

Prokurator ds. terroryzmu w Stambule wydał 42 nakazów aresztowania dziennikarzy tureckich mediów. Wśród nich jest m.in. Nazli Iliczak, wyrzucony w 2013 roku z prorządowego dziennika Sabah. Krytykował wówczas ministrów, zamieszanych w skandal korupcyjny. Inni, wobec których zarządzono areszt, to znany komentator Bulent Mumay oraz wydawca tureckiego oddziału Fox TV Ercan Gun. Dotychczas zatrzymano pięć osób, a jedenastu podejrzanych ma się znajdować poza Turcją.
W Stambule doszło ponadto do ujęcia kolejnych 40 osób z Akademii Wojskowej.
W związku z wydarzeniami nad Bosforem, przewodniczący Komisji Europejskiej Jean Claude Juncker powiedział dziś w wywiadzie dla telewizji France 2, że Turcja nie ma szans, zarówno w bliższej jak i w dalszej perspektywie, aby stać się członkiem Unii Europejskiej. Unijny polityk podkreślił, że jeśli w kraju Recepa Erdogana zostanie przywrócona kara śmierci, negocjacje akcesyjne zostaną natychmiast wstrzymane. Odpowiadając na komentarz Junckera, szef tureckiej dyplomacji Mevlut Cavusoglu (czyt. Czawuszolu) powiedział w wywiadzie dla telewizji Haberturk TV, że Europa nie może grozić Turcji w sprawie kary śmierci.
W minioną środę, w związku z nieudanym zamachem stanu w Turcji, prezydent Recep Erdogan ogłosił stan wyjątkowy. Dzięki temu jest uprawniony do stanowienia prawa bez uzyskania wcześniejszej zgody parlamentu. Jak podkreślają przedstawiciele rządu, takie kroki są niezbędne, aby usunąć osoby popierające pucz.
Od nieudanego zamachu stanu zatrzymano lub zwolniono z pracy ponad 60 tysięcy osób. Wczoraj wieczorem Turkish Airlines rozwiązały umowę z 211 pracownikami. W wydanym oświadczeniu zarząd firmy poinformował, że zwolnienia mają związek z "koniecznościami operacyjnymi, brakiem wydajności pracowników, złymi wynikami oraz wspieraniem ruchu Fetullaha Gulena". Turecki duchowny przebywający od lat w Stanach Zjednoczonych oskarżany jest przez Recepa Erdogana o zorganizowanie nieudanego puczu. Turecki przywódca wezwał Stany Zjednoczone do jego ekstradycji.
O zwolnieniach poinformował też inny turecki przewoźnik - AnadoluJet. Umowę rozwiązano z prezesem zarządu linii, pięcioma dyrektorami, piętnastoma pilotami oraz personelem pokładowym.
W piątek do zwolnień grupowych doszło w firmie telekomunikacyjnej Turk Telekom. Pracę straciło 198 osób. Część z nich została wezwana do prokuratury, aby zeznawać w sprawie puczu.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/hurriyetdailynews.com/esz/moc
























































