- Chcielibyśmy oczywiście dalej rozwijać sieć i mamy wstępny plan otwarcia w pierwszym półroczu tego roku 5 nowych sklepów franczyzowych, ale nie ma ciśnienia, że musi być on wykonany. Jeśli potencjalni franczyzobiorcy nie przedstawią bardzo dobrej lokalizacji, dającej praktycznie gwarancję sukcesu, to nie będziemy otwierać sklepów. Lokalizacje średnie, z potencjałem na przyszłość będziemy odrzucać – mówi portalowi FranczyzawPolsce.pl Marcin Pietryga z firmy VCO rozwijającej poprzez franczyzę sieć sklepów Volcano. Obecnie liczy ona 8 jednostek własych i 22 franczyzowe.
Firma, podobnie jak niemal cała branża odzieżowa, odczuła kryzys. Dlatego priorytetem jest dla niej obecnie nie tyle otwieranie kolejnych sklepów, co podniesienie efektywności już działających. Koncentruje się na opracowaniu nowych kolekcji, poszerzeniu asortymentu, co umożliwiłoby zwiększenie sprzedaży z metra kwdratowego sklepu. Rozważa też zamianę niektórych lokalizacji oraz zamykanie sklepów. Na chwilę obecną zapadły już decyzje o zamknięciu placówek franczyzowych w Kole i Lubartowie. Własnych sklepów Volcano zamykać na razie nie chce. - Mieszczą się ona głównie w galeriach handlowych, walczymy o obniżenie czynszu za najem – wyjaśnia Marcin Pietryga.
Zainteresowanie franczyzą w Volcano nadal jest spore. Zgłaszają się też coraz bardziej kompetentni kandydaci. Najczęściej są to osoby z doświadczeniem w branży, z lokalem, w którym mieścił się sklep odzieżowy, zazwyczaj chcą one po prostu zmienić franczyzodawcę. Kluczową sprawą decydującą o współpracy jest jednak lokalizacja, która po analizach i weryfikacji ze strony VCO musi okazać się tzw. pewniakiem.
Volcano to marka sklepów z odzieżą dla ludzi młodych preferujących styl sportowy oraz casual. Salony mają powierzchnię od 80 do 150 mkw. i są lokowane w miastach liczących powyżej 30 tys. mieszkańców. Firma udostępnia dwa modele franczyzy: franczyzobiorca może zakupić towar bądź może on być wstawiony na sklepu na zasadzie depozytu.
Joanna Cabaj - Bonicka
Firma, podobnie jak niemal cała branża odzieżowa, odczuła kryzys. Dlatego priorytetem jest dla niej obecnie nie tyle otwieranie kolejnych sklepów, co podniesienie efektywności już działających. Koncentruje się na opracowaniu nowych kolekcji, poszerzeniu asortymentu, co umożliwiłoby zwiększenie sprzedaży z metra kwdratowego sklepu. Rozważa też zamianę niektórych lokalizacji oraz zamykanie sklepów. Na chwilę obecną zapadły już decyzje o zamknięciu placówek franczyzowych w Kole i Lubartowie. Własnych sklepów Volcano zamykać na razie nie chce. - Mieszczą się ona głównie w galeriach handlowych, walczymy o obniżenie czynszu za najem – wyjaśnia Marcin Pietryga.
Zainteresowanie franczyzą w Volcano nadal jest spore. Zgłaszają się też coraz bardziej kompetentni kandydaci. Najczęściej są to osoby z doświadczeniem w branży, z lokalem, w którym mieścił się sklep odzieżowy, zazwyczaj chcą one po prostu zmienić franczyzodawcę. Kluczową sprawą decydującą o współpracy jest jednak lokalizacja, która po analizach i weryfikacji ze strony VCO musi okazać się tzw. pewniakiem.
Volcano to marka sklepów z odzieżą dla ludzi młodych preferujących styl sportowy oraz casual. Salony mają powierzchnię od 80 do 150 mkw. i są lokowane w miastach liczących powyżej 30 tys. mieszkańców. Firma udostępnia dwa modele franczyzy: franczyzobiorca może zakupić towar bądź może on być wstawiony na sklepu na zasadzie depozytu.
Joanna Cabaj - Bonicka



























































