Szwajcarska gospodarka nie była wyjątkiem i w pierwszym kwartale 2020 r. również doświadczyła załamania. Jego skala była głębsza, niż oczekiwano.


W pierwszym kwartale 2020 r. dynamika PKB Szwajcarii wyniosła -1,3 proc. w ujęciu rocznym i -2,6 proc. w ujęciu kwartalnym. To wyniki rzecz jasna gorsze od rezultatów z czwartego kwartału 2019 r., gdy odnotowano 0,3 proc. k/k oraz 1,6 proc. r/r.
Dzisiejsze dane są też gorsze od konsensusu ekonomistów. Rynkowi analitycy zakładali, że helwecka dynamika PKB ukształtuje się na poziomie -2 proc. k/k oraz -0,9 proc. r/r.
Szwajcarska gospodarka znalazła się u progu recesji ze względu na silne wyhamowanie wydatków konsumentów (-3,5 proc.), połączonych z ograniczeniem inwestycji w sprzęt (-4 proc.) i budownictwo (-0,4 proc.). Eksport towarów wzrósł o 3,4 proc., do czego przyczyniła się silnie branża medyczna i farmaceutyczna. W towarowym imporcie zanotowano natomiast spadek o 1,1 proc. Solidarnie spadły natomiast import (-1,2 proc.) i eksport (-4,4 proc.) usług.
Największego w notowanej historii załamania doświadczył szwajcarski handel (-4,4 proc.) oraz usługi hotelarskie i restauracyjne (-23,4 proc.). Słabo wyglądała sytuacja w transporcie (-5,1 proc.) oraz usługach medycznych (-3,9 proc.). Szwajcarski PKB w górę starały się ciągnąć natomiast wydatki rządowe (+0,8 proc.) oraz usługi finansowe (2,3 proc.).
Jeszcze w kwietniu szwajcarskie władze szacowały, że 2020 r. przyniesie spadek PKB o 6,7 proc., co byłoby największym załamaniem od 1975 r. Prognozy na przyszły rok zakładają odbicie rzędu 5,2 proc.
MZ

























































