REKLAMA

Sektor finansowy o kredytach walutowych: nie przesadzać z regulacjami

2016-09-20 19:44
publikacja
2016-09-20 19:44

Ustawowe rozwiązywanie problemu kredytów walutowych, jeżeli będzie zbyt daleko idące, może stanowić zagrożenie dla stabilności sektora - takie głosy dominowały we wtorkowej debacie na temat kredytów walutowych. Wzięli w niej udział bankowcy i przedstawiciele instytucji regulacyjnych.

fot. Andrzej Bogacz / / FORUM

Debatę "Kredyty walutowe, a stabilność sektora bankowego" zorganizowało Towarzystwo Ekonomistów Polskich oraz Związek Banków Polskich.

Problem zdefiniował dyrektor Andrzej Banasiak z - KNF. "Jeśli ktoś w roku 2008 kupił mieszkanie za milion złotych, wziął na to kredyt za milion złotych, kurs franka wynosił dwa złote, jego kredyt walutowy wynosił 500 tys. franków. Do dziś spłacił 100 tys. franków, ma 400 tys. franków. W międzyczasie wartość mieszkania spadła do 800 tys. złotych, a kredyt pozostały do spłacenia to 400 tys. franków razy cztery, czyli 1 mln 600 tys. złotych" - mówił.

Przyznał zarazem, że i tak "większość tych ludzi dzisiaj, w przeliczeniu na złotówki, ma niższe raty niż gdyby od początku wzięli kredyty w złotówkach". "Gdyby wziąć te wszystkie raty i zsumować je aż do dzisiaj, to oni jeszcze nie są na minusie" - powiedział Banasiak.

Poza nim w debacie wzięli udział prezes ZBP Krzysztof Pietraszkiewicz, wiceprezes NBP Jacek Bartkiewicz, były prezes Bankowego Funduszu Gwarancyjnego Jerzy Pruski, prezes mBanku Cezary Stypułkowski oraz prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło.

Cezary Stypułkowski zaznaczył, że nie powinno ulegać dyskusji, że umowy na kredyty walutowe były umowami kredytowymi. "Kwestionowanie tego to jest załamanie całego konceptu, na podstawie którego my funkcjonujemy i na tej płaszczyźnie sektor bankowy nie może prowadzić dialogu" - powiedział.

"Przyjęcie założenia, że to nie były umowy o kredyt walutowy prowadziłoby to tego, że dyskusja odbywałaby w kategoriach stabilności polskiego sektora bankowego, i przesądzałoby to, że nie będzie tej stabilności" - dodał prezes mBanku.

Przekonywał też, że "do roku 2015 co do zasady nie było to kwestionowane", że to umowy kredytowe. Zwracał także uwagę, że w latach 2005-07 w Polsce "nie było kapitału, by taką akcję kredytową przeprowadzić", jaka została przeprowadzona. "Zaimportowaliśmy kapitał i dzięki temu środkami ludzi z innych krajów sfinansowana została ekspansja mieszkaniowa" - powiedział Stypułkowski.

Mówił także, że zdolność kredytowa wielu posiadaczy kredytów, przynajmniej w jego banku, "urosła bardzo istotnie" od czasu, gdy brali kredyty. "To oznacza, że my nie mamy strukturalnego problemu z tym portfelem" - powiedział Stypułkowski.

Jego zdaniem w sprawie kredytów frankowych potrzebna jest "rozsądna dyskusja, a nie zgiełk". "Żaden bank nie jest zainteresowany złą sytuacja swoich kredytobiorców, to jest ostatnia rzecz, którą my byśmy chcieli, zwłaszcza że jesteśmy prezentowani jako ludzi, którzy świadomie doprowadzili do tego, by ktoś miał kłopot. To figura retoryczna, z którą trudno mi się pogodzić" - zaznaczył.

W opinii Stypułkowskiego jednak koncepcja zwrotu spreadów jest "problematyczna", bo "spready były pobierane z różnych źródeł". "Zajmujmy się ludźmi, którzy są w potrzebie i to jest droga, którą sektor bankowy od początku formułuje" - przekonywał.

Zbigniew Jagiełło zwracał z kolei uwagę, że w razie czego na pomoc frankowcom będą składać się nie banki, tylko za wszystko będą płacić klienci, których depozyty są w bankach zgromadzone. "Same banki za nic nie płacą" - przekonywał.

Polemizował z tymi, którzy straszą perspektywą "gdy frank będzie po 6 zł". "Moje pytanie jest wtedy takie: Jakie wydarzenie spowoduje, że frank będzie po 6 zł? Czy wówczas będziemy się bardziej martwili o franki czy o coś innego?" - mówił prezes PKO BP.

Prezes ZBP Krzysztof Pietraszkiewicz przekonywał, że koszty kredytów, zarówno złotowych, jak i walutowych były i tak mniejsze, niż koszty wynajmu mieszkania w połowie ubiegłej dekady. "Właśnie dlatego wiele osób brało kredyty" - podkreślał. "Opłacało się bardziej wziąć kredyt i budować swój majątek" - dodał.

Jerzy Pruski, który był też moderatorem debaty, przyznawał, że nadmierne rozwiązania regulacyjne mogą być zagrożeniem dla sektora.

Wiceprezes NBP Jacek Bartkiewicz zwracał uwagę, że posiadaczami kredytów frankowych są generalnie ludzie bardziej zamożni i są to kredyty dobrze spłacane. I bardziej stabilności całego sektora zagraża dyskusja o kredytach walutowych i niektóre pomysły rozwiązania tego problemu.

Przyznał zarazem, że gdyby interwencja ustawowa ograniczyłaby się do propozycji zawartych w prezydenckim projekcie o zwrocie spreadów, a więc np. zapisu, że zwrot spreadów dotyczyłby tylko kredytów do wysokości "kredytu konsumenckiego", byłoby to "mniej niebezpieczne". Nie zagrażałoby bowiem funkcjonowaniu sektora i nie powodowała "ewentualnych akcji ze strony właścicieli banków".

Bartkiewicz przeciwstawił się zarazem pomaganiu tym frankowcom, którzy brali kredyty, by kupić sobie kilka mieszkań na wynajem. Jego zdaniem najlepszym sposobem rozwiązania problemu są negocjacje między stronami umów kredytowych. "Wchodzenie ustawowe w umowy cywilno-prawne zawsze jest ryzykowne" - ocenił wiceprezes NBP. (PAP)

pś/ pb/

Źródło:PAP
Tematy
Sprawdź ile możesz zyskać z Kontem Jakie Chcę

Sprawdź ile możesz zyskać z Kontem Jakie Chcę

Advertisement

Komentarze (269)

dodaj komentarz
~Frankowiczu
Teraz czas na orzecznictwo sądowe. Myślę że dwa lata powinny wystarczyć, dla zniecierpliwionych, zwrot części SPREADów do kwoty kredytu 255 tys PLN

(wcześniej rozważano do 350 tys. PLN, ale NBP się nie zgodził, ze względu na dobro państwa polskiego. Zobaczymy, które banki i którzy Frankowicze taką __UGODĘ__
Teraz czas na orzecznictwo sądowe. Myślę że dwa lata powinny wystarczyć, dla zniecierpliwionych, zwrot części SPREADów do kwoty kredytu 255 tys PLN

(wcześniej rozważano do 350 tys. PLN, ale NBP się nie zgodził, ze względu na dobro państwa polskiego. Zobaczymy, które banki i którzy Frankowicze taką __UGODĘ__ zaakceptują)

Czy chcieliście wymusić na rządzie PISu, przy pomocy prezydenta Dudy przewalutowania !!! skąd rząd, czy prezydent miałby wziąć KASĘ ? .

Czy Frankowicze, zamierzali wymusić na rządzie podniesienie VATu do 25 % od 2017r. ?

Czy, NBP miał wypłacić bankom odszkodowania (UGODA), a wzrost VATu wypełni ubytki w NBP ?

Frankowicze to tylko 3% populacji, a gdzie reszta populacji Polaków !!!

Prezydent nie jest stroną sprawy !!!!

Prezydent powiedział o przewalutowaniu i to zrobi !!!

a do tego potrzebna jest UGODA frankowiczów z bankami !!!, a nie procesy międzynarodowe kosztem KOWALSKIEGO, której koszty szacowane są na 15-25 mld EURO i są to tylko koszty bezpośrednie !!!

pozdrawiam trzeźwo myślących

Polska to nie Węgry !!! Tam mieli CHF oprocentowane węgierską stawką BURBOR(odpowiednik polskiego WIBORu), a nie LIBOR

Obran zawarł z bankami UGODĘ. Kosztem 9 mld EURO środków publicznych !!!, a przewalutowanie nastąpiło po kursie rynkowym.

http://tvn24bis.pl/pieniadze,79/banki-strasza-polski-rzad-ryzyko-przegranej-rzadu-jest-duze,572081.
Obran zawarł z bankami UGODĘ. Kosztem 9 mld EURO środków publicznych !

97% Obywateli Polski zrozumie, że frankowicze nie mogą żądać, aby reszta obywateli spłacała ich kredyt. Orban podniósł VAT o 2 pkt % z tego powodu.

Kłopoty ze spłatą ma ok 4% frankowiczów, co daje ok. co 1000y obywatel Polski.
Ściślej takich kredytów jest ok. 30.000. zakładając nawet pomoc w wys. 100 CHF/mieś na kredyt,daje to wartość 3 mln CHF/mieś, 36 mln CHF/rocznie !!!

Orban pożyczył z banku centralnego 9 mld EURO i wypłacił odszkodowania bankom..

Zwrot pożyczki nastąpił przez podwyższenie VATu do 27%...
~Puchak
Panie Banasiak chyba Pan zapomniał ze to społeczeństwo płaci pensje Panu a nie bankierzy.
A dla czego Pan nie wspomniał ze to kredyty były pseudo walutowe, więc po co ta cała mowa.
A pyzatym z kłamcami i złodziejami się nie należy spotykać i ustalać ile mogą ukraść .
~Regulus
Z mojego indywidualnego punktu widzenia: opinie przedstawione przez bankierów to czyste brednie, obliczone na ogłupienie czytelników
Fakty:
1. Brałem "kredyt frankowy" w lutym 2008 roku
2. Od kwietnia 2013 roku moje poszczególne miesięczne raty są nieprzerwanie wyższe niż dla analogicznego kredytu PLN.
Z mojego indywidualnego punktu widzenia: opinie przedstawione przez bankierów to czyste brednie, obliczone na ogłupienie czytelników
Fakty:
1. Brałem "kredyt frankowy" w lutym 2008 roku
2. Od kwietnia 2013 roku moje poszczególne miesięczne raty są nieprzerwanie wyższe niż dla analogicznego kredytu PLN.
3. Od sierpnia bieżącego roku sumaryczna kwota dotychczasowych rat kapitałowo-odsetkowych "kredytu CHF" jest wyższa niż dla analogicznego kredytu PLN.
4. Wcale nie zarabiam więcej niż 8 lat temu.
5. Cena za wynajem analogicznego mieszkania nie osiąga wysokości mojej miesięcznej raty, lecz jest niższa.
6. Kapitał pozostały do spłaty na dzień dzisiejszy analogicznego kredytu PLN jest w tej chwili około 50% mniejszy niż mojego "kredytu CHF".
7. Po ponad ośmiu latach spłacania oraz nadpłacania "kredytu CHF" pozostaje mi do spłaty nadal więcej złotówek kapitału niż pełna kwota kredytu wyrażona w PLN w mojej umowie kredytowej.
8. Argument bankierów, że "kredyty CHF" są dobrze spłacane i kredytobiorcy są lepiej sytuowani finansowo, więc strzyżemy ich dalej na całego jest infantylny (tzn. jest dziecinnie głupi) - moim infantylnym kontrargumentem niech będzie taki: ponieważ bankierzy zarabiają ogromne pieniądze (wielokrotnie większe od moich zarobków), to niech ze swoich prywatnych pieniędzy finansują moje raty "kredytu CHF" - w końcu i tak pozostanie im więcej forsy na życie niż mi.
9. Jak należy skomentować następujący zestaw argumentów: "Same banki nic nie zapłacą, lecz klienci" i "Stabilność sektora finansowego jest bardzo poważnie zagrożona." - te dwa argumenty wykluczają się wzajemnie!!!

Wniosek: Podziwiam króla Francji, który na początku XIV wieku krwawo rozprawił się z templariuszami, którzy zawładnęli całym światowym sektorem bankowym, w ówczesnych czasach.
Obecnie także na świecie istnieją rodziny/rody , które krwawo i bezwzględnie rządzą całym światowym sektorem bankowym...analogia sytuacji jest wyraźna.
~malma
Glapiński gorszy od Belki mamy pecha frankowicze albo nie ma w tym kraju już nikogo kto nie ulegnie banksterom
~Mk
Straszą wszystkich i państwo i indywidywidulnych klientów. To nie jest zdrowe, gdyż stosowane jest tu znane rozwiązanie przekładania problemu do rozwiązania na później. W między czasie w pełni korzystają z profitów swoich machinacji łamiących prawo. Państwo przy tym zachowuje się nazbyt biernie i poblaźliwie. Mając Straszą wszystkich i państwo i indywidywidulnych klientów. To nie jest zdrowe, gdyż stosowane jest tu znane rozwiązanie przekładania problemu do rozwiązania na później. W między czasie w pełni korzystają z profitów swoich machinacji łamiących prawo. Państwo przy tym zachowuje się nazbyt biernie i poblaźliwie. Mając wyraźne sygnały nie reaguje. Rząd, a w tym Ministerstwo finansów nie identyfikuje za bardzo swoich kompetencji w tym zakresie patrząc, że ktoś inny ten problem rozwiąże. Tymczasem im dalej ta sytuacja trwa problem faktycznie staje się trudniejszy do rozwiązania. Pozostaje jedynie funkcja kontrolna parlamentu i zdolność działania legislacyjnego.
~Franiu
___Uzasadniona część SPREADów ci się należy tj. do kwoty kredytu 255 tys PLN___

(wcześniej rozważano do 350 tys. PLN, ale NBP się nie zgodził, ze względu na dobro państwa polskiego. Zobaczymy, które banki i którzy Frankowicze taką UGODĘ zaakceptują)

Czy chcieliście wymusić na rządzie PISu, przy pomocy
___Uzasadniona część SPREADów ci się należy tj. do kwoty kredytu 255 tys PLN___

(wcześniej rozważano do 350 tys. PLN, ale NBP się nie zgodził, ze względu na dobro państwa polskiego. Zobaczymy, które banki i którzy Frankowicze taką UGODĘ zaakceptują)

Czy chcieliście wymusić na rządzie PISu, przy pomocy prezydenta Dudy przewalutowania !!! skąd rząd, czy prezydent miałby wziąć KASĘ ? .

Czy Frankowicze, zamierzali wymusić na rządzie podniesienie VATu do 25 % od 2017r. ?

Czy, NBP miał wypłacić bankom odszkodowania (UGODA), a wzrost VATu wypełni ubytki w NBP ?

Frankowicze to tylko 3% populacji, a gdzie reszta populacji Polaków !!!

Prezydent nie jest stroną sprawy !!!!

Prezydent powiedział o przewalutowaniu i to zrobi !!!

a do tego potrzebna jest UGODA frankowiczów z bankami !!!, a nie procesy międzynarodowe kosztem KOWALSKIEGO, której koszty szacowane są na 15-25 mld EURO i są to tylko koszty bezpośrednie !!!

pozdrawiam trzeźwo myślących

Polska to nie Węgry !!! Tam mieli CHF oprocentowane węgierską stawką BURBOR(odpowiednik polskiego WIBORu), a nie LIBOR

Obran zawarł z bankami UGODĘ. Kosztem 9 mld EURO środków publicznych !!!, a przewalutowanie nastąpiło po kursie rynkowym.

http://tvn24bis.pl/pieniadze,79/banki-strasza-polski-rzad-ryzyko-przegranej-rzadu-jest-duze,572081.
Obran zawarł z bankami UGODĘ. Kosztem 9 mld EURO środków publicznych !

97% Obywateli Polski zrozumie, że frankowicze nie mogą żądać, aby reszta obywateli spłacała ich kredyt. Orban podniósł VAT o 2 pkt % z tego powodu.

Kłopoty ze spłatą ma ok 4% frankowiczów, co daje ok. co 1000y obywatel Polski.
Ściślej takich kredytów jest ok. 30.000. zakładając nawet pomoc w wys. 100 CHF/mieś na kredyt,daje to wartość 3 mln CHF/mieś, 36 mln CHF/rocznie !!!

Orban pożyczył z banku centralnego 9 mld EURO i wypłacił odszkodowania bankom..

Zwrot pożyczki nastąpił przez podwyższenie VATu do 27%
~chiwd
Islandia zamknęła banksterów nie cackając się z łamiącymi prawo.
W Banksterskiej Republice Ludowej,łamiący prawo prywatny przedsiębiorca może spać spokojnie bredząc, że to w imię dobra państwa polskiego.
~Franiu odpowiada ~chiwd
Przecież napisałem, że adekwatna część speedów po zaakceptowaniu tego rozwiązania w formie Ugody, przez strony zostanie zwrócona. Państwo nie jest stroną jest "mediatorem".
~chiwd odpowiada ~Franiu
Z łamiącymi prawo się nie negocjuje !!!
~Franiu odpowiada ~chiwd
nikt ciebie nawet do taki rozmów nie zaprasza. Zaakceptujesz lub nie. I jak dotychczas droga sądowa jest otwarta dla tych co nie zaakceptują. to wszystko

Powiązane: Życie z frankiem

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki