Poniedziałkowe załamanie na Wall Street znalazło swoje odbicie na rynkach azjatyckich. Japoński Nikkei sesję zakończył na solidnym minusie, a w trakcie dnia tracił nawet 7 proc.


Główny indeks japońskiej giełdy stracił dziś 4,73 proc., zniżkując do poziomu 21 610,24 pkt. Oznacza to powrót do stanu z 20 października 2017 r. oraz największy dzienny spadek od 9 listopada 2016 r., kiedy rynki nerwowo reagowały na wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA. Inwestorzy obecni na japońskiej giełdzie pod koniec dnia i tak mogli odetchnąć z lekką ulga, bowiem w trakcie notowań Nikkei zniżkował nawet o 7 proc.
Spadki obserwujemy także na innych parkietach Dalekiego Wschodu. Chiński Shanghai Composite traci ponad 3 proc., a hongkoński Hang Seng ponad 4 proc. Jak wynika z danych Bloomberga, na niewielkim plusie utrzymują się jedynie główne indeksy giełd w Bangladeszu i Laosie.
Powodów azjatyckiej przeceny upatrywać należy oczywiście we wczorajszych wydarzeniach z Wall Street, gdzie główne indeksy spadały najmocniej od lat. Więcej na ten temat w artykule „To była istna rzeź giełdowych byków”.
Wszystko wskazuje na to, że od mocnych spadków rozpocznie się dzień na giełdach europejskich – widać to choćby po notowaniach kontraktów na główne indeksy, które tracą ponad 3 proc.
Rozwój wydarzeń na rynkach światowych oraz na GPW przez cały dzień śledzić będziemy w Bankier.pl
Michał Żuławiński



























































