Rzońca: W światowej gospodarce nadchodzą trudne czasy

Problemem światowej gospodarki jest rosnący dług. Zdaniem byłego członka RPP od przyszłego roku może to zacząć powodować kryzysy finansowe w różnych częściach globu, co będzie się odbijać także na polskiej gospodarce. Tymczasem w przeciwieństwie do czasów sprzed dekady w razie zawirowań będzie ona bezbronna, bo słaby złoty nie daje dziś możliwości amortyzacji wstrząsów.

Andrzej Rzońca
Andrzej Rzońca (fot. Krystian Maj / FORUM)

- Jesteśmy w bardzo turbulentnym otoczeniu. Gospodarka chińska się chwieje, wciąż grozi jej twarde lądowanie. Chiny zadłużyły się mniej więcej tak jak Japonia na początku lat 90., tyle tylko, że Chiny mają niższy dochód na mieszkańca - mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Andrzej Rzońca, przewodniczący Rady Towarzystwa Ekonomistów Polskich. - Dzisiaj wśród krajów o niskim umiarkowanym poziomie dochodu na mieszkańca, do których wciąż zaliczają się Chiny, nie sposób znaleźć kraj, w którym dług byłby równie wysoki.

Zgodnie ze słowami Davida Liptona z MFW chiński dług łącznie stanowi 225 proc. PKB, z czego zadłużenie rządu oraz gospodarstw domowych łącznie stanowi tylko 80 pkt proc. Reszta to gigantyczne długi przedsiębiorstw. Z tego ponad połowę stanowi zadłużenie firm państwowych, które wytwarzają jedynie nieco ponad jedną piątą produkcji przemysłowej. 

- Przedsiębiorstwa chińskie mają problemy z obsługą swojego zadłużenia. Dzisiaj 14 proc. długu przypada na przedsiębiorstwa, które nie są w stanie spłacać nawet odsetek od długu z wypracowanych przez siebie nadwyżek, mimo że stopy procentowe w Chinach są rekordowo niskie - komentuje Rzońca. - W niektórych sektorach ten odsetek długu przypadający na przedsiębiorstwa niezdolne do spłaty nawet odsetek z własnych nadwyżek finansowych dochodzi do 40 proc. Mamy bardzo dużą gospodarkę, która ma bardzo duże problemy.

Problemem są według ekonomisty także inne rynki wschodzące, głównie w Ameryce Łacińskiej, gdzie zadłużenie wzrosło po 2009 roku mimo nauczki w postaci kryzysu finansowego.

- W Ameryce Łacińskiej 60 proc. przedsiębiorstw ma kredyt w dolarach, mimo braku przychodów w dolarach. Popularnością ten kredyt cieszył się zwłaszcza w sektorze budowlanym, który przecież nie ma w Ameryce Łacińskiej przychodów w dolarach - daje przykład Andrzej Rzońca. - Mamy całe mnóstwo punktów zapalnych, przy czym wśród gospodarek wschodzących nie tylko w Chinach pojawiają się problemy ze wzrostem.

Jak mówi, dzisiaj liczba gospodarek wschodzących, które rosną szybciej niż Stany Zjednoczone, jest najniższa od 2000 roku, a lawinowo przybywa krajów, w których tempo rozwoju gospodarczego słabnie trzeci rok z rzędu. Przypomina także, że od przyszłego roku zacznie rosnąć wartość obligacji do wykupu przez właśnie te gospodarki.

- Mamy spore zagrożenie różnymi kryzysami finansowymi w naszym otoczeniu, raczej trudno oczekiwać spokojnych czasów - przestrzega były członek RPP. - Należałoby się przygotowywać na trudne czasy, tymczasem finanse publiczne w naszym kraju na te trudne czasy są gorzej przygotowane niż w 2007 roku, kiedy nie byliśmy dobrze przygotowani na globalny kryzys finansowy.

Zasadniczą różnicą jest pozycja złotego, który w stosunku do euro jest dziś o niemal 10 proc. słabszy niż dekadę temu, a w stosunku do rekordowego umocnienia z sierpnia 2008 roku jest warty mniej o jedną czwartą. Choć cieszy to eksporterów, to psuje interesy importerom oraz narusza budżety domowe zadłużonym we frankach i euro. Dzięki silnej walucie pod koniec pierwszej dekady obecnego wieku NBP miał pole do interwencji walutowych, które amortyzowały wpływ światowego kryzysu na polską gospodarkę. Dziś tego bufora już nie ma.

- Dalsze osłabienie złotego w przypadku jakichś wstrząsów w naszym otoczeniu niewiele pomoże już eksporterom -  zauważa Andrzej Rzońca. - Dzisiaj jedna umowa na sto generuje straty eksporterom, natomiast silnie uderzy w pozostałych. W efekcie w odróżnieniu od 2007 i 2008 czy 2009 roku ewentualne osłabienie kursu złotego w reakcji na jakiś wstrząs może wzmacniać ten wstrząs, a nie go amortyzować.

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 5 ~MacGawer

Z jednej strony trudno nie odmówić realnego spojrzenia na światowe trendy ale z drugiej... Panie Rzońca, a co to za "+" dla gospodarki gdy mocno przeszacowana waluta z dnia na dzień traci połowe swojej wartości? Wtedy robi sie straszliwy bałagan ktorego do dziś nie posprzątaliśmy (frankowicze). Obecnie złoty ma urealniona wartość, w pierwszym półroczu zrobiliśmy 4 mld euro nadwyżki handlowej. Jakby cos zaczęło się walić mamy z czego "schudnąć", podczas gdy poprzednio jedynie elastyczna linia kredytowa i mld rezerw zniechęcały przed powaznym atakiem. Ale niech Pan spojrzy w lustro i powie sobie w oczy: czy w/w byłyby w stanie utrzymać kurs $ na poziomie 3.8 zł jaki widzimy obecnie? IMHO w żadnym wypadku nie wybronilibyśmy takiego kursu. Obecnie nawet nie musimy go bronić bo jak wspomnialem miesięcznie robimy setki mln euro nadwyzki i to jest zancznie lepsza poduszka niż dolar po 2 zł. Niedawno KNF podał, że forexowicze TRACĄ kilkaset mln miesięcznie - to jest ich koszt spekulowania na oslabienie zlotego WBREW rynkowi. Stwórzmy stabilny rynek, a zloty tez bedzie stabilny, inne "czary mary" sa niepotrzebne.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 8 ~BartoszW

Tak z ciekawości - kiedy czasy były łatwe?

! Odpowiedz
1 7 ~K2

"Wiara w dolary była (i ciągle jest) oparta na potędze amerykańskiej gospodarki"
Równie można napompować nadzieję i wiarę w dobrobyt na świecie bo i tak to nie do sprawdzenia.
Rząd amerykański reprezentujący naród , który wybiera Prezydenta i Senat nie drukuje dolara więc propaganda jest podstawą wiary.
Kto zaplanował zadłużenie banków narodowych i rządu amerykańskiego sto lat temu?
Zarząd Rezerwy Federalnej. Czy jest to instytucja amerykańskiego rządu? NIE!
To prywatna instytucja nastawiona na maksymalny zysk, a ten bierze się z długu. Dlatego świat się zadłuża, bo nikt nie ponosi za to odpowiedzialności. Nawet ci, co piszą tak jak każą zleceniodawcy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 8 ~BartoszW

Wolałbym przeczytać co należy zrobić żeby było lepiej. Do takiego czarnowidztwa nie trzeba fakultetów.

! Odpowiedz
1 5 ~ZORRO

ha ha ha . W Polsce to do 1989 było kryzys , bankructwo a od 1989 czasy są coraz trudniejsze . W związku z tym , ze od 1990 mamy w Polsce permanentny kryzys i ciągłe utrzymywanie kast uprzywilejowanych na coraz wyższym poziomie pytam jak uważacie w którym jesteśmy miejscu kryzysowym w skali 1-10 i w którym miejscu byliśmy w 1990 ?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 11 ~glos_rozsadku

w naszej patologicznej gospodarce swiatowej pieniądzem jest dług. Bogactwo to nie jest to ile masz pieniędzy tylko to ile możesz pożyczyć. Jak mam w portfelu 2000zł , ale bank mi oferuje 120 000zł gotówki to jestem bogaty nie na 2 tys. tylk ona 120.

! Odpowiedz
4 3 ~zez

Nieprawda. Dług jako pieniadz funkcjonuje tylko na poziomie narodowym i tylko dlatego, że jest wiara w cały naród (kraj). Patrz Zimbabwe - drukują sobie ile chcą ale jakoś nikt nie chce ich makulatury. Wiara w dolary była (i ciągle jest) oparta na potędze amerykańskiej gospodarki. Ponieważ jednak gospodarka USA leci po równi pochyłej to i wiara w ich zielone staje się coraz bardziej chwiejna.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 9 ~glos_rozsadku odpowiada ~zez

~Zez, to nie zaprzecza temu co powiedziałem. Poprostu Zimbabwe nie może pożyczyć (nie ma zdolności) to też jest biedne. Menel nie ma zdolności, nie może wziąć pożyczki czyli jego bogactwo = 0.
Ja mam zdolność na 120 tys. czyli moje bogactwo = 120 tys.

! Odpowiedz
0 5 ~zez odpowiada ~glos_rozsadku

w sumie masz rację... pytanie czy to źle, że możesz się zadłużyć jeśli możesz obslużyć swoje zadlużenie? O ile zadłużasz się się na inwestycje to chyba nie, gorzej jeśli wszystko "przeżresz" pisząc obrazowo :)

! Odpowiedz
0 3 ~glos_rozsadku odpowiada ~zez

to źle , że możemy się załużać, bo przez to ceny są napompowane. np. hipoteki. Tym co brali kredyty mieszkaniowe się opłaciło. Niestety dostęp do kredytów napompował popyt do nieprawdopodobnych rozmiarów przez co ceny wzrosły. Bank produkuje pieniądze z niczego - zwyczajnie dopisuje cyferki na koncie bankowym.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,5% X 2019
PKB rdr 4,4% II kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,2% VIII 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 084,56 zł IX 2019
Produkcja przemysłowa rdr 3,5% X 2019

Znajdź profil