

Islamiści chcą skoncentrować się na Tunezji i "ukarać" ją za sukcesy w transformacji ku demokracji - uważa dr George Yacoub z katedry arabistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Jego zdaniem zamach we Francji niekoniecznie musi być dziełem jakiejś organizacji.

W piątek doszło do trzech zamachów terrorystycznych - we Francji, Tunezji i Kuwejcie.
Zdaniem Yacouba trudno uznać, że terroryści doszli do takiej "perfekcji", żeby mogli skoordynować zamachy w trzech, jakże odległych państwach.
Jego zdaniem organizacje terrorystyczne działają dosyć samodzielnie, po czym przypisują swoje dzieło Państwu Islamskiemu (IS). "Mają zielone światło, by dokonać zamachów, ale wątpię, by było to skoordynowane" ocenił ekspert.
Do zamachu w Kuwejcie przyznało się IS. Zdaniem Yacouba tak samo jest w przypadku Tunezji. "Granica libijsko-tunezyjska jest po prostu otwarta dla zamachowców. Libia (gdzie trwa wojna domowa - PAP) +dostarcza+ terrorystów do Tunezji" powiedział arabista.
Jego zdaniem islamiści chcą się skoncentrować na Tunezji i uderzyć w cudzoziemskich turystów, aby "ukarać" ten kraj. "To kara, bo Tunezja odnosi największe sukcesy w przejściu do demokracji. Pod tym względem jest stawiana za wzór" powiedział Yacoub.
Ponadto islamiści uderzyli w turystykę, która stanowi niemałe źródło przychodów dla tego niebogatego państwa - dodał.
Z kolei zamach we Francji to - zdaniem eksperta - niekoniecznie dzieło organizacji, lecz konkretnej osoby lub osób. Państwo Islamskie, zauważył Yacoub, wydaje pismo w języku angielskim, robi filmy propagandowe i werbuje obywateli krajów europejskich właśnie po to, by przeprowadzali takie zamachy.
Ekspert zauważył, że zamachy nieprzypadkowo przypadły w Ramadanie, kiedy np. w meczetach - a to było miejsce zamachu w Kuwejcie - przebywa znacznie więcej wiernych.
Co najmniej 27 osób zginęło w piątek na plaży w tunezyjskim mieście Susa (Sousse), gdy dwóch napastników otworzyło ogień. Wśród ofiar są zagraniczni turyści. Co najmniej 10 - a według innych źródeł nie mniej niż 16 - osób zginęło w piątek w Kuwejcie wskutek samobójczego zamachu w szyickim meczecie. Kilkadziesiąt zostało rannych. Do ataku przyznało się Państwo Islamskie. We Francji zamachowcy sforsowali bramę zakładu gazowego w pobliżu Lyonu, doszło do eksplozji zbiorników z gazem. Wg wstępnych ustaleń co najmniej jedna osoba zginęła, dwie zostały ranne. W pobliżu zakładu znaleziono - pozbawione głowy zwłoki, pokryte napisami. Wg francuskich mediów domniemany sprawca ataku na zakład w Lyonie przyznawał się wcześniej do związków z Państwem Islamskim.((PAP)
ral/ ann/























































