REKLAMA

Wejście w blockchain – przepis na giełdowy sukces?

Adam Torchała2018-01-24 13:21redaktor Bankier.pl
publikacja
2018-01-24 13:21
Wejście w blockchain – przepis na giełdowy sukces?
Wejście w blockchain – przepis na giełdowy sukces?
/ YAY Foto

Słowo "blockchain" na giełdzie potrafi zdziałać cuda. I nie chodzi tutaj tylko o giełdy kryptowalutowe, ale i o spółki, które dzięki ogłoszeniu zainteresowania tą technologią gwałtownie zaczynają rosnąć. Gorączka ta powoli dociera do Polski, na warszawskiej giełdzie są już nawet pierwsze przykłady "blockchainowych" rajdów. Czy zatem można powiedzieć, że wejście w blockchain jest receptą na giełdowy sukces?

Poza Polską o takie historie nie trudno. Sztandarowym przykładem jest Kodak. Dwa tygodnie temu ta licząca 130 lat historii fotograficzna firma zapowiedziała użycie technologii blockchain do budowy nowej cyfrowej platformy fotograficznej. Spółka planuje emisję własnej kryptowaluty o nazwie „KodakCoin”. Skutek? W ciągu jednej sesji akcje Kodaka podrożały o niemal 120 proc. Dziś akcje spółki są już warte niemal czterokrotnie więcej, niż przed ogłoszeniem pomysłu. Istny szał zakupowy.

fot. / / EquityRT

Kodak jednak nie był na tym polu ani pierwszy, ani ostatni. Przykładowo Long Island Iced Tea, producent chłodzonych napojów, w połowie grudnia ogłosił zainteresowanie blockchainem i zmianę nazwy na Long Blockchain. Kurs akcji w dwa dni wzrósł z 2 dolarów do blisko 7. Dziś akcje te kosztują 4,29 dolarów, a więc wciąż wyraźnie powyżej punktu startowego.

fot. / / EquityRT

Z kolei w Wielkiej Brytanii mały inkubator dla przedsiębiorców działających w internecie pod koniec października ogłosił, że „blockchain i kryptowaluty będą nowym polem, na którym będzie działała firma”. Przy okazji zmieniono nazwę z On-Line PLC na On-Line Blockchain PLC. Efekt? Za akcje, które pod koniec października 14,5 pensów, w grudniu zaś można było dostać już nawet 150 pensów. Dziś, mimo korekty, nadal jest to 95 pensów.

To tylko wybrane przykłady. Na zachodzie jest ich naprawdę mnóstwo, a chętni poznania podobnych historii mogą zajrzeć choćby na historie Core Inc, Vepetek Inc, Rich Cigars Inc, Leeta Gold Corp czy 360 Capital Financial. Wszystkie te nazwy na giełdach już nie istnieją, wyparte zostały przez nazwy blockchainowe bądź krypotwalutowe. A wciąż przecież nie omówiliśmy całego giełdowego tortu spółek blockchainowych, nowych firm zaś cały czas przybywa.

Polskie blockchainowe jaskółki z mniejszymi "sukcesami"

Na polską giełdę blockchainowa gorączka dotarła z pewnym opóźnieniem i póki co nie przybrała takich rozmiarów jak na np. w Ameryce. Pierwszą spółką, która otwarcie zakomunikowała przez oficjalny kanał, że chce skupić się na rozwijaniu technologii blockchain, było Erne Ventures. - W ramach swojej strategii, wychodząc naprzeciw najnowszym trendom w finansowaniu startupów, Erne Ventures szczególną uwagę zwracać będzie na projekty planujące wdrożenie własnych rozwiązań opartych o blockchain, również w ramach ICO (Initial Coin Offering) – mogliśmy przeczytać w datowanym na 11 stycznia komunikacie spółki.

fot. / / Bankier.pl

Inwestorzy najpierw zareagowali entuzjastycznie, kurs wystrzelił o 20 proc., szybko powrócił jednak do wartości wyjściowej. Po kilku nerwowych ruchach cena ustabilizowała się w okolicach poziomów odniesienia. Poza chwilową gorączką na Erne „blockchainowego” szału nie było.

fot. / / Bankier.pl

Podobnie było na Atende. Tutaj wprawdzie nie było całego komunikatu poświęconego zaletom tejże technologi, a jedynie krótkie wspomnienie przez prezesa w szerszym wywiadzie z 19 stycznia.

- Atende rozpoczęło prace nad autorskimi rozwiązaniami opartymi na technologii blockchain. Powołaliśmy w tym celu w Atende SA specjalną komórkę. Blockchain wystartował w zakresie finansów, kryptowalut, ale jest to technologia, która może zostać wykorzystana w wielu branżach, m.in. na rynku telekomunikacyjnym – informował prezes. Kurs początkowo ani drgnął, w tym tygodniu urósł o kilka procent, jednak to nic w porównaniu do gorączki opisywanej w przypadku zagranicznych spółek.

fot. / / Bankier.pl

Zdecydowanie więcej powodów do radości mają akcjonariusze Noviny. Ten groszowiec z NewConnect ogłosił 18 stycznia, że zakłada spółkę Blockchain Technology, której zadaniem będą inwestycje wykorzystujące technologię blockchain. Pierwszym projektem przygotowywanym przez Blockchain Technology jest inwestycja w Crypto Mining. Kurs z 26 groszy ruszył na 49. Inwestorom nie przeszkadzało nawet, że Novina przeważnie generowała do tej pory straty.

W blockchain z kartoteką w KNF

Bardzo mocne wzrosty zanotował także Devoran. To właśnie ta spółka jako pierwsza postanowiła dodać do swojej nazwy „magiczne” słowo. Jeżeli akcjonariusze wyrażą zgodę nową nazwą Devorana będzie FutureBlockchain. Spółka proponuje także rozszerzenie przedmiotu działalności w obszarze rozwoju rozwiązań technologicznych – ze szczególnym uwzględnieniem technologii blockchain – dla sektora informatycznego i finansowego. Efekt? W pierwszej sesji po publikacji raportu notowania Devorana poszły przeszło 40 proc. w górę, podczas kolejnej spółka rosła o następne11,6 proc. I choć dziś traci przeszło 12 proc., to i tak jest notowana wyraźnie powyżej poziomów sprzed komunikatu.

Były więc przypadki giełdowej gorączki, jednak polscy inwestorzy, porównując ich np. z amerykańskimi, do tematu podchodzą raczej na chłodno. Szczególnie, że do tej pory o blockchainie mówiły przede wszystkim spółki, nawet w skali polskiej giełdy, bardzo małe. Trzy z nich to gracze z NewConnect, tylko Atende notowane jest na głównym rynku. To mniejsze wolumeny, mniejsze pieniądze i mniejsze grono inwestorów. Tylko Devoran zdecydował się też na zmianę nazwy, na zachodzie tych przypadków było o wiele więcej.

Pytanie, co się stanie, gdy wejście w blockchain ogłosi ktoś większy. Pewne sugestie poczyniło już np. Pekao, jednak w tym przypadku blockchain będzie tylko niewielkim skrawkiem w sferze działalności całego banku. Ale gdyby tak ktoś z sWIG-u postanowił dodać do swojej nazwy słowo "blockchain"?

fot. / / Bankier.pl

Należy też podkreślić, że przypadek Devorana, który spośród spółek notowanych na polskiej giełdzie jest póki co jednym z dwóch beneficjentów blockchainowej gorączki, jest dosyć specyficzny. Spółka gwałtownie rosła jeszcze przed opublikowaniem komunikatu, co budzi spore podejrzenia. Dodatkowo Devoran nie ma czystej kartoteki w KNF. Pół roku temu, według nadzorcy, mogło dojść do sporej manipulacji kursem spółki. Także wówczas zaliczyła ona spory rajd, a stali za nim prawdopodobnie powiązani ze sobą inwestorzy.

Kurs wzrósł, prezes sprzedał

A ostrożnym być warto. Oczywiście nie przesądzam, że Devoran, czy każda z innych wymienionych tutaj spółek, nie spełni zapowiedzi i nie osiągnie dzięki temu sukcesu. Blockchain może się okazać technologią przyszłości i to, że spółka wyraża zainteresowanie tym tematem może być dobrym, a nawet bardzo dobrym sygnałem dla akcjonariuszy. Jeżeli jednak coś jest modne – a na blockchaina i kryptowaluty obecnie moda jest – rodzi się pokusa podłączenia się pod trend. Skoro słowo „blockchain” w nazwie może łatwo podbić wycenę spółki, to czemu z tego nie skorzystać?

fot. / / EquityRT

Był już nawet taki przypadek, choć nie w Polsce. Zarejestrowany w Kolorado Bioptix do października był spółką farmaceutyczną. Później przyszedł jednak komunikat, że spółka inwestuje w kanadyjską giełdę kryptowalutową i chce rozpocząć kopanie na własną rękę. Zmieniono także nazwę – na Riot Blockchain. W efekcie na początku stycznia akcje spółki wyceniane były blisko pięciokrotnie wyżej, niż na początku październiku. Wtedy też pojawiła się informacja, że CEO Riot Blockchain sprzedał spory pakiet akcji. Zarobił na nich 870 tys. dolarów. 712 tys. dolarów z tej kwoty to efekt wzrostu zanotowanego po zmianie nazwy.

Każda moda kiedyś przemija

Po drugie mody mają to do siebie, że się kończą. Jedna moda przemija, przychodzi moda na coś innego. Kiedyś wszyscy chcieli być deweloperami, jeszcze niedawno na GPW najgorętsze były spółki produkujące gry, teraz przyszedł czas bitcoin i blockchaina. I ta moda również prędzej czy później minie. Wówczas przetrwają ci, którzy będą potrafili najlepiej wykorzystać możliwości tkwiące w blockchainie. Samo proste powiedzenie, że może kiedyś będzie się robiło kryptowalutę, nie będzie warte funta kłaków.

Dlatego warto też analizować, w jakim kierunku idą propozycje spółki ogłaszającej zainteresowanie blockchainem bądź wprowadzanie własnej kryptowaluty. Czasami jest to tylko działalność uzupełniająca, będąca obok głównej działalności. Takie spółki są stabilniejsze. Gdy jednak spółka w pełni angażuje się w rozwój technologii blockchain, przewidzenie wydarzeń jest bardzo trudne. Ciężko bowiem ocenić potencjał takiego projektu. Zbyt wiele jest niewiadomych.

Tym bardziej, że często komunikaty są lakoniczne. „Blockchain to technologia przyszłości, dlatego w nią inwestujemy” – takie słowa z punktu widzenia akcjonariusza to puste banały. Jeżeli spółka nie przedstawia konkretnego planu, to lepiej wzmóc czujność. Warto także przygotować się na to, że ewentualne spore przeceny na kryptowalutach mogą wywołać również tąpnięcie na akcjach. Skoro działało to w górę, pewnie zadziała i w dół. Widać to już zresztą po notowaniach wymienianych już tu firm zagranicznych, w nowym roku ich akcje raczej tanieją. Inwestorzy muszą mieć również świadomość, że powiązane ze słabszą kondycją kryptowalut spadki ich spółek, mogą się zdarzyć nawet jeżeli np. przecena bitcoina nie będzie miała nic wspólnego z blockchainowym projektem firmy. 

Sygnały warto wyłapywać

Dodatkowo warto patrzeć na historię spółki. Omówiony już przypadek Devorana jest dobrym przykładem. Spółka bez zysków, z wiszącymi nad nią podejrzeniami KNF o manipulację, nagle zaczyna gwałtownie rosnąć. Po dwóch dniach pojawia się komunikat o wejściu w modną technologię. Trudno nie odnieść wrażenia, że coś tutaj może nie grać. W przypadku Erne złe skojarzenia może budzić mocne zaangażowanie spółki w Arrinerę. Jedna akcja Noviny zaś dwa tygodnie temu kosztowała 20 groszy. To zawsze powinno budzić podejrzenia.

Podkreślam jednak słowo podejrzenia. Inwestor może bowiem tylko podejrzewać, pewności ani co do sukcesu, ani co do porażki nie można mieć nigdy. Należy mieć oczy otwarte na sygnały, które mogą sugerować, czy to prawdopodobieństwo sukcesu, czy prawdopodobieństwo porażki jest większe.

Odróżnić spekulację od inwestycji

Do spółek informujących o wejściu w blockchain warto podchodzić z chłodną głową. Może to być zarówno nic nieznaczący frazes, jak i spora szansa. Warto także pamiętać, że nawet jeżeli bitcoin okaże się bańką, blockchain może – choć nie musi – okazać się technologią przyszłości. Z drugiej strony wcale spółki, które pierwsze w niego zainwestowały, nie muszą się okazać największymi beneficjentami ewentualnego sukcesu tej technologii. Bańka internetowa jest tego najlepszym dowodem. Przykładowo Google wcale nie szło wówczas w awangardzie, a rozchwytywane wtedy Yahoo teraz mocno się przykurzyło.

Trzeba sobie zadać również pytanie, czy jesteśmy spekulantem, chcącym zarobić na modnym temacie i podłączeniu się spółki pod niego, czy rzeczywiście interesuje nas projekt, który chce realizować spółka. Omawiana tutaj analiza konieczna jest tylko w drugim przypadku. W pierwszym wiara w blockchaina i dalszy sukces spółki są sprawami drugorzędnymi. Interesuje nas tylko fakt, że temat jest gorący. Można szybko zarobić, ale i szybko stracić. To czysta spekulacja niewiele mająca wspólnego z inwestowaniem.

Źródło:
Adam Torchała
Adam Torchała
redaktor Bankier.pl

Redaktor zajmujący się rynkami kapitałowymi. Zdobywca tytułu Herosa Rynku Kapitałowego 2018 przyznanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Swoją uwagę skupia głównie na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, gdzie trzyma rękę na pulsie nie tylko całego rynku, ale także poszczególnych spółek. Z uwagą śledzi również ogólnogospodarcze wydarzenia w kraju i poza jego granicami.

Tematy
Szukasz kierowcy? Opublikuj ogłoszenie za 89,28 zł

Szukasz kierowcy? Opublikuj ogłoszenie za 89,28 zł

Advertisement

Komentarze (7)

dodaj komentarz
bankster
dlaczego pominął Pan spółke CWA ??? i jej terminal Snipay?
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
sdcs
To samo było podczas bańki dotcomów. Wystarczyło że firma ogłosiła że wchodzi w internet i jej kurs szybował wysoko. A jak potem bańka pękła i kurs tych firm wrócił do rzeczywistości to miliony frajerów zostało z nic nie wartymi akcjami (za to grube ryby, które pompowały kursy, obłowiły się na biliony $).
rttyuiop
no tak ale przynajmniej .com zostało i dzisiaj nie wyobrażasz sobie życia bez tego....
Głodna_Hiena
Artykuł nie jest tragiczny choć trochę kopiuj-wklej. Zabrakło najważniejszego, minimalnego choćby wkładu własnego i sprawdzenia tematu. Wart 2 miliony PLN projekt cyfrowego podpisu w tej technologii (do wykorzystania przez urzędy administracji, US i banki do natychmiastowych transferów międzynarodowych) od lipca zeszłego Artykuł nie jest tragiczny choć trochę kopiuj-wklej. Zabrakło najważniejszego, minimalnego choćby wkładu własnego i sprawdzenia tematu. Wart 2 miliony PLN projekt cyfrowego podpisu w tej technologii (do wykorzystania przez urzędy administracji, US i banki do natychmiastowych transferów międzynarodowych) od lipca zeszłego roku wdraża Makolab. Tylko że to poważna spółka więc nie było konferencji prasowych i obietnic z kosmosu. Po prostu to robią.
autor_widmo
Jezeli chodzi o technologie blockchain to jest to technologia do utrzymania sieci rozproszonej o nieustalonej liczbie uczestnikow oraz o nieznanym poziomie zaufania do nich (wiarygodnosc), klepanie pomyslow, ktore mozna rozwiazac po prostu stawiajac centralna baze na wzor napstera jest wiele, widac ze pomyslodawcy nie wiedza o czym Jezeli chodzi o technologie blockchain to jest to technologia do utrzymania sieci rozproszonej o nieustalonej liczbie uczestnikow oraz o nieznanym poziomie zaufania do nich (wiarygodnosc), klepanie pomyslow, ktore mozna rozwiazac po prostu stawiajac centralna baze na wzor napstera jest wiele, widac ze pomyslodawcy nie wiedza o czym mowia (spolki). BC jest do tego aby "kazdy" zwykly zjadacz chleba mogl zostac dostawca usługi wirtualnej (film, recenzja, opinia, utwor, pismo, pomysl, ksiazka, rozdzial, wątek...) oraz za wynagrodzenie w postaci wirtualnych tokenow czy waluty, obracac nia.
trooper
Ludzie powinni zrozumieć, blockchain-y są bardzo łatwe do zduplikowania, to w większości open source. Sukces udanych krypto nie polega na algorytmie nie do zduplikowania, bo każdy może to zrobić. Sukces polega na stworzeniu społeczności wokół tych konkretnych implementacji blockchainu. Każda mała spółka może odpalić Ludzie powinni zrozumieć, blockchain-y są bardzo łatwe do zduplikowania, to w większości open source. Sukces udanych krypto nie polega na algorytmie nie do zduplikowania, bo każdy może to zrobić. Sukces polega na stworzeniu społeczności wokół tych konkretnych implementacji blockchainu. Każda mała spółka może odpalić swój własny blockchain, tylko kto tego będzie używał? W budowaniu społeczności tkwi sęk rejestrów rozproszonych.

Powiązane: Bitcoin

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki