REKLAMA
PALIWA

TYLKO U NASJanusz Krypto: siostrzeniec mówi, że to pieniądz, ja widzę kod. Czym jest ten cały bitcoin?

2026-02-23 06:00
publikacja
2026-02-23 06:00

Bitcoin, czyli co? Konserwatywny inwestor mierzy się z rynkiem kryptowalut i zadaje pytania, których inni się boją. Dlaczego cyfrowy kod, którego nie da się dotknąć, kosztuje tyle co luksusowe samochody i czemu powstał akurat wtedy, gdy banki waliły się jak domki z kart? Janusz Krypto zaczyna swój audyt bitcoina.

Janusz Krypto: siostrzeniec mówi, że to pieniądz, ja widzę kod. Czym jest ten cały bitcoin?
Janusz Krypto: siostrzeniec mówi, że to pieniądz, ja widzę kod. Czym jest ten cały bitcoin?
fot. Everett Collection / / Shutterstock

Na samym wstępie powiem Wam uczciwie: jeżeli wiecie już coś o kryptowalutach, to moje notatki z tego tygodnia, mogą Was nie zainteresować. Zaczynam od teorii, a to znaczy, że w kolejnych dniach będę zajmował się podstawami podstaw, takimi jak co to jest bitcoin, jak działa blockchain i co oznaczają te wszystkie słowa używane przez inwestorów na rynku krypto.

Marzec zaczniemy za to z przytupem od dyskusji na temat fundamentów bitcoina (lub ich braku) oraz postawienia pytania: w jakich majątkowych sytuacjach najlepszą strategią inwestycyjną odnośnie kryptowalut jest ich brak w portfelu.

Zapoznanie z kryptowalutami

Siedzę nad tym od trzech dni. Na biurku mam raporty, wydruki z Internetu i otwarty laptop, na którym mój siostrzeniec, Paweł, pokazywał mi wczoraj jakieś wykresy.

- Wujku, to jest przyszłość! - krzyczał, machając mi przed nosem telefonem - To jest wolność!

Ale ja jestem starej daty. Zanim włożę w coś złotówkę, muszę wiedzieć, jak to działa. Nie wystarczą mi marketingowe kawałki. Muszę zajrzeć pod maskę.

Patrzę na to i widzę ciąg zer i jedynek. Nie da się tego dotknąć. Nie da się tym zapłacić w moim osiedlowym sklepie. Nie ma prezesa, do którego można napisać skargę, ani biura obsługi klienta.

Dla faceta takiego jak ja - który pamięta czasy, gdy na giełdzie w Warszawie było pięć spółek, a sesja raz w tygodniu - bitcoin wygląda jak idealny przepis na piramidę finansową. Wirtualne żetony, które mają wartość tylko dlatego, że grupa ludzi w Internecie umówiła się, że są coś warte.

Ale dawno temu obiecałem sobie, że nie będę ignorantem. Więc kopię głębiej, ale co najważniejsze, mogę liczyć na pomoc.

Powołałem biegłych

Ponieważ nie znam się kryptowalutach, w niektórych sprawach postanowiłem pomęczyć pytaniami ludzi, którzy zjedli na nich zęby. W końcu każdy porządny audyt wymaga opinii speców. W tym odcinku wykręciłem do:

  • ekonomisty prof. Krzysztofa Piecha,
  • i programisty Mateusza Jamiołkowskiego.

Wypunktowałem sobie najważniejsze fakty, żeby się nie pogubić. Mimo to im głębiej kopię, tym bardziej drapię się po głowie. Bo ta historia zaczyna się tam, gdzie ja prawie zbankrutowałem.

Jak powstał bitcoin i co to jest? Duch z 2008 roku

  • Data publikacji pomysłu bitcoina: 31 października 2008 r.
  • Twórca: Satoshi Nakamoto (anonimowa osoba lub grupa).
  • Dokument założycielski: tzw. whitepaper pt. "Bitcoin: A Peer-to-Peer Electronic Cash System".
  • Start sieci: 3 stycznia 2009 r. (wykopanie pierwszego bloku, tzw. Genesis).
  • Ukryta wiadomość: w kodzie pierwszego bloku bitcoina ukryto tekst "The Times 03/Jan/2009 Chancellor on brink of second bailout for banks" ("Kanclerz u progu drugiego programu ratunkowego dla banków").

Pamiętacie rok 2008? Upadek Lehman Brothers? Ja dobrze pamiętam. Sektor finansowy trząsł się w posadach. Po ulicach krążyły plotki, że bankomaty przestaną wypłacać pieniądze. Wtedy zrozumiałem, że “pewne jak w banku” nie jest takie pewne, a pieniądze na koncie to tylko obietnica.

I właśnie wtedy, w samym środku tego pożaru, ktoś o pseudonimie Satoshi Nakamoto (może grupa ludzi, może jeden człowiek) opublikował w sieci instrukcję obsługi nowego systemu. Nazwali to “whitepaperem” lub “białą księgą bitcoina”. Nakamoto opisał tam pomysł "elektronicznej gotówki", która nie potrzebuje banku centralnego i nazwał go bitcoinem.

Czytając to, pomyślałem: no dobrze, czyli bitcoin miał być środkiem płatniczym. Ja osobiście pieniądze rozumiem tak: płacę nimi w sklepie, a emituje je bank centralny. Bitcoinem bułek nie kupię, a banki go nie lubią. Jeśli zatem bitcoin nie jest pieniądzem, to czym innym? To towar, cyfrowy żeton do spekulacji, a może jeszcze co innego? Dlaczego coś, czego nie można dotknąć, stało się tak drogie, jak luksusowe auto?

Z tymi wątpliwościami zadzwoniłem do prof. Krzysztofa Piecha. Już na początku zostałem trochę zbity z tropu, bo usłyszałem od niego, że sprawa z tym płaceniem jest przewrotna. Technicznie da się, bo są do tego aplikacje, które robią przewalutowanie jak przy płaceniu kartą w obcych walutach. Ale co do zasady to faktycznie nie chodzi tu "bułki w sklepie", bo bitcoin to dziś jednak bardziej cyfrowe złoto.

Bitcoin cyfrowym złotem?

Główną rolą bitcoina nie jest płacenie w sklepie, tylko długoterminowa inwestycja, trochę jak w złoto czy dzieło sztuki.

Ludzie są gotowi płacić tak wysoką cenę, bo liczba bitcoinów jest z góry ograniczona przez program komputerowy, chroniony silną kryptografią i nie da się ich "dodrukować", jak zwykłych pieniędzy. Owszem, ich podaż rośnie - co około 10 minut o określoną liczbę, znaną na ponad 100 lat do przodu. W przypadku zaś tradycyjnych walut nie wiemy, jaka będzie ich podaż, bo strategie polityk pieniężnych mają dużo krótszy horyzont czasowy.

A że bitcoinów "nie można dotknąć”? Tak samo nie można dotknąć pieniędzy na koncie bankowym, na karcie czy "żappsów" – a jednak wszyscy uznajemy je za realne.

prof. Krzysztof Piech
Ekonomista, nauczyciel akademicki

Czym jest bitcoin? Właściwości pierwszej kryptowaluty

  • Limit podaży: 21 mln BTC. Nigdy nie powstanie więcej (czy na pewno?)
  • Obecnie w obiegu: ok. 19,97 mln BTC (stan na 2026 r.).
  • Rok, gdy ostatni bitcoin trafi do obiegu: ok. 2140 r. (szacunkowo).
  • Halving: mechanizm, który co 4 lata zmniejsza nagrodę dla górników o połowę, ograniczając dopływ nowych monet na rynek,
  • Najmniejsza jednostka bitcoina: 1 satoshi (0,00000001 BTC). Bitcoina można dzielić do 8 miejsc po przecinku, czyli aktualnie 0,0009 USD (22.01.2026)

W tradycyjnej ekonomii ilość pieniądza w obiegu zależy od decyzji ludzi - prezesów banków centralnych i ich rad. Gdy trzeba ratować gospodarkę, kurki z pieniędzmi się odkręca (nazywają to luzowaniem ilościowym). Cel bywa szczytny, ale gdybym nie inwestował, efekt dla moich zaskórniaków z lat 90. byłby taki, że inflacja zjadłaby ich siłę nabywczą.

Jak twierdzą fani kryptowalut, bitcoin działa na odwrót. W kodzie - czyli w cyfrowym DNA - zapisano mu na sztywno: będzie tylko 21 milionów bitcoinów. Koniec. Kropka. Nie da się "dodrukować" więcej, żeby sfinansować dziurę budżetową czy kupić głosy wyborców (zresztą jakiego kraju?).

Dochodzimy do tego, o czym mówił profesor Piech, czyli, że największą wartością bitcoina jest jego ograniczona podaż. Tylko że tu mam problem. Kod to tylko kod. Kto mi zagwarantuje, że jutro programiści nie zmienią zdania i nie umówią się, żeby zwiększyć o kilka zer limit bitcoinów?

Z tym pytaniem zadzwoniłem do Mateusza Jamiołkowskiego - inżyniera od kryptowalut, który umie wyjaśniać techniczne sprawy. Usłyszałem, że teoretycznie kod da się zmienić, ale praktycznie podniesienie podaży jest niewykonalne. 

Kod to świętość?

Masz rację, kod da się zmienić. Problem w tym, że nikt nie ma władzy, żeby zmienić go samodzielnie.

Bitcoin działa tylko dlatego, że miliony ludzi na całym świecie zgadzają się grać według tych samych zasad. Jedną z nich jest limit 21 milionów. Gdyby ktoś zaproponował jego zwiększenie, reszta po prostu odrzuciłaby taką wersję systemu, bo działałaby przeciwko ich interesom. To trochę jak próba zmiany zasad szachów w trakcie partii, nikt nie musi się zgodzić.

Technicznie: zmiana jest możliwa. Ekonomicznie i społecznie jest praktycznie niewykonalna.

Mateusz Jamiołkowski
Inżynier IT

Czym są inne kryptowaluty? Altcoiny i tokeny

  • Altcoin - każda kryptowaluta inna niż bitcoin
  • Liczba kryptowalut i tokenów dostępnych na rynku: ok. 19 000 (stan na 22.02.2026 - dane CoinGecko)

Okazuje się, że bitcoin to tylko czubek góry lodowej. Zanim zacząłem ten audyt, myślałem, że to jedyna kryptowaluta na świecie. Tymczasem gdy wszedłem na listę notowań na stronie CoinGecko, dostałem oczopląsu. Jedno pociągnięcie myszki odsłoniło dziesiątki nieznanych mi nazw z migającymi kursami notowań.

Na górze strony przy słowie "waluty" zobaczyłem liczbę, która wprawiła mnie w osłupienie - 18 833. Poczułem się, jakbym wszedł do egzotycznego zoo, w którym każde zwierzę ryczy i krzyczy, że jest najważniejsze i zasługuje na moje pieniądze. 

Po bitcoinie, który wystartował w 2009, szybko pojawiły się kolejne kryptowaluty. Niektóre działały na podobnych zasadach, inne szukały własnych rozwiązań. Z tego, co widzę, ten cały rozgardiasz można podzielić na trzy grupy:

  • Altcoiny (monety alternatywne): takie jak Ethereum (ETH). Mają własną sieć i próbują robić (lub udają, że robią) coś więcej niż kopiowanie po innych - oferują coś nowego technologicznie.
  • Stablecoiny (cyfrowa wersja pieniędzy): kryptowaluty, które mają być stabilne i trzymać kurs zwykłego dolara albo innych tradycyjnych walut. Brzmi to sensownie, o ile ktoś faktycznie pilnuje, by ten cyfrowy dolar miał pokrycie w rezerwach.
  • Tokeny: i tu mój audytorski nos zaczyna swędzieć. To nie są pełnoprawne kryptowaluty, tylko cyfrowe zapisy istniejące wewnątrz innych sieci (np. w sieci Ethereum).

Lektura na ten temat uświadomiła mi, coś, co mocno mnie zaniepokoiło: stworzenie własnego tokena może zająć mniej niż godzinę. Nie trzeba do tego serwerowni ani armii programistów - wystarczy skorzystać z gotowego schematu. Dla mnie to jak drukowanie własnych pieniędzy na drukarce w domu i wmawianie innym, że mają wartość. Takie wynalazki przyjęło się określać na rynku kryptowalut jako shitcoiny (g*wno tokeny). Ich cecha wspólna to brak zastosowań i bardzo wysokie ryzyku inwestycyjne.

Oprócz tego są jeszcze memecoiny, czyli shitcoiny tylko ze śmieszną nazwą (nie wiem kogo to bawi) albo odnoszące się do jakiś internetowych żartów. To te wszystkie tokeny z pieskami, żabami i klaunami. Patrzę na to i widzę ryzyko. Mój siostrzeniec Paweł dostrzega tu za to szanse na zysk i wierzy, że trafi "szóstkę w lotka" i zarobi na czymś razy 100. Dla mnie to rynek, na którym podaż rośnie szybciej niż zdrowy rozsądek i postanowiłem go omijać. Skoncentruję się na bitcoinie i największych kryptowalutach.

Podsumowanie: wiem "co", ale nie wiem "jak"

Zamykam laptopa. Oczy mnie pieką, a głowa paruje. Myślę, że wiem już więcej, ale to dopiero początek mojej drogi do zrozumienia tego rynku. 

Na teraz mam jeden, zasadniczy problem - jak to działa? Wiem już, że bitcoin powstał jako bunt przeciw bankom (a teraz banki go kupują - dziwne). Wiem, że jest go mało. Ale wciąż nie rozumiem, jakim cudem to funkcjonuje bez szefa? Kto zatwierdza przelewy? Gdzie są te cyfrowe monety zapisane? I co to niby znaczy, że bitcoiny się "kopie"?

Informatyk, do którego dzwoniłem, zaśmiał się i powiedział tylko jedno słowo: blockchain. Podobno to "niezniszczalna księga", która sprawia, że to wszystko działa. Jasne, Titanic też był niezatapialny.

Jutro idę do niego z notesem. Ma mi wytłumaczyć jak pięciolatkowi, co jest pod maską i dlaczego (podobno) nikt nie jest w stanie tego sfałszować. Postaram się go zagiąć.

Będę kontynuował swój audyt kryptowalut. Ciąg dalszy nastąpi.

Janusz - Wasz człowiek w cyfrowym świecie

Źródło:
Tematy

Komentarze (26)

dodaj komentarz
wizytator
Jedna transakcja Bitcoinem może zużywać nawet ponad 1200 kWh, co odpowiada zapotrzebowaniu na energię przeciętnego amerykańskiego gospodarstwa domowego przez ponad miesiąc.
Całkowite zużycie energii potrzebnej do funkcjonowania handlu wszystkimi kryptowalutami na świecie jest trudne do jednoznacznego oszacowania, ale szacuje się
Jedna transakcja Bitcoinem może zużywać nawet ponad 1200 kWh, co odpowiada zapotrzebowaniu na energię przeciętnego amerykańskiego gospodarstwa domowego przez ponad miesiąc.
Całkowite zużycie energii potrzebnej do funkcjonowania handlu wszystkimi kryptowalutami na świecie jest trudne do jednoznacznego oszacowania, ale szacuje się je na ponad 100-200 terawatogodzin (TWh) rocznie, z czego zdecydowana większość przypada na Bitcoina.

Taaak, jest nam to potrzebne jak dziura w moście.
mr_snooz
Porównanie z tradycyjnym sektorem bankowym: Badania sugerują, że globalny system bankowy może zużywać więcej energii (ok. 258-263 TWh rocznie) niż sieć Bitcoin (ok. 114-167 TWh). Oznacza to, że Bitcoin może być o ponad 35% bardziej efektywny energetycznie niż tradycyjne instytucje finansowe, centra danych i bankomaty.
A weźmy
Porównanie z tradycyjnym sektorem bankowym: Badania sugerują, że globalny system bankowy może zużywać więcej energii (ok. 258-263 TWh rocznie) niż sieć Bitcoin (ok. 114-167 TWh). Oznacza to, że Bitcoin może być o ponad 35% bardziej efektywny energetycznie niż tradycyjne instytucje finansowe, centra danych i bankomaty.
A weźmy sektor wydobycia np.złota ciekawe ile tu wynosi zużycie energii, że nie wspomnę o nieodwracalnej dewastacji środowiska naturalnego?
igor81 odpowiada mr_snooz
sprawdź ile transakcji jest bitcoinem a ile w tradycyjnych bankach i wtedy zrób zestawienie
mr_snooz odpowiada igor81
Sam siebie sprawdzaj, mnie to wali xD
shk7421 odpowiada igor81
Sluszna uwaga, dlatego jak wskazujesz, na razie bitcoin jest jako ciekawostka i spekulacja, realnej wartosci zadnej nie ma. Wyobraz sobie miliardy transakcji dziennie jak za pomoca kart platniczych...
sterl
"Dla mnie to jak drukowanie własnych pieniędzy na drukarce w domu i wmawianie innym, że mają wartość" i to jest dobre podsumowanie wszystkich krypto śmieci..
mr_snooz
Jest fajnie fani cebulek(?tulipanowych?) się uaktywnili, a gdzie miłośnicy muszelek, albo zębów rekina? To tak żartem, bo zauważam braki argumentów przeciw kryptowalutom, to są wytaczane "działa" rodem spod Jasnej Góry xD.
W myśl polskiej zasady: Nie znam się! Ale się wypowiem! To niestety obniża poziom merytoryczny
Jest fajnie fani cebulek(?tulipanowych?) się uaktywnili, a gdzie miłośnicy muszelek, albo zębów rekina? To tak żartem, bo zauważam braki argumentów przeciw kryptowalutom, to są wytaczane "działa" rodem spod Jasnej Góry xD.
W myśl polskiej zasady: Nie znam się! Ale się wypowiem! To niestety obniża poziom merytoryczny tej dyskusji.
Ja podam tylko JEDEN argument ZA: tzw. finanse tradycyjne/banki zaczynają coraz częściej wyrażać zainteresowanie, czytaj adopcję, rynkiem cyfrowym, blockhainem, płatnościami natychmiastowymi za pośrednictwem krypto, a nawet więcej! zaczynają dopuszczać lokowanie swoich i klientowskich miliardów, tak nie milionów! W rynku krypto!
pozhoga
Bitcoin NIE jest pieniądzem (może kiedyś będzie). Na ten moment jest najbardziej podobny do autorskiego prawa majątkowego, a najbardziej mi przypomina partyturę utworu muzycznego, i to raczej autorstwa Mozarta niż to współczesne umca-umca.
1a2b
aż się człowiek zastanowi dlaczego Janusz tłumaczy tępemu ludowi tą super-okazję zamiast kopać w tym czasie bezcenne bitcoiny
mradams
Wartością Bitcoina jest tylko i wyłącznie jego zastrzeżona nazwa. Gdyby inne kryptowaluty mogły nazywać się Bitcoin 2 Bitcoin 3, nie byłoby już tak kolorowo .
Potężną wadą kryptowalut w porównaniu do srebrnego denara czy dukata jest ich zależność od mediów I infrastruktury. Prąd, sieć, własne urządzenie podłączone do sieci to
Wartością Bitcoina jest tylko i wyłącznie jego zastrzeżona nazwa. Gdyby inne kryptowaluty mogły nazywać się Bitcoin 2 Bitcoin 3, nie byłoby już tak kolorowo .
Potężną wadą kryptowalut w porównaniu do srebrnego denara czy dukata jest ich zależność od mediów I infrastruktury. Prąd, sieć, własne urządzenie podłączone do sieci to wszystko jest konieczne żeby dysponować tą walutą. To największa bania od czasów tulpenmanie. To że podaz jest ograniczona nie ma żadnego znaczenia i jest to chwyt marketingowy. Ponieważ bitcoina możesz dzielić w ość nieskończoność. O wartości waluty świadczy jej stabilność. Wystarczy zerknąć na tabelę dowolnej waluty złotówki euro dolara w przedziale czasowym 10 lat I zobaczyć procentowe zmiany wartości oraz porównać to z bitcoinem I od razu wiemy które waluty są najbezpieczniejsze. Są to waluty który odznaczają się najmniejszymi wahaniami wartości względnej. 99,99% ludzi sięga po bitcoiny nie ze względu na wolność płatniczą ale ze względu na chęć szybkiego zysku. Dlatego takiej waluty nie wolno traktować poważnie.

Powiązane: Janusz Krypto

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki