchylenie stanowiło zniekształcenie wartości kursu rynkowego obu walut” – brzmi fragment uzasadnienia orzeczenia. Żądania kredytobiorcy oddalono jako bezzasadne.

Sąd nie wskazał, jakie rozmiary „sprawiedliwej marży” w wymianie walut można uznać za dopuszczalne. Co ciekawe, w prezydenckim projekcie ustawy przewidującej zwrot pobranych od frankowców spreadów pokuszono się o narzucenie normy, ustalając ją na poziomie 0,5 proc.

Aktualizacja 22.3.2017: W dniu 3 marca 2017 roku Sąd Rejonowy w Warszawie nadał klauzulę wykonalności prawomocnemu wyrokowi wydanemu przez ten sąd w powyższej sprawie.

Źródło:
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (37)

dodaj komentarz
~tragedia
no tak to jest, nie zawsze wygrana jest pewna. Wygrywaja frankowicze, ale i banki maja duzo zwyciestw w kieszeni. Malo tego, wnosza kasacje do przegranych wyrokow, co przenosi sprawe przed Sad Najwyzszy. A przez to caly proces sie wydluza o kolejne lata....dlugie lata czekania w niepewnosci...bo nie nigdy nie ma pewnosci wygranej.no tak to jest, nie zawsze wygrana jest pewna. Wygrywaja frankowicze, ale i banki maja duzo zwyciestw w kieszeni. Malo tego, wnosza kasacje do przegranych wyrokow, co przenosi sprawe przed Sad Najwyzszy. A przez to caly proces sie wydluza o kolejne lata....dlugie lata czekania w niepewnosci...bo nie nigdy nie ma pewnosci wygranej. Czas leci, pieniadze sie traci, nerwy, stres, siwe wlosy...ile mozna...
~Red
Wreszcie rozsądne wyroki wbrew populizmowi. Klienci doskonale wiedzieli że nie mają wkładu własnego i stąd dodatkowy koszt z tego wynika. Równie dobrze mógł być wliczony w marzę albo prowizję. A był osobnym kosztem ubezpieczenia banku. A teraz zgrywaja po latach glupkow że nie wiedzieli. Ciekawe że zaczęło im to Wreszcie rozsądne wyroki wbrew populizmowi. Klienci doskonale wiedzieli że nie mają wkładu własnego i stąd dodatkowy koszt z tego wynika. Równie dobrze mógł być wliczony w marzę albo prowizję. A był osobnym kosztem ubezpieczenia banku. A teraz zgrywaja po latach glupkow że nie wiedzieli. Ciekawe że zaczęło im to przeszkadzać po tylu latach. Na pewno bez związku z kursem chf, a wyłącznie dla zasad i w obronie prawa. Buhaha...
~milo
No cóż, późna pora trochę usprawiedliwia pisanie nie na temat. Gdyby spread i różnica własnego kursu banku w stosunku do NBP były wpisane w marżę, to na taki kredyt nie znalazłby się chętny. Przecież właśnie o to chodzi, że banki tworzyły pozory niskiego oprocentowania, a niższe raty wynikały w dużej mierze No cóż, późna pora trochę usprawiedliwia pisanie nie na temat. Gdyby spread i różnica własnego kursu banku w stosunku do NBP były wpisane w marżę, to na taki kredyt nie znalazłby się chętny. Przecież właśnie o to chodzi, że banki tworzyły pozory niskiego oprocentowania, a niższe raty wynikały w dużej mierze z rozłożenia spłaty na dłuższy okres.
~Tig
Ho ho, jak to się teraz nam frankowicze w prawie wyspecjalizowani... Wyroki cytują i interpretują... A gdzie byliście przez te lata aż do stycznia 2015, jeśli te umowy są nielegalne od początku? I dlaczego je pod pisaliście? Te umowy były i są w pełni zgodne, bo nie zabronione przez prawo ani lata temu ani dzisiaj. I Ho ho, jak to się teraz nam frankowicze w prawie wyspecjalizowani... Wyroki cytują i interpretują... A gdzie byliście przez te lata aż do stycznia 2015, jeśli te umowy są nielegalne od początku? I dlaczego je pod pisaliście? Te umowy były i są w pełni zgodne, bo nie zabronione przez prawo ani lata temu ani dzisiaj. I o tym m.in. mówi właśnie klauzula pewności prawa Morawieckiego. Zabronione nie było, czyli jest ok. Nie bić piany.
~Ert
Bractwo i pieniactwo. Jak wyroki pozytywne dla frankowiczow to sędziowie są wychwalani i używa się ich jako przykład na złodziejstwo banków. Ale jak negatywne których jest cała masa tyle że tym nie ma hałasu bo to politycznie niepoprawne - to sędziów się obraża i takie wyroki umniejsza. Frankowicze z komentarzy tutaj Bractwo i pieniactwo. Jak wyroki pozytywne dla frankowiczow to sędziowie są wychwalani i używa się ich jako przykład na złodziejstwo banków. Ale jak negatywne których jest cała masa tyle że tym nie ma hałasu bo to politycznie niepoprawne - to sędziów się obraża i takie wyroki umniejsza. Frankowicze z komentarzy tutaj i różnych śmiesznych stowarzyszeń to pieniądze i cwaniaki. Stop pieniądzom!
~Milo
W zakresie oceny stopnia naruszenia interesów konsumentów Sąd tutejszy podziela opinię Sądu Apelacyjnego w Warszawie (wyrok z dnia 27 czerwca 2006 roku, sygn. akt VI ACa 1505/05), że naruszenie interesów konsumenta, aby było rażące, musi być doniosłe czy też znaczące. Natomiast interesy konsumenta należy rozumieć W zakresie oceny stopnia naruszenia interesów konsumentów Sąd tutejszy podziela opinię Sądu Apelacyjnego w Warszawie (wyrok z dnia 27 czerwca 2006 roku, sygn. akt VI ACa 1505/05), że naruszenie interesów konsumenta, aby było rażące, musi być doniosłe czy też znaczące. Natomiast interesy konsumenta należy rozumieć szeroko, nie tylko jako interes ekonomiczny, ale też każdy inny, chociażby niewymierny. Zaliczyć tu można również dyskomfort konsumenta, spowodowany takimi okolicznościami jak strata czasu, naruszenie prywatności, niedogodności organizacyjne, wprowadzenie w błąd oraz inne uciążliwości, jakie mogłyby powstać na skutek wprowadzenia do zawartej umowy ocenianego postanowienia. Przy określaniu stopnia naruszenia interesów konsumenta należy stosować nie tylko kryteria obiektywne (np. wielkość poniesionych czy grożących strat), lecz również względy subiektywne związane bądź to z przedsiębiorcą (np. renomowana firma), bądź to z konsumentem (np. seniorzy, dzieci). Konieczne jest zbadanie, jaki jest zakres grożących potencjalnemu konsumentowi strat lub niedogodności.
~xxs
Uwaga , tłumaczę na język zrozumiały.
Jajeczko może być częściowo nieświeże, można się trochę utopić i trochę być w ciąży.
~zrozumienie
Frankowicze nie marudzic. Inteligentny czlowiek powinien przeciez zrozumiec, ze te nasze polskie pieniadze sa nieodzowne dla ratowania wloskich bankow, a takze stabilnosci i rozwoju toksycznego sektora bankowego. Chyba nie trudno zrozumiec?
~KGB1
Niedozwolony zapis w umowie z punktu kodeksu cywilnego cała umowa jest z punktu prawa nieważna.
~Krakus
Art. sponsorowany przez ZBP. Widać że banki są posrane...

Powiązane: Frankowcy w sądach

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki