Zapowiedź przykręcenia koronawirusowej śruby zaprzepaściła szanse na udaną sesję przy Książęcej. WIG20 jak na komendę poszedł w dół po zapowiedzeniu przez ministra Niedzielskiego „narodowej kwarantanny”.


Przez co najmniej trzy tygodnie zamknięte będą galerie handlowe, hotele i wyciągi narciarskie, a w Sylwestra czeka nas rozwiązanie przypominające godzinę policyjną. Zamiast oczekiwanego na podstawie statystyki nowych zakażeń powrotu do funkcjonowania w reżymie strefy żółtej otrzymamy poniekąd częściowy trzeci lockdown.
A to oznacza, że drugie uderzenie recesji panującej bieżącym kwartale przedłuży się także na pierwsze miesiące 2021 roku. Prognozy dla ożywienia gospodarczego trzeba więc przełożyć o kwartał lub dwa – prawdopodobnie na drugą połowę przyszłego roku. To będzie miało swoje konsekwencje dla wyników giełdowych spółek, co inwestorzy momentalnie uwzględnili w wycenach akcji.
WIG20 w ciągu kilku minut spadł z blisko 2 000 punktów do niespełna 1 950 pkt., po czym jednak odrobił część strat. Ostatecznie flagowy indeks warszawskiej giełdy zamknął czwartek ze stratą 0,48% i na poziomie 1 985,26 pkt.
Wśród 20 blue chipów bardzo słabo spisywały się akcje największych banków. Walory Pekao przeceniono o 5,2%, PKO BP o 3,5%, a Santandera o 3,3%. Tu głównym „winowajcą” okazał się nie tyle kolejny lockdown, co Komisja Nadzoru Finansowego, która co do zasady zakazała bankom wypłacania dywidendy z tegorocznych zysków. Co prawda KNF zostawił bankom pewne furtki pozwalające podzielić się zyskami z akcjonariuszami, ale generalnie o bankowych dywidendach przynamniej do połowy 2021 roku można zapomnieć. W tym kontekście warto wspomnieć, że najmocniej zwyżkującym papierem w WIG20 były akcje PZU, które zyskały 4,8%. KNF pozwolił ubezpieczycielom wypłacić w formie dywidendy do 50% tegorocznych zysków.
Pod kreską znalazły się też pozostałe główne indeksy GPW. mWIG40 spadł o prawie 1%, zaś sWIG80 osunął się o 0,6%. Oprócz bardzo słabych banków (WIG-Banki poszedł w dół o 3,4%) kiepsko radziły sobie też spółki chemiczne – WIG-Chemia obniżył się o 2%. Obroty na WIG-u podsumowano na przeszło 1,8 mld zł.
Widać też, że za słabością warszawskiego parkietu stały czynniki lokalne. Na zachodzie Europy przeważały umiarkowane wzrosty. Na plusie rozpoczęła się także sesja na Wall Street, gdzie Nasdaq i S&P500 ustanowiły nowe rekordy wszech czasów pomimo bardzo niepokojących danych z amerykańskiego rynku pracy. Ciekawe, że notowania polskich akcji poszły w dół pomimo całkiem niezłych wiadomości z rodzimego rynku pracy.
Przeceni oparły się spółki gamingowe. I nie chodzi tylko o rosnący o 3,1% CD Projekt. Akcje Playwaya poszły w górę o blisko 5%, a CI Games o 1%. Przypominamy, że premiera „Cyberpunka 2077” to nie koniec ważnych wydarzeń w polskiej branży gier. Już w pierwszym kwartale 2021 roku pojawi się kilka głośnych produkcji od spółek z GPW.
Na szerokim rynku wybijały się walory Bumechu, w przypadku którego ostatnią dzisiejszą transakcję przeprowadzono po kursie o 34% wyższym od środowego zamknięcia. W ten sposób rynek zareagował na informację, że katowicka spółka kupi kopalnię węgla Silesia za 19 mln zł.
KK























































